: czw maja 21, 2009 9:02 pm
[bd5]Father[/bd5], wierz mi, że to niekoniecznie musi się łączyć - w sensie rozwój ekonomiczny, itp., a zaistnienie na mapie 'tanecznej'. Zazwyczaj oczywiście, jest jakiś związek, ale nie jest to takie oczywiste i powiedziałabym, 'paralelne'. Wiele tu zależy od sprzyjających warunków, i jasne ma duże znaczenie, czy miasto ma mniej pieniędzy czy więcej --> ile z tego przeznacza na kulturę --> i dalej na taniec (czyli nie dość, że miasto musi być prosperujące samo w sobie, bo to jeszcze o niczym nie świadczy, a musi jeszcze dbać o rozwój danej dziedziny, a nie 'ogólnie jest ok'), ale jest jeszcze druga kwestia, mianowicie kto, czyli np. dyrektor teatru, itp., z określoną wizją, oraz background zespołu.
Z zespołami baletowymi sprawa jest trochę inna, bo wiadomo że wymaga to większego miasta, zespołu, itp. Ale podam przykład z tańca współczesnego - w Polsce są teatry tańca, które są w 'polskiej czołówce', a działają w miastach wcale nie jakichś rewelacyjnych (zarówno patrząc ogólnie na rozwój miasta, jak i na rozwój kultury).
W innych krajach też zresztą tak bywa - zdarza się np., że są miasta super rozwinięte, w którym tanecznie nie dzieje się nic ciekawego, a kilkadziesiąt kilometrów dalej jest mniejsze miasto ze znanym zespołem.
Więc to akurat, że Wrocław dobrze prosperuje ogólnie, to jeszcze o niczym nie świadczy. Jeśli zespół baletowy tam dopiero powstaje, to trzeba co najmniej kilku lat, aby 'rozwinął skrzydła' - daje to pewne możliwości (szanse), ale i ograniczenia. Bydgoski balet ma pewną renomę, zarówno jeśli chodzi o poziom zespołu, jak i spektakli.
Zresztą, z tego co ja obserwuję, to jeśli we Wrocławiu byłoby jakieś 'wspomożenie' akurat tańca, to wydaje mi się, że raczej współczesnego, lub co najmniej wychodzącego poza ramy klasyczne.
Z zespołami baletowymi sprawa jest trochę inna, bo wiadomo że wymaga to większego miasta, zespołu, itp. Ale podam przykład z tańca współczesnego - w Polsce są teatry tańca, które są w 'polskiej czołówce', a działają w miastach wcale nie jakichś rewelacyjnych (zarówno patrząc ogólnie na rozwój miasta, jak i na rozwój kultury).
W innych krajach też zresztą tak bywa - zdarza się np., że są miasta super rozwinięte, w którym tanecznie nie dzieje się nic ciekawego, a kilkadziesiąt kilometrów dalej jest mniejsze miasto ze znanym zespołem.
Więc to akurat, że Wrocław dobrze prosperuje ogólnie, to jeszcze o niczym nie świadczy. Jeśli zespół baletowy tam dopiero powstaje, to trzeba co najmniej kilku lat, aby 'rozwinął skrzydła' - daje to pewne możliwości (szanse), ale i ograniczenia. Bydgoski balet ma pewną renomę, zarówno jeśli chodzi o poziom zespołu, jak i spektakli.
Zresztą, z tego co ja obserwuję, to jeśli we Wrocławiu byłoby jakieś 'wspomożenie' akurat tańca, to wydaje mi się, że raczej współczesnego, lub co najmniej wychodzącego poza ramy klasyczne.