Jak was postrzegają ludzie nietańczący :)) ??
-
ebaleciara
- Posty: 393
- Rejestracja: śr kwie 28, 2010 12:26 pm
[quote:2a012aaf34="Kostaryka"]zawsze. mimo "kpin" i mówienia o tym, że "tańczy się w takich różowych spódniczkach i twardych baletkach" i pokazuje (koślawe) arabeski czy piruety to balet jako taniec, jako sztuka budzi podziw. trudno to wytłumaczyć, takie specyficzne zjawisko, a ludzka natura jeszcze dziwniejsza :)[/quote:2a012aaf34]
No właśnie nadal się nie zgadzam. Szczerze mówiąc w moim życiu przewinęło się więcej osób, które potrafiły mnie publicznie ośmieszać niż osób, które podziwiały mnie i to co robię. Oczywiście poznałam i ten i ten gatunek, ale nie powiedziałabym, że absolutnie każdy człowiek na świecie ceni sobie i podziwia balet. To co opisujesz, jest akurat, według mnie, dobre: ludzie mają, choćby i nikłe, pojęcie "o co cho", kojarzą cokolwiek. Może nie znają baletu od kuchni, no ale proszę, kto zna? Malutka, uprzywilejowana grupa osób. Czyli my.
Zaś wiele osób potrafi zniszczyć człowieka za baletomanię: i ja byłam jedną z poszkodowanych. Ludzie potrafią być okrutni. Co nie znaczy, że trzeba się tym przejmować i co również nie oznacza, że należy nie reagować. Akurat mi jakoś nie zawsze chce się wierzyć w to, że to wina pokręconej ludzkiej psychiki, zazdrości czy wewnętrznego podziwu. Owszem, pewnie i są takie przypadki, ale wiele razy miałam do czynienia z ludźmi, ktorzy potrafili skrzywdzić swoim ignoranckim zachowaniem. I to akurat nie jest fajne.
No właśnie nadal się nie zgadzam. Szczerze mówiąc w moim życiu przewinęło się więcej osób, które potrafiły mnie publicznie ośmieszać niż osób, które podziwiały mnie i to co robię. Oczywiście poznałam i ten i ten gatunek, ale nie powiedziałabym, że absolutnie każdy człowiek na świecie ceni sobie i podziwia balet. To co opisujesz, jest akurat, według mnie, dobre: ludzie mają, choćby i nikłe, pojęcie "o co cho", kojarzą cokolwiek. Może nie znają baletu od kuchni, no ale proszę, kto zna? Malutka, uprzywilejowana grupa osób. Czyli my.
Zaś wiele osób potrafi zniszczyć człowieka za baletomanię: i ja byłam jedną z poszkodowanych. Ludzie potrafią być okrutni. Co nie znaczy, że trzeba się tym przejmować i co również nie oznacza, że należy nie reagować. Akurat mi jakoś nie zawsze chce się wierzyć w to, że to wina pokręconej ludzkiej psychiki, zazdrości czy wewnętrznego podziwu. Owszem, pewnie i są takie przypadki, ale wiele razy miałam do czynienia z ludźmi, ktorzy potrafili skrzywdzić swoim ignoranckim zachowaniem. I to akurat nie jest fajne.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Ebaleciarko- zgadzam się w 100%. Ja tez częściej spotykam się z pogardą i ignorancją dla baletu niz z zachwytem czy zrozumieniem. W sumie 99% znanych mi osób było na nie do baletu na początku majej z nimi znajomosci. Dlatego -w mysl zasady nie rzucac pereł przed wieprze -nie mowie w pierwszej rozmowie- czesc ja jestem Agnieszka, taki baletowy maniak, któremu nic innego w glowie nie siedzi tylko balet i balet:). Choć powiem też to, że mam spore sukcesy "wychowawcze", bo zdołałam kilku osobom, które -mimo cudownego wykształcenia i tytułów - miały stereotyp "geja w rajtuzach" wpoić miłośc do baletu i szacunek do moich ulubionych polskich tancerzy oraz potrzebę chodzenia na balet kilka razy w sezonie. [b:9ecd2e351f]Z tego mam taki wniosek, że ta straszna niechęć do baletu i do chłopaków baleci[/b:9ecd2e351f]e (bo głównie ich się jednak nie ceni, choć spotkalam sie tez z pewnym niemilym stereotypem co do dziewczyn...) [b:9ecd2e351f]wynika z niewiedzy, a wiedza i otarcie sie o balet jest jedynym i najskuteczniejszym lekiem na tę przypadłość. [/b:9ecd2e351f]Zwłaszcza jesli ktos ma obok siebie tak przekonujacego maniaka jak ja, bo przyznam szczerze, ze jak z kims jestem dlugo to nie ma takiego, ktory by sie baletowi oparl ale to trwa: czasem z rok, czasem z kilka lat, najbardziej opornemu czlowiekowi zajęło chyba z 5 lat ale teraz juz wcale nie mowi o gejach w rajtuznach tylko pyta o repertuaar i nazwiska, bo zaczal chodzic na balet kilka razy w roku:)
Zrozumienie baletu to zupełnie inna kwestia, moim zdaniem balet u przeciętnych ludzi kojarzy się po prostu z ciężką pracą, czymś kunsztownym i niecodziennym, dlatego go podziwiają(mowa oczywiście o osobnikach dojrzalszych i ciekawych świata :wink: ).
Zazwyczaj jak ktoś się dowie, że tańczę klasykę, to chce zobaczyć szpagat, czuję się wtedy jak małpa w cyrku, ale cóż poradzić...wybaczam im niewiedzę :wink:
Podsumowując, z zachwytem/podziwem spotykam się nierzadko, ale ze zrozumieniem prawie wcale. :wink:
Zazwyczaj jak ktoś się dowie, że tańczę klasykę, to chce zobaczyć szpagat, czuję się wtedy jak małpa w cyrku, ale cóż poradzić...wybaczam im niewiedzę :wink:
Podsumowując, z zachwytem/podziwem spotykam się nierzadko, ale ze zrozumieniem prawie wcale. :wink:
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
[quote:3a35c668c2="Kawka"]balet u przeciętnych ludzi kojarzy się po prostu z ciężką pracą, czymś kunsztownym i niecodziennym, dlatego go podziwiają(mowa oczywiście o osobnikach dojrzalszych i ciekawych świata [/quote:3a35c668c2]
przecietny czlowiek ze szkoly tanca popłudniowej moze i tak mysli ale przecietny prawnik, urzednik, lekarz, czy naukowiec niestety nie, nie i jeszcze raz nie
przecietny czlowiek ze szkoly tanca popłudniowej moze i tak mysli ale przecietny prawnik, urzednik, lekarz, czy naukowiec niestety nie, nie i jeszcze raz nie
-
ebaleciara
- Posty: 393
- Rejestracja: śr kwie 28, 2010 12:26 pm
Tak, Sagi, dokładnie! Chyba możemy przyznać, że nasz swiat praktycznie ogranicza się do ludzi związanych z tańcem, a inni ludzie, których częściej nas widują albo:
a)już się przyzwyczaili czy mają to gdzieś,
b)nadal okazują zniechęcenie lub wręcz oburzenie,
c)są ciekawi takich dziwaków (spójrzmy prawdzie w oczy :D ) albo są po prostu otwarci - ale takich osób jest jak na lekarstwo.
Ale gdybyśmy zapytali kiedyś kogoś na ulicy: co sądzi o balecie... ciekawa jestem odpowiedzi.
a)już się przyzwyczaili czy mają to gdzieś,
b)nadal okazują zniechęcenie lub wręcz oburzenie,
c)są ciekawi takich dziwaków (spójrzmy prawdzie w oczy :D ) albo są po prostu otwarci - ale takich osób jest jak na lekarstwo.
Ale gdybyśmy zapytali kiedyś kogoś na ulicy: co sądzi o balecie... ciekawa jestem odpowiedzi.
-
Hydroxizina
- Posty: 57
- Rejestracja: ndz lis 07, 2010 7:44 am
Oby nie było mi dane spotkać tych niechętnych, w moim otoczeniu dominuje zainteresowanie i ewentualnie, jak określiła ebaleciara spojrzenie jak na dziwaka-pawiana w zoo itp. :lol:
Dodam, że moje środowisko jest umuzykalnione i humanistyczne, nie miałam okazji porozmawiać o tym np. z prawnikiem czy lekarzem, bo z takimi osobami podejmuję inne tematy :wink: .
Dodam, że moje środowisko jest umuzykalnione i humanistyczne, nie miałam okazji porozmawiać o tym np. z prawnikiem czy lekarzem, bo z takimi osobami podejmuję inne tematy :wink: .
-
Shecharchoret
- Posty: 198
- Rejestracja: wt lip 06, 2010 5:52 pm