Alina Somova

Słynni tancerze, zespoły baletowe, choreografowie, pedagodzy, tancerze polskich scen, krytycy, etc.;
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

[quote66="Nataszaa"]
Jeśli w czymś się pomyliłam i źle nazwałam, proszę o zgłoszenie. ;)[/quote66]
Te wszystkie powymyślane tytuły troszkę wprowadzają w błąd, bo ja na przykład w pierwszej chwili pomyślałam sobie, że to nazwy jakichś baletów, a wszystkie fotografie są przecież z "Jeziora Łabędziego" ;)
No ale tak, nie ma to jak bystrość, cóż innego może się kryć pod wymownym: "czarująca Odylia". Ktoś takie nazwy sam utworzył, tutaj widać (wszystkie te same zdjęcia, które zamieściłaś w tym temacie) - http://www.mariinka.org/forum/viewtopic.php?f=10&t=1616&start=10 - natrafiłam bodajże jeszcze wczoraj, jak pobieżnie przeglądałam forum Teatru Maryjskiego, do którego link podała Blanche. Aha, i jeśli nie sprawiałoby Ci to problemu, to mogłabyś wklejać zdjęcia tak, ja tam, tzn. żeby od razu wyświetlały się na forum, mi przynajmniej jest w ten sposób wygodniej oglądać, bo nieco uciążliwie jest otwieranie tylu zdjęć na raz, ale w sumie, kwestia gustu, innym z kolei może się nie podobać to przeciwstawne rozwiązanie.

A ściślej odnosząc się do tematu, obejrzałam wszystkie filmy, do których linki podała Blanche (oprócz adagia róż, bo już mi się nie chciało) no i co tu dużo mówić.. ja chyba nigdy nie zaakceptuję większości współczesnych "artystek", a to właśnie dlatego, że wcale nimi nie są. Pewnie słyszałyście kiedyś opinię (być może nawet gdzieś na naszym forum ją przeczytałam, nie pamiętam), że w naszych czasach Pawłowa prawdopodobnie nie dostałaby się nawet do szkoły baletowej. Na razie mało o niej wiem, dlatego trudno mi się do tego stwierdzenia ustosunkować, nie mówiąc o jego weryfikacji, ale czy nie zawsze podkreśla się to, że artyzm ma największe znaczenie? Więc jakie, w tej sytuacji to miało znaczenie - jakie? Wszystkie jej niedostatki techniczne, skoro i tak była prawdziwą artystką, a nie właśnie "cyrkowym konikiem" (pomijając fakt, w jakich miejscach i okolicznościach zdarzało się jej występować, ale to już inna rzecz i w czym innym miała swe źródło), jak autor niezwykle błyskotliwe nazwał swój artykuł, a raczej tancerkę, o której tu mowa. Wszystko Pawłowej rekompensowała przecież jej niezwykle indywidualna interpretacja, ekspresja, wyczucie, intuicja prawdziwego artysty. Mówiono, że jak nikt potrafiła odegrać całą gamę najsubtelniejszych odcieni różnych ludzkich przeżyć i odczuć. Chyba każdy z nas widział jej "Umierającego łabędzia", w moim przypadku - za pierwszym razem nic, za drugim też nie, ale kiedy powróciłam do niego po jakimś czasie, dojrzałam do tej interpretacji, do tej formy sztuki na najwyższym poziomie, potrafiłam się nią szczerze zachwycić. I przecież ona sama inspirowała kolejne wielkie postacie sztuki tanecznej - chociażby Ashtona, który przecież wiele o niej opowiadał, jak to na przykład, że, zobaczywszy jej występ, jeszcze jako dziecko, również postanowił zostać tancerzem. Według mnie, to właśnie prymat techniki nad wyrazem wielokrotnie zabija sztukę i nie pozwala się wybić prawdziwym artystom.
Ale dosyć filozofowania. I jak to, Somova ma niby status pierwszej tancerki? Do rzeczy; po pierwsze, kompletnie brak jej wyrazu, po drugie, nawet to, że jest świetnie rozciągnięta o niczym nie świadczy (ja również uważam, że ponadszpagaty kłócą się z estetyką tańca klasycznego, te w grand jete w "Bajaderze" wyglądają po prostu źle, źle i jeszcze raz źle. A weźcie to chociaż na stopklatkę, wręcz odpychająco.). Poza tym, szczególnie w "Don Kichocie" rzuciło mi się w oczy to, że jest raczej mało muzykalna, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że ma chyba bardzo takie sobie poczucie rytmu. Kiedy tańczy, odnosi się wrażenie, że jest "poza" muzyką, wydaje się, jakby zupełnie była jej ona obojętna, a nawet przeszkadzała. Tyle jest tancerek, które potrafią w tak niezwykły sposób zintegrować swoje ruchy i przeżycia z muzyką, tak doskonale się w nią wczuwają i odzwierciedlają swoim tańcem jej nastrój, charakter.. u niej, niestety, kompletnie tego brak. A to moim zdaniem jest już pierwszy i zasadniczy punkt, który dyskwalifikuje ją zaraz na stracie jako mogącą wspiąć się aż na tak wysoki szczebel w hierarchii zespołu Teatru Maryjskiego, no i oczywiście jakiegokolwiek innego prestiżowego teatru.
Nataszaa
Posty: 527
Rejestracja: pn cze 29, 2009 9:05 am

Post autor: Nataszaa »

Hm. Na początku chciałam wklejać zdjęcia od razu, ale pomyśl sobie, jak bardzo by się 'rozciągnął' temat, gdyby jeden pod drugim stało ponad 20 zdjęć. A ile trzeba było czekać na ładowanie...
Ale jeśli chcecie, to mogę to zmienić. ;)
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

Owszem, to jest właśnie minus, że temat się "rozciąga" (ale przecież na forum Maryjskiego rozciągnął się również, a moim zdaniem i tak jest o wiele ładniej i przejrzyściej, poza tym u nas na forum dzieje się coś takiego, że zdjęcie nigdy nie wyświetla się w pełnym rozmiarze, ale automatycznie jest już zmniejszone). A optuję za taką formą wyłącznie z czystego lenistwa - wolę już czekać, jak temat dłużej się otwiera, niż później na załadowanie dziesiątek zdjęć w takiej samej ilości zakładek, ale jak już wyżej zaznaczyłam, znowu komuś innemu może wcale nie odpowiadać ta druga forma. (ps. poza tym nawet jak nie pełen format, to zawsze zostają jeszcze kompromisowe miniaturki - z pewnością dużo lepsze od "gołych" linków, bo chociaż pobieżnie można zobaczyć, co jest na zdjęciach i czy ma się ochotę je oglądać, czy też nie.)
Nataszaa
Posty: 527
Rejestracja: pn cze 29, 2009 9:05 am

Post autor: Nataszaa »

Tak więc zmieniam. Zapisuję sobie jednak te linki, i gdyby komuś przeszkadzało, to mogę zmienić znów. ; )
raisa
Posty: 1070
Rejestracja: ndz paź 16, 2005 4:07 pm

Post autor: raisa »

Ostatnio myślę coraz bardziej o Alinie jako o maszynce do tańczenia. Kierownictwo Marinki wpycha ją we wszystkie spektakle, bo jest widowiskowa. Ma 23 lata a właściwie już zatańczyła baaaaardzo dużo z repertuaru klasycznego. Podziwiam ją za siły. W ciągu 3-4 lat (mam rację z tymi latami?) zatańczyła tyle, że się w głowie nie mieści. No ale czy jest wtedy czas, aby przygotować się artystycznie do takiej premiery. Sama zaczęłam myśleć nad tym co ja robię. Bo artysta tancerz, jak sama nazwa brzmi, jest ARTYSTĄ, czyli osobą, która oddaje całego siebie, aby przekazać coś innym. Somova tego nie ma. Poprostu. Jeśli chcemy zobaczyć coś fajnego, to ok, możemy sobie obejrzeć jej lekcję, gdzie zobaczymy czystą, rosyjską klasykę. Ale na scenie jesteśmy prawdziwymi artystami, prawda?
Nie przeczytałam całego artykułu, ze zwyczajnego lenistwa i nie najlepszego angielskiego, ale domyślam się o co autorowi chodzi.
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

[quotea8="Ewa J."]I jak to, Somova ma niby status pierwszej tancerki?[/quotea8]
I chyba to jest najbardziej w tym wszystkim kontrowersyjne (dodam też, że została awansowana pół roku po tym, jak została pierwszą solistką, wraz z takimi tancerkami jak Olesia Novikova i Evgenia Obraztsova!). Gdyby była tylko solistką, można byłoby stwierdzić, że grunt, że ma potencjał, więc niech się rozwija, ma czas na poprawę, w końcu nie jest jeszcze pierwszą tancerką. Ale gdy już jest pierwszą tancerką, to co można powiedzieć? Nie wiem, czy status pierwszej tancerki miał być formą motywacji?
To, co napisałaś dalej - o ponadszpagatach, niemuzykalności itd. dokładnie odzwierciedla zastrzeżenia wobec Somovej większości baletomanów.

[quotea8="raisa"]Ostatnio myślę coraz bardziej o Alinie jako o maszynce do tańczenia. Kierownictwo Marinki wpycha ją we wszystkie spektakle, bo jest widowiskowa.[/quotea8]
Coś w tym jest. Jakby na siłę chcieli zrobić z niej gwiazdę, podczas gdy gwiazda powinna rodzić się sama, jak Victoria Tereshkina, która rok po nominacji na pierwszą tancerkę błyszczy we wszystkich przedstawieniach, a na występach Mariinsky'ego w Londynie wzbudziła największy zachwyt ze wszystkich tancerzy (w przeciwieństwie do Somovej, której debiut w "Romeo i Julii" w dniu otwarcia nie wzbudził entuzjazmu; jedno z określeń brzmi "Nie była Julią, ale tancerką robiącą kroki").
Ale wracając - są opinie, że to "wpychanie" w większość spektakli ma związek z jej nominacją - na początku sezonu (a chwilę przedtem zmienił się dyrektor artystyczny) okazało się, że w zasadzie są tylko dwie pierwsze tancerki, które regularnie tańczą, a mianowicie Lopatkina i Tereshkina (z resztą nominowana pół roku wcześniej, wraz z nominacją Somovej itd. do pierwszych solistek). Vishneva występuje dużo za granicą, Nioradze, Makhalina i wówczas jeszcze Ayupova prawdopodobnie ze względu na wiek tańczyły rzadko, najczęściej na galach, a ostatnia, Pavlenko, dopiero co wróciła z urlopu macierzyńskiego i może dlatego nie chciano, by wiele tańczyła (tu akurat tylko mój domysł, bo w sumie nie wiem, co może być źle z Pavlenko). A ze względu na występy gościnne uznano, że jak najszybciej potrzebna jest tancerka uniwersalna, która zatańczy wszystko, więc zdecydowano się na Somovą. Ze względu na wzrost trzy (według mnie) najlepsze pierwsze solistki, czyli wyżej wspomniane Novikova i Obraztsova, oraz Osmolkina "nie mogą" tańczyć głównych ról z Jeziora łabędziego, Bajadery, Korsarza i Bóg wie czego jeszcze, bo niestety obecnie standardy są takie, że tylko wysokie tancerki nadają się do tych ról (Osmolkina w końcu dostała szansę debiutu w jeziorze, Novikova zaś na gali tańczyła Odylię; Obraztsova zaś w jakimś wywiadzie powiedziała, że wie, że być może nigdy nie zatańczy Jeziora, a patrząc na jej łabądka w pas de quatre aż smutno się robi, bo wygląda zjawiskowo pięknie).

[quotea8="raisa"]Ma 23 lata a właściwie już zatańczyła baaaaardzo dużo z repertuaru klasycznego. Podziwiam ją za siły. W ciągu 3-4 lat (mam rację z tymi latami?) zatańczyła tyle, że się w głowie nie mieści.[/quotea8]
Do teatru dołączyła w 2003 i pół roku po tym miała debiut w jeziorze. Co do repertuaru klasycznego to jest on porównywalny z Obraztsovą i Novikovą (do Osmolkiny nie porównuję, bo jest jednak trochę starsza), a może nawet mniejszy. Porównując ich repertuar z Somovą - ta nie tańczyła Ondine, Raymondy, w Giselle debiutowała dopiero w tym roku. Nie ma w repertuarze Dziadka do orzechów, Sylfidy, Fontanny Bakczysaraju, Legendy miłości, Kopciuszka, a to chyba dość popularne balety w Mariinskym.

(mam nadzieję, że nie przeszkadza Wam moje rozpisywanie się, ale ostatnio wiele czytałam o Mariinskym na forach, i wszystko się we mnie gromadziło, więc cieszę się, że mogę z kimś o tym porozmawiać :) ; tak poza tym jestem ciekawa, czy pojawi się tu milton, który jak pamiętam jest wielkim fanem Somovej ;) )
Nataszaa
Posty: 527
Rejestracja: pn cze 29, 2009 9:05 am

Post autor: Nataszaa »

Zapewne macie rację, ale nie bądźcie takie surowe!
Trzeba dać jej szansę i czas - to ostatnie przede wszystkim. Ja niestety nie byłam na premierze 'Romea...' w Londynie, bo wyjeżdżałam tego samego dnia. :(
Ale kilka dni wcześniej tam byłam (w budynku) i na ścianie było pełno plakatów z ... cóż, z Aliną. Jest chyba dość popularna.
Agasiek
Posty: 761
Rejestracja: pt maja 26, 2006 11:00 am

Post autor: Agasiek »

To moze ja coś od siebie napiszę :)
Nigdy jakoś nie zwróciłam szczególnej uwagi na Alinę Somovą. Według mnie nie wyróżnia się jakoś bardzo spośród innych tancerek. Jest bardzo rozciągnięta, ale nie tylko ona. Svetlana Zakharova bardziej mi się podoba. Tak jak większości nie podoba mi się jej wyraz artystyczny. Niestety ten sztuczny uśmich mnie odrzuca. Zawsze gdy widzę zjawiskową tancerkę, gdy spodoba mi się wykonania chociażby skromnej Giselle pojawia mi się uśmiech na twarzy. Niestety nie w jej przypadku. Nie będę wytykiwała tylko jej błędów, bo po pierwsze nie tylko ma same minusy, a po drugie przyznam się, że nie sądzę, iż jestem najbardziej odpowiednią osobą do jej oceniania. Nie znam się na tym tak bardzo jak inne doświadczone osoby. Powiem jedynie tyle, że nie przeszkadza mi jej ranga w Mariince. Jeśli taką posiada jaką ma to znaczy, że zasłużyła sobie na nią. Nikt tam nie losuje kto ma mieć taką a nie inną. Fakt porównując chociażby do Obraztsovej jest gorsza, mniej się podoba, nie ma tego uroku w sobie, ale nie skreślam jej od razu. Jeszcze ma czas. Może nabędzie tego czegoś czym nas zachwyci.
W tej chwili mam narazie tylko tyle do powiedzenia :)
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

Niestety, balet jest tego rodzaju sztuką, że surowość w ocenie tancerzy bywa nieodzowna - szczególnie wtedy, jeśli mają się rzeczywiście poprawić, jest formą motywacji. Poza tym myślę, a nawet jestem wręcz pewna, że upływ czasu nic, ale to nic w tym względzie nie zmieni. Takie rzeczy jak wyraz, predyspozycje i muzykalność, albo ujawnią się od razu, albo wcale. Najczęściej zauważa się już w szkole, na ile ktoś jest utalentowany, artystycznie tudzież technicznie, a na ile tylko markuje i bezmyślnie powiela kolejne role, zazwyczaj z repertuaru klasycznego. Chyba nikomu się nie wydaje, że na takich geniuszach jak Niżyński, Lifar, Nureyev itd. aż do końca listy tanecznych bogów, nie licząc innych, nie tak zdolnych, ale również utalentowanych tancerzy, ktoś poznawał się dopiero wtedy, gdy wychodzili na scenę? Albo ktoś ma tą iskrę Bożą, albo nie i koniec dyskusji.

Dzięki Blanche za udzielenie tak obszernych informacji na temat Maryjskiego i jego tancerzy, z przyjemnością przeczytałam, bo sama jestem zbyt leniwa, żeby aż tak sumiennie szperać na wszelkich forach, stronach itd. ;)

A co do Vishnevej, to czy nie dołączyła ona przypadkiem na stałe do składu ABT? Bo jak byłam jakiś czas temu (ostatnio) na ich stronie, to figuruje ona jako pierwsza tancerka - principal, czyli raczej nie występuje w charakterze gościa. O, i właśnie, jak już jest taki zapał do tworzenia tylu nowych tematów z całą masą zdjęć tancerek Kirova, to może chociażby się tak zabrać za te naprawdę wyjątkowe, jak np. Vishneva właśnie, co do Makhaliny, czy Łopatkiny też nie jestem pewna, czy są o nich tematy, a to bez wątpienia o wiele bardziej warte poświęcenia im uwagi, tancerki ;)
Nataszaa
Posty: 527
Rejestracja: pn cze 29, 2009 9:05 am

Post autor: Nataszaa »

W wątku o Yekaterinie K. (nazwiska nie napiszę...), pytałam czy macie coś przeciwko tworzeniu nowych wątków przeze mnie...
ODPOWIEDZ