Gdy czytam ich pierwowzory-książki, nie mogę się oderwać, wręcz pochłaniam słowa. Mogłabym mnożyć przykłady książek które czytałam kilka razy. I dotyczy to przede wszystkim romansów czy książek z "nutką romantyzmu".
Gdy przeczytałam "Ps. Kocham Cię" liczyłam, że film okaże się świetny (zwłaszcza, że grała tam Hilary Swank), ale niestety, choć niezły, przegrywał sromotnie w pojedynku z książką.
Nie wiem, czy to gra aktorów, a może mam problem z odbiorem? Sto razy bardziej podobają mi się starsze filmy typu: "Przeminęło z wiatrem". No, i ekranizacje Jane Austen.
Wydaje mi się, że to kwestia tego, że w USA zaczął się pojawiać pewien schemat wg. którego powstają filmy romantyczne.