ja rozumiem jakby to była wiocha gdzieś koło Pipidówy Dolnej, gdzie jedynym zajęciem jest ubijanie kapusty, plecienie wianków i dojenie krów... ale niejaka Paulina to mieszka w 50 tys. mieście [!], tuż przy Łodzi, gdzie jest OD GROMA placówek gdzie można się uczyć tańca na dobrym poziomie [OSB, 2 uczelnie z tańcem jako specjalizacja, 4 szkoły do których należą uczestnicy YCD: Lila House - Ania Bosak, Urban Dance Zone - Maks Hać, FnF Dance Studio - Marcin Mroziński np., Cube Dance - Viola Fiuk, no i także panna Figińska].
przesrane to może mieć Patryk Różaniecki z 2 edycji ze wsi Porajów [teraz tam jest powódź tak apropo, pewnie już tam ten Patryk nie mieszka, ale i tak], skąd do takiego Wrocławia miał meega daleko... Piróg tak strasznie po nim jeździł...
sama mieszkam w 18-20 tys. mieście, gdzie muszę zasuwać 20 km + jeszcze na piechotę do studia mieszczącego się w ok. 95 tys. mieście. studio jest ok, faceta tylko na rękach nosić że coś sensownego ruszył w tym mieście, no mamy jeszcze Lichacy która czasem nas odwiedza. ale nie oszukujmy się - szału nie ma, a o takich szkołach jak FNF, Urban Dance Zone czy uczelnie z tańcem to sobie mogę POMARZYĆ. więc nie pieprzyć mi głupot, bo jest masa tancerzy która ma ZNACZNIE trudniej niż niejaka Figa. ja bym się osrała ze szczęścia jakbym miała mieszkać koło Łodzi.
by the way, ostatnio byli u mnie na pokojach do wynajęcia licealiści ze Zduńskiej Woli - już znam realia tamtego miasta, wszak nawet jedna z tych dziewczyn zna Paulinę