Strona 2 z 6
: wt lut 21, 2006 4:35 pm
autor: Marysia W
Mój PONIEDZIAŁEK :wink:
Wzlekam się z łózka o godzinie siódmej. Jem śniadanko, czeszę koczka i tata zawozi mnie do szkoły. Idę na dół do szatni, zdejmuję buty, kurtkę, idę na górę, dobijam się 5 minut do drzwi, przypominam sobie że mam przecież swoje klucze, otwieram szafkę, przebieram się w baletki, kostium i pędzę na klasykę. ;) Po klasyce mam matmę, polaka itd, itp, potem na szóstej godzinie ludowy. Więc znowu- na górę, spódnica, klucze, na dół, do sali B na ludka. :D Po ludku inne normalne lekcje, na ostatniej godzinie techniki. Znowu- na górę, (swoją drogą mogliby tam windę zrobić :wink: ), klucze, poprawianie baletek, koczków, na salę. Potem do domku o godzinie 15.40. (codziennie mam do 15:40, oprócz czwartków, bo wtedy mamy do 14.30. ')
Pozdrawiam.
: wt lut 21, 2006 7:28 pm
autor: Change
Dzisiaj (jak zazwyczaj) wrocilam o 18.00 i na szczescie mialam malo zadane, wiec w tej chwli wesolo buszuje sobie po internecie. Ale sielanka nie dlugo sie skonczy bo mam zamiar sie porozciagac. :wink:
Ps. Zyczcie mi duzej elastycznosci :P
: wt lut 21, 2006 7:59 pm
autor: Kasia :))
moj WTOREK
pobudka o 6:30. blablabla i do szkolki :D
oczywiscie w moim wspanialym poczuciem czasu na przystanek wskoczylam razem z autobusem.
lekcji zbyt wiele nie mielismy poniewaz najpierw dekorowalismy sale na konkurs wiedzy o europie a nastepnie takowy konkurs sie odbyl ;)
kazda klasa miala swoich szesciu reprezentantow-3 wiedzy i 3 sprawnosci fizycznej.
ja reprezentowalam wiedze.
ogolem druzyn bylo 5.
zajelismy 2 miejsce i bardzo sie cieszymy mimo ze przed ostatnia konkurencja bylismy pierwsi, no ale zawalilismy i trudno.
bo szkole do domku... spacer z psiakiem i.. na balet.
zazwyczaj we wtorki mamy rozciaganie i pilatesa, ale ze pani kasia wyjechala to mialysmy klasyke z pania basia (lacznie z 6klasa).
bylo bardzo fajnie, zbytnio sie nie zmeczylysmy (tanczylysmy na zmiane z 6-klasistkami).
juz pominmy fakt ze nas bylo 5 a dziewczyn z 6 trzy...
po zajeciach wykonczone obskoczylysmy (boże wylecialo mi slowo z glowy!) eeee.... pojemnik z woda.. i sie przebralysmy.
samochodem wrocilam do domku i wypilam sok pomaranczowy.
przybieglam do pokoju i ..... weszlam na forum!
:D
: wt lut 21, 2006 11:16 pm
autor: zmijka
bardzo dziekuje za opowiadanka:)
fakt ze takie od prawdziwych "uczennic " sa ciekawsze, ale i ogniskowe to dla mnie inny swiat...
a jak wyglada taka zywkla lekcja klasyki... moze to dla was nudne takie pytania, ale ja nigdy nie bylam, a probuje sobie robic cos takiego w zaciszu domowy:) wiec wszelkie szczegoly sa dla mnie bezcenne...
: śr lut 22, 2006 5:59 am
autor: Kasia :))
a tu mozesz poczytac w innych tematach.
ale..
jak wchodzisz na lekcje klasyki, najpierw wskakujesz do kalafonii zeby ci sie baletki nie slizgaly a potem lecisz do drazka i rozgrzewasz stopki. nastepnie przelatuje caly drazek - plie, battement tendus z jete, rond de jambe, founde, round de jambe au ler, frappe, adagio i grand battements. gdy juz to wykonamy idziemy na krotka przerwe, a potem przychodzi czas na srodek.
po kilku cwiczeniach na srodku (piruety, skoki itp) idziemy na przekatna(pique, fouette itp, grand pas de chat itp). po przekatnej dokaczamy jeszcze skoki a potem pordebra i uklon.
koniec.
bylo to duuzo streszczenia wszystkiego ale teraz nawet nie mam czasu sie rozpisywac bo musze leciec... do szkoly.
: śr lut 22, 2006 10:01 pm
autor: aankaa_baletnica=)
ja teraz mam ferie... moge opisac dzień z obozu baletowego:D
Nasza wstrętna wychowawczyny z makijarzem przychodzila nas obudzic o 7:30. Wstawalyśmy, szyśmy do WC, potem o 8:00 śniadanie. Po śniadaniu siedzialyśmy sobie w pokoju gadalyśmy, przygotowywalyśmy sie do klasyki, która byla od 10:00 do 12:00, albo troche dlużej. Po klasyce przychodzilyśmy do naszego pokoju, chwilka odpoczynku i babka z makijarzem przychodzila żeby nas wyciagnąc gdzieś na "świerze powietrze". Po tym wyjściu na "świerze powietrze" przychodzilyśmy do pokoju, znowy troche siedzialyśmy, o 13:30 obiad, na którym prawie nic nie jadlyśmy, bo jedzienie bylo obrzydliwe... Babka z makijarzem sie na nas wkurzala i próbowala nas bezskutecznie przymusic do jedzienia... Potem cisza poobiednia czyli siedzenie w pokoju, a jak lamalyśmy ciesze poobiednią ( :D ) to wychodzilyśmy gdzieś. Potem od 16:00 do 18:30 następna klasyka i po klasyce prosto na kolacje. Po kolacji, albo byla dyskoteka, albo siedzialyśmy w pokoju i gadalyśmy, albo oglądalyśmy jakis film, albo jeszcze inne rzeczy. O 21:30 świry z ośrodka zrobili nam cisze nocną... No, ale my i tak siedzialyśmy jeszcze dużo dluzej i gadalyśmy, a ja z Bajaderką dostawalyśmy czesto gupawki :mrgreen: To tyle... i tak codziennie
: czw lut 23, 2006 6:24 pm
autor: Nena
Ale fajnie, dwie klasyki... :roll: A babka z makija[b:bdaa25f02f][u:bdaa25f02f]ż[/u:bdaa25f02f][/b:bdaa25f02f]em naprawdę aż taka zła...? :lol:
: czw lut 23, 2006 7:24 pm
autor: aankaa_baletnica=)
no wiem, że fajnie. Fajnie bylo miec dwie klasyki dziennie :D Szkoda, że już po obozie :cry: A babka z makijażem byla straszna... Ale mam nadzije, że więcej jej nie spotkam i naszczęście byla z nami pani Ania która nas od niej i od tych dziwnych ludzi z ośrodka niekiedy jakoś ratowala :D
: czw lut 23, 2006 8:02 pm
autor: Kasia :))
CZWARTEK [tlusty zreszta]
Podnieść się z łóżka raczyłam o godz. 8:30.
RANY!! ZASPALAM!
pobieglam szybko do lazienki zjadlam sniadanie i popedzilam na autobus. ominela mnie chemia (ojej, jaka szkoda ;) ) i to akurat sprawdzian :roll: . przybieglam wprost na geografie i omawialismy Azje. potem byl polski i kolezanka dostala 5 za mozna powiedziec... moje wypracowanie ;) nie no, pomagalam jej. nastepna matematyka i jak zwykle wariacje w lawce :D . potem dwa wfy. mielismy sprawdzian z gimnastyki. pan powiedzial ze mozna zdobyc maksymalnie 25 pkt ale ze jeszcze nikt nigdy tyle nie zdobyl bo jest bardzo wymagajacy. ja zdobylam 24/25. ;)
potem pobieglam do domu, wzielam psa i KARTKE Z CHEMII, ktora musialam dostarczyc, zeby nie dostac paly. nastepnie szkolenie psa na wybiegu i .. droga na balet ;) na dwa jazzowe :D na pierwszej lekcji, troche rozgrzewki, rozciagania (turecki!! :( ) ... na drugiej cwiczylismy stare uklady i zaczelismy jedna nowa mieszanke do muzyki techno na zyczenie marty. wlasciwie to ja tez chcialam czegos takiego sprobowac i teraz stwierdzam, ze wole jednak bardziej oryginalne, niepowtarzalne uklady :D pominmy juz fakt ze w polowie lekcji wymykalam sie po wode, a nala swoja rozlala na sali :D :lol: i scierac musiala... [oh bidulka...]
potem wykonczona wrocilam do domku i zasiadlam przed tym oto komputerem. :D
podsumowanie: zjadlam 4 paczki!!
: czw lut 23, 2006 8:26 pm
autor: Maron
hm.. a ja zjadłam tylko dwa. :P
może ja opisze swój dzień? (teraz nie mam co opisywac bo siedze w pokoju całymi dniami - chora jestem...)