W sumie to normalne, że masz (właściwie wszyscy mamy) takie genderowe spojrzenie na artystów, ale z drugiej strony trzeba pamietać, że sztuka i artyka/ artystka to nie tylko fascynacja powierzchownością, i nie każde rozebranie na scenie musi mieć wymiar erotyczny. Nad tym się zresztą chwilę zatrzymam - w filmach popularnych aktorka kiedy się rozbiera, ma sama być ładna, seksowna dla widza itp., ale w filmach tzw. kina autorskiego, artystycznego, już niekoniecznie. Nawet jeśli scena ma wymiar erotyczny, to naturalistycznie pokazane ciała np. u Larsa van Triera czy Greenawaya wcale nie są estetyczne! W tańcu jest podobnie jak w kinie - tancerka w balecie czy teatrze tańca to nie tancerka rewiowa! Nie ma podkreślać swojej kobiecości widzowi, a jeśli reżyser/ choreograf zażyczy sobie nagość, to ma prawo również do różnych aspektów tej nagości - od czysto estetycznych obrazów, przez ukazanie piękna ciała ludzkiego (i to nie tylko w aspekcie seksualnym), do np. ukazania ubóstwa ciała ludzkiego wobec ducha, czy pokazania bezbronności człowieka, (co już jest chyba totalnie aseksualnym ujęciem...) itd.
Np. w Swięcie Wiosny Piny Bausch można doszukiwać się masę odniesień seksualnych, dominacji, pozycji kobiety (częsty motyw u Piny), itd., ale na pewno nie można powiedzieć o tej scenie/ tancerce, że w tym momencie jest 'seksowna', no chyba że kogoś kręci kobieta zrozpaczona, osaczona, podeptana, itd...
Btw, zarzucanie tancerce małego biustu to jak zarzucanie jej np. umięśnionych nóg.

Każdy przecież wie, że tancerka (klasyczna) wręcz powinna mieć mały biust (np. w szkołach baletowych dziewczyny, które np. mają większe - czyt. normalne - rozmiary biustu, są nazywane 'grube'

co też jest może przesadą w drugą stronę), no ale faktem jest, że u klasyczki z obfity biust (czyt. normalny), nie jest zbyt pożądany. Scena to nie rewia czy klub nocny (nie żebym coś miała do rewii, i nie stawiam pomiedzy nimi znaku równości), tancerka nie reklamuje tam swojej kobiecości w najprostszej formie, tylko też jakieś wyższe wartości, typu wizja choreografa

hehe a na serio, to własnie Sztukę, jakąś prawdę o czlowieka, czy chociaż samą wysublimowaną estetykę.