mi ten wiersz przesłała kiedyś koleżanka, przed moją maturą z polskiego (miałam min o motywie tańca w Biblii)
a znalazła go chyba w czasopiśmie 'W drodze'
ale niestety nie mam pojęcia w którym numerze... udało mi isę tylko jakimś cudem znaleźć autora... a w internecie właśnie nie ma zbyt wielu informacji...
ale też mi się od razu baaardzo spodobał teraz wisi nad moim łóżkiem... xD
[quote43="przyjaciolka"]niesamowity wiersz!!!
skąd go znasz?
jaki jest jego tytuł,kfviatku?
nasuwa mi się Chrystus...ale gdzie jest napisane,że jest Panem tańca?
naprawdę wielkie dzięki za to odkrycie!!!
pozdrawiam :588:[/quote43]
Chyba znalazlam: [b43]"Lord of the Dance"[/b43][b43] - Words & Music by Sydney Carter[/b43]
Wiersz faktycznie niesamowity. Jest taki jaki powinien być wiersz: W czasie jego czytania... tak jakby... może to głupio zabrzmi ale w czasie jego czytania rodzą się uczucia ( tylko nie bierzcie mnie za wariatkę, takie są moje odczucia ) Tak jak przyjaciolce nasuwa mi się Chystus. Chyba nigdzie nie jest powiedziane że jest panem tańca, ale skoro jest panem całego świata, to tańca chyba też...
ja mam podobne skojarzenie: myślę że w tym wierszu chodzi o to że tak jak Jezus będzie żyć wiecznie [ w nas ] tak samo taniec będzie w nas na zawsze...
Myślę, że nie tylko Jezus, ale Bóg w tym wierszu jest tańcem, czy też życie jest tańcem, ale tańcem mogłaby być też modlitwa albo wiara.
Wybacz, że się trochę przyczepię lailano, ale to Twoje sformułowanie, że Jezus żyje wiecznie w nas jest dla mnie dziwne, On jest w nas oczywiście, ale chyba przede wszystkim istnieje (wydaje mi się, że to o wiele lepsze słowo niż "żyje") poza nami.
Podoba mi się ta Twoja myśl, że taniec jak Bóg jest wieczny
Skoro mowa o poezji, w tym miejscu, przypominam, że w najbliższy weekend w Studiu na Grobli we Wrocławiu, odbędzie się festiwal "Port Wrocław" (już po raz szesnasty). Jest to chyba największy festiwal poezji w Polsce. Biuro literackie, które to organizuje robi co może, żeby przekonywać, że liryka istnieje nadal i ma się nawet nieźle. Polecam serdecznie Port. Byłem w zeszłym roku, w tym się też wybieram.
Dobrze, to ja teraz walnę coś z poezji tzw. "szafowej". W bursowskich szafach są wypisane przeróżne rzeczy, w tym wiersze. Oto jeden z nich (w sumie to taka trochę głupiutka rymowanka), który jest w mojej, i który bardzo lubię:
[id9]Nie piję, nie palę
Jem mało lub wcale
Mam kilka wad i zalet
Kocham jazz i balet
Tylko to wystarczyć musi
By Twe serce skusić[/id9]
Może dodam tu wiersze swojego autorstwa. Pisałam je dawno. Pierwszy nigdy nie został dokończony. Należy do takiego jakby wspomnienia córki o matce ,która mimo choroby próbuje tańczyć.
[icc]Widziałam jak tańczyłaś
ciało słyszące melodie natchnienia
było cudownym instrumentem sztuki
plastyczną odpowiedzią na piękno
Choć w tym pięknie
było tyle samo brzydoty i cierpienia
osłabiona chorobą próbowałaś
jeszcze raz ,by choć przez sekundę
poczuć to.[/icc]