O czym myslicie, kiedy tanczycie na scenie?

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

A jednak nawet w wariacji (popisie) chodzi o emocje i to rózni dobrych technicznych wykonawców od ludzi którzy tańczą załym sobą. Każda wariacja męska ma zwykle wyrażac radość (miłość, zakochanie) i jesli tancerz nie jest tym przejety i owładnięty to będzie to widać że tylko wykonuje figury. A powinien cieszyć się tańcem - wtedy przekaże odpowiednią emocję.
tancerze skupiaja sie przed wystepem bardzo różnie - mozna to chyba porównac do przygotowania się do jakiegos ważnego egzaminu przez każdego z nas. jeden jest na zewnatrz niby to odprężony, może rozmawiać, żartowc, ale tam w srodku już się "zbiera" w sobie, inny ucieka w kąt, milczy, zamyka oczy, przypomina sobie fragmenty choreografii, głeboko oddycha. Jedni starają sie zapomniec że ktos ich oglada, inni na odwrót - potrzebują świadomości dla kogo wychodzą na scenę. itd
Lupus
Posty: 124
Rejestracja: sob kwie 23, 2005 9:16 pm

Post autor: Lupus »

Mam czasem występy z tancerzami. Na premierze - maksymalna koncentracja! W kolejnych jednak spektaklach większość osób pozwala sobie na odrobinę swobody. W pewnym momencie pamięć mięśniowa robi swoje i pod koniec trasy koncertowej ludziom zaczyna się zwyczajnie nudzić... Wtedy najczęściej powstają różne dowcipy, którymi wykonawcy częstują się wzajemnie - celem "urozmaicenia" sobie kolejnego przedstawienia :)
aankaa_baletnica=)
Posty: 1514
Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm

Post autor: aankaa_baletnica=) »

Zgadzam się z Armidą.
Ja przed wejściem na scenę przypominam sobie co kiedy mam robic, gdzie stac itp. Ale na scenia to poprostu tańczę, nogi same tańczą i tylko myślę, żeby dobrze wszystko zrobi i się uśmiechac :D
o i niczego nie pomylic........
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[quote:0d597d5ebf="Ariodante"]No wlasnie: w jaki sposob osiagacie owo skupienie, potrzebne do wyrazenia emocji? W koncu emocje mozna wyrazac takze ruchem spontanicznym, a my tutaj mowimy o tancu bardzo sformalizowanym, jesli tak moge nazwac choreografie klasyczna. Mam juz za soba te lata, kiedy wierzylam w boska moc artystow ;-), dzis wiem, ze sprawy warsztatowe sa niemniej wazne od scenicznego geniuszu. Taniec klasyczny wymaga przeciez tak ogormnego nakladu pracy, takze podczas przedstawienia, wiec nie wierze, ze kazdy wystep sklada sie jedynie z tego, jak przekazac emocje ruchem. Balet to przeciez takze kontrolowanie emocji! Wiele elementow choreografii opiera sie na symetrii, na liczbie, na geometrii i dla osiagniecia pozadanego efektu musza byc wykonane poprawnie w kazdym szczegole. W adagiu z roza w "Spiacej krolewnie", Aurora musi pamietac o takich "drobiazgach" jak liczba piruetow przy kazdym z zalotnikow (przy pierwszym jeden, przy drugim dwa etc.), Odylia o swoich fouetes - to tylko przyklady. A w przypadku mezczyzn, kazdy niemal atletyczny popis solowy opiera sie na liczbie powtorzen danego elementu choreografii. W czysto popisowych numerach nie chodzi o pokazanie "emocji" (ktore zaawsze do pewnego stopnia przekazuje sama choreografia), ale o widowisko, co podkreslaja sami tancerze (i co jest jednym z powodow, dla ktorych nie przepadaja za rolami popisowymi, bo nie daja im mozliwosci "zagrania" roli). W takich chwilach na pewno nie obywa sie bez liczenia lub przynajmniej sledzenia sceny tak, by "wyladowac" w odpowiednim miejscu. I jestem pewna, ze kazdy tancerz ma jakas swoja "technike skupienia", ktora pozwala mu wykonac elementy choreografii nie tylko prawidlowo, ale takze z dusza.

Pozdrawiam, I.[/quote:0d597d5ebf]

Po to są próby, żeby się nauczyć choreografii i różnych sytacji scenicznych.
Poza tym muzyka pomaga. No a przede wszystkim ciało pamięta, i to nawet lepiej niż głowa (zresztą tak wszędzie, nie tylko w tańcu, a również w teatrze dramatycznym - vide znaczenie impulsów w met. Grotowskiego).

Wcześniej już to pisałam - na scenie myśli się jednocześnie i o roli, i o tym, co jest poza nią. Aktor czy tancerz nie zamyka się tylko w sobie, w swojej postaci, tylko cały czas uważa, co się dzieje na scenie.

I nie rozumiem pytania "jak osiągnąć to skupienie....?". Jak to jak? Skupiasz się i tyle. Żadna filozofia :)
sari
Posty: 172
Rejestracja: pn cze 21, 2004 8:46 pm

Post autor: sari »

Ja występując na scenie myślę o tym, co mam zaraz zrobić, bowiem zdarzyło mi się parę razy, że się po prostu zamyśliłam i nie wiedziałam, "co się dzieje". Na szczęście zawsze szybko powracałam do rzeczywistości, nigdy nie pozwoliłam sobie na panikę- na to nigdy nie można sobie pozwolić. Pomijając oczywiście pewne fragmenty, które mam tak zakodowane, że niewiele muszę podczas nich myśleć- nogi i ręce po prostu same tańczą, bo doskonale znają kroki, pozy i muzykę, są również te bardziej skomplikowane, przy których po prostu nie mogę ot tak odpłynąć...
Ariodante
Posty: 757
Rejestracja: czw mar 03, 2005 4:50 am

Taniec klasyczny i emocje

Post autor: Ariodante »

Dzieki serdeczne za fascynujace wypowiedzi!

Ja sie troche wzbraniam przed porownywaniem teatru dramatycznego (czy nawet opery) do tanca klasycznego (bo tylko o t.klasyczny mi tutaj chodzi). Nie odbierajac nic spiewakom czy aktorom - sa to profesje, ktorych mozna sie nauczyc "z doskoku", nawet w poznym wieku, majac oczywiscie talent. Nie wymagaja zmudnej pracy od szczeniecych lat. Tak aktor jak i spiewak maja na scenie do dyspozycji takie narzedzia jak slowo i naturalny gest, ktorymi posluguja sie na co dzien w zyciu (no, moze z wyjatkiem spiewakow, ktorzy musza spiewac w obcych jezykach, ktorych nie znaja, ale pomylki latwo zakamuflowac, tym bardziej, ze niewielu sluchaczy i tak sie w nich zorientuje). To cos zupelnie innego niz sformalizowany i abstrakcyjny jezyk klasycznej choreografii.

Rozumiem wiec, ze istnieje cos takiego, jak "pamiec miesniowa" czy "pamiec ciala". To sa juz jakies konkrety. Ale sadzac z wypowiedzi kilku osob, to nie zawsze wystarczy i sa elementy choreografii, ktore wymagaja dodatkowego skupienia. Domyslam sie, ze im bardziej doswiadczony i obyty ze scena (i z konkretnym utworem) tancerz, tym swobodniej tanczy, wiedziony "pamiecia ciala". A doskonale opanowanie warsztatowe pozwala na skupienie sie na estetycznej stronie tanca i na "przekazie emocji", jak podkreslila Joanna. Ale wlasnie jak to z tymi emocjami jest? Tancerze roznia sie od siebie tak jak roznia sie "zwykli" ludzie - jedni sa bardziej "uczuciowi", nie maja problemow z obnazaniem swych emocji (np. Muchamiedow czy Plisiecka), inni zas sa powsciagliwi i przekazuja emocje tanca choreografia, a nie usmiechem lub smutkiem na twarzy (wielu tancerzy rosyjskich). W jednej z rosyjskich "szkol" obowiazywal wrecz zakaz okazywania emocji na twarzy - uwazano, ze od pokazywania emocji jest choreografia. Jakze ja sie kiedys nudzilam na niektorych, skadinad doskonalych (dzis to wiem ;-) ) przedstawieniach, gdzie taniec byl perfekcyjny, ale twarze tancerzy kamienne, z leciutkim "baletowym" usmieszkiem uzywanym do wszystkiego. A dzis, w tym "przeemocjonalizowanym" swiecie ;-), gdzie liczy sie przede wszystkim "wyrazanie siebie", zaczelam doceniac ow dystans i nawet te kamienne twarze, poniewaz zrozumialam, ze sa elementem "techniki". Zreszta kamienna twarz nie musi oznaczac braku emocji.
Jak to jest z wyrazaniem emocji i przkeazywaniem "ducha roli" w balecie klasycznym wedlug Was?

Pozdrawiam, I.
Filip
Posty: 15
Rejestracja: czw paź 28, 2004 12:37 pm

Post autor: Filip »

w czasach kiedy wychodziłem na scenę przestawałem myśleć co robić, czy co mam przekazać. Próbowałem poprostu stać się tym kogo tańczę... starałem się wyłączyć moje ja prywatne i "podłączyć" pod myślenie bohatera... nie myślałem o tym co tańczę tylko kim jestem. Czasem by stać się np. bardziej agresywny gdy grałem złą postać to sypałem w myslach różnymi złymi tekstami pod adresem partnerki... zdarzało się jednak, że musiałem myśleć i o tym co robię zwłaszcza gdy tańcząc jedną z wariacji poobcierałem sobię lewą stopę i kolano od amortyzowania lądowania ze skoku na kolano. bół przypominał mi o tym by szukac nowych form amortyzacji a dodatkowo by widz nie widział, że mnie boli... Generalnie jednak na scenie zwłaszcza w balecie nie można już być sobą... ja zostaje za kulisami... widz ma widzieć postać
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Re: Taniec klasyczny i emocje

Post autor: Joanna »

Ja nie porównuję tych sztuk, a wybieram tylko elementy wspólne. Występ to jest występ, obojętnie co się robi (bo zazwyczaj robi się to, co się umie najlepiej). Występowałam i w spektaklach teatru dramatycznego, i tanecznych (współczesny i nowoczesny), w pantomimie, zdarzyło mi się nawet wyjść ze śpiewaniem. Pomimo różnic między tymi wszystkimi dziedzinami jest jednak coś, co je łączy, a co jest bezpośrednio związane z byciem na scenie (nawet jeśli się nie gra roli).

Pokazywanie emocji niekoniecznie musi się wiązać z mimiką twarzy. Wystarczy samo ciało, jakość ruchu (np. ja w pantomimie byłam uczona, żeby zachowywać neutralną twarz, a wszystko wyrażać ciałem, które przecież i tak trzeba mieć całe napięte).

Filip dobrze powiedział, że nie myśli się 'o w tym miejscu przekażę to i to', tylko po prostu staje się daną postacią.
ODPOWIEDZ