Nie wydaje mi się, aby taniec współczesny jako dziedzina sztuki był 'bardzo samotny'. Ma wielu entuzjastów, pasjonatów, coraz częściej ludzie interesują się nim też jako po prostu nowoczesną formą sztuki, z ciekawości, chęci obycia kulturalnego, itd.
W Polsce to też trochę inaczej wygląda, bo ten taniec współczesny jest mniej znany, nawet w środowisku kultury i sztuki zajmuje miejsce trochę 'obok', niestety - ale to się powoli zmienia na lepsze, rozwija, powstaje szkoła w Bytomiu, więc pozostaje mieć nadzieję, ta tendencja rozwoju się utrzyma, i taniec współczesny będzie w Polsce traktowany na równi z innymi sztukami performatywnymi, jak mu to się należy.
Ale - tu trzeba dodać - na pewno nie jest narzędziem sztuki, która zabiega o łatwe, proste zrozumienia u odbiorcy. Nie jest to po prostu ta płaszczyzna kultury, która interesuje twórcę i widza takiego teatru tańca, jak to może być np. w jazzie, który jako forma tańca służy bardziej rozrywce.
Tak jak w teatrze są i komedie, i dramaty, i dramaty niesamowite;) (podział własny).
Nie zgodzę się z twierdzeniem, że taniec współczesny 'komunikuje się bardziej ze sobą samym, a nie widzem'. Na pewno w wyrazie może być bardziej abstrakcyjny, zwykle odrzuca tradycyjną fabułę, ale jak każda sztuka performatywna wychodzi do widza. Tańczy się nie dla samego siebie, a przed publicznością, tworzy spektakle po to, aby coś ludziom powiedzieć - nie słowem, ale ciałem.
Chociaż nie można tego tak jednoznacznie stwierdzić, ponieważ jest też w tańcu nurt eksperymentalny, gdzie twórcy badają zakres teatru, bycia na scenie, tworzy sztukę sobie a Muzom, a niekoniecznie ludziom - ale jest to tylko jedna z możliwości, a nie generalna zasada.
Poza tym jak pisałam już we wcześniejszych postach, taniec współczesny powstał, aby wyrażać współczesnego człowieka, zwłaszcza jego lęki, niepokoje - to akurat fragment takiej 'szkolej' definicji. Trudno to pogodzić z Twoim stwierdzeniem o 'zgodzie z samym sobą'. Raczej niezbędny jest tu aspekt ciągłego poszukiwania, próby rozwiązywania wątpliwości, itd.
Brak definicji i nieokreśloność nie wynika z tego, że taniec współczesny jako coś jednorodnego jest niesprecyzowany. Tak absolutnie nie jest! Wynika to natomiast z tego, że jest cała masa stylów, technik, podejść do tego, jak wykorzystywać taniec współczesny jako środek wyrazu w teatrze (może to być więc i współczesny balet, i teatr tańca, i konceptualny teatr ruchu, i pewnie jeszcze parę innych). Każdy z tych poszczególnych elementów można szczegółowo opisać, wymienić twórców, cechy, konwencję.
Można dokładnie opisać zasady ruchu (czyli na poziomie samej techniki, np. tzw. jakości ruchu) każdego stylu bardzo szczegółowo; inaczej np. tańczą współczesny Amerykanie, inaczej Węgrzy, np. zupełnie inaczej używają rozluźnienia/ napięcia, przestrzeni (w konstruowaniu układów choreograficznych), inaczej używają podłogi, itd.
Tzn generalne, ogólne zasady - na poziomie techniki - są wszędzie te same, ale w zależności od danej techniki/ miejsca/ pedagoga, wykorzystywane w różnym stopniu, np. jeśli zasada mówi "podłoga to Twój przyjaciel i miej z nią kontakt", to jedni będą się w nią wręcz wtapiać swoimi ciałami, inni będą jedynie się od niej od odbijać skacząc - zasada zachowana, ale w rożny sposób, czy np. stopnień rozluźnienia, wydłużania ruchu - w jednej technice liczy się totalne rozluźnienie, i to daje inną dynamikę ruchu, w innej np. jest to tylko akcent na wydłużanie danej części ciała w przestrzeń, co też daje oczywiście inną jakość ruchową - znowu zasada zachowana, ale jednak na różny sposób. Nie jak w balecie klasycznym, że reguły się mniej więcej pokrywają niezależnie od szerokości geograficznej. Jak mi to mawiała kiedyś pewna nauczycielka klasyki, styl baletu amerykańskiego: nieważne, w jakiej szkole Cię wyuczyli, i jak nazywasz dane ćwiczenie, itd., w balecie jest tak, że obojętnie którą szkołę znasz, to to będzie zawsze, wszędzie dobrze. We współczesnym niekoniecznie - jak tancerz zna jakąś technikę dobrze, to nie znaczy się, równie dobrze odnajdzie w innej, nawet w Polsce np. są różne techniki, inaczej tańczą na Śląsku, w Lublinie, w Poznaniu, jeszcze inny ruch mają np. tancerze z Krakowa czy Trójmiasta - każdy z tych 'ośrodków' (albo samych tancerzy) ma swój specyficzny styl, zazwyczaj łatwo rozpoznawalny. A cóż dopiero, jak się spojrzy na Europę, świat. Więc ta nieścisłość definicyjna wynika z tego pluralizmu, z tego że nikt nie określa zasad 'od do', na ile korzystać z impulsów w ruchu, i na ile rozluźnić mięsień, jak to jest w balecie klasycznym. Stąd trudno zsynezować taniec współczesny jako całość, skoro nie ma ogólnych wytycznych że 'robi się tak i tak'.
Można natomiast jak już wspomniałam precyzyjnie opisać każdy styl, czyli ten poszczególny element. Więc tu raczej trzeba się zadowolić definicją przez opis, a nie ogólną teorią. Raczej mechanizm 'od szczegółu do ogółu', niż odwrotnie.
Przykład bezruchu, który podałam, dotyczył tych skrajniejszych form teatru tańca, teatru ściśle związanego ze sztuką współczesną, konceptualizem - nie jest to oczywiście większość spektakli tańca współczesnego. Po prostu, jedna z możliwości. Ktoś akurat ma taką ideę na to, czym jest taniec, i tak ją wyraża. Każdy ma prawo do subiektywnej opinii - dla jednych taniec to będzie już ruch małym palcem, dla innych dopiero ustrukturalizowany układ choreograficzny - nie ma tu 'prawdy obiektywnej', są tylko wrażenia subiektywne. Z którymi widz może się konfrontowac, zgadzać lub nie, i na tej podstawie kształtować własną opnię. To właśnie miałam na myśli pisząc, że taniec jako odbiorców (target, jeśli można tak powiedzieć

) szuka ludzi myślących krytycznie.
Zwróć uwagę, że tego typu podejście do twórczości (pluralizm, subiektywizm, brak ścisłych zasad, charakteryzuję wlaśnie sztukę i kulturę ponowoczesności, być może stąd te trudności interpretacyjne - tak zawsze bywa z najświeższą sztuką, która jest pierwszym odbiciem tego, co w społeczeństwie (zwłaszcza kiedy jak np. u nas w Polsce, w Eurpie Zach. w mniejszym stopniu, pewne aspekty życia tkwią jeszcze glęboko w modernizmie - [size=9ab]aha, stwierdzając to nie osądzam w żadym wypadku, tu czy to dobrze czy nie, bo to zupełnie nie o to chodzi, w ogóle nie przewiduję tutaj kategorii wartościujących[/sizeab]).
Stąd pomysł ryby - gdyby to było poparte Twoim faktycznym subiektywnym wrażeniem, rozumiemiem, itd., to oczywiście że mógłbyś to zrobić, nikt by Ci nie zabraniał, ale nie licz na to, że ktoś w takiej sytuacji autorytarnie, odgórnie stwierdzi, czy to jest jeszcze taniec, czy już nie. Bo takiej osoby po prostu nie ma! Takie rzeczy osądzi sobie każdy widz, podejrzewam że większość by zareagowała na ten pomysł hmm opozycyjnie;) , ale kto wie, może znalazł by się jakiś fascynat Twojego pomysłu, np. zapalony teoretyk tańca - hodowca ryb, czy coś, może przy okazji byłby też poetą amatorem i zaczął pisać poematy ispirowane Twoim performancem/ instalacją/ spektaklem/ jakkolwiek to nazwać.
Ale, jest kruczek. Jako że sztuka jest 'post-moderne', to nikt nie ma prawa nawet uważać, że posiadł jedynie słuszną wykładnię.
Bez względu na to, czy chodzi o tańczącą rybę, czy wizję ewolucjonizmu Xaviera Le Roya, czy wannę Susanne Linke.
I na tym polega cała zabawa - taniec to sztuka interpretacji, wrażeń własnych, i intiucji - które każdy musi znaleźć sobie sam
[size=9ab]PS. Jeszcze co do tej ryby - mam na myśli oprawę muzyczną, scenografię, itd

To wiesz, musiałoby być coś oryginalniejszego, bo już bywały przypadki, kiedy np. muzycy organizowali koncert i w jego ramach proponowali słuchaczom wysłuchania kilku minut ciszy

Ale malarze, którzy zapraszali na swoją wystawę, która okazywała się pustymi ścianami galerii

Bywały białe kwadraty na białym tle, czarne kwadraty na czarnym

, itd. - nie pamiętam szczegółów, ale to chyba właśnie kwadraty były.
Ruch jako bezruch też już był...
Więc wiesz, żeby być tu trochę nowatorskim, to jednak musiałbyś się trochę wysilić
Aha, ryba jako ryba też była, nie śledź, ale za to była przymocowana do mapy i z miała okulary; spleśniały chleb sprzed 40 lat też był [tak mi się skojarzyło] - wiem, bo widziałam, i bynajmniej nie na jakiejś nieznanej wystawie, a w muzeum - to tak a propos sztuki współczesnej; sam widzisz, taniec jest jeszcze w miarę zrozumiały na tym tle

.[/sizeab]