Tancerze i spektakle Opery Paryskiej
Tancerze i spektakle Opery Paryskiej
Uznałam, że bardzo brakuje mi takiego tematu, dlatego zakładam - chociaż to prawda, że tancerze Opery Paryskiej są na naszym forum zdecydowanie mniej popularni, niż ogółem - Rosjanie, zarówno z Maryjskiego, jak i Bolszoj. Ale chyba nie warto zaniedbywać tego teatru, według mnie Opera Paryska jest obecnie najbardziej nowoczesnym ośrodkiem ze wszystkich prestiżowych zespołów baletowych na świecie - oprócz kontynuowania tradycji nienagannego francuskiego stylu i baletu klasycznego, ma w swoim repertuarze różnorodne i ciekawe choreografie współczesnych twórców z różnych stron świata. Śmiem twierdzić, że obecnie żaden inny zespół nie może zaoferować widzowi na tak wysokim poziomie jednocześnie repertuaru: klasycznego i współczesnego.
A na początek, dobra wiadomość - Stéphane Bullion dwa dni temu został mianowany etoile!
http://www.youtube.com/watch?v=rQdclgNtVCE&playnext_from=TL&videos=liYHRvJzruk&feature=browsetag
http://www.youtube.com/watch?v=S07zPq-9FEQ&NR=1
A więc jednak, wykrakałam - moje gratulacje ;)
I nie tak dawno przypominałam sobie film Dominique'a Delouche'a "Sergiusz Lifar - Musagetе", gdzie młodziutki Stephane przygotowywał się pod okiem niezwykle surowych nauczycieli do "Le Chevalier et la Damoiselle" Lifara. Miał wtedy tylko 16 lat, był jeszcze w szkole, a ponoć już zwracał na siebie uwagę. Poza tym jego Armand Duval w "Damie kameliowej" - uwielbiam.
Gdyby kogoś interesowało, jak udało mu się zadebiutować w tej roli, cytuję samego Bullion:
[i:318a9cf7b1]It was also Brigitte[/i:318a9cf7b1] [mój dopis: Brigitte Lefevre - dyrektor artystyczny tańca w Operze Paryskiej] [i:318a9cf7b1]who brought me to the attention of John Neumeier, suggesting I take over the role of Armand, partnering Agnès Letestu in the filmed version of his Dame aux Camélias, when Hervé Moreau was injured. Of course I was worried as I’d never partnered her before nor interpreted the role, but John put me immediately at ease when we went to work with him in Hamburg. All he said was, “Armand is not a prince”. I never thought I had the profile of a prince as, up until then, I tended to be cast as the “villain” in roles like Rothbart or Hilarion.[/i:318a9cf7b1]
A tutaj można poczytać więcej: http://www.culturekiosque.com/dance/inter/Stephane_Bullion367.html
A na początek, dobra wiadomość - Stéphane Bullion dwa dni temu został mianowany etoile!
http://www.youtube.com/watch?v=rQdclgNtVCE&playnext_from=TL&videos=liYHRvJzruk&feature=browsetag
http://www.youtube.com/watch?v=S07zPq-9FEQ&NR=1
A więc jednak, wykrakałam - moje gratulacje ;)
I nie tak dawno przypominałam sobie film Dominique'a Delouche'a "Sergiusz Lifar - Musagetе", gdzie młodziutki Stephane przygotowywał się pod okiem niezwykle surowych nauczycieli do "Le Chevalier et la Damoiselle" Lifara. Miał wtedy tylko 16 lat, był jeszcze w szkole, a ponoć już zwracał na siebie uwagę. Poza tym jego Armand Duval w "Damie kameliowej" - uwielbiam.
Gdyby kogoś interesowało, jak udało mu się zadebiutować w tej roli, cytuję samego Bullion:
[i:318a9cf7b1]It was also Brigitte[/i:318a9cf7b1] [mój dopis: Brigitte Lefevre - dyrektor artystyczny tańca w Operze Paryskiej] [i:318a9cf7b1]who brought me to the attention of John Neumeier, suggesting I take over the role of Armand, partnering Agnès Letestu in the filmed version of his Dame aux Camélias, when Hervé Moreau was injured. Of course I was worried as I’d never partnered her before nor interpreted the role, but John put me immediately at ease when we went to work with him in Hamburg. All he said was, “Armand is not a prince”. I never thought I had the profile of a prince as, up until then, I tended to be cast as the “villain” in roles like Rothbart or Hilarion.[/i:318a9cf7b1]
A tutaj można poczytać więcej: http://www.culturekiosque.com/dance/inter/Stephane_Bullion367.html
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
Ja tez się cieszę z nominacji Stephane'a - to jeden z najciekwaszych młodych tancerzy Opery Paryskiej pierwszej lini jego siłą jest osobowość, wrażliwość potrafi być naprawdę róznorodny. O czym można się przekonać na nagraniach ale na zywo robi jeszcze wieksze wrażenie w czym nie mały udział ma jego uroda czasem na scenie jest wręcz "nieznośnie piekny" :)
Choć widziałam kilku Neumeierowskich Armandów jego interpretacja też bardzo, bardzo mi się podoba.
Choć widziałam kilku Neumeierowskich Armandów jego interpretacja też bardzo, bardzo mi się podoba.
To może Joanno zechcesz zdradzić, w czym na żywo widziałaś Stephane'a? ;) Ja niestety miałam szansę widzieć go tylko na nagraniach ("Proust, czyli bicie serca", "Dama kameliowa", "Siddharta", "MC 14/22", "To jest moje ciało" i jeszcze "W nocy" w II pas de deux), więc jestem bardzo ciekawa wrażeń ze spektaklu na żywo. Co do tego, że na scenie bywa "nieznośnie piękny" muszę się zgodzić - zazwyczaj nie przywiązuję dużej wagi do powierzchowności tancerzy, ale u niego to bardzo duży atut. Może to nie tej klasy tancerz co Laurent Hilaire (on też należy u mnie do tych wyjątków, tancerzy, którzy oprócz swojej niezwykłej osobowości przyciągają uwagę bardzo mocno urodą - szczególnie w "Le parc") , czy Legris, ale tak samo ma w sobie coś nieprzeciętnego. Mam wrażenie, że szczególnie technicznie, jeśli chodzi o różnego rodzaju popisowe elementy nie czuje się w nich najlepiej, ale w końcu nie to jest przecież najważniejsze.
Zmieniałam nazwę tematu na bardziej "uniwersalną" - jeśli zechcesz Joanno kiedyś podzielić się wrażeniami po kolejnej wyprawie do Paryża, kolejnym obejrzanym tam spektaklu ;) to wiedz, że będę czytać z dużą uwagą - mam nadzieję we wrześniu wybrać się na jakąś baletową wycieczkę, Paryż znajduje się w sferze planów (może lepiej powiedzieć: marzeń), dlatego wszystkie opinie, wskazówki byłyby mi bardzo pomocne. I pewnie widziałaś już najnowszą produkcję Preljocaja? Jeśli tak, to jak wrażenia? Nikt tutaj na forum jeszcze o "Siddhartrze" nie pisał, a na mnie to przedstawienie duchowej wędrówki młodego człowieka (bo przecież niekoniecznie o Buddę tu chodzi) zrobiło dość duże wrażenie, chciałabym poznać inne punkty widzenia.
I - wybaczysz to wścibstwo (pewnie bierze się z powodu braku rozmówców na te tematy), czy ulubiony Armand pochodzi też z Paryża, czy z jakiegoś innego zespołu?
Ja jak zwykle nie mam żadnego porównania (no dobrze, jeszcze oprócz tego nagrania z Haydee i Liską, które nie przemawia do mnie jednak tak mocno jak to z Opery Paryskiej). Tak się dopytuję, ponieważ czytałam kiedyś, że wolałabyś nagranie z Paryża z Legris i Dupond. Zastanawiałam się, czy to przez większą sympatię do tych artystów, czy po prostu widziałaś z nimi spektakl i ich wykonanie bardziej przypadło Ci do gustu? ;) Chociaż lubię jedną parę i drugą (z Legris i Dupond widziałam tylko dwa pas de deux z "Damy kameliowej"), to jednak cieszę się, że wyszło dvd z Letestu i Bullion. Skontrastowanie dojrzałości Agnes z jego młodzieńczą świeżością wydało mi się naprawdę ciekawe i odpowiednie w tym właśnie balecie.
Zmieniałam nazwę tematu na bardziej "uniwersalną" - jeśli zechcesz Joanno kiedyś podzielić się wrażeniami po kolejnej wyprawie do Paryża, kolejnym obejrzanym tam spektaklu ;) to wiedz, że będę czytać z dużą uwagą - mam nadzieję we wrześniu wybrać się na jakąś baletową wycieczkę, Paryż znajduje się w sferze planów (może lepiej powiedzieć: marzeń), dlatego wszystkie opinie, wskazówki byłyby mi bardzo pomocne. I pewnie widziałaś już najnowszą produkcję Preljocaja? Jeśli tak, to jak wrażenia? Nikt tutaj na forum jeszcze o "Siddhartrze" nie pisał, a na mnie to przedstawienie duchowej wędrówki młodego człowieka (bo przecież niekoniecznie o Buddę tu chodzi) zrobiło dość duże wrażenie, chciałabym poznać inne punkty widzenia.
I - wybaczysz to wścibstwo (pewnie bierze się z powodu braku rozmówców na te tematy), czy ulubiony Armand pochodzi też z Paryża, czy z jakiegoś innego zespołu?
Ja jak zwykle nie mam żadnego porównania (no dobrze, jeszcze oprócz tego nagrania z Haydee i Liską, które nie przemawia do mnie jednak tak mocno jak to z Opery Paryskiej). Tak się dopytuję, ponieważ czytałam kiedyś, że wolałabyś nagranie z Paryża z Legris i Dupond. Zastanawiałam się, czy to przez większą sympatię do tych artystów, czy po prostu widziałaś z nimi spektakl i ich wykonanie bardziej przypadło Ci do gustu? ;) Chociaż lubię jedną parę i drugą (z Legris i Dupond widziałam tylko dwa pas de deux z "Damy kameliowej"), to jednak cieszę się, że wyszło dvd z Letestu i Bullion. Skontrastowanie dojrzałości Agnes z jego młodzieńczą świeżością wydało mi się naprawdę ciekawe i odpowiednie w tym właśnie balecie.
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
niestety nic nie moge napisać dłuższego bo wszysko mi wcina juz dwa razy próbowałm, nie wiem czy zmieniły się ustawienia. Chyba że będę dopisywąć na raty :wink:
Laurent to numer jeden w kategorii nieznośnie pięknych, o jego urodzie można napisać dysertacje naukową via malarstwo europejskie :wink: :lol: (A Park to już apogeum dlatego za często nie mogę oglądać)
Manuel Legris to jeszcze inna, oddzielna historia ...... niestety tacy tancerze zdarzają się raz na 30 lat
co do Bulliona to widziałm go w III symfoni Mahlera chor. Neumeiera i Domu Bernardy Matsa Eka gdzie występował również Legris - a więc za jednym zamachem moc wrażeń. Może Stephane faktycznie nie jest absolutnie maksymalnym technikiem ale potrafi znakomicie odnajdywać sie w różnych stylach i konwencjach, łączy delikatność i siłę, wcielając się w jakąś postać nie musi się tak zagrywać aby w pełni wyrazic emocje i charakter swego bohatera.
Dama świetnie ilustruje jego potencjał z Agnes stworzyli wspaniały duet i idealnie pasują do tych ról. Jego Armand jest cudownie zapamiętały i taki seriozny w tym pięknym afekcie pierwszego pas de deux. Dlaczego chciałam Manuela i Aurelie bo uwielbiam ich razem, ich interakcje energie, chemię i sposób w jaki się dopełniają
Jaki jest mój ulubiony Armand - przede wszystkim Neumeier stworzył wspaniałą rolę mężczyzny kochającego miłościa pierwszą i najważniejszą. Z tancerzy których oglądałam kazdy wniósł coś swojego, wyjątkowego. Inny był Legris - pal licho, że wiek się nie zgadza ale Manu wybacze wszystko. :wink: Bardzo podobał mi się Benjamin Pech i Jiri Bubenicek. Ale gdybym miała któregoś wyróznić i stworzyć taką skalę tej roli to Manuel był najbardziej dojrzale przejmujący, a Bullion najbardziej młodzieńczo żarliwy.
Laurent to numer jeden w kategorii nieznośnie pięknych, o jego urodzie można napisać dysertacje naukową via malarstwo europejskie :wink: :lol: (A Park to już apogeum dlatego za często nie mogę oglądać)
Manuel Legris to jeszcze inna, oddzielna historia ...... niestety tacy tancerze zdarzają się raz na 30 lat
co do Bulliona to widziałm go w III symfoni Mahlera chor. Neumeiera i Domu Bernardy Matsa Eka gdzie występował również Legris - a więc za jednym zamachem moc wrażeń. Może Stephane faktycznie nie jest absolutnie maksymalnym technikiem ale potrafi znakomicie odnajdywać sie w różnych stylach i konwencjach, łączy delikatność i siłę, wcielając się w jakąś postać nie musi się tak zagrywać aby w pełni wyrazic emocje i charakter swego bohatera.
Dama świetnie ilustruje jego potencjał z Agnes stworzyli wspaniały duet i idealnie pasują do tych ról. Jego Armand jest cudownie zapamiętały i taki seriozny w tym pięknym afekcie pierwszego pas de deux. Dlaczego chciałam Manuela i Aurelie bo uwielbiam ich razem, ich interakcje energie, chemię i sposób w jaki się dopełniają
Jaki jest mój ulubiony Armand - przede wszystkim Neumeier stworzył wspaniałą rolę mężczyzny kochającego miłościa pierwszą i najważniejszą. Z tancerzy których oglądałam kazdy wniósł coś swojego, wyjątkowego. Inny był Legris - pal licho, że wiek się nie zgadza ale Manu wybacze wszystko. :wink: Bardzo podobał mi się Benjamin Pech i Jiri Bubenicek. Ale gdybym miała któregoś wyróznić i stworzyć taką skalę tej roli to Manuel był najbardziej dojrzale przejmujący, a Bullion najbardziej młodzieńczo żarliwy.
Co do Legris to niestety nigdy na żywo go już nie zobaczę.. zostają, na szczęście, nagrania. Jeśli chodzi o jego duety z Aurelie to zdecydowanie na pierwszym miejscu stawiam genialną "Sylwię". To jest po prostu ich balet, są w tym przez nikogo innego nie do zastąpienia. Manuel w innych duetach; ostatnio podziwiam go w "Romeo
i Julii" oraz jego partnerkę - Monique Loudieres. Mam wrażenie, że jest mniej popularna, niż inne "starsze" tancerki Opery, np. Isabelle Guerin, a po "wgryzieniu" się
w choreografię Nuriejewa i cały spektakl myślę, że jest po prostu genialna w roli Julii. Wielka szkoda, że nie ma z nią innych nagrań, tylko dokumenty. Do tej pory moją ulubienicą była Alessandra, ale teraz, po przemyśleniu, zarówno choreografia Nuriejewa wydaje mi się bardziej dojrzała, niż McMillana, jak i interpretacja Loudieres.
Na początku miałam wrażenie, że Nuriejew ze wszystkiego sobie kpi - w pewnym momencie, że nawet ze śmierci. Konflikt między zwaśnionymi rodzinami wydawał mi się czasem tak groteskowy, że aż śmieszny. Ale chyba właśnie o to chodziło - wszyscy w tej swojej zawziętości mieli być śmieszni, mali, głupi. I co jeszcze mi się podoba; że w tej choreografii-opowieści nie ma żadnych uproszczeń. Jest i Parys w grobowcu kochanków, a później jego trup, dlatego znowu to coś więcej, niż tylko historia miłości
i tragedii zakochanych, tragedia tutaj ma o wiele większy wymiar, niż u McMcMillana. Tak czy inaczej Legris jako Romeo jest nadzwyczajny, właśnie ta interakcja, jaka była widoczna między nim a Loudieres jest naprawdę piorunująca. Nigdy nie zapomnę sceny po śmierci Tybalta, kiedy Julia pojawia się, żeby płakać nad jego ciałem, a później dostrzega zabójcę - Romea. Na początku to wszystko wydawało mi się zbyt monumentalne, ale teraz rozumiem, że to nie jest przerost formy nad treścią, przeciwnie ;) To na razie tyle tytułem moich zachwytów nad artystami Opery, tymi obecnymi i z dawniejszych czasów.. teraz marzę o tym, żeby na mezzo raczyli kiedyś wyemitować starsze nagrania, z lat 80, 90. Przecież tyle tego jest, "Giselle" z Noellą Pontois, "Rajmonda" z nią i Nuriejewem i tyle innych, a wszystko pewnie marnieje w archiwach przykryte grubą warstwą kurzu..
PS. Właśnie, ostatnie pas de deux z "Sylwii". Jeśli ogląda się po raz pierwszy, spokojnie można je nazwać "wyciskaczem łez" (może wydaje się, że przesadzam, ale mniej więcej taka właśnie była moja reakcja ;) ) Ale oglądanie akurat tego pas de deux na youtube w takiej jakości to już chyba trochę "zbrodnia" :wink:
i Julii" oraz jego partnerkę - Monique Loudieres. Mam wrażenie, że jest mniej popularna, niż inne "starsze" tancerki Opery, np. Isabelle Guerin, a po "wgryzieniu" się
w choreografię Nuriejewa i cały spektakl myślę, że jest po prostu genialna w roli Julii. Wielka szkoda, że nie ma z nią innych nagrań, tylko dokumenty. Do tej pory moją ulubienicą była Alessandra, ale teraz, po przemyśleniu, zarówno choreografia Nuriejewa wydaje mi się bardziej dojrzała, niż McMillana, jak i interpretacja Loudieres.
Na początku miałam wrażenie, że Nuriejew ze wszystkiego sobie kpi - w pewnym momencie, że nawet ze śmierci. Konflikt między zwaśnionymi rodzinami wydawał mi się czasem tak groteskowy, że aż śmieszny. Ale chyba właśnie o to chodziło - wszyscy w tej swojej zawziętości mieli być śmieszni, mali, głupi. I co jeszcze mi się podoba; że w tej choreografii-opowieści nie ma żadnych uproszczeń. Jest i Parys w grobowcu kochanków, a później jego trup, dlatego znowu to coś więcej, niż tylko historia miłości
i tragedii zakochanych, tragedia tutaj ma o wiele większy wymiar, niż u McMcMillana. Tak czy inaczej Legris jako Romeo jest nadzwyczajny, właśnie ta interakcja, jaka była widoczna między nim a Loudieres jest naprawdę piorunująca. Nigdy nie zapomnę sceny po śmierci Tybalta, kiedy Julia pojawia się, żeby płakać nad jego ciałem, a później dostrzega zabójcę - Romea. Na początku to wszystko wydawało mi się zbyt monumentalne, ale teraz rozumiem, że to nie jest przerost formy nad treścią, przeciwnie ;) To na razie tyle tytułem moich zachwytów nad artystami Opery, tymi obecnymi i z dawniejszych czasów.. teraz marzę o tym, żeby na mezzo raczyli kiedyś wyemitować starsze nagrania, z lat 80, 90. Przecież tyle tego jest, "Giselle" z Noellą Pontois, "Rajmonda" z nią i Nuriejewem i tyle innych, a wszystko pewnie marnieje w archiwach przykryte grubą warstwą kurzu..
PS. Właśnie, ostatnie pas de deux z "Sylwii". Jeśli ogląda się po raz pierwszy, spokojnie można je nazwać "wyciskaczem łez" (może wydaje się, że przesadzam, ale mniej więcej taka właśnie była moja reakcja ;) ) Ale oglądanie akurat tego pas de deux na youtube w takiej jakości to już chyba trochę "zbrodnia" :wink:
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
[quote:ffcc302f6c="Ewa J."]PS. Właśnie, ostatnie pas de deux z "Sylwii". Jeśli ogląda się po raz pierwszy, spokojnie można je nazwać "wyciskaczem łez" (może wydaje się, że przesadzam, ale mniej więcej taka właśnie była moja reakcja ;) [/quote:ffcc302f6c]
dokładnie to jest baletowa "Casablanca" :wink: (a wcześniej można i znaleźć nawet pewne aluzje do "Snu nocy letniej ")
Do wersji Nurejewa faktycznie trzeba się przekonać w czym na pewno pomagają krecje Monique i Manuela. Przez lata stanowili wspaniałą sceniczną parę Manuel zawsze podkreslał że to jego ukochana partnerka ... no i oczywiście druga ukochana to Aurelie. Myślę że gdyby kariera tancerzy była z gumy to trzecią ukochana mogła by byc Dorothee Gilbert
z Monique Loudieres pare nagrań by sie jeszcze znalazło ale w tamtych czasach wiele z nich nie wydawano nawet VHS.
dokładnie to jest baletowa "Casablanca" :wink: (a wcześniej można i znaleźć nawet pewne aluzje do "Snu nocy letniej ")
Do wersji Nurejewa faktycznie trzeba się przekonać w czym na pewno pomagają krecje Monique i Manuela. Przez lata stanowili wspaniałą sceniczną parę Manuel zawsze podkreslał że to jego ukochana partnerka ... no i oczywiście druga ukochana to Aurelie. Myślę że gdyby kariera tancerzy była z gumy to trzecią ukochana mogła by byc Dorothee Gilbert
z Monique Loudieres pare nagrań by sie jeszcze znalazło ale w tamtych czasach wiele z nich nie wydawano nawet VHS.