Najurodziwsza baletnica...
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
[quote:3e7af163cd="Father"]Ja mysle, ze aktorka bez baletowej 'kindersztuby' ma mniej do powiedzenia w swoim zawodzie. I napewno to dodaje jej urody. Wiem, ze to malo odkrywcze ale swoje 3pln chce dorzucic :)[/quote:3e7af163cd]
Bardzo daleko idące wnioski według mnie, aż za daleko. Jest cała masa wspaniałych aktorek, które w swoim zawodzie maja bądź miały bardzo wiele do powiedzenia nie mając z baletem nic wspólnego. Chociażby moje ulubione Meryl Streep, Romy Schneider…….. Właściwie lista tych, które na poważnie ćwiczyły balet ale zdecydowały się na aktorstwo będzie zdecydowanie krótsza. Najsłynniejsze to m.in. Audrey, BB, Geraldine Chaplin, Penelope Cruz, Leslie Caron, Cid Charisse – choć te ostatnie głównie zaistniały w jednym gatunku filmowym czyli musicalu. Oczywiście jeszcze Rita Hayworth tańczyła ale nie balet. A poza tym rozumiem, że nauka baletu kojarzy się z drylem, swego rodzaju „tresurą” ale porównanie z kindersztubą – czyli z nauką dobrych manier, ustalonych w danej kulturze kanonów grzeczności, no nie wiem ale jakoś mi nie pasuje, nawet w cudzysłowie. Juz nie mówiąc o przełożeniu tego na jakieś szczególne plusy w aktorstwie.
Bardzo daleko idące wnioski według mnie, aż za daleko. Jest cała masa wspaniałych aktorek, które w swoim zawodzie maja bądź miały bardzo wiele do powiedzenia nie mając z baletem nic wspólnego. Chociażby moje ulubione Meryl Streep, Romy Schneider…….. Właściwie lista tych, które na poważnie ćwiczyły balet ale zdecydowały się na aktorstwo będzie zdecydowanie krótsza. Najsłynniejsze to m.in. Audrey, BB, Geraldine Chaplin, Penelope Cruz, Leslie Caron, Cid Charisse – choć te ostatnie głównie zaistniały w jednym gatunku filmowym czyli musicalu. Oczywiście jeszcze Rita Hayworth tańczyła ale nie balet. A poza tym rozumiem, że nauka baletu kojarzy się z drylem, swego rodzaju „tresurą” ale porównanie z kindersztubą – czyli z nauką dobrych manier, ustalonych w danej kulturze kanonów grzeczności, no nie wiem ale jakoś mi nie pasuje, nawet w cudzysłowie. Juz nie mówiąc o przełożeniu tego na jakieś szczególne plusy w aktorstwie.