Dzień dobry,
[quotec7="Ali"][quotec7="Idris"]... Na osłodę podrzucam linkę z jednym z moich ulubionych (uroczych) występów Vladimira...[/quotec7]
Dzięki Idris, że przypomniałaś ten filmik z Ferhadem Vladimira w „Legendzie o miłości”. Widziałem go kiedyś, ale z przyjemnością odświeżyłem sobie w pamięci. Próbując ustalić kiedy to tańczył zerknąłem na bio: http://www.teatrwielki.pl/polski_balet_narodowy/i_solisci/vladimir_yaroshenko.html Wygląda na to, że mógł być wtedy zaledwie 2-3 lata po szkole. To nieprawdopodobne z naszego punktu widzenia. Taki szczawik baletowy tańczył już w krasnodarskim zespole Grigorowicza tyle (i to jak!) głównych partii w jego baletach. A obok widzimy tam przecież jego rówieśników. Już ten przykład powinien wystarczyć by ostro zweryfikować i zredukować w efekcie prawie cały personel pedagogiczny polskich szkół baletowych, które wypuszczają wciąż niedouczonych absolwentów.
(...)
Ale tak też było widać potem w Krasnodarze, skoro także Vladimir Yaroshenko niemal od razu po szkole otrzymał od Grigorowicza tyle głównych ról w jego baletach i po trzech latach pracy był tam już pierwszym solistą. Jolanta Rybarska, wcześniejsza szefowa baletu w Teatrze Wielkim zdecydowanie zlekceważyła jego dorobek lub tylko nie potrafiła docenić wartości tego tancerza, przyjmując go do pracy w Warszawie zaledwie jako koryfeja. Dopiero Krzysztof Pastor w krótkim czasie zweryfikował i ten błąd swojej poprzedniczki.[/quotec7]
Dokładnie takie myśli mam w głowie, za każdym razem, gdy to oglądam. Ja jestem dość nieśmiała, mimo wieku:P, więc i mało wygadana, ale dziękuję, że tak dobrze ująłeś moje myśli, Ali.
[quotec7="Ali"]I jeszcze słowo o „Legendzie o miłości”, której mały kawałek widzimy w tym fragmencie. Odnoszę wrażenie, że jej krasnodarska wersja była jednak znacznie skromniejsza od moskiewskiej, którą miałem szczęście oglądać kiedyś na scenie Teatru Bolszoj. I nie chodzi bynajmniej o jakieś ułatwienia techniczne w partii Ferhada, ale o rozmach widowiskowy. O ile dobrze pamiętam, w każdej ze scen tego baletu pojawiały się duże tańczące grupy, a tutaj widzę obok Ferhada Yaroshenki zaledwie czterech tancerzy (jeśli mnie wzrok nie myli - także naszego obecnie Pawła Koncewoja w czarnym kostiumie). Ale też scena w Krasnodarze jest chyba znacznie mniejsza od moskiewskiej, co tłumaczyłoby ewentualne różnice.[/quotec7]
Szczerze mówiąc ja nie wiem, bo widziałam jedynie tę wersję na YT z równie skromną liczebnie grupą tancerzy. http://www.youtube.com/watch?v=l9Rl0bIbjl0 Jest trochę inaczej, nawiasem mówiąc, ale jedyna różnica, która do mnie przemawia, to młodość bijąca z uśmiechu VY.

Między innymi dlatego tak lubię to nagranie. I lekkośc ruchów. No i jego niesamowicie długie kończyny, które w tym fragmencie robią na mnie ogromne wrażenie. Zwłaszcza, gdy rozłoży ramiona.
Ten fragment z Bolszoj(jak wnioskuję z podpisu) jest dłuższy oczywiście. Czy mnie się wydaje, czy ta czwórka na samym początku dość nierówno tańczy? Później się rozkręcili, ale początek jakoś zdaje mi się nierówny. Zwłaszcza jeden z nich trochę odstaje. Ale może nie mam racji.
Jest jeszcze taki fragmencik: http://www.youtube.com/watch?v=UPAK0UuxoHE
A wracając do wersji z Vladimirem - faktycznie to chyba P. Koncewoj. Dopiero teraz zauważyłam, dzięki Twej uwadze.
[quotec7="Ali"]W każdym razie

dziękuję Idris za tę „przypominajkę”, pobudzającą do tak rozmaitych refleksji.[/quotec7]
Cała przyjemność po mojej stronie. Mam z kim porozmawiać na ten temat i poczytać owe refleksje (ciekawe bardzo).

Bardzo to cenne, zwłaszcza w czasie wakacyjnej - baletowej posuchy. Mam nadzieję, że wątek nie odleci na długi urlop w czasie wakacji.
