A panu Warszawskiemu życzę oczywiście sukcesów kierowniczych w Gdańsku – zdziwiony nieco, że tak lekko Kasiu przyjęłaś wiadomość o skasowaniu tam BTT. Mnie to zmartwiło...
Co z tańcem w Trójmieście
Kasiu Droga, fakt – staram się doceniać pracę tancerzy, ale fetuję wpisami tych jedynie com ich oglądał na scenie i zrobili na mnie wrażenie. Pana Warszawskiego przypomniałem sobie jedynie jako nieudanego, a dla Ciebie „wyjątkowo udanego” Griemina. Ja oczywiście pozostanę przy swoim wspomnieniu, może po prostu oglądaliśmy różne przedstawienia. Stąd
z pewnym zdziwieniem przeczytałem, że mógł on także tańczyć wiejskie pas de deux w „Giselle”, które wymaga przecież solidnego warsztatu technicznego. I tym razem chyba
to Ty przesadziłaś Kasiu. Jest taka strona w internecie TW, gdzie można sprawdzić codzienne obsady dawnych przedstawień, w tym również „Giselle”: http://archiwum.teatrwielki.pl/baza/-/o/giselle-15-02-1976/43683/20181 i widzę tam różnych wykonawców tego pas de deux – z tych, jakich kojarzę: Bieliczkowa, Mazepczyka, Stasiewicza i Woźniaka, czyli dobrych solistów klasycznych. Ale ani śladu Wojciecha Warszawskiego w tej partii. Pojawia się za to w zespole wieśniaków, a później także jako epizodyczny Hilarion. Innych Twoich przykładów nie sprawdzałem, szkoda mi pogody. Jednak dziwne wydają się słowa, że „o takim partnerze śni każda balerina”. O ile wiem warszawskie baleriny tamtych lat
śniły raczej o partnerze Sławomirze Woźniaku – co wcale mnie nie dziwi.
A panu Warszawskiemu życzę oczywiście sukcesów kierowniczych w Gdańsku – zdziwiony nieco, że tak lekko Kasiu przyjęłaś wiadomość o skasowaniu tam BTT. Mnie to zmartwiło...
A panu Warszawskiemu życzę oczywiście sukcesów kierowniczych w Gdańsku – zdziwiony nieco, że tak lekko Kasiu przyjęłaś wiadomość o skasowaniu tam BTT. Mnie to zmartwiło...
Ad. Postać Wojciecha Warszawskiego: trochę wcześniejsze czasy niż te, kiedy Sławek Woźniak zaistniał na warszawskiej scenie miałam na myśli.
Ad. BTT - nie przyjęłam "lekko" wiadomości o skasowaniu BTT - wiadomość taka nie padła, pojawiła się informacja o zmianie profilu zespołu baletowego przy Operze Bałtyckiej, los BTT był niewyjaśniony i niepewny, jak dowiadujemy sie z powyższych wpisów okazuje się ze BTT ma istnieć jako twór osobny i samodzielny. Natomiast jest wiadomym nie od dzis, ze wielką admiratorka BTT nie jestem, spektakli mało oglądam, więc staram sie nie zabierać głosu w jego sprawie.
Ad. BTT - nie przyjęłam "lekko" wiadomości o skasowaniu BTT - wiadomość taka nie padła, pojawiła się informacja o zmianie profilu zespołu baletowego przy Operze Bałtyckiej, los BTT był niewyjaśniony i niepewny, jak dowiadujemy sie z powyższych wpisów okazuje się ze BTT ma istnieć jako twór osobny i samodzielny. Natomiast jest wiadomym nie od dzis, ze wielką admiratorka BTT nie jestem, spektakli mało oglądam, więc staram sie nie zabierać głosu w jego sprawie.
Wybacz Kasiu, ale zestawianie ze sobą na jednej półce pp. Woźniaka i Warszawskiego wydaje się
niestosowne. Z tego co wiem, to między wyjazdem z Polski pp. Wołk-Karaczewskiego i Wiśniewskiego, a pojawieniem się pp. Woźniaka, Stasiewicza i wreszcie Woitiula, w grupie męskich solistów baletu warszawskiego trwała kompletna bryndza, bo w głównych rolach repertuaru pojawiali się przez kilka lat jacyś nieopierzeni debiutanci, z których żaden tak naprawdę się nie dorównywał czołowym balerinom – też zresztą bardzo różnej klasy.
Ja również nie należę do wielbicieli BTT i twórczości jego szefowej, która mieniąc się uparcie uczennicą Kyliana niewiele się od niego nauczyła, a przypisując sobie nauki u Hansa van Manena nawet nie zauważyła, że jego język choreograficzny zawsze opierał się na maestrii tańca klasycznego, który ona całkowicie w Gdańsku lekceważyła. Co więcej
wygibasy taneczne bez solidnego warsztatu baletowego, uprawiane przez mnożące się u nas TT, w ogóle nie są w moim guście. Dostrzegłem wszakże, że pani Weiss udało się stworzyć w Operze Bałtyckiej formację, która pomimo rosnącego niedoboru dobrych polskich tancerzy baletowych, to z tym jakich zgromadziła dopracowała się jednak pewnego dorobku i ciekawego oblicza artystycznego. Dobrze więc, jeśli pomimo eksmisji z OB jej grupa znajdzie gdzieś miejsce do dalszego funkcjonowania. Miejmy taką nadzieję. http://gdansk.naszemiasto.pl/artykul/baltycki-teatr-tanca-zniknie-ze-sceny-opery-baltyckiej,3799537,art,t,id,tm.html
Zaciekawiła mnie natomiast ambicja - jak wspomniałaś - „zmiany profilu zespołu baletowego przy Operze Bałtyckiej”. Bo cóż to może wróżyć? Powrót tam baletu, czyli sztuki opartej na bazie tańca klasycznego? Idea godna wsparcia, zważywszy choćby na gdańską szkołę baletową i lokalne tradycje. Jak jednak zapewnić odpowiedni zespół tancerzy dla jej realizacji, skoro nawet Polski Balet Narodowy musi wspierać się absolwentami szkół zagranicznych przy ciągłej niewydolności krajowych? I gdzie jest lider artystyczny tej nowej formacji, który przyciągnąłby dobrze wyszkolonych tancerzy klasycznych z kraju i zagranicy pomimo milczenia nowej dyrekcji OB na temat baletowych planów repertuarowych, mizernych w naszym balecie zarobków i jedynie pewnej perspektywy wysługiwania się operze np. mazurem w "Strasznym dworze"? Łatwo nie będzie
więc marnie to widzę.
Ja również nie należę do wielbicieli BTT i twórczości jego szefowej, która mieniąc się uparcie uczennicą Kyliana niewiele się od niego nauczyła, a przypisując sobie nauki u Hansa van Manena nawet nie zauważyła, że jego język choreograficzny zawsze opierał się na maestrii tańca klasycznego, który ona całkowicie w Gdańsku lekceważyła. Co więcej
Zaciekawiła mnie natomiast ambicja - jak wspomniałaś - „zmiany profilu zespołu baletowego przy Operze Bałtyckiej”. Bo cóż to może wróżyć? Powrót tam baletu, czyli sztuki opartej na bazie tańca klasycznego? Idea godna wsparcia, zważywszy choćby na gdańską szkołę baletową i lokalne tradycje. Jak jednak zapewnić odpowiedni zespół tancerzy dla jej realizacji, skoro nawet Polski Balet Narodowy musi wspierać się absolwentami szkół zagranicznych przy ciągłej niewydolności krajowych? I gdzie jest lider artystyczny tej nowej formacji, który przyciągnąłby dobrze wyszkolonych tancerzy klasycznych z kraju i zagranicy pomimo milczenia nowej dyrekcji OB na temat baletowych planów repertuarowych, mizernych w naszym balecie zarobków i jedynie pewnej perspektywy wysługiwania się operze np. mazurem w "Strasznym dworze"? Łatwo nie będzie
Ali, czy ja powyżej "zestawiała" na jednej półce wymienionych przez Ciebie pierwszych solistów TW-ON i Wojciecha Warszawskiego? Pan Wojciech to zjawisko wyjątkowe na scenie baletowej i tyle, nie mówiłam nigdzie ze to wybitniejszy czy równie wybitny solista jak wymienieni, wskazałam tylko na jego niezaprzeczalne zasługi i osiągnięcia. Bez porównywania z nikim.
Co do wszystkich Twoich zastrzeżeń, pytań i wątpliwości - zobaczymy. Nie odważyłabym się wyrokować "że marnie to widzę", bo nie wiemy na razie oficjalnie nic o planach artystycznych nowej ekipy Opery Bałtyckiej, wiemy to co umieszczono w ogłoszeniu, które wywołało taka lawinę wątpliwości.
Co do wszystkich Twoich zastrzeżeń, pytań i wątpliwości - zobaczymy. Nie odważyłabym się wyrokować "że marnie to widzę", bo nie wiemy na razie oficjalnie nic o planach artystycznych nowej ekipy Opery Bałtyckiej, wiemy to co umieszczono w ogłoszeniu, które wywołało taka lawinę wątpliwości.
[quote4c="Kasia G"]...Pan Wojciech to zjawisko wyjątkowe na scenie baletowej i tyle...[/quote4c]
Trudno dyskutować Kasiu nt. zjawisk
nadprzyrodzonych... Co dla kogoś wyjątkowe, dla innych bywa jedynie ułudą, ale dajmy już temu spokój. Niechaj mu się wiedzie...
A to ogłoszenie rzeczywiście wywołało we mnie lawinę wątpliwości, które wynikają z książkowej wiedzy o zmarnotrawionym przed laty spadku po matce gdańskiego baletu Janinie Jarzynównie-Sobczak. Wydawało się, że ostatnio próbowała po swojemu pójść jej śladem pani Weiss, a balet w Operze Bałtyckiej znów budował jakieś nietuzinkowe oblicze; niezależnie od tego, czy kogoś brało ono za serce. Stąd moje zaskoczenie tak nieoczekiwanym rozwojem wypadków. Może z nich wynikać, że balet w Gdańsku już po raz drugi w swojej historii odrzuca
drogę innowacyjnej oryginalności na rzecz przyoperowej rutyny. Oby nie!
Trudno dyskutować Kasiu nt. zjawisk
A to ogłoszenie rzeczywiście wywołało we mnie lawinę wątpliwości, które wynikają z książkowej wiedzy o zmarnotrawionym przed laty spadku po matce gdańskiego baletu Janinie Jarzynównie-Sobczak. Wydawało się, że ostatnio próbowała po swojemu pójść jej śladem pani Weiss, a balet w Operze Bałtyckiej znów budował jakieś nietuzinkowe oblicze; niezależnie od tego, czy kogoś brało ono za serce. Stąd moje zaskoczenie tak nieoczekiwanym rozwojem wypadków. Może z nich wynikać, że balet w Gdańsku już po raz drugi w swojej historii odrzuca
No właśnie. Na moje oko
sporo w tym tekście przesady w ocenie BTT i jego dyrektorki, ale trzeba chronić ten zespół. Moja rada jest taka: uciekać z bezrozumnego Trójmiasta. Może pod skrzydła dynamicznego i rozkochanego w Słupsku prezydenta Biedronia, albo wręcz poza granice województwa – Koszalin, Elbląg? Byle nadal w okolicach Bałtyku, bo nazwa zespołu utrwaliła się już w pamięci, więc warto kontynuować pracę pod tą samą. Pracować na co dzień można gdziekolwiek, a występować wszędzie. Zaś w najgorszym przypadku starać się przenieść
do... Kaliningradu, wtedy dopiero krętacki
pomorski urząd marszałkowski miałby się z pyszna!