trzeba szukać do siebie podobnego ideału-tancerza, ale mimo to lepszego, by dążyć do takiego ideału jakiego on osiągnął [idealnym przykładem jest właśnie Yulia Makhalina czy Margot Fonteyn]. jednak tak naprawde, w głębi duszy wszystkie marzymy by być taką Svetlana Zakharova, która jest po prostu IDEALNA. i jeżeli będziemy mogły w końcu wyćwiczyć tak ciało jak ona, to oczywiste że się nie zawachamy.
ot, po prostu trzeba sobie powolutku podnosić "poprzeczkę". ale ten sentyment zawsze zostaje... ;)
Muszę zmienić zdanie :] Ostatnio oglądałam mnóstwo baletów i właściwie stwierdziłam, że ja nie mam ulubionem tancerki. Każda podoba mi się mniej lub bardziej, ale nie mogę mieć ulubionej... U jednej sposoba mi się np. pirouette u innej wysokości we włoskim fouette...
Np. takie piruety u Sofiane Sylve :[url] http://www.youtube.com/watch?v=yJQLhT_xSak&NR[/url]
Czy takie: [url]http://www.youtube.com/watch?v=ipgHI53HMak&mode=related&search=[/url]
A no tak, każda tancerka ma coś co jej bardzo dobrze wychodzi. Np. Zakharova podnosi bardzo wysoko nogi, Murphy ładnie kręci fouette (w jeziorze jest tak: pojedyncze,pojedyncze,pojedyncze,potrójne itd....) noi długo by tu wymieniać.
Mi się wydaje że każda tancerka ma swoją specjalność. Jedna jest od piruetów, druga ma wdzięk do wszsytkiego jak żadna inna, trzecia ma podbicie nie do przebicia, czwarta jest nie samowicie rozciągnięyta...
Każda ma coś czego inna nie ma. A tak po za tym to uwielbiam Polinę Semionovą, jest moim idolem (choć nie ideałem :wink: ).
Dla mnie największą i wciąż błyszczącą gwiazdą jest Maja Plisiecka. Przeczytałam jej biografię kilka razy i jestem pod wrażeniem jej siły fizycznej, jak i psychicznej. Cudownie tańczyła, z wielką gracją i lekkością. Podziwiam ją za jej wytrwałość i upór.