Tylko w białko zwierzęce jest pełnowartościowe, o czym już zresztą pisałam i nawet soja nigdy nam go nie zastąpi, bo po prostu nie posiada wszystkich potrzebnych składników.
I burzy się budowla :P
A ja nie jadam szynki i innych wyrobów mięsnych. Na co dzień wystarczy mi ser, twarożek, jogurt, itp. Mięso jem sporadycznie, np. w postaci kotletów lub gotowane ;)
Nie jest, iż uważam, że wegetarianizm jest niezdrowy. Jedna z moich koleżanek z zespołu właśnie ją praktykowała. Z czasem stała się coraz słabsza, a pewnego dnia zasłabła i trafiła do szpitala. Gdy z niego wyszła postanowiła wogóle nie jeść i prawie wpadła w anoreksję...
Ja jestem wegetarianką od hm... Około trzech lat i dużo ćwiczę, ale jakoś nie zauważyłam żebym była słabsza albo chudsza czy tym podobne :? A wręcz czuję się dużo lepiej :)
No bo wegetarianie muszą mieć odpowiednią dietę bezmięsną i wtedy jest ok, tak jest pewnie z tobą. Tylko musi być odpowiednia, a nie wszyscy to praktykują...
Ja bym nie przeszła na wegetarianizm... nie mam nic do mięsa i chociaż uwielbiam zwierzęta to uważam, że to normalna kolejność na Ziemi... łańcuch pokarmowy, że jemy zwierzęta. Za to ryb nie jem... nie lubię i jakoś mam trochę obrzydzenie...
Wegetarianizm jest zdrowy. Mądry wegetarianizm. To, ze wegetarianie cierpia na anemie, nie maja sily, slabna...Stereotypy. Albo przypadki nieodpowiedzialne, decydujace sie na niejedzenie miesa dla zabawy, bo taka moda.
EDIT: Istnieje tez cos takiego jak semi-wegetarianizm. Polega na jedzeniu ryb i od czasu do czasu miesa drobiowego.