Dylematy ojca .....
[quote="Joanna"][quote:97bc43d1a3]
Bez przesady, nie zamierzam na forum [u:97bc43d1a3]baletowym[/u:97bc43d1a3] udowadniac nikomu, ze jednak taniec to moze byc cos wartosciowego i sensownego. Po to wchodze na forum baletowe, aby pisac z osobami, ktore podzielaja moje pasje, a nie na nowo udowadniac, ze 'jednak warto', i wcale nie jestem glupia, poswiecajac sie temu. Mozesz poczytac inne posty - po to bylo tyle pisane, zeby ktos to sobie mogl przeczytac, a wiesz mi ze bylo to skoro ciekawych rzeczy.[/quote:97bc43d1a3]
Joanno, on tylko poprosil o opinie, rade. Nikt Tobie nie kazde odpowiadac. Wiec nie musisz po raz kolejny czegos udowadniac. To jest forum zwiazane z baletem, wiec takie pytanie ma racje bytu na tym forum. Ojcec pyta czy warto corke wyslac do OSb, to powazny krok. A kogo lepiej zapytac niz nie ludzi ktorzy sie tancem zajmuja? To kwestia [u:97bc43d1a3]baletowa[/u:97bc43d1a3] , wiec kto chce moze odpowiedziec. Ciebie nikt nie zmusza jak Ci sie nie chce.
Bez przesady, nie zamierzam na forum [u:97bc43d1a3]baletowym[/u:97bc43d1a3] udowadniac nikomu, ze jednak taniec to moze byc cos wartosciowego i sensownego. Po to wchodze na forum baletowe, aby pisac z osobami, ktore podzielaja moje pasje, a nie na nowo udowadniac, ze 'jednak warto', i wcale nie jestem glupia, poswiecajac sie temu. Mozesz poczytac inne posty - po to bylo tyle pisane, zeby ktos to sobie mogl przeczytac, a wiesz mi ze bylo to skoro ciekawych rzeczy.[/quote:97bc43d1a3]
Joanno, on tylko poprosil o opinie, rade. Nikt Tobie nie kazde odpowiadac. Wiec nie musisz po raz kolejny czegos udowadniac. To jest forum zwiazane z baletem, wiec takie pytanie ma racje bytu na tym forum. Ojcec pyta czy warto corke wyslac do OSb, to powazny krok. A kogo lepiej zapytac niz nie ludzi ktorzy sie tancem zajmuja? To kwestia [u:97bc43d1a3]baletowa[/u:97bc43d1a3] , wiec kto chce moze odpowiedziec. Ciebie nikt nie zmusza jak Ci sie nie chce.
Witaj Torin. Na pytanie czy warto aby córeczka dalej uczęszczała na zajęcia z klasyki, odpowiem krótko jako pasjonata-amator-fascynat tańca klasycznego NAPRAWDĘ WARTO :!: :!: :!: .
Jeżeli lubi te zajęcia i jest nimi zafascynowana to wielkim błędem byłoby jej zakazać robić to co sprawia jej radość.
Mała przestroga Torin, niech córeczka nie podzieli losu wielu forumkowiczów naszego forum, którzy kochają taniec i niestety nie mogą z róznych przyczyn spełniać się w swojej pasji.
A wiadomo nie wszystkie błędy można zawsze skorygować, może być za późno.
A tak jak wspominają inni przedmówcy być może ta fascynacja jest okresowa, czyli może kiedyś sama podjąć dobrowolnie decyzję, że kończy swoją przygodę z tańcem i taką opinię też trzeba uszanować.
Pozdrawiam. :) .
Jeżeli lubi te zajęcia i jest nimi zafascynowana to wielkim błędem byłoby jej zakazać robić to co sprawia jej radość.
Mała przestroga Torin, niech córeczka nie podzieli losu wielu forumkowiczów naszego forum, którzy kochają taniec i niestety nie mogą z róznych przyczyn spełniać się w swojej pasji.
A wiadomo nie wszystkie błędy można zawsze skorygować, może być za późno.
A tak jak wspominają inni przedmówcy być może ta fascynacja jest okresowa, czyli może kiedyś sama podjąć dobrowolnie decyzję, że kończy swoją przygodę z tańcem i taką opinię też trzeba uszanować.
Pozdrawiam. :) .
[quote:e466ed4514="Olimpia"]Joanno, on tylko poprosil o opinie, rade. Nikt Tobie nie kazde odpowiadac. Wiec nie musisz po raz kolejny czegos udowadniac. To jest forum zwiazane z baletem, wiec takie pytanie ma racje bytu na tym forum. Ojcec pyta czy warto corke wyslac do OSb, to powazny krok. A kogo lepiej zapytac niz nie ludzi ktorzy sie tancem zajmuja? To kwestia [u:e466ed4514]baletowa[/u:e466ed4514] , wiec kto chce moze odpowiedziec. Ciebie nikt nie zmusza jak Ci sie nie chce.[/quote:e466ed4514]
Mnie chodzi o samo podejscie, bo wlasnie z takim czasem sie spotykam, ktore uwazam jest kompletnym nieporozumieniem, i z takimi stereotypami (typu "to takie niepowazne zajecie") walcze. A nie to, ze ja mam cos pisac, czy nie.
Mnie chodzi o samo podejscie, bo wlasnie z takim czasem sie spotykam, ktore uwazam jest kompletnym nieporozumieniem, i z takimi stereotypami (typu "to takie niepowazne zajecie") walcze. A nie to, ze ja mam cos pisac, czy nie.
Dodam swoje trzy grosze do off topu. Niewiedza i stereotypowe myślenie niektórych osób często wynikają z tego, że naprawdę nie mieli oni nigdy szansy na porządne spotkanie z baletem. Nie potępiajmy ich za to. Nie każdy ma to szczęście odkrycia świata klasyki. Ja sama przez większość mojego życia przechodziłam obok Opery obojętnie i dopiero ostatnio tak mnie złapało :wink:
[quote="Olimpia"][quote:6e5be55279="Joanna"][quote:6e5be55279]
Bez przesady, nie zamierzam na forum [u:6e5be55279]baletowym[/u:6e5be55279] udowadniac nikomu, ze jednak taniec to moze byc cos wartosciowego i sensownego. Po to wchodze na forum baletowe, aby pisac z osobami, ktore podzielaja moje pasje, a nie na nowo udowadniac, ze 'jednak warto', i wcale nie jestem glupia, poswiecajac sie temu. Mozesz poczytac inne posty - po to bylo tyle pisane, zeby ktos to sobie mogl przeczytac, a wiesz mi ze bylo to skoro ciekawych rzeczy.[/quote:6e5be55279]
Joanno, on tylko poprosil o opinie, rade. Nikt Tobie nie kazde odpowiadac. Wiec nie musisz po raz kolejny czegos udowadniac. To jest forum zwiazane z baletem, wiec takie pytanie ma racje bytu na tym forum. Ojcec pyta czy warto corke wyslac do OSb, to powazny krok. A kogo lepiej zapytac niz nie ludzi ktorzy sie tancem zajmuja? To kwestia [u:6e5be55279]baletowa[/u:6e5be55279] , wiec kto chce moze odpowiedziec. Ciebie nikt nie zmusza jak Ci sie nie chce.[/quote:6e5be55279]
Ano święte słowa - kogo lepiej zapytać niż ludzi którzy tańczą od dawna i już tą drogę przeszli. Taki był zamysł i myślę że nikogo nie obraziłem. Oprócz słów czasem warto zwrócić uwagę na formę. Specjalnie post był hmm mało poważny, bo choć sprawa jest poważna i jak najbardziej dla mnie ważna, to starałem się ubrać ja w słowa nieco luźniejsze.
Łopatologicznie rzecz ujmując zastanawiam się - czy krocząc drogą baletu częściej bywa się w niebie czy w piekle. Czy te pobyty w piekle rekompensowane są nawet niechby chwilowymi wzlotami.
Tego przeca nie wiem :)
A oceniam na podstawie szczątkowych obserwacji - patrząc na Panią Karolinę można założyć, że warto, czuć w niej ogień a to jest to co uważam niezbędne w artystycznym działaniu. Aleee
Jedziemy teraz po bandzie - szanując forum baletowe nie chcę pisać takich rzeczy ale dla przestawienia swoich poglądu myślę, że warto.
Parę lat temu kuzynka mojej córki chciała sie zapisać na balet, i nawet się chyba zapisała/chodziła ale trafiła na nauczycielkę traaaaaggeeediiiaaaa.
Chodzące nieszczęście z poczuciem osobistej klęski i cholera wie czego jeszcze. No bardziej zrazić do baletu to NAPRAWDĘ trudno. Nie umiem ocenić czy była dobrą baletnicą czy nie ale pieniądze dostawała więc pewnie coś umiała. Ale wyobrażając sobie moja córke w takiej postawie życiowej to naprawdę bym jej zabronił i już. Zero radości piękna jeszcze mniej.
Mam tylko takie przykłady - więc w pewnym sensie skrajności. Zaczynając wątek chcę się dowiedzieć więcej :)
Miłe Panie (szczególnie Joanno), w żadnym razie nigdzie nie twierdziłem, że balet to coś niewartościowego ! Temu służyły wszystkie nawiasy cudzysłowy i inne uśmieszki. Jeśli były nie zbyt wyraźne powtórzę otwartym tekstem - uważam balet za działalność tak piękną ale i poważną że aż warta rozwagi.
Jakiekolwiek decyzje i tak będą podejmowane później. OSB to jak na razie dla mnie jeszcze całkowita abstrakcja i wspomniałem o tym bo wyczytałem, że jest cóś takiego. I powiedzmy jest to wyższy stopień "zabawy" (znów użyłem cudzysłów !! ;) )
Postów na forum jest baaardzo dużo - o tym już pisałem, przedzieranie sie przez te stosy dla osoby z boku nie jest łatwe, dlatego dziękuję Kasi za konkretne linki - ułatwiają życie !! :)
Wyczuwam - Joanno z twoich odpowiedzi że nie raz musiałaś sie tłumaczyć ze swojej pasji. o dla mnie też cenna informacja :) Po pierwsze stereotypy które naświetliłem a które Cię tak ubodły trzymają się wśród ludziów dobrze, ale i po drugie przeszkadzają tylko trochę - można sie zirytować na następnego ignoranta (ciśninko podskoczy a to kawy mnie si wypije ;) ) ale i tak robimy swoje. Miedzy innymi o takie informacje mi chodzi :D
Pozdrawiam
Torin
Bez przesady, nie zamierzam na forum [u:6e5be55279]baletowym[/u:6e5be55279] udowadniac nikomu, ze jednak taniec to moze byc cos wartosciowego i sensownego. Po to wchodze na forum baletowe, aby pisac z osobami, ktore podzielaja moje pasje, a nie na nowo udowadniac, ze 'jednak warto', i wcale nie jestem glupia, poswiecajac sie temu. Mozesz poczytac inne posty - po to bylo tyle pisane, zeby ktos to sobie mogl przeczytac, a wiesz mi ze bylo to skoro ciekawych rzeczy.[/quote:6e5be55279]
Joanno, on tylko poprosil o opinie, rade. Nikt Tobie nie kazde odpowiadac. Wiec nie musisz po raz kolejny czegos udowadniac. To jest forum zwiazane z baletem, wiec takie pytanie ma racje bytu na tym forum. Ojcec pyta czy warto corke wyslac do OSb, to powazny krok. A kogo lepiej zapytac niz nie ludzi ktorzy sie tancem zajmuja? To kwestia [u:6e5be55279]baletowa[/u:6e5be55279] , wiec kto chce moze odpowiedziec. Ciebie nikt nie zmusza jak Ci sie nie chce.[/quote:6e5be55279]
Ano święte słowa - kogo lepiej zapytać niż ludzi którzy tańczą od dawna i już tą drogę przeszli. Taki był zamysł i myślę że nikogo nie obraziłem. Oprócz słów czasem warto zwrócić uwagę na formę. Specjalnie post był hmm mało poważny, bo choć sprawa jest poważna i jak najbardziej dla mnie ważna, to starałem się ubrać ja w słowa nieco luźniejsze.
Łopatologicznie rzecz ujmując zastanawiam się - czy krocząc drogą baletu częściej bywa się w niebie czy w piekle. Czy te pobyty w piekle rekompensowane są nawet niechby chwilowymi wzlotami.
Tego przeca nie wiem :)
A oceniam na podstawie szczątkowych obserwacji - patrząc na Panią Karolinę można założyć, że warto, czuć w niej ogień a to jest to co uważam niezbędne w artystycznym działaniu. Aleee
Jedziemy teraz po bandzie - szanując forum baletowe nie chcę pisać takich rzeczy ale dla przestawienia swoich poglądu myślę, że warto.
Parę lat temu kuzynka mojej córki chciała sie zapisać na balet, i nawet się chyba zapisała/chodziła ale trafiła na nauczycielkę traaaaaggeeediiiaaaa.
Chodzące nieszczęście z poczuciem osobistej klęski i cholera wie czego jeszcze. No bardziej zrazić do baletu to NAPRAWDĘ trudno. Nie umiem ocenić czy była dobrą baletnicą czy nie ale pieniądze dostawała więc pewnie coś umiała. Ale wyobrażając sobie moja córke w takiej postawie życiowej to naprawdę bym jej zabronił i już. Zero radości piękna jeszcze mniej.
Mam tylko takie przykłady - więc w pewnym sensie skrajności. Zaczynając wątek chcę się dowiedzieć więcej :)
Miłe Panie (szczególnie Joanno), w żadnym razie nigdzie nie twierdziłem, że balet to coś niewartościowego ! Temu służyły wszystkie nawiasy cudzysłowy i inne uśmieszki. Jeśli były nie zbyt wyraźne powtórzę otwartym tekstem - uważam balet za działalność tak piękną ale i poważną że aż warta rozwagi.
Jakiekolwiek decyzje i tak będą podejmowane później. OSB to jak na razie dla mnie jeszcze całkowita abstrakcja i wspomniałem o tym bo wyczytałem, że jest cóś takiego. I powiedzmy jest to wyższy stopień "zabawy" (znów użyłem cudzysłów !! ;) )
Postów na forum jest baaardzo dużo - o tym już pisałem, przedzieranie sie przez te stosy dla osoby z boku nie jest łatwe, dlatego dziękuję Kasi za konkretne linki - ułatwiają życie !! :)
Wyczuwam - Joanno z twoich odpowiedzi że nie raz musiałaś sie tłumaczyć ze swojej pasji. o dla mnie też cenna informacja :) Po pierwsze stereotypy które naświetliłem a które Cię tak ubodły trzymają się wśród ludziów dobrze, ale i po drugie przeszkadzają tylko trochę - można sie zirytować na następnego ignoranta (ciśninko podskoczy a to kawy mnie si wypije ;) ) ale i tak robimy swoje. Miedzy innymi o takie informacje mi chodzi :D
Pozdrawiam
Torin
Tlumaczyc niespecjalnie, chyba ze przed rodzina, bo wiadomo, a przed obcymi szkoda jezyka strzepic, bo jak ktos tego nie rozumie, to raczej i tak do niego nie trafi. Ale b. czesto wyczuwam takie podejscie, i ono nie jest przyjemne, raczej smutno sie robi, jakby nie patrzec nie jest fajnie sie czuc, ze jest sie traktowanym przez kogos niepowaznie. Ot cala rzecz.
Bo 'powazne' sa oczywiscie 'normalne, konkretne' studia, i 'normalna, konkretna' praca [w ktorej kazdy tylko marzy o wyjsciu z niej i urlopie :? a glowne rozrywki w zyciu to impreza tudziez zakupy :? - to jest podejscie (zbyt) wielu ludzi].
Tzn nie krytykuje takiego sytlu zycia, kazdy robi jak mu pasuje, jesli sie z tym dobrze czuje, tylko nie znosze, jak ktos przez to patrzy lekcewazaco na pasje innych (bo to jest tak, ze jak ktos ma prawdziwa pasje, to sie z nia utozsamia, i na cale zycia patrzy przez ten pryzmat).
Co do dalszej czesci posta - jesli kocha sie taniec to tak, te momenty nieprzyjemne sa rekompensowane po stokroc cudownymi momentami. Ktorych moze w porownaniu do tych pierwszych nie ma zbyt wiele, ale wystarcza, aby wynagrodzic zmeczenie, bol, itd. i to z nawiazka.
Poza tym, jak juz pisalam wczesniej, kazdy kontakt ze sztuka wzbogaca czlowieka, uwrazliwia go. Nie sa to rzeczy typowo wymierne, ale przeciez rownie istotne. Poza tym uczy dyscypliny, szacunku do pracy i wlasnego ciala, wytrwalosci i wytrzymalosci.
Bo 'powazne' sa oczywiscie 'normalne, konkretne' studia, i 'normalna, konkretna' praca [w ktorej kazdy tylko marzy o wyjsciu z niej i urlopie :? a glowne rozrywki w zyciu to impreza tudziez zakupy :? - to jest podejscie (zbyt) wielu ludzi].
Tzn nie krytykuje takiego sytlu zycia, kazdy robi jak mu pasuje, jesli sie z tym dobrze czuje, tylko nie znosze, jak ktos przez to patrzy lekcewazaco na pasje innych (bo to jest tak, ze jak ktos ma prawdziwa pasje, to sie z nia utozsamia, i na cale zycia patrzy przez ten pryzmat).
Co do dalszej czesci posta - jesli kocha sie taniec to tak, te momenty nieprzyjemne sa rekompensowane po stokroc cudownymi momentami. Ktorych moze w porownaniu do tych pierwszych nie ma zbyt wiele, ale wystarcza, aby wynagrodzic zmeczenie, bol, itd. i to z nawiazka.
Poza tym, jak juz pisalam wczesniej, kazdy kontakt ze sztuka wzbogaca czlowieka, uwrazliwia go. Nie sa to rzeczy typowo wymierne, ale przeciez rownie istotne. Poza tym uczy dyscypliny, szacunku do pracy i wlasnego ciala, wytrwalosci i wytrzymalosci.
-
przyjaciolka
- Posty: 157
- Rejestracja: sob kwie 07, 2007 5:38 pm
Dziewczyny,s'il vous plait ! Nie kłóćcie się ;)
Trzymajmy się tematu - odpowiadaniu troskliwemu tatusiowi :D
Osobiście zgadzam się z Joanną,bo sama spotykam się z wieloma uprzedzeniami do ludzi tańczących,niestety :( uważam,że jesteśmy daleko na wschodzie,jeżeli chodzi o taniec. Na zachodzie to szanowany zawód (choć z tym wschodem to przesadziłam,bo przecież w Rosji bardzo docenia się balet,prawda?) a u nas...znaleźć uczelnię z kierunkiem tanecznym po prostu graniczy z cudem !
Tylko Kielce,Warszawa i od tego roku Łódź.
Podoba mi się bardzo poczucie humoru naszego tatusia :D
Tak trzymać - z dystansem,ale i zaangażowaniem.
Pozdrawiam ciepło.
Trzymajmy się tematu - odpowiadaniu troskliwemu tatusiowi :D
Osobiście zgadzam się z Joanną,bo sama spotykam się z wieloma uprzedzeniami do ludzi tańczących,niestety :( uważam,że jesteśmy daleko na wschodzie,jeżeli chodzi o taniec. Na zachodzie to szanowany zawód (choć z tym wschodem to przesadziłam,bo przecież w Rosji bardzo docenia się balet,prawda?) a u nas...znaleźć uczelnię z kierunkiem tanecznym po prostu graniczy z cudem !
Tylko Kielce,Warszawa i od tego roku Łódź.
Podoba mi się bardzo poczucie humoru naszego tatusia :D
Tak trzymać - z dystansem,ale i zaangażowaniem.
Pozdrawiam ciepło.
tak, bardzo proszę o podejscie do sprawy jak tego sprawa wymaga - nigdzie nie zauwazyłam tu przejawów lekcewazenia baletu, jako zabawy, hobby czy pracy. A ze Torin pisze lekko zartobliwie-przesmiewczo - zwróćmy uwagę na styl i intencje a nie słowa. I przede wszystkim trzymajcie się meritu i nie uspokajajcie nawzajem, bo potem administrator musi czyścić wątki takie jak ten ;)
Fajnie, że córa Torina ma takiego tatę. Gołym okiem widać, że jest zainteresowany pociechą i tym co ją zajmuję, a w przypadku zajęć baletowych to zwykle mamusie biorą się za takie rzeczy.Także brawa dla tego pana za zaangażowanie.
Co do rad. Wcale nie jest tak łatwo jak niektórzy mówią: chce- dam mu rozwijać swoją pasję, nie chce- to nie. Bardzo uważaj szczególnie na początku na "nie chce mi się", chwile słabości i wzloty. Powiedziano tu, że nie można zmuszać dzieci do niczego i to święta prawda. Ale zawsze jest jakieś ale...Moja historia jest taka, że gdyby nie moi rodzice, którzy zmartwieni o moją aktywność fizyczną nie zmuszali czy zachęcali mnie przez jakiś czas do "tańców"nie wiem co by było. Ćwiczyłam byle jak, ale nie straciłam kontaktu ze sceną choćby. ot chwilowe dziecięce wymysły -to się nazywa okres buntu 8)Dopiero po tych akcjach znowu mi się zachciało i teraz zakręcona będę chcieć już chyba zawsze. Zamiast leżeć przed telewizorem- rozwijam się. Ile jest osób, które po latach żałują, że kiedyś zrezygnowały. Oczywiście to nie jest bezwzględnie tak, że jak widzisz, że dziecko naprawdę nie jest szczęśliwe masz mu kazać tańczyć i kropka. Pasje i fascynacje mogą być różne i czasem zmieniają się. Ważne jest wsparcie zamiast rzucenie młodego człowieka na głęboką wodę. Nie żałuj czasu na rozmowę, pochwalenie ani oszczędności na warsztaty i takie tam :lol: Wtedy nie będzie tylu problemów, a mała kiedyś podziękuje Ci za wszystko. Pozdrowienia
Co do rad. Wcale nie jest tak łatwo jak niektórzy mówią: chce- dam mu rozwijać swoją pasję, nie chce- to nie. Bardzo uważaj szczególnie na początku na "nie chce mi się", chwile słabości i wzloty. Powiedziano tu, że nie można zmuszać dzieci do niczego i to święta prawda. Ale zawsze jest jakieś ale...Moja historia jest taka, że gdyby nie moi rodzice, którzy zmartwieni o moją aktywność fizyczną nie zmuszali czy zachęcali mnie przez jakiś czas do "tańców"nie wiem co by było. Ćwiczyłam byle jak, ale nie straciłam kontaktu ze sceną choćby. ot chwilowe dziecięce wymysły -to się nazywa okres buntu 8)Dopiero po tych akcjach znowu mi się zachciało i teraz zakręcona będę chcieć już chyba zawsze. Zamiast leżeć przed telewizorem- rozwijam się. Ile jest osób, które po latach żałują, że kiedyś zrezygnowały. Oczywiście to nie jest bezwzględnie tak, że jak widzisz, że dziecko naprawdę nie jest szczęśliwe masz mu kazać tańczyć i kropka. Pasje i fascynacje mogą być różne i czasem zmieniają się. Ważne jest wsparcie zamiast rzucenie młodego człowieka na głęboką wodę. Nie żałuj czasu na rozmowę, pochwalenie ani oszczędności na warsztaty i takie tam :lol: Wtedy nie będzie tylu problemów, a mała kiedyś podziękuje Ci za wszystko. Pozdrowienia