codzienna rutyna ?
Mój PONIEDZIAŁEK :wink:
Wzlekam się z łózka o godzinie siódmej. Jem śniadanko, czeszę koczka i tata zawozi mnie do szkoły. Idę na dół do szatni, zdejmuję buty, kurtkę, idę na górę, dobijam się 5 minut do drzwi, przypominam sobie że mam przecież swoje klucze, otwieram szafkę, przebieram się w baletki, kostium i pędzę na klasykę. ;) Po klasyce mam matmę, polaka itd, itp, potem na szóstej godzinie ludowy. Więc znowu- na górę, spódnica, klucze, na dół, do sali B na ludka. :D Po ludku inne normalne lekcje, na ostatniej godzinie techniki. Znowu- na górę, (swoją drogą mogliby tam windę zrobić :wink: ), klucze, poprawianie baletek, koczków, na salę. Potem do domku o godzinie 15.40. (codziennie mam do 15:40, oprócz czwartków, bo wtedy mamy do 14.30. ')
Pozdrawiam.
Wzlekam się z łózka o godzinie siódmej. Jem śniadanko, czeszę koczka i tata zawozi mnie do szkoły. Idę na dół do szatni, zdejmuję buty, kurtkę, idę na górę, dobijam się 5 minut do drzwi, przypominam sobie że mam przecież swoje klucze, otwieram szafkę, przebieram się w baletki, kostium i pędzę na klasykę. ;) Po klasyce mam matmę, polaka itd, itp, potem na szóstej godzinie ludowy. Więc znowu- na górę, spódnica, klucze, na dół, do sali B na ludka. :D Po ludku inne normalne lekcje, na ostatniej godzinie techniki. Znowu- na górę, (swoją drogą mogliby tam windę zrobić :wink: ), klucze, poprawianie baletek, koczków, na salę. Potem do domku o godzinie 15.40. (codziennie mam do 15:40, oprócz czwartków, bo wtedy mamy do 14.30. ')
Pozdrawiam.
moj WTOREK
pobudka o 6:30. blablabla i do szkolki :D
oczywiscie w moim wspanialym poczuciem czasu na przystanek wskoczylam razem z autobusem.
lekcji zbyt wiele nie mielismy poniewaz najpierw dekorowalismy sale na konkurs wiedzy o europie a nastepnie takowy konkurs sie odbyl ;)
kazda klasa miala swoich szesciu reprezentantow-3 wiedzy i 3 sprawnosci fizycznej.
ja reprezentowalam wiedze.
ogolem druzyn bylo 5.
zajelismy 2 miejsce i bardzo sie cieszymy mimo ze przed ostatnia konkurencja bylismy pierwsi, no ale zawalilismy i trudno.
bo szkole do domku... spacer z psiakiem i.. na balet.
zazwyczaj we wtorki mamy rozciaganie i pilatesa, ale ze pani kasia wyjechala to mialysmy klasyke z pania basia (lacznie z 6klasa).
bylo bardzo fajnie, zbytnio sie nie zmeczylysmy (tanczylysmy na zmiane z 6-klasistkami).
juz pominmy fakt ze nas bylo 5 a dziewczyn z 6 trzy...
po zajeciach wykonczone obskoczylysmy (boże wylecialo mi slowo z glowy!) eeee.... pojemnik z woda.. i sie przebralysmy.
samochodem wrocilam do domku i wypilam sok pomaranczowy.
przybieglam do pokoju i ..... weszlam na forum!
:D
pobudka o 6:30. blablabla i do szkolki :D
oczywiscie w moim wspanialym poczuciem czasu na przystanek wskoczylam razem z autobusem.
lekcji zbyt wiele nie mielismy poniewaz najpierw dekorowalismy sale na konkurs wiedzy o europie a nastepnie takowy konkurs sie odbyl ;)
kazda klasa miala swoich szesciu reprezentantow-3 wiedzy i 3 sprawnosci fizycznej.
ja reprezentowalam wiedze.
ogolem druzyn bylo 5.
zajelismy 2 miejsce i bardzo sie cieszymy mimo ze przed ostatnia konkurencja bylismy pierwsi, no ale zawalilismy i trudno.
bo szkole do domku... spacer z psiakiem i.. na balet.
zazwyczaj we wtorki mamy rozciaganie i pilatesa, ale ze pani kasia wyjechala to mialysmy klasyke z pania basia (lacznie z 6klasa).
bylo bardzo fajnie, zbytnio sie nie zmeczylysmy (tanczylysmy na zmiane z 6-klasistkami).
juz pominmy fakt ze nas bylo 5 a dziewczyn z 6 trzy...
po zajeciach wykonczone obskoczylysmy (boże wylecialo mi slowo z glowy!) eeee.... pojemnik z woda.. i sie przebralysmy.
samochodem wrocilam do domku i wypilam sok pomaranczowy.
przybieglam do pokoju i ..... weszlam na forum!
:D
bardzo dziekuje za opowiadanka:)
fakt ze takie od prawdziwych "uczennic " sa ciekawsze, ale i ogniskowe to dla mnie inny swiat...
a jak wyglada taka zywkla lekcja klasyki... moze to dla was nudne takie pytania, ale ja nigdy nie bylam, a probuje sobie robic cos takiego w zaciszu domowy:) wiec wszelkie szczegoly sa dla mnie bezcenne...
fakt ze takie od prawdziwych "uczennic " sa ciekawsze, ale i ogniskowe to dla mnie inny swiat...
a jak wyglada taka zywkla lekcja klasyki... moze to dla was nudne takie pytania, ale ja nigdy nie bylam, a probuje sobie robic cos takiego w zaciszu domowy:) wiec wszelkie szczegoly sa dla mnie bezcenne...
a tu mozesz poczytac w innych tematach.
ale..
jak wchodzisz na lekcje klasyki, najpierw wskakujesz do kalafonii zeby ci sie baletki nie slizgaly a potem lecisz do drazka i rozgrzewasz stopki. nastepnie przelatuje caly drazek - plie, battement tendus z jete, rond de jambe, founde, round de jambe au ler, frappe, adagio i grand battements. gdy juz to wykonamy idziemy na krotka przerwe, a potem przychodzi czas na srodek.
po kilku cwiczeniach na srodku (piruety, skoki itp) idziemy na przekatna(pique, fouette itp, grand pas de chat itp). po przekatnej dokaczamy jeszcze skoki a potem pordebra i uklon.
koniec.
bylo to duuzo streszczenia wszystkiego ale teraz nawet nie mam czasu sie rozpisywac bo musze leciec... do szkoly.
ale..
jak wchodzisz na lekcje klasyki, najpierw wskakujesz do kalafonii zeby ci sie baletki nie slizgaly a potem lecisz do drazka i rozgrzewasz stopki. nastepnie przelatuje caly drazek - plie, battement tendus z jete, rond de jambe, founde, round de jambe au ler, frappe, adagio i grand battements. gdy juz to wykonamy idziemy na krotka przerwe, a potem przychodzi czas na srodek.
po kilku cwiczeniach na srodku (piruety, skoki itp) idziemy na przekatna(pique, fouette itp, grand pas de chat itp). po przekatnej dokaczamy jeszcze skoki a potem pordebra i uklon.
koniec.
bylo to duuzo streszczenia wszystkiego ale teraz nawet nie mam czasu sie rozpisywac bo musze leciec... do szkoly.
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
ja teraz mam ferie... moge opisac dzień z obozu baletowego:D
Nasza wstrętna wychowawczyny z makijarzem przychodzila nas obudzic o 7:30. Wstawalyśmy, szyśmy do WC, potem o 8:00 śniadanie. Po śniadaniu siedzialyśmy sobie w pokoju gadalyśmy, przygotowywalyśmy sie do klasyki, która byla od 10:00 do 12:00, albo troche dlużej. Po klasyce przychodzilyśmy do naszego pokoju, chwilka odpoczynku i babka z makijarzem przychodzila żeby nas wyciagnąc gdzieś na "świerze powietrze". Po tym wyjściu na "świerze powietrze" przychodzilyśmy do pokoju, znowy troche siedzialyśmy, o 13:30 obiad, na którym prawie nic nie jadlyśmy, bo jedzienie bylo obrzydliwe... Babka z makijarzem sie na nas wkurzala i próbowala nas bezskutecznie przymusic do jedzienia... Potem cisza poobiednia czyli siedzenie w pokoju, a jak lamalyśmy ciesze poobiednią ( :D ) to wychodzilyśmy gdzieś. Potem od 16:00 do 18:30 następna klasyka i po klasyce prosto na kolacje. Po kolacji, albo byla dyskoteka, albo siedzialyśmy w pokoju i gadalyśmy, albo oglądalyśmy jakis film, albo jeszcze inne rzeczy. O 21:30 świry z ośrodka zrobili nam cisze nocną... No, ale my i tak siedzialyśmy jeszcze dużo dluzej i gadalyśmy, a ja z Bajaderką dostawalyśmy czesto gupawki :mrgreen: To tyle... i tak codziennie
Nasza wstrętna wychowawczyny z makijarzem przychodzila nas obudzic o 7:30. Wstawalyśmy, szyśmy do WC, potem o 8:00 śniadanie. Po śniadaniu siedzialyśmy sobie w pokoju gadalyśmy, przygotowywalyśmy sie do klasyki, która byla od 10:00 do 12:00, albo troche dlużej. Po klasyce przychodzilyśmy do naszego pokoju, chwilka odpoczynku i babka z makijarzem przychodzila żeby nas wyciagnąc gdzieś na "świerze powietrze". Po tym wyjściu na "świerze powietrze" przychodzilyśmy do pokoju, znowy troche siedzialyśmy, o 13:30 obiad, na którym prawie nic nie jadlyśmy, bo jedzienie bylo obrzydliwe... Babka z makijarzem sie na nas wkurzala i próbowala nas bezskutecznie przymusic do jedzienia... Potem cisza poobiednia czyli siedzenie w pokoju, a jak lamalyśmy ciesze poobiednią ( :D ) to wychodzilyśmy gdzieś. Potem od 16:00 do 18:30 następna klasyka i po klasyce prosto na kolacje. Po kolacji, albo byla dyskoteka, albo siedzialyśmy w pokoju i gadalyśmy, albo oglądalyśmy jakis film, albo jeszcze inne rzeczy. O 21:30 świry z ośrodka zrobili nam cisze nocną... No, ale my i tak siedzialyśmy jeszcze dużo dluzej i gadalyśmy, a ja z Bajaderką dostawalyśmy czesto gupawki :mrgreen: To tyle... i tak codziennie
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
CZWARTEK [tlusty zreszta]
Podnieść się z łóżka raczyłam o godz. 8:30.
RANY!! ZASPALAM!
pobieglam szybko do lazienki zjadlam sniadanie i popedzilam na autobus. ominela mnie chemia (ojej, jaka szkoda ;) ) i to akurat sprawdzian :roll: . przybieglam wprost na geografie i omawialismy Azje. potem byl polski i kolezanka dostala 5 za mozna powiedziec... moje wypracowanie ;) nie no, pomagalam jej. nastepna matematyka i jak zwykle wariacje w lawce :D . potem dwa wfy. mielismy sprawdzian z gimnastyki. pan powiedzial ze mozna zdobyc maksymalnie 25 pkt ale ze jeszcze nikt nigdy tyle nie zdobyl bo jest bardzo wymagajacy. ja zdobylam 24/25. ;)
potem pobieglam do domu, wzielam psa i KARTKE Z CHEMII, ktora musialam dostarczyc, zeby nie dostac paly. nastepnie szkolenie psa na wybiegu i .. droga na balet ;) na dwa jazzowe :D na pierwszej lekcji, troche rozgrzewki, rozciagania (turecki!! :( ) ... na drugiej cwiczylismy stare uklady i zaczelismy jedna nowa mieszanke do muzyki techno na zyczenie marty. wlasciwie to ja tez chcialam czegos takiego sprobowac i teraz stwierdzam, ze wole jednak bardziej oryginalne, niepowtarzalne uklady :D pominmy juz fakt ze w polowie lekcji wymykalam sie po wode, a nala swoja rozlala na sali :D :lol: i scierac musiala... [oh bidulka...]
potem wykonczona wrocilam do domku i zasiadlam przed tym oto komputerem. :D
podsumowanie: zjadlam 4 paczki!!
Podnieść się z łóżka raczyłam o godz. 8:30.
RANY!! ZASPALAM!
pobieglam szybko do lazienki zjadlam sniadanie i popedzilam na autobus. ominela mnie chemia (ojej, jaka szkoda ;) ) i to akurat sprawdzian :roll: . przybieglam wprost na geografie i omawialismy Azje. potem byl polski i kolezanka dostala 5 za mozna powiedziec... moje wypracowanie ;) nie no, pomagalam jej. nastepna matematyka i jak zwykle wariacje w lawce :D . potem dwa wfy. mielismy sprawdzian z gimnastyki. pan powiedzial ze mozna zdobyc maksymalnie 25 pkt ale ze jeszcze nikt nigdy tyle nie zdobyl bo jest bardzo wymagajacy. ja zdobylam 24/25. ;)
potem pobieglam do domu, wzielam psa i KARTKE Z CHEMII, ktora musialam dostarczyc, zeby nie dostac paly. nastepnie szkolenie psa na wybiegu i .. droga na balet ;) na dwa jazzowe :D na pierwszej lekcji, troche rozgrzewki, rozciagania (turecki!! :( ) ... na drugiej cwiczylismy stare uklady i zaczelismy jedna nowa mieszanke do muzyki techno na zyczenie marty. wlasciwie to ja tez chcialam czegos takiego sprobowac i teraz stwierdzam, ze wole jednak bardziej oryginalne, niepowtarzalne uklady :D pominmy juz fakt ze w polowie lekcji wymykalam sie po wode, a nala swoja rozlala na sali :D :lol: i scierac musiala... [oh bidulka...]
potem wykonczona wrocilam do domku i zasiadlam przed tym oto komputerem. :D
podsumowanie: zjadlam 4 paczki!!