Wyższa Szkoła Umiejętności w Kielcach-kierunek:Taniec

Wszelkie sprawy szkolne, np. jak dostać się do szkoły baletowej, wiek, wymagania, adresy nowych szkół, sukcesy, zmartwienia, egzaminy, codzienna szkolna rutyna, edukacja małych dzieci, balet dla dorosłych, studia wyzsze;
Lady_Gold_Moth
Posty: 107
Rejestracja: pn gru 15, 2008 1:25 pm

Post autor: Lady_Gold_Moth »

[quote:068588381c="Jo_Ann"]Widzę, że temat umarł, ale potrzebuję informacji i rady kogoś bogatszego w doświadczenie

Powstaje jednak pytanie, czy mam większe szanse zostać tancerką, studiując ten kierunek, czy chodząc na różne style tańca do szkół w Warszawie popołudniami i na warsztaty. Wiem, że w Kielcach może kulturalnie wiele się nie dzieje, ale KTT ma dobrą historię, a spod skrzydeł p. Pańtaków (którzy uczą na tym kierunku) wyszło wielu świetnych tancerzy i choreografów. [/quote:068588381c]

Na to pytanie trudno jednoznacznie odpowiedzieć, bo żeby zostać tancerką powinnaś tak naprawdę mieć umiejętności, a gdzie je zdobędziesz, to już sprawa drugorzedna. Dziś i tak w rekrutacji do wszelkich zespołów liczy się przede wszystkim udział w audycji, duużo bardziej niż dyplom, poza tym, gdyby brano pod uwagę dyplomy - absolwent baletówki i tak zwykle ma pierwszeństwo przed absolwentem studiów.. przynajmniej na razie u nas tak to wygląda..

Nie chcę tutaj negować idei tych studiów, chcę tylko powiedzieć, że dobrze wybierać je ze świadomością, że mogą one być tylko elementem przygotowania zawodowego, a jeśli chce się tańczyć trzeba się tego uczyć możliwie wszędzie. Zwłaszcza, że są to studia tylko i wylącznie zaoczne - jak dotąd nie było chętnych na dzienne i tej opcji z tego co wiem w ogóle nie uruchomiono.
Jo_Ann
Posty: 77
Rejestracja: śr cze 11, 2008 1:02 pm

Post autor: Jo_Ann »

Dzięki wielkie za radę :) W sumie i tak moi rodzice by zeszli na zawał jakbym nagle im wyskoczyła z takim kierunkiem ;)
oscyp
Posty: 17
Rejestracja: wt cze 17, 2008 9:38 pm

Post autor: oscyp »

Witam !

Widzę, że ostatnie posty są z marca.. Ma ktoś jakieś nowe wieści odnośnie WSU w Kielcach?
Coraz bardziej się zastanawiam nad studiami tam.. AM w Łodzi, gdzie złożyłam dokumenty, szczerze powiedziawszy mnie denerwuje trochę, zresztą słyszałam, że idą tam osoby chcące jedynie zdobyć papier. A w planach głownie klasyka, współczesny - to oczywiste, ale poza tym przedmioty takie jak tańce dworskie, czy tańce polskie, które -o zgrozo- z tego, co widzę, przeważają w planie zajęć (dopiero na drugim roku dochodzi tango argentyńskie). W kielcach, za to, wybór jest o wiele większy bo oprócz tego jest jeszcze jazz i jego odmiany, plus towarzyski... Cena za studia dzienne (mam nadzieję, że zostana w tym roku uruchomione, wie ktoś coś o tym?) jest porównywalna do AM (gdzie płacisz tyle samo za studia zaoczne!), i mniejsza od WSHE (gdzie najbardziej chciałabym się udać, gdybym oczywiście miała finansowe możliwości ;p). Plusem przemawiającym za Kielcami jest również fakt, że "Uzyskasz także kwalifikacje pedagogiczne do nauczania tańca w różnych placówkach oświatowych na różnych szczeblach edukacji i wychowania", czego na AM w Łodzi nie oferują i uprawnienia pedagogiczne trzeba zdobyć osobno. Jedyne czego nie ma, a co chciałabym aby było -choreografia. Ale zawsze można zrobić licencjat na kierunku 'taniec' a choreografa (co jest moim dolcelowym planem) na studiach magisterskich. Za 3 lata może coś już w Polsce ruszy, a jeżeli nie, to będę odkładać na wyjazd za granicę ;P Rekrutacja w Kielcach trwa do końca września, jak ktoś coś więcej wie o tej szkole, będę wdzięczna za wiadomości.

Pozdrawiam ! :)
Lady_Gold_Moth
Posty: 107
Rejestracja: pn gru 15, 2008 1:25 pm

Post autor: Lady_Gold_Moth »

To, że do Łodzi 'idą tylko osoby chcące zdobyć papier', a do Kielc niby nie, to raczej nie specyfika szkoły, bo tacy pewnie trafiają się tu i tu.

O ile mi wiadomo na dzienne nigdy jeszcze nie było tylu chętnych, żeby je rzeczywiście otworzyli.

Na drugim roku odpada nam klasyka, a współczesnego było tylko parę zjazdów, a jednak są to filary wykształcenia tanecznego, tymczasem na to miejsce mamy mnóstwo innych przedmiotów. Zdecydowanie bardziej rozbudowany jest też u nas program teoretyczny ( o tym już chyba wspominałam), ale co za tym idzie - bywa, że większość weekendu, zamiast na sali baletowej, spędzaliśmy na sali.. wykładowej.
Natomiast faktem bezspornym jest, co zresztą podkreślają wiele razy wykładowcy, zwłaszcza prof. Szlufik - Pańtak - rzeczywiście, duży nacisk kładzie się tu na przygotowanie do pracy z dziećmi i młodzieżą, stąd wszystkie te pedagogiki i metodyki prowadzenia zajęć w programie. Zależy więc, czego kto oczekuje - w Kielcach wyraźnie określono, że kierunek ten ma kształcić tancerzy, ale i pedagogów tańca i rzeczywiście jest sporo osób, które raczej na czynną pracę tancerza się nie nastawiają z różnych powodów.

No i niestety po pierwszym roku podnieśli nam czesne i to dość znacznie :(
oscyp
Posty: 17
Rejestracja: wt cze 17, 2008 9:38 pm

Post autor: oscyp »

Lady_Gold_Moth -dzięki za informacje : )

Mogę Cię jeszcze trochę pomęczyć?

Hmmm...

Kurcze, w sobotę egzamin w Łodzi, a ja nie wiem co robić ! ;p
Gdyby była możliwość studiowania dziennie, raczej bym się nie zastanawiała, jednak dzwoniłam do szkoły i niestety powiedziano mi, że tylko zaocznie. Swoją drogą powinna na stronie być informacja, że uruchonienie studiów dziennych zależy od ilości kandydatów, a tam są podane wszystkie informacje o stacjonarnych, tak jakby się to w najlepsze odbywało od lat..
Powiem szczerze, że z tą klasyką mnie zszokowałaś... Baaardzo dziwne...!
Odnośnie dużej ilości teorii, pedagogiki, to mnie akurat to odpowiada, bo będę pracować z dziećmi i młodzieżą na sto procent w przyszłości -w zasadzie pracuję z nimi już teraz (jako instruktor łyżwiarstwa), więc mnie się to przyda. Nasuwa mi się jednak jeszcze kilka pytań... Po pierwsze, czy rozkład zajęć jest w miarę zrównoważóny tj. nawet jeśli jest dużo teorii, to jest ona jakoś rozłożona na przestrzeni zjazdów, czyli powiedzmy w każdy dzień jest teoria, ale też taniec, choć trochę np, jedne czy dwa zajęcia, czy jest np. tak że cała sobota to teoria a w niedzielę dopiero trochę tańca, czy też może cały zjazd jest poświęcony teorii, a dopiero na nastepnym dochodzą zajęcia na sali...? Najchętniej zerknęłabym na jakieś plany zajęć (nie mogę się dostać do tego wirtualnego dziekanatu), gdyby była taka możliwość.. ;p
Do Kielc zachęca mnie również obecność jazzu i towarzyskiego, mnie osobiście najbardziej potrzebnych technik, ale czy ta ich obecność nie jest śladowa? I czy zostają na drugim roku?
Jednak rzeczą, która najbardziej mnie nurtuje jest brak egzaminów... gdyby były, można by ocenić mozliwości grupy, oczekiwania (namiastkę, ale zawsze) kadry (której skład też do mnie przemawia)... Ich brak jest również niepokojący ze względu na to, że może się tam dostać prawie każdy, kto miał kiedyś cokolwiek z tańcem wspólnego.. Dlatego obawiam się o poziom..
Kolejna zagadkowa sprawa to czesne.. podnieśli na drugim roku, czyli mam rozumieć, że wynosi Was to więcej niż te 430 zł miesięcznie? Jeżeli mogę spytać -nie musisz mówić, ale w sumie to chyba nie jakaś tajemnica... o ile zostało ono podniesione..? Warta jest ta szkoła tych pieniędzy?

Dzięki z góry za odpowiedź.

Pozdrawiam :)
Lady_Gold_Moth
Posty: 107
Rejestracja: pn gru 15, 2008 1:25 pm

Post autor: Lady_Gold_Moth »

Możesz mnie pomęczyć :)

Ale najpierw mam własne pytanie - bo piszesz, że masz związki z łyżwiarstwem i to mnie zaciekawiło :) Czyli sama trenujesz jeszcze? Współpracuję trochę z łyżwiarzami, a poza tym sama usiłuję się jakichś podstaw nauczyć, stąd zwróciłam uwagę... :)

Co do Twoich pytań - odsyłam do moich wypowiedzi parę postów wyżej, bo już kilka razy zabierałam głos w tym wątku... Nie mogę odpowiedzieć Ci, czy szkoła warta jest takich pieniędzy, jaką się za nią płaci, bo to raczej sprawa indywidualna; różni ludzie mają różne oczekiwania i różnie można na takie studia patrzeć. Generalnie inaczej wyobrażałam sobie własne studia taneczne,ale to, jakie są w Polsce możliwości pod tym względem zweryfikowało moje poglądy; przede wszystkim ich 'zaoczność' jest tu czynnikiem decydującym, że traktuję to raczej jako uzupełnienie tego, czego nauczyłam się gdzie indziej - bo wiadomo, że w systemie weekendowym nie ma co mówić o jakimś poważnym zgłębianiu tańca. Jeśli tak traktuje się te studia, właśnie jako rozwinięcie nabytych już umiejętności, zaczyna mieć to sens. W żadnym wypadku nie oczekiwałabym po tego rodzaju szkole, że będzie się w niej można dobrze nauczyć którejś z technik, nie w tym systemie. Chodzi raczej o zaczerpnięcie możliwie dużej ilości wiedzy od różnych specjalistów i wykorzystanie w swojej pracy tego, co okaże się najistotniejsze. Jako że tego rodzaju szkół u nas mamy, ile mamy, warto, choćby dla satysfakcji, że ma się ten dyplom (chociaż i tak w tym zawodzie decydują głównie umiejętności, ale to już inna sprawa, zależna znowu od nastawienia i planów na przyszłość...)

Co do samych zajęć - podział na taniec i teorię w harmonijnym grafiku przewija się nieustannie w dyskusjach, ale taki układ pozostaje jedynie naszym pobożnym życzeniem - w praktyce plan jest układany tak, jak udaje się sprowadzić wykładowców i w praktyce bywa niestety właśnie tak, że raz mamy 8 (tak, to nie błąd, naprawdę 8!) godzin baletu, a raz od rana do wieczora wykłady. Poza tym program jest przeładowany, niektórych przedmiotów jest mimo wszystko za dużo; bywało, że zjazdy były nie co dwa tygodnie, a co tydzień i siedzieliśmy na zajęciach od piątku do niedzieli do 20, co zresztą jest sporym utrudnieniem dla osób z odległych części Polski, a jest ich trochę (niektóre przedmioty są zaliczane na podstawie obecności)
Plany zajęć zdarzają się raz lepsze, raz gorsze, zwykle jednak są zapełnione od rana do wieczora :) Kielce zobaczyłam w świetle dnia po raz pierwszy gdzies pod koniec drugiego semestru, bo wcześniej przyjeżdżałam, gdy było już ciemno, cały dzień spędzałam w szkole i wyjeżdżałam znów, gdy było ciemno... ;) (Nawiasem mówiąc wirtualny dziekanat jest dostępny tylko dla studentów, więc planów nie zobaczysz niestety, ale jak gdzieś je jeszcze znajdę mogę Ci podesłać :) )

Co do programu: rzeczywiście, balet jest tylko na pierwszym roku i to w formie 'wypośrodkowanej' pomiędzy umiejętnościami tych, którzy zaczynają go od zera (bo są tacy), a poziomem tancerzy aktywnych zawodowo; w efekcie, mimo starań Pań Profesorek, ci pierwsi i tak nie zdążą wiele się nauczyć, ci drudzy się trochę nudzą... A! Tu muszę zaznaczyć, że obie Panie prowadzące balet (P. Rudnicka i P. Książkiewicz) są świetne, mieliśmy barre au sol, co rzadko na zajęciach w szkołach dla dorosłych bywa i ogólnie, poza owym brakiem podziału na poziomy zaawansowania, zajęcia były prowadzone tak, że przyjemnie się na nie chodziło :)

Jazzu rzeczywiście jest dużo ( w sensie: dużo godzin :) ), no i to rzeczywiście jest dobrą rzeczą. Generalnie jazz jest z przedmiotów tanecznych najbardziej rozbudowany (w końcu to KTT :) ) i trwa przez wszystkie semestry. Towarzyski wchodzi na drugim roku i jak dla mnie jest go za dużo, no ale to już rzecz gustu. Poza tym są wszelkie tańce charakterystyczne, chyba nawet etniczne, wszelkie body - mindy i inne takie :)

Podsumowując - z dużych minusów wymieniłabym przeładowany program, niedociągnięcia organizacyjne, duże grupy, brak klarownego podziału na podgrupy pod względem poziomu, brak możliwości wpływania na swój tok nauki (na zasadzie np. fakultatywnego wyboru technik tańca, które są dla nas najistotniejsze).

Jeśli miałabym wymienić plusy - szeroki wachlarz przedmiotów,od fizjologii i biomechaniki (okropieństwo, nie pojęłam do dziś co to osmoza ;) ), z których wiele jest prowadzonych naprawdę interesująco (genialna antropologia z teorią tańca na przykład). Do tego kontakt z KTT i wielki plus tej szkoły - coroczny spektakl studentów na scenie KTT :) I dyplom też się tańczy tamże :)

Natomiast z czesnym sprawa wygląda tak, że do tej pory wynosiło 390 za miesiąc, zatem w skali roku tę podwyżkę na pewno da się odczuć. A i tak było przecież nienajniższe! Oczywiście edukacja artystyczna zawsze była i będzie kosztowna, ale podwyżka powinna być jak dla mnie poparta polepszeniem komfortu studiów, nową podłogą w sali baletowej czy czymś w tym stylu, natomiast na bazie moich dotychczasowych obserwacji na tym polu zakładam, że nic takiego nie nastąpi.


[quote:1f46aea6e9="oscyp"]

Jednak rzeczą, która najbardziej mnie nurtuje jest brak egzaminów... gdyby były, można by ocenić mozliwości grupy, oczekiwania (namiastkę, ale zawsze) kadry (której skład też do mnie przemawia)... Ich brak jest również niepokojący ze względu na to, że może się tam dostać prawie każdy, kto miał kiedyś cokolwiek z tańcem wspólnego.. Dlatego obawiam się o poziom..

[/quote:1f46aea6e9]

Hmmm... ;) Co ja sądzę o braku egzaminów to już może poza forum ;)

Mam nadzieję, że trochę rozwiałam mgłę tajemnicy otaczającą tę szkołę :)
oscyp
Posty: 17
Rejestracja: wt cze 17, 2008 9:38 pm

Post autor: oscyp »

Bardzo dziękuję ! :)

Cóż za obszerna wypowiedź.. ^^
Chyba jednak, mimo pewnych niedociągnięć, które przecież zdarzają się wszędzie, zdecyduję się na te studia... Kurcze, ale powinny być egzaminy, chociaż dla picu ;p Jak już płaci się te 500 zł, za samo przyjęcie, to mogliby cokolwiek zorganizować..
Powiedz mi proszę jeszcze tylko, bo wyczuwam w Twoich wypowiedziach (o tak, oczywiście że przeczytałam wszystkie ;p dziwne że w ogóle pomyslałaś, że mogłabym tego nie zrobić, przeczytałam cały wątek, zanim sama cokolwiek napisałam ;p) nutkę jakiejs takiej lekkiej goryczy - czy ogólnie rzecz biorąc, podsumowując właściwie -jesteś w miarę zadowolona z tych studiów? Nie żałujesz, że właśnie tam podjęłaś naukę? Ja właśnie najbardziej boję się tego, że mogę żałować swojego wyboru, czego chciałabym uniknąć... Ale w zasadzie jeżeli jest dużo jazzu, towarzyski i dostajesz kwalifikacje pedagogiczen, to chyba w porządku, co do mnie ; p

Jeśli chodzi o twoje pytanie, to owszem , mam z łyżwiarstwem sporo wspólnego, sama trenowałam wyczynowo przez jakieś 14 lat, niestety nastapiła tak zwana 'seria niefortunnych zdarzeń' i musiałam zakończyć karierę ;p Teraz jestem instruktorem i sama uczę dzieciaki :) W przyszłości planuję zająć się choreografią choć kto wie, czy nie wyląduje na jakimś kursie trenerskim ; p

Jak zawsze, pozdrawiam :)
Lady_Gold_Moth
Posty: 107
Rejestracja: pn gru 15, 2008 1:25 pm

Post autor: Lady_Gold_Moth »

To nie gorycz, raczej lekka ironia. Nie żałuję, że się zdecydowałam na tę szkołę, tylko faktu, że były dość ograniczone możliwości wyboru. No i mam niedosyt, że taki kierunek działa, a, chociaż mógłby być świetny, jest jaki jest i to nie z braku możliwości, bo takie mogłyby być. No, ale to już temat na kolejny długi wywód ;) Jeśli zdecydujesz się na studia, to sama zresztą ocenisz na własnej skórze. Bo generalnie - lepiej studiować na takich studiach, jakie są, niż nie studiować :)

A poza tym super, że jesteś łyżwiarką :) (Zazdroszczę ;) )
oscyp
Posty: 17
Rejestracja: wt cze 17, 2008 9:38 pm

Post autor: oscyp »

Oj tak, w naszym kraju możliwości są bardzo ograniczone. Ja na dodatek mam ograniczone finanse, hehe a więc tym bardziej :) Bo bez zastanowienia poszłabym na AHE, na dzienne do Łodzi, ale cóż...

Mam nadzieję, że nie będę żałować ^^ A Ty jeszcze studiujesz tam, czy juz po..? ^^

Co do łyżwiarstwa, heh no cóż, mimo, że dla wielu to piękny sport, uważam że dziś idzie on trochę w złą stonę, a poza tym potrafi być bardzo niewdzięczny... ;p Ale tez absolutnie nie mogę powiedzieć, że żałuję tych wszystkich lat, bo mimo wszystko tak nie jest ;p
oscyp
Posty: 17
Rejestracja: wt cze 17, 2008 9:38 pm

Post autor: oscyp »

Aaacha a znalazłaś może te plany..? wiesz, dziś o 18 20 odjeżdza mój pociąg do Łodzi, jeśli chcę być na egzaminie na AM, więc do tego czasu moge podjąć jeszcze decyzję, heh ;p
ODPOWIEDZ