Cóż, nie myślałam, że kiedykolwiek to powiem, ale przedwczoraj widziałam absolutnie najcudowniejszą "Giselle" na świecie (żeby ranga tego "komplementu" była czytelna dodam, że jest to mój ulubiony balet klasyczny). Wszystko zaczęło się od tego, że jakiś czas temu na stronie http://www.filmydvd.pl/ szukałam jakiegoś tytułu
i przypadkiem w nowościach zauważyłam ten: http://www.filmydvd.pl/x_C_I__P_40516766-40510001.html
Tylko dlatego, że to właśnie "Giselle", postanowiłam poszukać jakichś filmów na youtube, znalazłam, zainteresowały mnie, w związku z czym zdecydowałam, że zaraz po maturze zamówię to nagranie (oczywiście miałam pecha, przyszło na tydzień przed zakończeniem egzaminów - ćwiczyłam więc wytrwałość w postanowieniu, że nie obejrzę póki nie będzie po wszystkim

).
A przechodząc do rzeczy - według mnie jest to interpretacja doskonała, idealna w każdym calu. Do tej pory zawsze coś było nie tak; Albrecht i Giselle świetni, za to kostiumy czasem mi nie pasowały, raziły, corps się nie sprawdzał; to znowu piękne kostiumy, scenografia, światła, ale wykonawcy nie dopisali (np. wersja z Opery Paryskiej), jeszcze inaczej - główni bohaterowie nie zachwycają, ale za to role drugoplanowe świetnie zatańczone, lub odwrotnie itd, itp., przykłady jeśli chodzi o ten akurat spektakl mogłabym mnożyć w nieskończoność.
Tutaj, jeśli chodzi o kostiumy i scenografię, jestem przekonana, że stworzył je człowiek genialny (Toer van Schayk). Przemyślenie wszystkich detalów stroju, oprawy plastycznej nie da się wprost opisać.. jeśli chodzi o II akt to podobnej scenografii nie widziałam nigdzie indziej i zapewne nigdy już nie zobaczę, co do pierwszego aktu
i dekoracji, tła, w założeniu autora miało ono przypominać miękką akwarelę - widzimy na niej zamglony pejzaż, górzysty krajobraz, jezioro ukryte w kotlinie. Co więcej mogę powiedzieć - przywykłam widzieć w tym balecie kostiumy przeciętne, albo po prostu kiczowate (niestety do dzisiaj wystawia się Giselle, gdzie widzimy główną bohaterkę tańczącą w strasznej paczce w I akcie), rzadziej ładne (La scala), albo bardzo ładne (Opera Paryska, stroje autorstwa BENOIS). Kostiumy zaprojektowane przez Schayk'a są po prostu - niesamowite. Nic dodać, nic ująć. Nie wspominając o strojach głównych bohaterów, to paczki tancerek z corps z I aktu (kilka wariantów,
w II wiadomo - wszystkie willdy z corps muszą być ubrane jednakowo) są tak piękne, że spokojnie mogłaby je nosić Giselle. Przy tym zachowany jest realizm, stroje przypominają kostiumy wiejskich chłopców i dziewcząt ubranych po prostu bardziej odświętnie, ale tym samym nie przypominają przebranych za "szlachtę" wieśniaków. Bez takiej oprawy, jaka jest w tym spektaklu, wersja Beaujean i Bustamante'a straciłaby swój sens, tutaj kostiumy służą czemuś więcej, niż tylko efektom czysto wizualnym, nie są tylko ozdobą, miłym dodatkiem cieszącym oko, ale stanowią element charakterystyki wszystkich bohaterów.
W tym miejscu chciałabym przytoczyć kilka dowodów na spójność wizji artystycznej twórców (choreografów, tancerzy, a w tym również scenografa) z celem, jaki chcieli osiągnąć; czyli wrażeniu, jakie zamierzali wywrzeć na widzu, a tym samym co konkretnie chcieli mu poprzez swoje dzieło powiedzieć.
Kiedy oglądałam ten spektakl od razu rzucił mi się w oczy dysonans pomiędzy ciepłem barw strojów tancerzy, a chłodem, minimalistyczną surowością tła. Pomyślałam wtedy: "Ten kontrast to chyba nie jest przypadek, to wygląda na zapowiedź mającej się rozegrać tragedii". Dokładnie tak pomyślałam, te słowa oddają treść moich myśli. I teraz wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy na ballettalk przeczytałam następującą wypowiedź:
[i21]"I got my copy a couple of weeks ago and thought it was a beautiful production (designed by Toer van Schayk.) The backdrop of the first act (a forbidding icy blue mountain scene) was contrasted with the warm earth tones of the village--[b21]it seemed like a foretelling of the tragedy that was to come.[/b21] This same background was also used to great effect in Act 2 and was silhouetted with black trees. There was a peasant pas de quatre in Act 1 superbly danced, especially by the women.(...)"[/i21]
Szok. Nie wiem, czy w ten sposób zrozumiecie co miałam na myśli (nie tylko zresztą ja, jak widać): http://www.youtube.com/watch?v=lNZcwpOIPcY
Na tym krótkim filmie jest niezbyt dobra jakość, nasycenie kolorów i barw, oraz światło jest zmienione w stosunku do nagrania na dvd, więc może nie być do końca czytelne to, co widać na oryginalnym, cyfrowym zapisie spektaklu.
To nie koniec niespodzianek, bo nie dość, że scenografia tak precyzyjnie oddaje założenia twórców, choreografia, kreacje głównych bohaterów - również. I tutaj przeżyłam kolejne "olśnienie", zdumiona tym, co sobie pomyślałam, a co usłyszałam później podczas wywiadów dołączonych do płyty jako bonus. Jest jedna podstawowa różnica między tą interpretacją, a wszystkimi innymi, które widziałam do tej pory. Nie wartościuję, nie mówię, czy to dobrze, czy źle, ale chcę jedynie zwrócić uwagę na moje spostrzeżenia i na to, jak później zostały zweryfikowane dzięki obejrzeniu wypowiedzi tancerzy. W każdej wersji "Giselle", którą widziałam do tej pory, interpretowałam zachowanie Albrechta następująco: przychodzi do Giselle, zaleca się, flirtuje itp., itd., ponieważ raz - szuka rozrywki, dwa - Giselle podoba mu się. Dopiero później, już po jej śmierci przechodzi "przemianę" duchową, rozumie, że w trakcie prowadzenia tej gry stracił nad nią kontrolę i sam się zakochał. W tym wypadku jest to opowieść przede wszystkim o tym, że nie wolno igrać z miłością, bawić się uczuciami innych, bo - raz - nie wiadomo, jak to się dla nich może skończyć, czy przejdzie bez echa, czy będzie miało poważniejsze konsekwencje (śmierć), dwa - nie wiadomo, jaki to wywrze wpływ na amatora podobnych rozrywek, czyli Albrechta.
Tutaj natomiast początek wydaje się aż zbyt banalny - Albrecht od samego początku baletu jest zakochany w Giselle, nie prowadzi więc żadnej gry, jest szczery (jeśli chodzi o uczucia, a nie prawdomówność rzecz jasna). I właśnie na to główny nacisk w wywiadzie położył wykonawca roli Albrechta, czyli po prostu genialny w tej roli Jozef Varga. Mówił o tym, że różnica polega na tym, iż w tej wersji jego Albrecht od początku jest zakochany i bardzo mocno emocjonalnie przywiązany do Giselle - dlatego sam nie postrzega tej postaci jako pierwotnie wyrachowanej, a dopiero potem "nawracającej się", zmieniającej na lepsze. Jego Albrecht nie był lekkomyślny, ale zbyt zaangażowany emocjonalnie i uczuciowo, żeby racjonalnie przewidzieć konsekwencje, jakie spowodowało jego kłamstwo. W tym miejscu może pozwolę sobie na przytoczenie słów Vargi, paru słów, które napisał na temat własnego sposobu na przygotowywanie się do roli, gdzie odwołuje się również do przykładu Albrechta:
[i21][b21]
Prepare for a Performance[/b21]
[u21]Think, Visualize, Practice[/u21]
What it takes to prepare for a performance?
It’s a complex question of course it depends on the role and the ballet you are about to dance. Many dancers have different ways and routines before performances.
In my opinion there are two important parts in preparing for a performance:
[b21]1st Is physical[/b21]
You need to get ready to accomplish all the technical difficulties that a performance demands from you. The only way really to do it is to spend many hours in the studio and practice.
But practicing consciously is the only way to improve. You can repeat the steps a hundred times without making any progress and that brings me to the second part.
[b21]
2nd Think and visualize.[/b21]
I consider it at least 50% of a successful performance. Think through what you want to accomplish on stage. The turns, the jumps, the pas de deux, musicality etc. Nothing happens without your mind giving the command.
[b21]The role.[/b21]
Important is as well to prepare the role if there is one. Do not neglect this part because it’s very important no matter how many turns and jumps you do. Even if you are dancing an abstract ballet there are emotions and different ways to present yourself.
It can change your performance drastically!
Who you are? (example Count Albrecht, a royalty) Where do you live? (in a castle) How old are you? (young)
Did any similar circumstances happened to you? (I did fall in love and some important person from my family died) etc.
Any of those questions answered will help you approach a role and bring some of you as a person to it.
The executed gestures are important but not enough. Dancing from inside, using your emotions yet staying in the role is difficult and takes a lot of experience to achieve it. That is the reason that I like to watch mature dancers on stage.
[u21]Routines before a performance:[/u21]
Most people have them but everybody is different. It’s kind of a switch to "performance mode". I usually arrive to the theater in a specific time. Make up, warm up, coffee, costume (everything is scheduled in this order). I like to spend some time on stage before a performance, practice some steps get the feeling of the stage. I don’t like to rush anything. Last make up and hair re-touch and SHOWTIME.[/i21]
Zacytowałam te słowa nie tylko dlatego, że odnoszą się konkretnie do wersji "Giselle", o której teraz mówię, ale też dlatego, że są po prostu napisane z głową - mądre
i już, według mnie oddają istotę roli tancerza w ogóle, tego, co w jego zawodzie i tańcu jest właśnie najważniejsze. Przyznaję, że są odzwierciedleniem mojej filozofii tańca i ruchu, a także, jak powinien dzisiaj pracować i myśleć nowoczesny tancerz (Stąd właśnie cytat w moim podpisie: "Tańczcie głową"

)
Skoro już zeszłam do tematu artystów, to pociągnę ten wątek i od razu powiem, że dojrzałość, jaką pokazali w spektaklu Varga i Annna Tsygankova (Giselle) jest naprawdę zdumiewająca. Ich zrozumienie dla ról Albrechta i Giselle nie jest czymś, czego oczekiwałabym nawet od dojrzałych artystów, a co dopiero mówić o tak młodych tancerzach. Ale nie będę się rozpisywać na temat ich kreacji, trzeba tą parę po prostu zobaczyć "w akcji", rozwodzenie się na temat ich interpretacji nie ma zbyt wielkiego sensu, bo i tak nie odda tego, co rzeczywiście zrobili. A w tej sytuacji na usta cisną mi się tylko określenia takie jak: niezwykłe, zdumiewające, nieprawdopodobne, że tak głęboko można te role zrozumieć, przeżyć i w taki sposób zatańczyć.
Teraz trzeba jeszcze tylko powiedzieć o: Mircie (Igone de Jongh), ponieważ jest idealna, pasuje do tej roli jak ulał, jak żadna inna tancerka, które do tej pory widziałam w tej partii: http://www.youtube.com/watch?v=aPHyfamLlwc, http://www.youtube.com/watch?v=C4jl-Uf8A84 ), Hilarionie (Jan Zerer): http://www.youtube.com/watch?v=68sV4pc7Gcw&feature=channel a także o Michele Jimenez i Mai Gremillet, które były świetne w wiejskim pas de quatre. Tutaj jeszcze wspomnę, że tańczyły dodatkowo dwie wariacje więcej, nie występujące normalnie w tym pas de deux, ani w ogóle nigdzie w "Giselle", jak również o dodatkowej wariacji Albrechta w I akcie, która została wprowadzona zaraz przed wariacją Giselle. Efekt jest naprawdę świetny, co do muzyki towarzyszącej tym tańcom jest również autorstwa Adama, ale pochodzi z innych jego kompozycji.
Jeśli kogoś interesowaliby odtwórcy głównych ról, tutaj fragmenty wywiadów:
http://www.youtube.com/watch?v=8Ejcmciawko&feature=channel - z Anną Tsygankovą, Giselle idealną
http://www.youtube.com/watch?v=kQs379fGZmQ&feature=channel - Jozefem Vargą, idealnym Albrechtem, który nie tylko jeśli chodzi o umiejętności artystyczne, ale także techniczne spokojnie dorównuje etoiles z Opery Paryskiej.
Piękne linie, czyste skoki, piruety, idealne aplomb - jednym słowem; danseur noble, cóż więcej mogę dodać. Już od jakiegoś czasu oglądam z nim nagrania na youtube, poza tym widziałam go w "Adagio Hammerklavier" Hansa van Manena i "Kopciuszku" Spoerliego (z czego nie dawno zdałam sobie sprawę, bo wcześniej jakoś nie zwróciłam uwagi, kto występował tam w roli.. macochy, lub raczej, jak to jest tam ujęte "La belle mère"

) Naprawdę bardzo interesujący tancerz, coraz bardziej mnie przyciąga; nie bez powodu zresztą.
http://www.youtube.com/watch?v=DxCjqvpxBWI - materiał na temat Jozefa, nagrany z okazji zdobycia przez niego nagrody im. Alexandry Radius.
http://www.youtube.com/watch?v=Yeby-o42Zl4 - na początku Anna Tsygankova w "Temacie z wariacjami", później Varga i Miichele Jimenez w "Two" Hansa van Manena
http://www.youtube.com/watch?v=3rwOOCEzbTo - tutaj jako Zygfryd w "Jeziorze łabędzim" Spoerliego.
http://www.youtube.com/watch?v=LQtWFKUDDWU&NR=1 - starsze nagranie z "Giselle", taniec w wykonaniu bardzo młodego Jozefa
Odnośnie choreografii, to jej twórcami są Rachel Beaujean i Ricardo Bustamante.
Bustamante był partnerem samej Carli Fracci w ABT, stąd w tej wersji jest dużo nawiązań do na pewno znanego wszystkim nagrania z wyżej już wymienioną i Erikiem Bruhn, szczególnie jeśli chodzi o sceny grupowe, co mnie osobiście bardzo cieszy, ponieważ była to pierwsza "Giselle", którą widziałam i mam do tej choreografii wielki sentyment. Ponadto spektakl ten został uhonorowany nagrodą - Dance Europe's Critics' Choice 2009; best programme:
[i21]"Rachel Beaujean and Ricardo Bustamante's production of Giselle... a heartbreakingly beautiful performance of the classic".[/i21]
Na sam koniec zapowiedź "Giselle":
http://www.youtube.com/watch?v=wGRLYPfWvOk
I parę zdjęć:
http://www.facebook.com/album.php?aid=93469&id=78718586586#
Czytałam też, że producent tego dvd zapowiedział nagranie w niedalekiej przyszłości więcej spektakli z Het Nationale Ballet (min. "Don Kichota" Ratmańskiego), co mnie osobiście bardzo cieszy, ponieważ w pewien sposób oznacza przełamanie monopolu wielkich zespołów baletowych, takich jak chociażby Opera Paryska, bez których oczywiście nie mogę sobie wyobrazić współczesnego baletu, ale z drugiej strony te renomowane zespoły potrzebują według mnie też pewnego rodzaju opozycji, a może raczej uzupełnienia w postaci innych, owszem, mniej popularnych, ale również bardzo dobrych teatrów w Europie. Zwiększenie się "konkurencji", rywalizacji w baletowym świecie oznacza nie tylko większą różnorodność, ale także wzrost jakości tak artystycznej, jak i technicznej powstających spektakli, czego zachwalana przeze mnie produkcja jest chyba znamiennym przykładem
