Wegetarianizm u tancerzy
[quote:4f768cf61d="Śnieżka_19"]Poszczególne grupy krwi różnią się od siebie tym, że jedne mają na czerwonych krwinkach jakiś antygen, inne mają inny, a jeszcze inne go nie mają. Tylko tyle. Ja nie widzę jaki to ma związek z odżywianiem.[/quote:4f768cf61d]
Wystarczy poszukać...
Grupa 0:
Około 40 tysięcy lat temu nasi przodkowie zajęli najwyższe miejsce w łańcuchu pokarmowym jedząc wyłącznie mięso. Było to wynikiem stylu życia łowcy, typowego dla ludzi epoki kamiennej. Organizmy naszych przodków przystosowały się do pożywienia, które zawierało w większości mięso, a ich wyznacznik antygenów grupowych miał najprostszą strukturę określaną dziś jako grupa "O".
Grupa A:
Około 15 - 25 tysięcy lat temu Ziemię zamieszkiwali ludzie wyłącznie z grupą krwi "O", żywiący się przede wszystkim mięsem. Wzrostowi ludności towarzyszył spadek liczebności zwierząt. Nasi przodkowie z grupą krwi "O" musieli znaleźć inne źródło pożywienia. Wielu ludzi zaczęło spożywać pokarm roślinny. Zaczęła rozwijać się produkcja oparta na rolnictwie i uprawach. W ten sposób wykształciła się grupa krwi "A", z genetycznym kodem roślinożercy.
Grupa B:
Grupa "B" rozwinęła się między 10, a 15 tysiącami lat p.n.e., kiedy rosnąca liczba ludności na skutek wielkich emigracji, przeniosła się z Afryki w chłodniejsze rejony Azji. Odmienne warunki klimatyczne i koczowniczy sposób życia wymagały diety złożonej zarówno z pokarmów roślinnych jak i zwierzęcych. Taka genetyczna próba połączenia rozbieżnych kultur i grup ludzi wykształciła grupę "B".
Grupa AB:
Grupa krwi "AB" jest najmłodszą z grup, istniejącą najwyżej od 1500 lat. Jest ona wynikiem połączenia genetycznego grupy "A" i "B". Ta genetyczna dwoistość sprawia, że nie da się jednoznacznie określić jej cech i skłonności dlatego też dr Adamo określił ją jako enigmatyczną. Czasami złożone antygeny tej grupy "AB" charakteryzują się właściwościami typu "A", w innym przypadku wykazują cechy przypisane grupie "B". Najczęściej jednak są kombinacją ich największych sił i słabości.
[URL]http://www.faceci.com.pl/dieta.html[/URL]
[URL]http://zdrowie.onet.pl/202,,,,,diety_grup_krwi,diety.html[/URL]
I jeszcze dodam:
[quote:4f768cf61d="Torin"]Torin - tak sobie plotący bzdury ale chyba nie większe niż powiązanie grupy krwi z wegetarianizmem ;)[/quote:4f768cf61d]
Nie mówiłam o tyle powiązaniu z wegeterianizmem, co z tym, że [u:4f768cf61d]może[/u:4f768cf61d] być to wyjaśnieniem, dlaczego niektórym wegetarianizm służy, a inni nie potrafią sobie wyobrazić życia bez mięsa. Ja na przykład nie jestem wegetarianinem, ale zdarzało się, że przez miesiąc nie jadłam mięsa i wcale jego braku nie odczuwałam, a gdy jem go za dużo, mam dość. Mam grupę A, więc to co wrzuciłam wyżej jest jakimś uzasadnieniem.
[quote:4f768cf61d="Father"]Wreszcie Ty miałeś odwage powiedziec prawdę bo grupa krwi do tego nic nie ma. [/quote:4f768cf61d]
A czy masz na to dowód inny ponad to, że się z tym nie zgadzasz?
Wystarczy poszukać...
Grupa 0:
Około 40 tysięcy lat temu nasi przodkowie zajęli najwyższe miejsce w łańcuchu pokarmowym jedząc wyłącznie mięso. Było to wynikiem stylu życia łowcy, typowego dla ludzi epoki kamiennej. Organizmy naszych przodków przystosowały się do pożywienia, które zawierało w większości mięso, a ich wyznacznik antygenów grupowych miał najprostszą strukturę określaną dziś jako grupa "O".
Grupa A:
Około 15 - 25 tysięcy lat temu Ziemię zamieszkiwali ludzie wyłącznie z grupą krwi "O", żywiący się przede wszystkim mięsem. Wzrostowi ludności towarzyszył spadek liczebności zwierząt. Nasi przodkowie z grupą krwi "O" musieli znaleźć inne źródło pożywienia. Wielu ludzi zaczęło spożywać pokarm roślinny. Zaczęła rozwijać się produkcja oparta na rolnictwie i uprawach. W ten sposób wykształciła się grupa krwi "A", z genetycznym kodem roślinożercy.
Grupa B:
Grupa "B" rozwinęła się między 10, a 15 tysiącami lat p.n.e., kiedy rosnąca liczba ludności na skutek wielkich emigracji, przeniosła się z Afryki w chłodniejsze rejony Azji. Odmienne warunki klimatyczne i koczowniczy sposób życia wymagały diety złożonej zarówno z pokarmów roślinnych jak i zwierzęcych. Taka genetyczna próba połączenia rozbieżnych kultur i grup ludzi wykształciła grupę "B".
Grupa AB:
Grupa krwi "AB" jest najmłodszą z grup, istniejącą najwyżej od 1500 lat. Jest ona wynikiem połączenia genetycznego grupy "A" i "B". Ta genetyczna dwoistość sprawia, że nie da się jednoznacznie określić jej cech i skłonności dlatego też dr Adamo określił ją jako enigmatyczną. Czasami złożone antygeny tej grupy "AB" charakteryzują się właściwościami typu "A", w innym przypadku wykazują cechy przypisane grupie "B". Najczęściej jednak są kombinacją ich największych sił i słabości.
[URL]http://www.faceci.com.pl/dieta.html[/URL]
[URL]http://zdrowie.onet.pl/202,,,,,diety_grup_krwi,diety.html[/URL]
I jeszcze dodam:
[quote:4f768cf61d="Torin"]Torin - tak sobie plotący bzdury ale chyba nie większe niż powiązanie grupy krwi z wegetarianizmem ;)[/quote:4f768cf61d]
Nie mówiłam o tyle powiązaniu z wegeterianizmem, co z tym, że [u:4f768cf61d]może[/u:4f768cf61d] być to wyjaśnieniem, dlaczego niektórym wegetarianizm służy, a inni nie potrafią sobie wyobrazić życia bez mięsa. Ja na przykład nie jestem wegetarianinem, ale zdarzało się, że przez miesiąc nie jadłam mięsa i wcale jego braku nie odczuwałam, a gdy jem go za dużo, mam dość. Mam grupę A, więc to co wrzuciłam wyżej jest jakimś uzasadnieniem.
[quote:4f768cf61d="Father"]Wreszcie Ty miałeś odwage powiedziec prawdę bo grupa krwi do tego nic nie ma. [/quote:4f768cf61d]
A czy masz na to dowód inny ponad to, że się z tym nie zgadzasz?
Przepraszam, że to napiszę, bo widzę, że Siunia jest o tej teorii bardzo przekonana, ale są to po prostu bzdury i powie to każdy wykwalifikowany dietetyk (nie panienka pisząca artykuły na portalach internetowych, bo tam rzadko pojawia się cokolwiek związanego z porządnym researchem).
Różnice w budowie krwi to są jak ktoś ma tą rzadką chorobę genetyczną objawiającą się sierpowatym kształtem krwinek. Antygeny odróżniające grupy krwi nic do procesów związanych z jedzeniem nie mają i to można wywnioskować nawet z dobrego licealnego podręcznika do biologii.
Dieta to bardzo indywidualna sprawa, kwestia metabolizmu, nawyków żywieniowych wpajanych od dzieciństwa, tego co się lubi, aktywności fizycznej itd. Niektórzy żyją o sałatkach i tyją, a niektórzy jedzą 2 whoppery na śniadanie i nic im nie jest. Ale na pewno nie ma to nic wspólnego z krwią. Dobra dieta to po prostu zapewnienie sobie odpowiedniej ilości kalorii i zawarcie w posiłkach odpowiedniej ilości substancji odżywczych. A jeśli ktoś ma kłopot z wagą czy samopoczuciem to polecam dietetyków, a nie teorie z pism dla pań i poradników z tanich księgarni.
To pisałam ja - weteranka diet rozmaitych, która doszła do wniosku, że zasada MŻ jest zasadą najlepszą.
Różnice w budowie krwi to są jak ktoś ma tą rzadką chorobę genetyczną objawiającą się sierpowatym kształtem krwinek. Antygeny odróżniające grupy krwi nic do procesów związanych z jedzeniem nie mają i to można wywnioskować nawet z dobrego licealnego podręcznika do biologii.
Dieta to bardzo indywidualna sprawa, kwestia metabolizmu, nawyków żywieniowych wpajanych od dzieciństwa, tego co się lubi, aktywności fizycznej itd. Niektórzy żyją o sałatkach i tyją, a niektórzy jedzą 2 whoppery na śniadanie i nic im nie jest. Ale na pewno nie ma to nic wspólnego z krwią. Dobra dieta to po prostu zapewnienie sobie odpowiedniej ilości kalorii i zawarcie w posiłkach odpowiedniej ilości substancji odżywczych. A jeśli ktoś ma kłopot z wagą czy samopoczuciem to polecam dietetyków, a nie teorie z pism dla pań i poradników z tanich księgarni.
To pisałam ja - weteranka diet rozmaitych, która doszła do wniosku, że zasada MŻ jest zasadą najlepszą.
[quote:d8727bcce0="Jo_Ann"]są to po prostu bzdury[/quote:d8727bcce0]
Ja nadal będę stała na swoim. Rozumiem Ciebie Jo_Ann i innych, którzy mają inne niż ja zdanie, bo wiem, że tego typu rzeczy są odbierane różnie przez różnych. Generalnie w medycynie ( nikonwencjonalnej, zaznaczę) jest wiele takich zagadnień jak choćby homeopatia, czy bioenergoterapie. Niektórzy odbierają leczenie takimi metodami, jako konszachty z diabłem, czy czym tam jeszcze.
"No bo przecież tylko antybiotyki i inne tego typu leki są w stanie wyleczyć człowieka". Jeszcze większa bzdura.
Ja nadal będę stała na swoim. Rozumiem Ciebie Jo_Ann i innych, którzy mają inne niż ja zdanie, bo wiem, że tego typu rzeczy są odbierane różnie przez różnych. Generalnie w medycynie ( nikonwencjonalnej, zaznaczę) jest wiele takich zagadnień jak choćby homeopatia, czy bioenergoterapie. Niektórzy odbierają leczenie takimi metodami, jako konszachty z diabłem, czy czym tam jeszcze.
"No bo przecież tylko antybiotyki i inne tego typu leki są w stanie wyleczyć człowieka". Jeszcze większa bzdura.
[quote:7ba5d2f5ab="Siunia"]Generalnie w medycynie ( nikonwencjonalnej, zaznaczę) jest wiele takich zagadnień jak choćby homeopatia, czy bioenergoterapie.[/quote:7ba5d2f5ab]
Dobrze, że dodałaś to w nawiasie.
[quote:7ba5d2f5ab]"No bo przecież tylko antybiotyki i inne tego typu leki są w stanie wyleczyć człowieka". Jeszcze większa bzdura.[/quote:7ba5d2f5ab]
Fakt, znacznie lepsze są bio-energie, aury, i mantrowanie nad 'lekami' zawierającymi 1/1000000% substancji aktywnej...
Btw - proszę nie wkładać całej farmacji do jednego worka 'antybiotyków', bo to duże nieporozumienie - tak może mówić babcia narzekająca na stan polskiej służby zdrowia stojąca w długiej kolejce, nie odróżniająca jednych tabletek od drugich, ale to nie jest rzeczowy argument w dyskusji.
Dobrze, że dodałaś to w nawiasie.
[quote:7ba5d2f5ab]"No bo przecież tylko antybiotyki i inne tego typu leki są w stanie wyleczyć człowieka". Jeszcze większa bzdura.[/quote:7ba5d2f5ab]
Fakt, znacznie lepsze są bio-energie, aury, i mantrowanie nad 'lekami' zawierającymi 1/1000000% substancji aktywnej...
Btw - proszę nie wkładać całej farmacji do jednego worka 'antybiotyków', bo to duże nieporozumienie - tak może mówić babcia narzekająca na stan polskiej służby zdrowia stojąca w długiej kolejce, nie odróżniająca jednych tabletek od drugich, ale to nie jest rzeczowy argument w dyskusji.
[quote:6e73d1dfd1="Joanna"][quote:6e73d1dfd1]"No bo przecież tylko antybiotyki i inne tego typu leki są w stanie wyleczyć człowieka". Jeszcze większa bzdura.[/quote:6e73d1dfd1]
Fakt, znacznie lepsze są bio-energie, aury, i mantrowanie nad 'lekami' zawierającymi 1/1000000% substancji aktywnej...[/quote:6e73d1dfd1]
Akurat tu bym nie ironizowała, bo w tym co pisze Siunia jest sporo prawdy, i nie jest to bynajmniej rzecz wyczytana przeze mnie w pisemkach dla pań, ale usłyszana od pewnego zafascynowanego tematem doktoranta biologii, który wyczytał to w prasie fachowej. Jednym z ujemnych skutków antybiotyków jest chociażby to, że bakterie się na nie uodparniają, przez co człowiek staje się mniej odporny.
Fakt, znacznie lepsze są bio-energie, aury, i mantrowanie nad 'lekami' zawierającymi 1/1000000% substancji aktywnej...[/quote:6e73d1dfd1]
Akurat tu bym nie ironizowała, bo w tym co pisze Siunia jest sporo prawdy, i nie jest to bynajmniej rzecz wyczytana przeze mnie w pisemkach dla pań, ale usłyszana od pewnego zafascynowanego tematem doktoranta biologii, który wyczytał to w prasie fachowej. Jednym z ujemnych skutków antybiotyków jest chociażby to, że bakterie się na nie uodparniają, przez co człowiek staje się mniej odporny.
[quote:f42a1e1316="Blanche"]Akurat tu bym nie ironizowała, bo w tym co pisze Siunia jest sporo prawdy, i nie jest to bynajmniej rzecz wyczytana przeze mnie w pisemkach dla pań, ale usłyszana od pewnego zafascynowanego tematem doktoranta biologii, który wyczytał to w prasie fachowej. Jednym z ujemnych skutków antybiotyków jest chociażby to, że bakterie się na nie uodparniają, przez co człowiek staje się mniej odporny.[/quote:f42a1e1316]
Blanche, przepraszam, ale mam wrażenie, że nie do końca zrozumiałaś, co napisałam. Nigdzie nie gloryfikuje antybiotyków. Napisałam jedynie, że wrzucanie całego dorobku farmacji, i to jest naprawdę bardzo wiele różnie działających substancji, zbadanych, opisanych, i odpowiednio dawkowanych, do jednego 'antybiotyki', jest dużym nieporozumieniem i nieznajmością tematu - na pewno nie jest to dobry argument, aby krytykować medycynę akademicką. To tak jak, jakby z całego spektrum chorób wybrać jedno przeziębienie, i na nim opierać dyskusję. A jeśli ktoś z medycyną kojarzy tylko jeden rodzaj leków, to nawet nie warto z tym polemizować...
Co do metod medycyny alternatywnej - po pierwsze, nie jest to odpowiedni wątek na dyskusję na ten temat, stąd nie zamierzam wdawać się w długie dywagację na ten temat, bo akurat mam trochę na ten temat do powiedzenia, natomiast nie zamierzam 'tracić' swojej energii na pisanie elaboratów, które pójdą do wyrzucenia jako offtop.
[size=9:f42a1e1316]Swoją drogą, iście naukowy argument "doktorant, który wyczytał w prasie fachowej, że..." - że niby podparcie dwoma autorytetami, argumentu typu "a sąsiadka mojej cioci to słyszała, że..." (przy czym poziom stopnia autorytarności się oczywiście może zmieniać - od cioci do Noblisty, w zależności od audytorium), tak?;)
[taka erystyczna dywagacja, niekoniecznie na temat][/size:f42a1e1316]
Reasumując - jeśli ktoś chce stosować medycynę alternatywną, to proszę bardzo, ale niech nie wmawia innym, że jest to prawda obiektywna, bo to kwestia tego, w co się wierzy (nie wrzucam tutaj wszystkiego do jednego worka - niektóre rzeczy są faktycznie warte uwagi, ale również sporo niewartych uwagi rzeczy, lub zwyczajnie czegoś, co w kulturze zachodniej zwykle określało się jako praktyki magiczne, na Wschodzie trochę inaczej, bo tam człowiek postrzegany jest jako jedność, czyli lecząc ducha, leczy się też ciało, i na odwrót, stąd niektóre praktyki niekoniecznie muszą mieć charakter czysto oparty na właściwościach fizycznych, chemicznych, biologicznych organizmu/ leku, itp. - czyli to, co jest przebadane, i służy w medycynie akademickiej; a czysto duchowy, w rozumieniu i kontekście duchowości wschodniej oczywiście, nie zachodniej).
Podobnie z tezami typu 'grupa krwi a jedzenie mięsa' - to trochę inna bajka, więc nie chcę żeby to zabrzmiało jak mieszanie tych rzeczy, ale proszę nie wmawiać innym, że jest to jedyne i słuszne, bo nie jest, to jedynie wasze subiektywne zdanie. Bo powiedzmy, że nie jest to obowiązujący paradygmat naukowy, i każdy może tutaj mieć własne zdanie na ten temat.
Blanche, przepraszam, ale mam wrażenie, że nie do końca zrozumiałaś, co napisałam. Nigdzie nie gloryfikuje antybiotyków. Napisałam jedynie, że wrzucanie całego dorobku farmacji, i to jest naprawdę bardzo wiele różnie działających substancji, zbadanych, opisanych, i odpowiednio dawkowanych, do jednego 'antybiotyki', jest dużym nieporozumieniem i nieznajmością tematu - na pewno nie jest to dobry argument, aby krytykować medycynę akademicką. To tak jak, jakby z całego spektrum chorób wybrać jedno przeziębienie, i na nim opierać dyskusję. A jeśli ktoś z medycyną kojarzy tylko jeden rodzaj leków, to nawet nie warto z tym polemizować...
Co do metod medycyny alternatywnej - po pierwsze, nie jest to odpowiedni wątek na dyskusję na ten temat, stąd nie zamierzam wdawać się w długie dywagację na ten temat, bo akurat mam trochę na ten temat do powiedzenia, natomiast nie zamierzam 'tracić' swojej energii na pisanie elaboratów, które pójdą do wyrzucenia jako offtop.
[size=9:f42a1e1316]Swoją drogą, iście naukowy argument "doktorant, który wyczytał w prasie fachowej, że..." - że niby podparcie dwoma autorytetami, argumentu typu "a sąsiadka mojej cioci to słyszała, że..." (przy czym poziom stopnia autorytarności się oczywiście może zmieniać - od cioci do Noblisty, w zależności od audytorium), tak?;)
[taka erystyczna dywagacja, niekoniecznie na temat][/size:f42a1e1316]
Reasumując - jeśli ktoś chce stosować medycynę alternatywną, to proszę bardzo, ale niech nie wmawia innym, że jest to prawda obiektywna, bo to kwestia tego, w co się wierzy (nie wrzucam tutaj wszystkiego do jednego worka - niektóre rzeczy są faktycznie warte uwagi, ale również sporo niewartych uwagi rzeczy, lub zwyczajnie czegoś, co w kulturze zachodniej zwykle określało się jako praktyki magiczne, na Wschodzie trochę inaczej, bo tam człowiek postrzegany jest jako jedność, czyli lecząc ducha, leczy się też ciało, i na odwrót, stąd niektóre praktyki niekoniecznie muszą mieć charakter czysto oparty na właściwościach fizycznych, chemicznych, biologicznych organizmu/ leku, itp. - czyli to, co jest przebadane, i służy w medycynie akademickiej; a czysto duchowy, w rozumieniu i kontekście duchowości wschodniej oczywiście, nie zachodniej).
Podobnie z tezami typu 'grupa krwi a jedzenie mięsa' - to trochę inna bajka, więc nie chcę żeby to zabrzmiało jak mieszanie tych rzeczy, ale proszę nie wmawiać innym, że jest to jedyne i słuszne, bo nie jest, to jedynie wasze subiektywne zdanie. Bo powiedzmy, że nie jest to obowiązujący paradygmat naukowy, i każdy może tutaj mieć własne zdanie na ten temat.
wogole po raz kolejny proszę o zaniechanie ideologizowania w tym wątku - niech każdy wybierze taką dietę jaka mu służy, jaka mu smakuje i w jaką wierzy. Niech nikt nikomu nie wmawia ze będzie zdrowy/niezdrowy jak będzie jadł to czy tamto - od tego mamy dietetyków. Prywatne przekonania/wiara/pomysły nie są prawdą obiektywną i trudno o nich dyskutować - każdy ma własne i najczęsciej nie da się pzekonać do innych. Wolałabym zebysmy tu dzielili się własnymi doświadczeniami co do diety i jej wplywu na wydolność organizmu podczas tańca, ew. cytować autorytety które się na ten temat wypowiadają a nie wypisywać w co kt wierzy, do czego jest przekonany, albo czego się boi
-
sasetka2505
- Posty: 37
- Rejestracja: sob paź 18, 2008 1:55 pm