Czy nie jest za późno by zacząć tańczyć?
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Nie chciałabym się za bardzo wypowiadać, bo brak mi wiedzy ale w zwiazku z tym, ze dopiero co sie zarejestrowalas i zawsze na poczatku wkurza czekanie (przynajmniej mnie wkurzalo jak diabli jak zalozylam nowy temat i nikt do dzis na niego nie odpisal.... a to juz kilka lat), to do czasu gdy ktos kompetentny sie wypowie , zeby bylo Ci z nami dobrze, powiem tak:
z tego co wiem 14 lat to troszke za duzo , zeby byc zawodowym tancerzem takim tanczacym w teatrze wielkim itd. Ale jezeli masz predyspozycje, duzo samozaparcia itd to moze w innej dziedzinie tanca do czegos dojdziesz. Ostatnio byla na forum mowa o tym, ze jakas dziewczyna zaczynala pozno, a teraz tanczy wspolczesny reprtuaar bodajze gdzies na wybrzezu w TW. No i jak sie tanczy, to czlowiek poznaje nowe rzeczy, inne techniki, style mozna pokochac itd.
Wiek jest troszke zaawansowany :sad: ale jesli masz predyspozycje i chcesz tego bardzo to kto wie, moze cos w tancu osiagniesz, a czas pokaze co. :) Porozmawiasz z tymi, ktorzy z Toba pracują, zobaczysz jak bedzie szlo i z czasem sie okaze.
tak czy tak: powodzenia :)
z tego co wiem 14 lat to troszke za duzo , zeby byc zawodowym tancerzem takim tanczacym w teatrze wielkim itd. Ale jezeli masz predyspozycje, duzo samozaparcia itd to moze w innej dziedzinie tanca do czegos dojdziesz. Ostatnio byla na forum mowa o tym, ze jakas dziewczyna zaczynala pozno, a teraz tanczy wspolczesny reprtuaar bodajze gdzies na wybrzezu w TW. No i jak sie tanczy, to czlowiek poznaje nowe rzeczy, inne techniki, style mozna pokochac itd.
Wiek jest troszke zaawansowany :sad: ale jesli masz predyspozycje i chcesz tego bardzo to kto wie, moze cos w tancu osiagniesz, a czas pokaze co. :) Porozmawiasz z tymi, ktorzy z Toba pracują, zobaczysz jak bedzie szlo i z czasem sie okaze.
tak czy tak: powodzenia :)
więc troszkę was zanudzę , ale od zawsze ciągnęło mnie w kierunku sztuki. Czasami naprawdę miałam dość ale się nie poddawałam i wylądowałam właśnie w liceum plastycznym , ale to nie ma nic wspólnego z tańcem. Rozciągam się dosłownie całymi dniami a że jestem nocnym markiem i nie potrafię zasnąć zdarza mi się o 2 nad ranem na podłodze się rozciągać xd Oczywiście jak każda dziewczynka zaparzona w balet chciałabym kiedyś wylądować w teatrze choć doskonale wiem ze nie ma szans. Może ktoś zna jakieś zajęcia/warsztaty baletowe w Zamościu dla osóbki w moim wieku ?
Mógłby mi ktoś pomóc?
Mieszkam w Warszawie i bardzo chciałabym chodzić na zajecia z t.klasycznego, ale wszystkie szkoły tańca jakie znalazłam prowadzą zajęcia dla małych dzieci :evil: albo nie odpowiadają mi godziny zajęć :? (to dotyczy A.Isadory)
Będę BARDZO wdzięczna jeśli ktoś mi powie gdzie się odbywają takie zajęcia dla nastolatek :D
Z góry dzięki :D
Mieszkam w Warszawie i bardzo chciałabym chodzić na zajecia z t.klasycznego, ale wszystkie szkoły tańca jakie znalazłam prowadzą zajęcia dla małych dzieci :evil: albo nie odpowiadają mi godziny zajęć :? (to dotyczy A.Isadory)
Będę BARDZO wdzięczna jeśli ktoś mi powie gdzie się odbywają takie zajęcia dla nastolatek :D
Z góry dzięki :D
No to teraz czas na wyjawienie całej mojej historii...
Zapragnęłam tańczyć w wieku czterech lat. Wiadomo, stara śpiewka, wszyscy twierdzili, że to chwilowa zachcianka.
Kiedy miałam sześć lat mama zabrała mnie do opery i zobaczyłam pierwszy w życiu balet. Pokochałam to, od razu.
Kiedy poinformowałam moją mamę, że chcę studiować balet, uczyć się, popatrzyła na mnie niczym na wariatkę i stwierdziła, że zwariowałam. Owszem, na punkcie baletu.
Moja mama nie chciała bym poszła w jej ślady - tańczyła szesnaście lat (tego okresu chyba nie wspomina za dobrze...), a potem miała dość poważny wypadek i już nigdy nie założyła point.
Później, zapisała mnie na taniec towarzyski. Oh, strasznie się broniłam. Pod koniec, kiedy miałam 12 lat, myślałam, że już na zawsze znienawidzę taniec. Później mama zapisała mnie na akrobatykę. I to znów obudziło we mnie TO marzenie. Pokonywanie barier własnego ciała sprawiało mi ogromną radość.
Dopiero kilka miesięcy temu poinformowałam rodzinę o moim zamiarze; postanowiłam tańczyć balet nim naprawdę będzie na to za późno.
Mam teraz piętnaście lat i w moim domu na szczęście mnie i moje marzenia traktują poważnie, nareszcie.
Moja mama zauważyła, że to nie jest byle zachcianka i obiecała pomóc w realizacji mojego wielkiego marzenia. Intensywnie ze mną ćwiczyła i teraz jestem już całkiem ładnie rozciągnięta...
Dzwoniłam do szkoły pana Giviego i umówiłam się na rozmowę pierwszego września, obiecali mnie sobie obejrzeć.
Wiem, że jeśli mnie tam w ogóle będą chcieli, wezmę sobie dodatkowe lekcje, chce coś w tym osiągnąć mimo tego, że zaczynam późno. Mam obiecany kawałek drążka w gabinecie mamy i czuję się teraz naprawdę szczęśliwa.
Trzymajcie za mnie kciuki, bo jedyną rzeczą jakiej pragnę to tańczyć, daje mi to niesamowite uczucie wolności, pomaga wytrwać w codzienności i pozwala oddawać emocje (zdecydowanie bardziej niż gra na skrzypcach, gitarze czy pianinie, na których to grać się uczę od dziecka, bo w końcu to rodzinna tradycja - muzykowanie).
To by było na tyle, pewnie wszystkich zanudziłam.
Boję się, że mnie nie będą chcieli w tej SB :c.
Zapragnęłam tańczyć w wieku czterech lat. Wiadomo, stara śpiewka, wszyscy twierdzili, że to chwilowa zachcianka.
Kiedy miałam sześć lat mama zabrała mnie do opery i zobaczyłam pierwszy w życiu balet. Pokochałam to, od razu.
Kiedy poinformowałam moją mamę, że chcę studiować balet, uczyć się, popatrzyła na mnie niczym na wariatkę i stwierdziła, że zwariowałam. Owszem, na punkcie baletu.
Moja mama nie chciała bym poszła w jej ślady - tańczyła szesnaście lat (tego okresu chyba nie wspomina za dobrze...), a potem miała dość poważny wypadek i już nigdy nie założyła point.
Później, zapisała mnie na taniec towarzyski. Oh, strasznie się broniłam. Pod koniec, kiedy miałam 12 lat, myślałam, że już na zawsze znienawidzę taniec. Później mama zapisała mnie na akrobatykę. I to znów obudziło we mnie TO marzenie. Pokonywanie barier własnego ciała sprawiało mi ogromną radość.
Dopiero kilka miesięcy temu poinformowałam rodzinę o moim zamiarze; postanowiłam tańczyć balet nim naprawdę będzie na to za późno.
Mam teraz piętnaście lat i w moim domu na szczęście mnie i moje marzenia traktują poważnie, nareszcie.
Moja mama zauważyła, że to nie jest byle zachcianka i obiecała pomóc w realizacji mojego wielkiego marzenia. Intensywnie ze mną ćwiczyła i teraz jestem już całkiem ładnie rozciągnięta...
Dzwoniłam do szkoły pana Giviego i umówiłam się na rozmowę pierwszego września, obiecali mnie sobie obejrzeć.
Wiem, że jeśli mnie tam w ogóle będą chcieli, wezmę sobie dodatkowe lekcje, chce coś w tym osiągnąć mimo tego, że zaczynam późno. Mam obiecany kawałek drążka w gabinecie mamy i czuję się teraz naprawdę szczęśliwa.
Trzymajcie za mnie kciuki, bo jedyną rzeczą jakiej pragnę to tańczyć, daje mi to niesamowite uczucie wolności, pomaga wytrwać w codzienności i pozwala oddawać emocje (zdecydowanie bardziej niż gra na skrzypcach, gitarze czy pianinie, na których to grać się uczę od dziecka, bo w końcu to rodzinna tradycja - muzykowanie).
To by było na tyle, pewnie wszystkich zanudziłam.
Boję się, że mnie nie będą chcieli w tej SB :c.
Może nie chce pokazać bo zwyczajnie nie może? Pisałaś o tym, że miała poważny wypadek i teraz nie tańczy. Może dodatkowo z tańcem wiążą sie jakieś przykre wspomnienia o których nie chce pamiętać, a to jej tylko o tym przypomina?
Swoją drogą, powodzenia w SB :) Ja się niestety z moim tańcem obudziłam za późno, ale jeżeli w tobie od dziecka jest pasja do tańca to koniecznie to realizuj. A jak ci się nie uda dostać do SB to realizuj się w innej dziedzinie tańca, nie zamykaj się na niego tylko dlatego że nie możesz tańczyć klasyki.
W każdym razie, powodzenia :)
Swoją drogą, powodzenia w SB :) Ja się niestety z moim tańcem obudziłam za późno, ale jeżeli w tobie od dziecka jest pasja do tańca to koniecznie to realizuj. A jak ci się nie uda dostać do SB to realizuj się w innej dziedzinie tańca, nie zamykaj się na niego tylko dlatego że nie możesz tańczyć klasyki.
W każdym razie, powodzenia :)
[quote:0f66dd6fcb="chudzinka"]więc troszkę was zanudzę , ale od zawsze ciągnęło mnie w kierunku sztuki. Czasami naprawdę miałam dość ale się nie poddawałam i wylądowałam właśnie w liceum plastycznym , ale to nie ma nic wspólnego z tańcem. Rozciągam się dosłownie całymi dniami a że jestem nocnym markiem i nie potrafię zasnąć zdarza mi się o 2 nad ranem na podłodze się rozciągać xd Oczywiście jak każda dziewczynka zaparzona w balet chciałabym kiedyś wylądować w teatrze choć doskonale wiem ze nie ma szans. Może ktoś zna jakieś zajęcia/warsztaty baletowe w Zamościu dla osóbki w moim wieku ?[/quote:0f66dd6fcb]
To ja identycznie. Miałam szansę jeszcze w 6. klasie podstawówki zgłosić się do warszawskiej baletówki, ale jakoś tak wyszło, że rezygnowałam. Później na początku gimnazjum też o tym myślałam, w efekcie obudziłam się w trzeciej klasie, kiedy już mieli dużo zgłoszeń od osób w moim wieku, więc się poddałam i nie pojechałam nawet na dzień otwarty... I wylądowałam w plastyku. Mam tam tak dużo zajęć, że bardzo trudno mi znaleźć jakieś z klasyki czy w ogóle tańca i jeszcze nadążać z programem szkoły. Miałam plan dostać się w Warszawie do zwykłego technikum budowlanego albo odzieżowego i jednocześnie brać lekcje klasyki w tej szkółce w OSB, a później wybrać się na ekstern. Niestety nie stać mnie na coś takiego. Uroki Polski... Ech.
To ja identycznie. Miałam szansę jeszcze w 6. klasie podstawówki zgłosić się do warszawskiej baletówki, ale jakoś tak wyszło, że rezygnowałam. Później na początku gimnazjum też o tym myślałam, w efekcie obudziłam się w trzeciej klasie, kiedy już mieli dużo zgłoszeń od osób w moim wieku, więc się poddałam i nie pojechałam nawet na dzień otwarty... I wylądowałam w plastyku. Mam tam tak dużo zajęć, że bardzo trudno mi znaleźć jakieś z klasyki czy w ogóle tańca i jeszcze nadążać z programem szkoły. Miałam plan dostać się w Warszawie do zwykłego technikum budowlanego albo odzieżowego i jednocześnie brać lekcje klasyki w tej szkółce w OSB, a później wybrać się na ekstern. Niestety nie stać mnie na coś takiego. Uroki Polski... Ech.
[color=green:f2417e0c33]Uff, temat podzielony, posty przeniesione.
Zapraszamy do tego tematu wszystkich, którzy nie wybierają się do szkoły baletowej, ale chcą tańczyć i zastanawiają się jakie mają możliwości, skoro decydują się na to późno (bez względu na to czy "późno" tzn.: 13, 30 czy 100 lat ;) )[/color:f2417e0c33]
Zapraszamy do tego tematu wszystkich, którzy nie wybierają się do szkoły baletowej, ale chcą tańczyć i zastanawiają się jakie mają możliwości, skoro decydują się na to późno (bez względu na to czy "późno" tzn.: 13, 30 czy 100 lat ;) )[/color:f2417e0c33]