ESMERALDA
Jeszcze odnośnie 11 letniej Esmeraldy - ktoś tu słusznie zauważył, że ona jakby bawi się/popisuje możliwościami technicznymi i nie bardzo wie, co ten taniec ma wyrażać. Dopiero by była demoralizacja, jakby ona całą tę zalotność zaczęła naprawdę wyrażać... Tak więc jedyne sensowne wykonanie tej partii przez dziecko to własnie takie, gdzie akcent z ekspresji przesunięty jest na technikę.
Co do skojarzeń z pedofilią - wolnego, panowie... Chyba musielibyście pod to podciągnąć wszystkie konkursy baletowe dla dzieci, bo tam przecież "wymalowane dziesięciolatki wymachują nogami, pokazując, co mają pod spódniczką". Równie dobrze można by powiedzieć, że "wszyscy tancerze to geje, bo podrygują w rajstopkach" albo podobną opartą na stereotypach bzdurę.
Co do skojarzeń z pedofilią - wolnego, panowie... Chyba musielibyście pod to podciągnąć wszystkie konkursy baletowe dla dzieci, bo tam przecież "wymalowane dziesięciolatki wymachują nogami, pokazując, co mają pod spódniczką". Równie dobrze można by powiedzieć, że "wszyscy tancerze to geje, bo podrygują w rajstopkach" albo podobną opartą na stereotypach bzdurę.
Nie zgadzam się z Tobą :)
Uważam, że pewne rzeczy bardziej a pewne mniej "pasują" do zatańczenia 10-11 letniej dziewczynce na konkursie.
No i Esmeralda jest z tych co mniej pasują.
Tak jak nie pasuje (delikatnie mówiąc...) wykonanie np. kankana przez takąż dziewczynkę - pewne tańce jednak przeznaczone są dla nieco hmmm bardziej kobiecych tancerek.
Inna sprawa - gdzieś na sali bez prezentacji publicznej w ramach nauki itp itd. Nie mamy wtedy kontekstu.
Torin - jak najdalszy od bycia strażnikiem moralności na tym forum ;)
Uważam, że pewne rzeczy bardziej a pewne mniej "pasują" do zatańczenia 10-11 letniej dziewczynce na konkursie.
No i Esmeralda jest z tych co mniej pasują.
Tak jak nie pasuje (delikatnie mówiąc...) wykonanie np. kankana przez takąż dziewczynkę - pewne tańce jednak przeznaczone są dla nieco hmmm bardziej kobiecych tancerek.
Inna sprawa - gdzieś na sali bez prezentacji publicznej w ramach nauki itp itd. Nie mamy wtedy kontekstu.
Torin - jak najdalszy od bycia strażnikiem moralności na tym forum ;)
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Czy my trochę nie przesadzamy? Bo czym tu się tak na dobrą sprawę tak wzburzać, moi drodzy? 11-letnie dziecko, jak na swój wiek bardzo dobrze technicznie zatańczyło jakąś wariację, którą wymyślił i nakazał mu wykonać powiedzmy ktoś, kto ją uczy tańca.
Tak już jest, że istnieje kilka przedstawień, kanonów, które były tańczone przez największe sławy i nic dziwnego, że jak dziecko jest dobre, to każe my się tańczyć taki kanon, bo wtedy -na zasadzie porównań -widać umiejętności jak na dłoni. A że padło na to, no cóż.
I jeszcze jedno, gdyby odrzucić naszą wiedzę, na temat wyimaginowanej kobiety, w którą wcieliła się tancerka, i gdyby odrzucić całe przedstawienie, a zaostawić tylko te 2 minuty tańca, to czy coś jest w tym gorszącego??? Nie, z zatem całe wzburzenie nasze opiera się na naszych dopowiedzeniach.
Dziecko nie zachowuje się w jakikolwiek sposób zalotnie, a tylko pokazuje, jakie zrobiło postępy w tańcu, więc o co tyle szumu? Jakie uzasadnienie może mieć oburzanie się na tańczenie Emeraldy, Carmen, Giselle (ona w końu też oszalała z miłości, więc może też to nieetyczne)???. Wiec może zabronić dzieciom tych ról nawet na konkursach, bo one gorszę?
kochani - nie przypisujmy gorszącego wydźwięku, braku etyki sytuacjom, które są tylko obiektywnym wcielaniem się w wyimaginowaną postać i pokazaniem umiejętności technicznych. Nie róbmy problemów z czegoś co jest obiektywne. Ja na codzień w pracy mam demoralizację, nieodpowiedzialnych dorosłych, którzy pokazują dzieciom seks (w różny sposób) w wieku kilku lat. To jest koszmar, to jest powód do wzburzania się i wściekłości, ale nie dziecko, które jest dobre technicznie i ktoś kazał mu zatańczyć wariację, która umożliwi mu pokazanie postępów.
Tak już jest, że istnieje kilka przedstawień, kanonów, które były tańczone przez największe sławy i nic dziwnego, że jak dziecko jest dobre, to każe my się tańczyć taki kanon, bo wtedy -na zasadzie porównań -widać umiejętności jak na dłoni. A że padło na to, no cóż.
I jeszcze jedno, gdyby odrzucić naszą wiedzę, na temat wyimaginowanej kobiety, w którą wcieliła się tancerka, i gdyby odrzucić całe przedstawienie, a zaostawić tylko te 2 minuty tańca, to czy coś jest w tym gorszącego??? Nie, z zatem całe wzburzenie nasze opiera się na naszych dopowiedzeniach.
Dziecko nie zachowuje się w jakikolwiek sposób zalotnie, a tylko pokazuje, jakie zrobiło postępy w tańcu, więc o co tyle szumu? Jakie uzasadnienie może mieć oburzanie się na tańczenie Emeraldy, Carmen, Giselle (ona w końu też oszalała z miłości, więc może też to nieetyczne)???. Wiec może zabronić dzieciom tych ról nawet na konkursach, bo one gorszę?
kochani - nie przypisujmy gorszącego wydźwięku, braku etyki sytuacjom, które są tylko obiektywnym wcielaniem się w wyimaginowaną postać i pokazaniem umiejętności technicznych. Nie róbmy problemów z czegoś co jest obiektywne. Ja na codzień w pracy mam demoralizację, nieodpowiedzialnych dorosłych, którzy pokazują dzieciom seks (w różny sposób) w wieku kilku lat. To jest koszmar, to jest powód do wzburzania się i wściekłości, ale nie dziecko, które jest dobre technicznie i ktoś kazał mu zatańczyć wariację, która umożliwi mu pokazanie postępów.
Dla mnie to jest poprostu... no nie wiem. Żenada?
Nie wiem kto te dziewczynki uczył, to aż dla mnie przykre. Chyba ta osoba nie miała w ogóle pojęcia o balecie. Ani te biedne małe, tańczące dziewczynki tego nie rozumieją, ani to widzom nic nie da. I po co coś takiego?
No i jeszcze większym skandalem jest to, że ta druga dziewczynka tańczy w pointach! Ona nawet porządnie stać jeszcze nie potrafi, a takie wariacje ćwiczy się najwcześniej od V klasy w OSB. Hmmm... ale zauważyłam, że to coraz powszechniejsze, takie wpychanie dziewczynek w "kostiumy do baletu" i jak w sporcie prześciganie się, która więcej umie w jak najmniejszym wieku. Nie chcę uogólniać ale zaczęło wydaje mi się, od Ameryki, a teraz już nawet w Rosji coś takiego zaczęło funkcjonować.
Smutne, według mnie. Bo nawet nie śmieszne.
Nie wiem kto te dziewczynki uczył, to aż dla mnie przykre. Chyba ta osoba nie miała w ogóle pojęcia o balecie. Ani te biedne małe, tańczące dziewczynki tego nie rozumieją, ani to widzom nic nie da. I po co coś takiego?
No i jeszcze większym skandalem jest to, że ta druga dziewczynka tańczy w pointach! Ona nawet porządnie stać jeszcze nie potrafi, a takie wariacje ćwiczy się najwcześniej od V klasy w OSB. Hmmm... ale zauważyłam, że to coraz powszechniejsze, takie wpychanie dziewczynek w "kostiumy do baletu" i jak w sporcie prześciganie się, która więcej umie w jak najmniejszym wieku. Nie chcę uogólniać ale zaczęło wydaje mi się, od Ameryki, a teraz już nawet w Rosji coś takiego zaczęło funkcjonować.
Smutne, według mnie. Bo nawet nie śmieszne.