Jak poderwać baletnicę?
[quote:01391eb93e="Bergsma"]any boskie - jakbym była na forum dla fetyszystów i dewiantów... [/quote:01391eb93e]
Raczej jesteśmy miłośnikami baletu lub innych technik tańca,chociaż większość z nas jest naprawdę "zakręcona" na punkcie baletu. Uwierz, ze niektórym ciężko byłoby przeżyć bez-co już można podciągnąć pod jakieś zaburzenie, jeśli Ci na tym zależy. Jednak większość nas ma na pewno w sobie namiastkę dewiacji-masochizmu....w końcu to, że boli, oznacza, że idziemy do przodu, że jest jakiś postęp (między innymi chodzi mi o rozciąganie,naciąganie,przeciąganie itd). A więc przy bólu jest pewna satysfakcja.
Przynajmniej ja się do niej przyznaję oraz część osób które znam. Niemniej jednak jeśli owa forumowa "większość" uważa inaczej, to przepraszam.
[quote:01391eb93e="Bergsma"] Czy nikt nie dostrzega, ze ten facet to seksualny fetyszysta zorientowany na "baletniczość" kobiety. [/quote:01391eb93e]
Rozśmieszyło mnie to zdanie :)
Szczególnie iż jest to mężczyzna z którym żyję na codzień, mam nadzieję, że rozumiesz, dlaczego pojawił się na mojej twarzy uśmiech.
Piotr, którego część wypowiedzi forumowych pewnie poznałaś skoro posuwasz się do tak dalekiej oceny (by oceniać człowieka,trzeba go trochę lepiej poznać,prawda?) dość głęboko siedzi w tańcu,szczególnie w balecie, sam ćwiczy i prawie na codzień widzi tańczące dziewczyny. A co za tym idzie MUSI być naprawdę dobrze zorientowany w charakterystycznych cechach i ruchach (jeśli występują) baletnic lub tancerek. Po prostu to taki efekt "uboczny" tego, że przebywa się z ludźmi wykonującymi określone czynności.
Szczególnie iż mnie tańcząca ma na codzień i dobrze mnie zna (dla poprawki: jest dobrze zorientowany na moją "BALETNICZNOŚĆ" :) ), więc uważam że jest jak najbardziej kompetentny do udzielania rad na temat charakterystycznych cech tancerek co nie upoważnia Ciebie do snucia tak daleko idących wniosków.
[quote:01391eb93e="Bergsma"]Niech wiedzą i nie mają złudzeń. Nie wszyscy mężczyźni są normalni :( :P :lol:[/quote:01391eb93e]
Tak czytam i czytam- no i sobie myślę, że jeśli dla Ciebie "normalny" mężczyzna to ten siedzący na kanapie z kuflem zimnego piwa w ręku wpatrzony ślepo w telewizyjną transmisję kolejnego meczu lub robiący inne "normalne" rzeczy którego cechują typowo normalne "męskie" zachowania to ja bardzo dziękuję za to, ze są jednak tacy "nienormalni" mężczyźni jak na przykład Piotr, robiący tak "nienormalne" rzeczy jak ćwiczenie baletu i tak bardzo zorientowani na ową baletniczność kobiety.
Naprawdę jestem pewna, że wiele z nas preferuje mężczyzn którzy zainteresują się naszym życiem-a skoro nim jest taniec, to jednak muszą się trochę w tej naszej 'baletniczności" zorientować.
Co nam,baletnicom po facetach, których nudzą opowiadania o nas samych...
Raczej jesteśmy miłośnikami baletu lub innych technik tańca,chociaż większość z nas jest naprawdę "zakręcona" na punkcie baletu. Uwierz, ze niektórym ciężko byłoby przeżyć bez-co już można podciągnąć pod jakieś zaburzenie, jeśli Ci na tym zależy. Jednak większość nas ma na pewno w sobie namiastkę dewiacji-masochizmu....w końcu to, że boli, oznacza, że idziemy do przodu, że jest jakiś postęp (między innymi chodzi mi o rozciąganie,naciąganie,przeciąganie itd). A więc przy bólu jest pewna satysfakcja.
Przynajmniej ja się do niej przyznaję oraz część osób które znam. Niemniej jednak jeśli owa forumowa "większość" uważa inaczej, to przepraszam.
[quote:01391eb93e="Bergsma"] Czy nikt nie dostrzega, ze ten facet to seksualny fetyszysta zorientowany na "baletniczość" kobiety. [/quote:01391eb93e]
Rozśmieszyło mnie to zdanie :)
Szczególnie iż jest to mężczyzna z którym żyję na codzień, mam nadzieję, że rozumiesz, dlaczego pojawił się na mojej twarzy uśmiech.
Piotr, którego część wypowiedzi forumowych pewnie poznałaś skoro posuwasz się do tak dalekiej oceny (by oceniać człowieka,trzeba go trochę lepiej poznać,prawda?) dość głęboko siedzi w tańcu,szczególnie w balecie, sam ćwiczy i prawie na codzień widzi tańczące dziewczyny. A co za tym idzie MUSI być naprawdę dobrze zorientowany w charakterystycznych cechach i ruchach (jeśli występują) baletnic lub tancerek. Po prostu to taki efekt "uboczny" tego, że przebywa się z ludźmi wykonującymi określone czynności.
Szczególnie iż mnie tańcząca ma na codzień i dobrze mnie zna (dla poprawki: jest dobrze zorientowany na moją "BALETNICZNOŚĆ" :) ), więc uważam że jest jak najbardziej kompetentny do udzielania rad na temat charakterystycznych cech tancerek co nie upoważnia Ciebie do snucia tak daleko idących wniosków.
[quote:01391eb93e="Bergsma"]Niech wiedzą i nie mają złudzeń. Nie wszyscy mężczyźni są normalni :( :P :lol:[/quote:01391eb93e]
Tak czytam i czytam- no i sobie myślę, że jeśli dla Ciebie "normalny" mężczyzna to ten siedzący na kanapie z kuflem zimnego piwa w ręku wpatrzony ślepo w telewizyjną transmisję kolejnego meczu lub robiący inne "normalne" rzeczy którego cechują typowo normalne "męskie" zachowania to ja bardzo dziękuję za to, ze są jednak tacy "nienormalni" mężczyźni jak na przykład Piotr, robiący tak "nienormalne" rzeczy jak ćwiczenie baletu i tak bardzo zorientowani na ową baletniczność kobiety.
Naprawdę jestem pewna, że wiele z nas preferuje mężczyzn którzy zainteresują się naszym życiem-a skoro nim jest taniec, to jednak muszą się trochę w tej naszej 'baletniczności" zorientować.
Co nam,baletnicom po facetach, których nudzą opowiadania o nas samych...
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Kochani. Zainteresowanie kobietą tylko i wyłącznie ze względu na wykonywaną przez nią profesję - jest zachowaniem z kręgu fetyszystycznych. Nie wymyśliłam sobie tego, odsyłam do źródeł, co to jest fetysz. (to raczej nie są preferencje w kwestii urody, choć mogą być, ale FETYSZ jest czymś znacznie radykalniejszym)
Mój protest wobec tonu "wykładu" p. Piotra jest jedynie dowodem, jak przez obcą kobietę może być odebrana tego typu wypowiedź mężczyzny, którego ona nie zna osobiście, więc nie ma do niego sentymentu - dzięki czemu zachowany jest dystans, co przekłada się na szczerość reakcji tej kobiety, czyli w tym wypadku moją.
Moją reakcją na te wszystkie "fachowe porady" zbliżenia się do tancerki, jakieś "wisienki na torcie", zauważenie "point w prześwitującej siatce" - jest chłód i odskoczenie "gdzie pieprz rośnie" i mam prawo do takiej reakcji.
Kochana Bajaderko!! Jest mi strasznie przykro, że to na tekst Twojego faceta tak się zesrożyłam. Ale ja się zesrożyłam na TEN TEKST, nie na całą osobę jego, którego nie znam i to chyba dobrze, bo po tym tekście nie byłabym dla niego miła.. (muszę?.. )
A pisząc, że "nie wszyscy mężczyźni są normalni", miałam na myśli tylko i wyłącznie "seksualnych maniaków, dewiantów i fetyszystów". Po prostu szkoda mi kobiet, które są nieświadome sytuacji, że np. są tylko przedmiotem, środkiem do osiągnięcia satysfakcji seksualnej dla facetów rekrutujących się z "grup" wyżej wymienionych. Ok?
I bynajmniej nie mam męża w typie kanapowego dziada z piwskiem w łapie i z piłkami nożnymi w pustych gałach. Nawet nie znam osobiście podobnego rodzaju mężczyzn. Nie to środowisko.
http://www.facebook.com/profile.php?id=1052276879
xoxo
Mój protest wobec tonu "wykładu" p. Piotra jest jedynie dowodem, jak przez obcą kobietę może być odebrana tego typu wypowiedź mężczyzny, którego ona nie zna osobiście, więc nie ma do niego sentymentu - dzięki czemu zachowany jest dystans, co przekłada się na szczerość reakcji tej kobiety, czyli w tym wypadku moją.
Moją reakcją na te wszystkie "fachowe porady" zbliżenia się do tancerki, jakieś "wisienki na torcie", zauważenie "point w prześwitującej siatce" - jest chłód i odskoczenie "gdzie pieprz rośnie" i mam prawo do takiej reakcji.
Kochana Bajaderko!! Jest mi strasznie przykro, że to na tekst Twojego faceta tak się zesrożyłam. Ale ja się zesrożyłam na TEN TEKST, nie na całą osobę jego, którego nie znam i to chyba dobrze, bo po tym tekście nie byłabym dla niego miła.. (muszę?.. )
A pisząc, że "nie wszyscy mężczyźni są normalni", miałam na myśli tylko i wyłącznie "seksualnych maniaków, dewiantów i fetyszystów". Po prostu szkoda mi kobiet, które są nieświadome sytuacji, że np. są tylko przedmiotem, środkiem do osiągnięcia satysfakcji seksualnej dla facetów rekrutujących się z "grup" wyżej wymienionych. Ok?
I bynajmniej nie mam męża w typie kanapowego dziada z piwskiem w łapie i z piłkami nożnymi w pustych gałach. Nawet nie znam osobiście podobnego rodzaju mężczyzn. Nie to środowisko.
http://www.facebook.com/profile.php?id=1052276879
xoxo
[quote:f399f33024="jurecq"]czyli jak powiem glosno jakie kobiety mi sie podobaja (bo przeciez jednak nie wszystkie) to od razu jestem traktowany jak dewiant i zboczeniec[/quote:f399f33024]
Dokładnie tak przyjacielu. Masz mówić że liczy się TYLKO wnętrze, nie dostrzegać kobiecych piersi, nóg, talii, stóp, twarzy, broń Boże nie mów jej że pięknie wygląda bo to takie niepoprawnie polityczne, i sprowadza kobietę do roli tylko i wyłącznie kawałka mięsa, ale dla bezpieczeństwa, utnij sobie pewną część ciała, aby przypadkiem prawda nigdy nie wyszła na jaw.
Jak na ironię, najbardziej oburzają się te, których ten temat nie dotyczy.
[lubię to!]
Dokładnie tak przyjacielu. Masz mówić że liczy się TYLKO wnętrze, nie dostrzegać kobiecych piersi, nóg, talii, stóp, twarzy, broń Boże nie mów jej że pięknie wygląda bo to takie niepoprawnie polityczne, i sprowadza kobietę do roli tylko i wyłącznie kawałka mięsa, ale dla bezpieczeństwa, utnij sobie pewną część ciała, aby przypadkiem prawda nigdy nie wyszła na jaw.
Jak na ironię, najbardziej oburzają się te, których ten temat nie dotyczy.
[lubię to!]
jezeli wypowiadam sie luzno w takich miejscach jak to o swoich preferencjach to kieruje sie wygladam - bo na jakiej innej podstawie moge powiedziec jakie np. aktorki/tancerki/whatever mi sie podobaja? nie znam ich osobiscie, tak wiec wyglad jest jedyna cecha podlegajaca jakiejs ocenie.
a w zyciu to inna sprawa i w poszukiwaniu kobiety na jego na reszte wyglad - owszem ma dla mezczyzny pewne znaczenie - ale jest on (u normalnego, porzadnego faceta) na znacznie dalszym miejscu niz kobietom sie to wydaje. pokochac kobiete, a nie tylko jej cialo.
zainteresowanie ze wzgledu na wykonywana profesje moze oznaczac to ze takie osoby posiadaja czesto poszukiwane cechy charakteru/zainteresowania/hobby/tematy do rozmow. czemu od razu upatrywac tu zboczenia? juz niedlugo bedzie u nas tak samo jak w Stanach: lepiej siedziec cicho, nic nie mowic, nie patrzec bo bedzie proces - zaraz i o wszytko ;)
a w zyciu to inna sprawa i w poszukiwaniu kobiety na jego na reszte wyglad - owszem ma dla mezczyzny pewne znaczenie - ale jest on (u normalnego, porzadnego faceta) na znacznie dalszym miejscu niz kobietom sie to wydaje. pokochac kobiete, a nie tylko jej cialo.
zainteresowanie ze wzgledu na wykonywana profesje moze oznaczac to ze takie osoby posiadaja czesto poszukiwane cechy charakteru/zainteresowania/hobby/tematy do rozmow. czemu od razu upatrywac tu zboczenia? juz niedlugo bedzie u nas tak samo jak w Stanach: lepiej siedziec cicho, nic nie mowic, nie patrzec bo bedzie proces - zaraz i o wszytko ;)
[quote:54b298535c="Bergsma"]
A pisząc, że "nie wszyscy mężczyźni są normalni", miałam na myśli tylko i wyłącznie "seksualnych maniaków, dewiantów i fetyszystów". Po prostu szkoda mi kobiet, które są nieświadome sytuacji, że np. są tylko przedmiotem, środkiem do osiągnięcia satysfakcji seksualnej dla facetów rekrutujących się z "grup" wyżej wymienionych. Ok?
xoxo[/quote:54b298535c]
Ja uważam Bergsmo, że przesadzasz i zycie mierzysz swoimi wyobrażeniami zabarwionymi nutką ortodoksji. Oczywiscie, że moge sie mylić ale czas to zweryfikuje. ;)
A pisząc, że "nie wszyscy mężczyźni są normalni", miałam na myśli tylko i wyłącznie "seksualnych maniaków, dewiantów i fetyszystów". Po prostu szkoda mi kobiet, które są nieświadome sytuacji, że np. są tylko przedmiotem, środkiem do osiągnięcia satysfakcji seksualnej dla facetów rekrutujących się z "grup" wyżej wymienionych. Ok?
xoxo[/quote:54b298535c]
Ja uważam Bergsmo, że przesadzasz i zycie mierzysz swoimi wyobrażeniami zabarwionymi nutką ortodoksji. Oczywiscie, że moge sie mylić ale czas to zweryfikuje. ;)
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Nie chciałabym podchodzic do tematu zbyt poważnie, ale kto przyczytałby caly ten temat uważnie, to by stwierdził, że całe to pisanie Piotra było próbą wytłumaczenia rzeczy kompletnie innych niż się mu tu usiłuje przypisac i dodam rzeczy, które sa w moim odczuciu bardzo fajne. Ludzie - czytajmy dokładnie posty!!!
A co do reszty zgadzam sie z Jurqiem - nie przesadzajmy w upatrywaniu wszędzie spaczeń. Na co dzień mam wrażenie, ze żyjemy w czasach, kiedy wszędzie usiłuje się dopatrywac a to spaczen, a to zboczen, a to innych głupot. Dla mnie fakt, że Piotrowi podobała się tancerka, w której sie zakochał i z którą załozył trwały i fajny związek jest najnormalniejsza rzecza na świecie, a jeszcze fajniejsze jest to, ze jak ktoś inny próbuje pisac o tancerkach przedmiotowo jak o fajnych d, to jasno wystąpił -jako mąz jednej z nich - w ich obronie. Co jest w tym złego? A to, ze jako chłopak podarwał baletnicę to matko - tu na forum mysle ze wszyscy to rozumiemy, a w kazdym razie ja rozumiem i sie kompletnie temu nie dziwie. Tak się czasem zdarza - zresztą jeden nie czynny juz tancerz Opery Narodowej ożenił się ze swoja oddana fanką, która przychodziła na spektakle dla niego i go wielbiła, a po jakims czasie zbudował z nią trwały związek. Czy to racjonalne, zeby krytykowac to, ze ktos sie komus podoba? Dla mnie nie.
A co do reszty zgadzam sie z Jurqiem - nie przesadzajmy w upatrywaniu wszędzie spaczeń. Na co dzień mam wrażenie, ze żyjemy w czasach, kiedy wszędzie usiłuje się dopatrywac a to spaczen, a to zboczen, a to innych głupot. Dla mnie fakt, że Piotrowi podobała się tancerka, w której sie zakochał i z którą załozył trwały i fajny związek jest najnormalniejsza rzecza na świecie, a jeszcze fajniejsze jest to, ze jak ktoś inny próbuje pisac o tancerkach przedmiotowo jak o fajnych d, to jasno wystąpił -jako mąz jednej z nich - w ich obronie. Co jest w tym złego? A to, ze jako chłopak podarwał baletnicę to matko - tu na forum mysle ze wszyscy to rozumiemy, a w kazdym razie ja rozumiem i sie kompletnie temu nie dziwie. Tak się czasem zdarza - zresztą jeden nie czynny juz tancerz Opery Narodowej ożenił się ze swoja oddana fanką, która przychodziła na spektakle dla niego i go wielbiła, a po jakims czasie zbudował z nią trwały związek. Czy to racjonalne, zeby krytykowac to, ze ktos sie komus podoba? Dla mnie nie.