Lustra w sali baletowej
[quote:384d7b04e5="Marysia W"]Gdy byłam w baletówce mieliśmy koncert noworoczny. Około tygodnia wcześniej układ ćwiczyliśmy tylko tyłem do lustra, i rzeczywiście było pare takich osób, które podczas takiego tańczenia gubiły się, nie wiedziały co, jak i gdzie.[/quote:384d7b04e5]
ja też zawsze się gubiłam:) ale i tak jestem zdania, że do poprawiania swoich błędów lustra są niezbędne. poza tym gdy nauczyciel poprawi osobę stojącą przed lustrem, to ta osoba może sobie zakodować, jak wygląda np. poprawna arabeska i ćwicząc w domu starać się wyglądać tak samo jak w lustrze, odtworzyć swoją pozycję z lekcji.
ja też zawsze się gubiłam:) ale i tak jestem zdania, że do poprawiania swoich błędów lustra są niezbędne. poza tym gdy nauczyciel poprawi osobę stojącą przed lustrem, to ta osoba może sobie zakodować, jak wygląda np. poprawna arabeska i ćwicząc w domu starać się wyglądać tak samo jak w lustrze, odtworzyć swoją pozycję z lekcji.
[quote:8b02de0f7e="Scarpia"]Nie! Nie! I jeszcze raz NIE! Kasia G ma rację - lustro to przedmiot magiczny i jako taki obiekt nie może być rzetelnym żródłem informacji na którym można polegać! Cechetti górą! Wszystkie lustra w salach baletowych trzeba usunąć :twisted: :wink:[/quote:8b02de0f7e]
no tak, Scarpia chyba chce urosnac na pierwszego obrazoburcę forum ;) algo zaostrzyć dyskusję. No i co zrobisz jak jak lustra zniknął z sal baletowych? Co z uroczymi tancerkami w nieskończonych odbiciach? ;)
no tak, Scarpia chyba chce urosnac na pierwszego obrazoburcę forum ;) algo zaostrzyć dyskusję. No i co zrobisz jak jak lustra zniknął z sal baletowych? Co z uroczymi tancerkami w nieskończonych odbiciach? ;)
Żarty żartami, a konkrety konkretami...
"Niebezpieczeństwo polega na tym, że pomimo że lustro może czasami stanowić użyteczne narzędzie do samoobserwacji, ma jednak tendencję do wprowadzania tancerki w wizulany dialog, który pozostaje prywatny (wewnętrzny). Ten prywatny (wewnętrzny) dialog tancerki z sobą samą sam w sobie nie jest groźny, ale spornym staje się to że stawia się ona w tym momencie w jednoczesnej roli wykonawcy, odbiorcy i krytyka.
Te 3 role - wykonawcy, odbiorcy (widza) i krytyka są przecież oddzielne z charakteru i zasady! (...) Należy silnie podkreślić, że widownia wypada w roli odbiorcy – czyli kogoś kto patrzy z zewnątrz, natomiast tancerka transformuje swoje wnętrze na zawnątrz. Krytyk z kolei jest niejako w pozycji o jeden krok bliżej tańca niż widz ale też o jeden krok dalej niż tancerka. Zadaniem krytyka jest zrozumienie subiektywnej jakości jaką tancerze tworzą swoim występem, a jednocześnie obiektywny sąd nad tym co zostało pokazane. W ten sposób krytyk patrzy na taniec od wewnątrz i z zewnątrz oczywiście w ramach tego jak najlepiej umie.
W tej wzajemnej podstawowej koegzystencji ról (tancerki, widza, krytyka) NIE MOŻE BYĆ WYMIENNOŚCI, A JEDYNIE NIEZALEŻNOŚĆ. Kiedy granice poszczególnych ról zostana przekroczone (co staje się wtedy gdy tancerka staje przed lustrem) – zaczyna się chaos i bałagan"
No i co Wy na to?
"Niebezpieczeństwo polega na tym, że pomimo że lustro może czasami stanowić użyteczne narzędzie do samoobserwacji, ma jednak tendencję do wprowadzania tancerki w wizulany dialog, który pozostaje prywatny (wewnętrzny). Ten prywatny (wewnętrzny) dialog tancerki z sobą samą sam w sobie nie jest groźny, ale spornym staje się to że stawia się ona w tym momencie w jednoczesnej roli wykonawcy, odbiorcy i krytyka.
Te 3 role - wykonawcy, odbiorcy (widza) i krytyka są przecież oddzielne z charakteru i zasady! (...) Należy silnie podkreślić, że widownia wypada w roli odbiorcy – czyli kogoś kto patrzy z zewnątrz, natomiast tancerka transformuje swoje wnętrze na zawnątrz. Krytyk z kolei jest niejako w pozycji o jeden krok bliżej tańca niż widz ale też o jeden krok dalej niż tancerka. Zadaniem krytyka jest zrozumienie subiektywnej jakości jaką tancerze tworzą swoim występem, a jednocześnie obiektywny sąd nad tym co zostało pokazane. W ten sposób krytyk patrzy na taniec od wewnątrz i z zewnątrz oczywiście w ramach tego jak najlepiej umie.
W tej wzajemnej podstawowej koegzystencji ról (tancerki, widza, krytyka) NIE MOŻE BYĆ WYMIENNOŚCI, A JEDYNIE NIEZALEŻNOŚĆ. Kiedy granice poszczególnych ról zostana przekroczone (co staje się wtedy gdy tancerka staje przed lustrem) – zaczyna się chaos i bałagan"
No i co Wy na to?
Lustro ma dwojaką naturę.
Pomaga poprawiać błędy. Prawda.
U niektórych zabija wewnętrzną ekspresję. U niektórych.
Ja zawsze kiedy tańczę na scenie i nie ma lustra, czuję się, jakby ktoś zabrał potrzebną mi ścianę.
Albo wreszcie dał mi wolną rękę i już nie muszę się katować, patrząc na moje odbicie. Już nie mam bliźniaczki, która wszystko robi w złą stronę. :D
To jak się widzi lustro zależy od tańczącego/tańczącej.
Pomaga poprawiać błędy. Prawda.
U niektórych zabija wewnętrzną ekspresję. U niektórych.
Ja zawsze kiedy tańczę na scenie i nie ma lustra, czuję się, jakby ktoś zabrał potrzebną mi ścianę.
Albo wreszcie dał mi wolną rękę i już nie muszę się katować, patrząc na moje odbicie. Już nie mam bliźniaczki, która wszystko robi w złą stronę. :D
To jak się widzi lustro zależy od tańczącego/tańczącej.
Lustra być powinny, ale inne podejście do nich. To, co napisał Scarpia [chodzi mi o przytoczone cytaty Beaumont'a] jest po części prawdą- czasem ludzie faktycznie przyzwyczajają się, że patrzą w lustro i później kończy się, że na scenie także patrzą w złą stronę. Ale zawsze jest 'ale'... podczas tańca jako-takiego może faktycznie nie powinniśmy się 'opierać' o lustro. ale jak poprawić swoje błędy, których nie czujemy? Jak nauczyciel pokaże figurę łatwiej jest ją dobrze opanować jak na początku kontrolujesz w lustrze, czy dobrze ją robisz. Gdy ja próbuję opanować skok robię go tak, żeby zobaczyć się w lustrze, bo wtedy sama wiem co poprawić w miarę możliwości, bo co mi to da, że ktoś mi powie 'wyżej podnoś prawą nogę'- ale o ile wyżej? ile mi brakuje? JAK?
Na sali baletowej powinny być lustra, ale może najpierw przydałoby się krótkie szkolenie nt. 'jak ich używać'?
Żeby nie skończyło się tym, o czym już pisał Scarpia: ''Kiedy tancerka polega na lustrze jako źródle prawdy, jej pojęcie o tym co własnie zostało wykonane, i jej pojęcie o jej samej jako tancerce w ruchu jest tak samo jednowymiarowe jak powierzchnia płaskiej tafli lustra.''
Na sali baletowej powinny być lustra, ale może najpierw przydałoby się krótkie szkolenie nt. 'jak ich używać'?
Żeby nie skończyło się tym, o czym już pisał Scarpia: ''Kiedy tancerka polega na lustrze jako źródle prawdy, jej pojęcie o tym co własnie zostało wykonane, i jej pojęcie o jej samej jako tancerce w ruchu jest tak samo jednowymiarowe jak powierzchnia płaskiej tafli lustra.''
Kiedyś w pewnym artykule spotkałam się zteorią hierarchi na sali baletowej. w jakiej postaci? a mianowicie że Ci najlepsi stoją właśnie obowiązkowo koło luster, zeby móc poprawić swoje błędy. ci którzy są słabsi niekoniecznie mają bliski kontakt z lustrami przez co cytuję 'skaczą jak głupie małpki'. (oczywiście nie wiem ile jest praqy w tej hierarchi i czy rzeczywiście tak jest)
Teoria zabijania ekspresji może się odnosić moim zdaniem jedynie do tańców współczesnych. w klasyce czy nawet tańcu luowym gdzie mamy ściśle nałożone reguły i zasady brak luster mógłby skończyć się tragicznie. nie wyobrażam sobie ćwiczenia przy drążku bez lustra, chyba że w wyjątkowcyh przypadkach.
Teoria zabijania ekspresji może się odnosić moim zdaniem jedynie do tańców współczesnych. w klasyce czy nawet tańcu luowym gdzie mamy ściśle nałożone reguły i zasady brak luster mógłby skończyć się tragicznie. nie wyobrażam sobie ćwiczenia przy drążku bez lustra, chyba że w wyjątkowcyh przypadkach.