Wiemy że balet wymaga wyrzeczeń, tych mniejszych, większych... Chciałabym się dowiedzieć o waszych takich małych lub większych zwycięstwach. Ja np. pamiętam dzień jak po raz pierwszy zrobiłam podwójny piruet.
A ja pamiętam kiedy pierwszy raz płynnie i bezbłędnie zatańczyłam swój pierwszy układ. To było dobre parę lat temu, ale pamiętam jak się wtedy cieszyłam ;D