Baletem zainteresowałam się pod koniec zeszłego roku, bo obejrzeniu filmu "Czarny Łabędź". Dzięki temu filmowi pokochałam nie tylko balet, ale i taniec w ogóle. Kiedyś myślałam, że taniec to tylko ruszanie nogami i rękami i nie warto sobie nim zawracać głowy. Myliłam się.
Sama osobiście jestem już za stara, by zacząć balet (mam prawie 20 lat), chociaż bardzo bym chciała. Nie pozwala mi na to jednak nie tylko wiek, ale też i fizyczność. Niby rozciągam się, ale nigdy nie dojdę do poziomu gimnastyczek czy baletnic w tym temacie. Czasami jestem zła na rodziców, że nie zapisali mnie na balet, jako małej dziewczynki. Gdyby tylko mieć wehikuł czasu...Zostaje mi tylko zachwycanie się spektaklami i czerpanie wiadomości na temat tej pięknej sztuki. Do tej pory widziałam na żywo tylko jeden balet - słynne "Jezioro Łabędzie". Bardzo mi się podobało i chętnie zobaczyłabym też inne przedstawienia. Poza tym moim nieśmiałym marzeniem jest stanąć na pointach, chociaż na chwilę, przy barierce. Wiem jednak, że potrzeba na to co najmniej dwóch lat ciężkich ćwiczeń