Jeśli w czymś się pomyliłam i źle nazwałam, proszę o zgłoszenie.
Te wszystkie powymyślane tytuły troszkę wprowadzają w błąd, bo ja na przykład w pierwszej chwili pomyślałam sobie, że to nazwy jakichś baletów, a wszystkie fotografie są przecież z "Jeziora Łabędziego"
No ale tak, nie ma to jak bystrość, cóż innego może się kryć pod wymownym: "czarująca Odylia". Ktoś takie nazwy sam utworzył, tutaj widać (wszystkie te same zdjęcia, które zamieściłaś w tym temacie) - http://www.mariinka.org/forum/viewtopic.php?f=10&t=1616&start=10 - natrafiłam bodajże jeszcze wczoraj, jak pobieżnie przeglądałam forum Teatru Maryjskiego, do którego link podała Blanche. Aha, i jeśli nie sprawiałoby Ci to problemu, to mogłabyś wklejać zdjęcia tak, ja tam, tzn. żeby od razu wyświetlały się na forum, mi przynajmniej jest w ten sposób wygodniej oglądać, bo nieco uciążliwie jest otwieranie tylu zdjęć na raz, ale w sumie, kwestia gustu, innym z kolei może się nie podobać to przeciwstawne rozwiązanie.
A ściślej odnosząc się do tematu, obejrzałam wszystkie filmy, do których linki podała Blanche (oprócz adagia róż, bo już mi się nie chciało) no i co tu dużo mówić.. ja chyba nigdy nie zaakceptuję większości współczesnych "artystek", a to właśnie dlatego, że wcale nimi nie są. Pewnie słyszałyście kiedyś opinię (być może nawet gdzieś na naszym forum ją przeczytałam, nie pamiętam), że w naszych czasach Pawłowa prawdopodobnie nie dostałaby się nawet do szkoły baletowej. Na razie mało o niej wiem, dlatego trudno mi się do tego stwierdzenia ustosunkować, nie mówiąc o jego weryfikacji, ale czy nie zawsze podkreśla się to, że artyzm ma największe znaczenie? Więc jakie, w tej sytuacji to miało znaczenie - jakie? Wszystkie jej niedostatki techniczne, skoro i tak była prawdziwą artystką, a nie właśnie "cyrkowym konikiem" (pomijając fakt, w jakich miejscach i okolicznościach zdarzało się jej występować, ale to już inna rzecz i w czym innym miała swe źródło), jak autor niezwykle błyskotliwe nazwał swój artykuł, a raczej tancerkę, o której tu mowa. Wszystko Pawłowej rekompensowała przecież jej niezwykle indywidualna interpretacja, ekspresja, wyczucie, intuicja prawdziwego artysty. Mówiono, że jak nikt potrafiła odegrać całą gamę najsubtelniejszych odcieni różnych ludzkich przeżyć i odczuć. Chyba każdy z nas widział jej "Umierającego łabędzia", w moim przypadku - za pierwszym razem nic, za drugim też nie, ale kiedy powróciłam do niego po jakimś czasie, dojrzałam do tej interpretacji, do tej formy sztuki na najwyższym poziomie, potrafiłam się nią szczerze zachwycić. I przecież ona sama inspirowała kolejne wielkie postacie sztuki tanecznej - chociażby Ashtona, który przecież wiele o niej opowiadał, jak to na przykład, że, zobaczywszy jej występ, jeszcze jako dziecko, również postanowił zostać tancerzem. Według mnie, to właśnie prymat techniki nad wyrazem wielokrotnie zabija sztukę i nie pozwala się wybić prawdziwym artystom.
Ale dosyć filozofowania. I jak to, Somova ma niby status pierwszej tancerki? Do rzeczy; po pierwsze, kompletnie brak jej wyrazu, po drugie, nawet to, że jest świetnie rozciągnięta o niczym nie świadczy (ja również uważam, że ponadszpagaty kłócą się z estetyką tańca klasycznego, te w grand jete w "Bajaderze" wyglądają po prostu źle, źle i jeszcze raz źle. A weźcie to chociaż na stopklatkę, wręcz odpychająco.). Poza tym, szczególnie w "Don Kichocie" rzuciło mi się w oczy to, że jest raczej mało muzykalna, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że ma chyba bardzo takie sobie poczucie rytmu. Kiedy tańczy, odnosi się wrażenie, że jest "poza" muzyką, wydaje się, jakby zupełnie była jej ona obojętna, a nawet przeszkadzała. Tyle jest tancerek, które potrafią w tak niezwykły sposób zintegrować swoje ruchy i przeżycia z muzyką, tak doskonale się w nią wczuwają i odzwierciedlają swoim tańcem jej nastrój, charakter.. u niej, niestety, kompletnie tego brak. A to moim zdaniem jest już pierwszy i zasadniczy punkt, który dyskwalifikuje ją zaraz na stracie jako mogącą wspiąć się aż na tak wysoki szczebel w hierarchii zespołu Teatru Maryjskiego, no i oczywiście jakiegokolwiek innego prestiżowego teatru.