[quote85="Kasia G"]Ja tam lubię - widac ze widownia zyje, a dla tancerzy to niekiedy jedyny wyznacznik tego ze kogoś rusza to jak tanczą, bo zawkowe brawa po równo dla każdego nie zwracaja niczyjej uwagi...[/quote85]
Lejesz mi miód na serce. Zgadzam się. Nie wrzucajmy wszystkich głosnych reakcji do worka rozpraszających i niestosownych. Dla mnie bardziej niestosowne od "brawo Max" po wariacji czy na końcowych brawach, albo od braw chociażby w trakcie skoków jest widownia o poziomie reakcji równej trupiej. Zresztą, z tego co wiem, to duże brawa, nawet jeśli czasem zahaczają o taniec i okrzyki brawo Max na końcowych brawach nie sa w stanie rozproszyc dobrze przygotowanego tancerza ale sa w stanie sprawic mu duza przyjemnosc. Zreszta nawet w tym dokumencie o Maksie jeden pracownik baletu powiedzial, ze go to uskrzydla i dodaje mu pewnosci siebie. To jest właśnie magia baletu na żywo. Na DVD można kontemplowac, na żywo mozna oklaskiwac.
Tak jak napisałąm: ja osobiscie nigdy nie krzyczę ale ilekroc widze, ze komuś, kto to robi zwraca się uwagę, to zabieram głos i bronię (stad mój uraz do osób, które uwage zwracają (które niegrzecznie nazywam vel baby) bo z doświadczenia wiem, ze sa duzo bardziej nienormalne niz te, które szaleja na spektaklach, a poziom agresji w nich jest ogromny. Kiedyś jedna z pań takich niemal się nie poszarpała z jednym tancerzem zawodowym, który akurat miał kontuzje i zasiadł na widowni. Stwierdziła, że on jest laikiem, który nie zna zasad w teatrze i pewnie przyszedł tu pierwszy raz w życiu a ona jest stałym bywalcem, więc niech z nia nie dyskutuje. Przyznam, ze miałam wtedy taki ubaw jak mało kiedy w zyciu i na koncu języka miałam "skoro pani jest tu tak czesto, to jakim cudem nie poznaje pani z kim pani rozmawia:)