SEMINARIA WARSZTATOWE TANECZNO-CHOREOGRAFICZNE w Lądku Zdroj
-
chmieleslava666
- Posty: 303
- Rejestracja: pt sty 18, 2008 4:54 pm
-
Piotr Malaga
- Posty: 169
- Rejestracja: pt sty 20, 2006 4:26 pm
Właśnie jestem w Lądku Zdroju. Piszę z jedynej w okolicy kafejki - już miałem za sobą pierwsze zajęcia.
Czy ktoś z nas forumowiczów jest jeszcze na warsztatach? Na jakie techniki chodzicie? Jakie wrażenia?
Ja zapisałem się na leckję tańca klasycznego z panią Głowacką (o ile wiem, pani Teresa Mechez wymieniona w spisie zajęć cytowanym przez Kasię G nie prowadzi zajęć, zamiast niej jest właśnie pani Głowacka, która prowadzi również repertuar).
Miałem dylemat, czy zapisywać się do grupy początkującej czy zaawansowanej. No bo myślę sobie tak - gdy na grupie zaawansowanej będą np. zawodowi tancerze z teatrów, to nie będę nadążać i nie skorzystam. Jednk wybrałem zaawansowaną i dobrze.
Sami rozumiecie - nigdy nie wiadomo jacy kursanci przyjadą - nawet pedagog nie wie na co się nastawiać i dobiera poziom ćwiczeń dopiero wtdy, kiedy wie z kim pracuje.
Dziś wchodzę na salę, a tam tylko 4 uczennice, a więc bardzo kameralnie. To tylko lepiej, lubię ćwiczyć gdy jest mniej osób, można więcej skorzystać. Chyba wszystkie moje koleżanki przy drążku są z OSB. Dwie młodsze dziewczynki w wieku około 12 lat (po drugiej klasie). Sądząc po kolorze kostiumów - prawdopodobnie są z Warszawy. No i dwie starsze, ok 16 lat po 6 klasie.
Wykonujemy ćwiczenia na dwie grupy - w jednej młodsze "panieneczki" (takiego określenia używa wobec nich sama pani pedagog), w drugiej starsze i ja. Poziom w sam raz dla mnie - to znaczy czuję że w miarę swobodnie nadążam za ćwiczeniami ale jednocześnie jest wiele rzeczy nad którymi mogę pracować.
Na tych pierwszych zajęciach zarówno pani profesor jak i młodsze koleżanki były obecnością starszego ucznia mocno zaskoczone, ale przyzwyczajamy się do siebie szybko. Różnica wieku jest do pokonania, a jeżeli chodzi o różnicę umiejętności to rzecz jasna między 2 a 6 klasą OSB jest przepaść, ale przynajmniej wszyscy znamy podstawowe ćwiczenia. Natomiast w grupie początkującej te różnice są zdecydowanie większe.
Mamy doskonałą pianistkę - gra takie melodie, które zmieniają bardzo często charakter - są pełne modulacji i nieoczekiwanych zwrotów, ale trzymają cały czas wyraźny rytm.
W grupie dla początkujących prowadzonej przez panią Wrzosek są jeszcze młodsze dzieci (8 lat) i są zarówno uczennice OSB jak i osoby zupełnie początkujące, które pierwszy raz stają przy drążku. Tak więc okazało się że dobrze, że nie wybrałem tej grupy.
Co do samych warsztatów - jestem tu po raz pierwszy, ale lokalizacja bardzo mi odpowiada. Piękne góry i lasy, to mój wymarzony urlop
Warunki mieszkaniowe doskonałe! mam w pokoju łazienkę, miękkie wygodne łóżko, czyściutko i estetycznie jak w niezłej klasy hotelu a płacę 50 zł za dobę. Są też pokoje za 25 i 30 zł o niższym standardzie.
Tej imprezy nie da się w żaden sposób porównać do warsztatów np. w Bytomiu (gdzie byłem trzy razy). Owszem, przekrój technik jest trochę inny, komuś może zależeć na konkretnych technikach albo zajęciach z konkretnym prowadzącym. Ale Bytom jako miasto jest brzydki i brudny. Wiem, że bardzo uogólniam, bo jak się troszkę poszuka, to w Bytomiu też można znaleźć zarówno sympatyczne kawiarnie, jak i piękne (np średniowieczne) zabytki, czy ładnie odnowione miejsca. Ale mimo wszystko jest to duże przemysłowe miasto. A tutaj w Lądku po zajęciach można iść na łono przyrody - tu jest zupełnie inna atmosfera. W Bytomiu widać głównie, jak ludzie zmagają się z szarą codziennością, a tutaj wszyscy są na wakacjach
Zobaczymy co powiem o samych warsztatach po kilku dniach zajęć, ale jak na razie to Lądek "rządzi" i mogę polecić każdemu!
Czy ktoś z nas forumowiczów jest jeszcze na warsztatach? Na jakie techniki chodzicie? Jakie wrażenia?
Ja zapisałem się na leckję tańca klasycznego z panią Głowacką (o ile wiem, pani Teresa Mechez wymieniona w spisie zajęć cytowanym przez Kasię G nie prowadzi zajęć, zamiast niej jest właśnie pani Głowacka, która prowadzi również repertuar).
Miałem dylemat, czy zapisywać się do grupy początkującej czy zaawansowanej. No bo myślę sobie tak - gdy na grupie zaawansowanej będą np. zawodowi tancerze z teatrów, to nie będę nadążać i nie skorzystam. Jednk wybrałem zaawansowaną i dobrze.
Sami rozumiecie - nigdy nie wiadomo jacy kursanci przyjadą - nawet pedagog nie wie na co się nastawiać i dobiera poziom ćwiczeń dopiero wtdy, kiedy wie z kim pracuje.
Dziś wchodzę na salę, a tam tylko 4 uczennice, a więc bardzo kameralnie. To tylko lepiej, lubię ćwiczyć gdy jest mniej osób, można więcej skorzystać. Chyba wszystkie moje koleżanki przy drążku są z OSB. Dwie młodsze dziewczynki w wieku około 12 lat (po drugiej klasie). Sądząc po kolorze kostiumów - prawdopodobnie są z Warszawy. No i dwie starsze, ok 16 lat po 6 klasie.
Wykonujemy ćwiczenia na dwie grupy - w jednej młodsze "panieneczki" (takiego określenia używa wobec nich sama pani pedagog), w drugiej starsze i ja. Poziom w sam raz dla mnie - to znaczy czuję że w miarę swobodnie nadążam za ćwiczeniami ale jednocześnie jest wiele rzeczy nad którymi mogę pracować.
Na tych pierwszych zajęciach zarówno pani profesor jak i młodsze koleżanki były obecnością starszego ucznia mocno zaskoczone, ale przyzwyczajamy się do siebie szybko. Różnica wieku jest do pokonania, a jeżeli chodzi o różnicę umiejętności to rzecz jasna między 2 a 6 klasą OSB jest przepaść, ale przynajmniej wszyscy znamy podstawowe ćwiczenia. Natomiast w grupie początkującej te różnice są zdecydowanie większe.
Mamy doskonałą pianistkę - gra takie melodie, które zmieniają bardzo często charakter - są pełne modulacji i nieoczekiwanych zwrotów, ale trzymają cały czas wyraźny rytm.
W grupie dla początkujących prowadzonej przez panią Wrzosek są jeszcze młodsze dzieci (8 lat) i są zarówno uczennice OSB jak i osoby zupełnie początkujące, które pierwszy raz stają przy drążku. Tak więc okazało się że dobrze, że nie wybrałem tej grupy.
Co do samych warsztatów - jestem tu po raz pierwszy, ale lokalizacja bardzo mi odpowiada. Piękne góry i lasy, to mój wymarzony urlop
Tej imprezy nie da się w żaden sposób porównać do warsztatów np. w Bytomiu (gdzie byłem trzy razy). Owszem, przekrój technik jest trochę inny, komuś może zależeć na konkretnych technikach albo zajęciach z konkretnym prowadzącym. Ale Bytom jako miasto jest brzydki i brudny. Wiem, że bardzo uogólniam, bo jak się troszkę poszuka, to w Bytomiu też można znaleźć zarówno sympatyczne kawiarnie, jak i piękne (np średniowieczne) zabytki, czy ładnie odnowione miejsca. Ale mimo wszystko jest to duże przemysłowe miasto. A tutaj w Lądku po zajęciach można iść na łono przyrody - tu jest zupełnie inna atmosfera. W Bytomiu widać głównie, jak ludzie zmagają się z szarą codziennością, a tutaj wszyscy są na wakacjach
Zobaczymy co powiem o samych warsztatach po kilku dniach zajęć, ale jak na razie to Lądek "rządzi" i mogę polecić każdemu!