Baryshnikov!!
-
Porcelaine
- Posty: 130
- Rejestracja: pt kwie 25, 2008 7:40 pm
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Z Trójmiasta, to daleka droga... A jeśli juz przyjedziecie taki kawał, to może zostaniecie też na czymś innym w ramach Łódzkich Spotkań Baletowych? albo na którejś z imprez towarzyszących, których w tym roku sporo? W pobliżu są: 17 V jest narobowy balet z Pragi a 23 V jeden z lepszych zespołów baletowych izraelskich.
Ja niestety nie będę na Barysznikowie, bo mi to koliduje z moimi zajęciami zawodowymi. Tyle, że przyznam, że bardziej mi szkoda przegapić ten występ dla charyzmy Barysznikowa niż dla programu... A to dlatego, że jednak zrezygnował on juz dawno z "klasycznego tańca, by na plantacji białych dębów poszukiwać nowych dróg" - jak kiedyś napisał Bartosz Kamiński.
Zwał jak zwał zawsze jednak to strata nie zobaczyć na żywo łobuzerskiego uśmiechu i "nienagannej koordynacji ruchowej opanowanej z pomocą postury (170 cm) i mocnej muskulatury" -jak się pisze.
Wszystkim, którzy się wybierają życzę miłego wieczoru.
Ja niestety nie będę na Barysznikowie, bo mi to koliduje z moimi zajęciami zawodowymi. Tyle, że przyznam, że bardziej mi szkoda przegapić ten występ dla charyzmy Barysznikowa niż dla programu... A to dlatego, że jednak zrezygnował on juz dawno z "klasycznego tańca, by na plantacji białych dębów poszukiwać nowych dróg" - jak kiedyś napisał Bartosz Kamiński.
Zwał jak zwał zawsze jednak to strata nie zobaczyć na żywo łobuzerskiego uśmiechu i "nienagannej koordynacji ruchowej opanowanej z pomocą postury (170 cm) i mocnej muskulatury" -jak się pisze.
Wszystkim, którzy się wybierają życzę miłego wieczoru.
Łódź. Baryshnikov tańczy i zwiedza
Od poniedziałku w Łodzi przebywa Mikhail Baryshnikov, jeden z najwybitniejszych tancerzy XX wieku. Artysta przyjechał, aby wystąpić podczas jubileuszowych XX Łódzkich Spotkań Baletowych w Teatrze Wielkim.
«- Mam chyba po raz trzeci czy czwarty w życiu poczucie spotkania z kimś naprawdę ważnym. Nawet nie chcę używać określeń typowych, że to wielki artysta, raczej chcę położyć nacisk na spotkanie z wielkim człowiekiem - mówi Marek Szyjko, dyrektor Teatru Wielkiego. - Z kimś, kto jak każdy wielki artysta jest skromnym człowiekiem, ale jednocześnie mistrzem. To taka aura, której nie ma każdy artysta.
Podczas powitalnej kolacji dyrektor Szyjko rozmawiał z tancerzem o polityce, o naszym położeniu w świecie, o zagrożeniach, które artysta podziela, pochodząc z tej samej części Europy.
- Baryshnikov zwrócił uwagę na to, że wkrótce do Łodzi przyjedzie Placido Domingo, jego dobry znajomy - opowiada Marek Szyjko.
Tancerz mówił też o polskich twórcach filmu i aktorach, z którymi się przyjaźni i których podziwia: o Romanie Polańskim, Andrzeju Sewerynie, Andrzeju Wajdzie, Beacie Tyszkiewicz. W trakcie kolacji zadzwonił do niego Daniel Olbrychski, który "zaklepał" sobie bilet na występ Baryshnikova i umówił się z nim na spotkanie w Łodzi.
Mikhail Baryshnikov, Ana Laguna i towarzysząca im ekipa zainteresowali się historią Łodzi. Odwiedzili Muzeum Sztuki i jego nowy oddział w Manufakturze, cmentarz żydowski oraz stację Radegast.
- Trudno mi powiedzieć, czy Łódź go urzekła, ale na pewno wciągnęła. Mówiliśmy o jej architekturze, o jej pięknie, trochę zakurzonym, ale przecież ciągle widocznym, które on i Laguna od razu zobaczyli - dodaje Szyjko.
Teatr Wielki martwił się lekkim przeziębieniem mistrza.
- Nasi teatralni lekarze zapisali leki, kurację, zrobili wszystko, by mu pomóc - zdradza dyrektor TW. Najbardziej wdzięczni mogą być za to widzowie.»
"Łódź wciągnęła Baryshnikova"
Anna Pawłowska
Polska Dziennik Łódzki nr 117
wywiad z Barysznikowem:
http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/73084.html
Od poniedziałku w Łodzi przebywa Mikhail Baryshnikov, jeden z najwybitniejszych tancerzy XX wieku. Artysta przyjechał, aby wystąpić podczas jubileuszowych XX Łódzkich Spotkań Baletowych w Teatrze Wielkim.
«- Mam chyba po raz trzeci czy czwarty w życiu poczucie spotkania z kimś naprawdę ważnym. Nawet nie chcę używać określeń typowych, że to wielki artysta, raczej chcę położyć nacisk na spotkanie z wielkim człowiekiem - mówi Marek Szyjko, dyrektor Teatru Wielkiego. - Z kimś, kto jak każdy wielki artysta jest skromnym człowiekiem, ale jednocześnie mistrzem. To taka aura, której nie ma każdy artysta.
Podczas powitalnej kolacji dyrektor Szyjko rozmawiał z tancerzem o polityce, o naszym położeniu w świecie, o zagrożeniach, które artysta podziela, pochodząc z tej samej części Europy.
- Baryshnikov zwrócił uwagę na to, że wkrótce do Łodzi przyjedzie Placido Domingo, jego dobry znajomy - opowiada Marek Szyjko.
Tancerz mówił też o polskich twórcach filmu i aktorach, z którymi się przyjaźni i których podziwia: o Romanie Polańskim, Andrzeju Sewerynie, Andrzeju Wajdzie, Beacie Tyszkiewicz. W trakcie kolacji zadzwonił do niego Daniel Olbrychski, który "zaklepał" sobie bilet na występ Baryshnikova i umówił się z nim na spotkanie w Łodzi.
Mikhail Baryshnikov, Ana Laguna i towarzysząca im ekipa zainteresowali się historią Łodzi. Odwiedzili Muzeum Sztuki i jego nowy oddział w Manufakturze, cmentarz żydowski oraz stację Radegast.
- Trudno mi powiedzieć, czy Łódź go urzekła, ale na pewno wciągnęła. Mówiliśmy o jej architekturze, o jej pięknie, trochę zakurzonym, ale przecież ciągle widocznym, które on i Laguna od razu zobaczyli - dodaje Szyjko.
Teatr Wielki martwił się lekkim przeziębieniem mistrza.
- Nasi teatralni lekarze zapisali leki, kurację, zrobili wszystko, by mu pomóc - zdradza dyrektor TW. Najbardziej wdzięczni mogą być za to widzowie.»
"Łódź wciągnęła Baryshnikova"
Anna Pawłowska
Polska Dziennik Łódzki nr 117
wywiad z Barysznikowem:
http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/73084.html
recenzja z Łodzi:
Tańczy Michaił Barysznikow
- Za plecami wielkich artystów wytworzyła się pustka. Pytanie, kto będzie ich następcą, pozostaje bez odpowiedzi - powiedział mi Michaił Barysznikow podczas poprzedniej wizyty w Polsce w 2001 r. Minęło osiem lat i słowa te są wciąż aktualne. W tańcu nadal nie pojawiła się indywidualność tej miary co on - pisze Jacek Marczyński w Rzeczpospolitej.
«Michaił Barysznikow, legendarny rosyjski artysta, wystąpił na Łódzkich Spotkaniach Baletowych. Ma 61 lat, ale zachował dawną klasę, nie udaje też, że jest młody
Przed laty ze swym rodakiem Rudolfem Nurejewem konkurował o miano tancerza stulecia, dziś jest bardziej gwiazdorem popkultury. Firmuje swym nazwiskiem kolekcje ubrań i perfumy, dodaje splendoru komercyjnym hitom takim jak "Seks w wielkim mieście". Zagrał w ostatniej części serialu, gdzie tak skutecznie kusił swym dojrzałym, męskim wdziękiem, że jedna z bohaterek rzuciła dla niego ukochany Nowy Jork i przeniosła się do Paryża.
Choć za pierwszą z filmowych ról w "Punkcie zwrotnym" (1977) otrzymał nominację do Oscara, jego aktorska kariera nie jest znaczona wybitnymi osiągnięciami, eksponował głównie własną zewnętrzność. Duszę najpełniej wyraził w thrillerze "Białe noce" (1985), gdzie zagrał Rosjanina, którego pasją jest taniec. By spełnić marzenia, uciekł na Zachód, ale nie z własnej woli znów znalazł się w Związku Radzieckim i został uwięziony.
W 1974 r., podczas występów w Kanadzie leningradzkiego Teatru im. Kirowa, Michaił Barysznikow odłączył się od zespołu. W ucieczce przed agentami KGB pomagał mu Nurejew, który wcześniej uzyskał azyl.
Gwiazdy nie chcą zejść ze sceny
W tańcu Barysznikow osiągnął wszystko. Był wspaniałym przedstawicielem rosyjskiej klasyki, potem głównym solistą i dyrektorem najlepszego zespołu na świecie - American Ballet Theatre. Współpracował z największymi choreografami współczesnymi, występował na Broadwayu. Obecnie prowadzi Baryshnikov Art Center promujące sztukę eksperymentalną (nie tylko taneczną), ale nie potrafi rozstać się ze sceną.
Nie pierwszy to przypadek, że wielka gwiazda baletu próbuje walczyć z czasem. 50-letnia Margot Fonteyn wciąż była białym łabędziem, tańczyła tracąca wzrok Alicia Alonso oraz największa dama nowoczesnej sztuki tańca Martha Graham. Nie odmówiła sobie też przyjemności krótkiego występu podczas ubiegłorocznej wizyty w Warszawie 82-letnia Maja Plisiecka.
Mężczyźni łatwiej godzą się ze swym wiekiem, częściej zostają choreografami lub dyrektorami zespołów baletowych. Michaił Barysznikow też nie narzeka na brak zajęć, a jednak nadal tańczy. W przeciwieństwie jednak do wielu dawnych sław nie udaje, że czas stoi w miejscu.
Kiedy pojawia się w choreografii "Years Later" Francuza Benjamina Millepieda, jego partnerem staje się własny cień, jak wspomnienie przeszłości. Potem na ekranie za plecami artysty we fragmencie archiwalnego filmu młodziutki Barysznikow olśniewa serią wspaniałych skoków zakończonych tzw. batteries. Dziś nie jest w stanie tego dokonać, pokazuje, jak zmaga się z własną fizycznością i zmęczeniem. Jego sylwetka jest jednak wciąż nienaganna, a każdy gest niesłychanie wyrazisty.
W pantomimicznej scence solowej "ValseFantasie" (choreografia Rosjanina Aleksieja Ratmanskiego), której premiera odbyła się zaledwie dwa tygodnie temu, udowadnia, że przede wszystkim liczy się osobowość. W tej historii - wspomnieniu miłości - Barysznikow młodnieje, odzyskuje dawny, lekko szelmowski uśmiech, a każdy jego najdrobniejszy ruch dłoni ma znaczenie.
Pustka za plecami
Głównym punktem występu w Teatrze Wielkim w Łodzi był balet "Place" [na zdjęciu] słynnego Szweda Matsa Eka. To opowieść o spotkaniu dwojga dojrzałych ludzi - kobiety i mężczyzny, którzy razem próbują ułożyć sobie życie. Partnerką Barysznikowa jest tu Hiszpanka Ana Laguna przez lata związana z zespołem Eka - Cullberg Ballet.
Ana Laguna doskonale czuje język tańca tego choreografa, zachowała młodzieńczą giętkość i wyrazistą ekspresję. W jej tańcu jest magia, co udowodniła i w "Solo for Two" Matsa Eka z symbolicznym udziałem Barysznikowa. On jest równie wyrazisty, a jednak pozostaje tancerzem wychowanym na klasyce. Swego ciała nie potrafi tak dostosować do współczesnego stylu. Pozostaje sobą, przeniesionym w inny świat tańca.
- Za plecami wielkich artystów wytworzyła się pustka. Pytanie, kto będzie ich następcą, pozostaje bez odpowiedzi - powiedział mi Michaił Barysznikow podczas poprzedniej wizyty w Polsce w 2001 r. Minęło osiem lat i słowa te są wciąż aktualne. W tańcu nadal nie pojawiła się indywidualność tej miary co on.»
"Taniec z cieniem"
Jacek Marczyński
Tańczy Michaił Barysznikow
- Za plecami wielkich artystów wytworzyła się pustka. Pytanie, kto będzie ich następcą, pozostaje bez odpowiedzi - powiedział mi Michaił Barysznikow podczas poprzedniej wizyty w Polsce w 2001 r. Minęło osiem lat i słowa te są wciąż aktualne. W tańcu nadal nie pojawiła się indywidualność tej miary co on - pisze Jacek Marczyński w Rzeczpospolitej.
«Michaił Barysznikow, legendarny rosyjski artysta, wystąpił na Łódzkich Spotkaniach Baletowych. Ma 61 lat, ale zachował dawną klasę, nie udaje też, że jest młody
Przed laty ze swym rodakiem Rudolfem Nurejewem konkurował o miano tancerza stulecia, dziś jest bardziej gwiazdorem popkultury. Firmuje swym nazwiskiem kolekcje ubrań i perfumy, dodaje splendoru komercyjnym hitom takim jak "Seks w wielkim mieście". Zagrał w ostatniej części serialu, gdzie tak skutecznie kusił swym dojrzałym, męskim wdziękiem, że jedna z bohaterek rzuciła dla niego ukochany Nowy Jork i przeniosła się do Paryża.
Choć za pierwszą z filmowych ról w "Punkcie zwrotnym" (1977) otrzymał nominację do Oscara, jego aktorska kariera nie jest znaczona wybitnymi osiągnięciami, eksponował głównie własną zewnętrzność. Duszę najpełniej wyraził w thrillerze "Białe noce" (1985), gdzie zagrał Rosjanina, którego pasją jest taniec. By spełnić marzenia, uciekł na Zachód, ale nie z własnej woli znów znalazł się w Związku Radzieckim i został uwięziony.
W 1974 r., podczas występów w Kanadzie leningradzkiego Teatru im. Kirowa, Michaił Barysznikow odłączył się od zespołu. W ucieczce przed agentami KGB pomagał mu Nurejew, który wcześniej uzyskał azyl.
Gwiazdy nie chcą zejść ze sceny
W tańcu Barysznikow osiągnął wszystko. Był wspaniałym przedstawicielem rosyjskiej klasyki, potem głównym solistą i dyrektorem najlepszego zespołu na świecie - American Ballet Theatre. Współpracował z największymi choreografami współczesnymi, występował na Broadwayu. Obecnie prowadzi Baryshnikov Art Center promujące sztukę eksperymentalną (nie tylko taneczną), ale nie potrafi rozstać się ze sceną.
Nie pierwszy to przypadek, że wielka gwiazda baletu próbuje walczyć z czasem. 50-letnia Margot Fonteyn wciąż była białym łabędziem, tańczyła tracąca wzrok Alicia Alonso oraz największa dama nowoczesnej sztuki tańca Martha Graham. Nie odmówiła sobie też przyjemności krótkiego występu podczas ubiegłorocznej wizyty w Warszawie 82-letnia Maja Plisiecka.
Mężczyźni łatwiej godzą się ze swym wiekiem, częściej zostają choreografami lub dyrektorami zespołów baletowych. Michaił Barysznikow też nie narzeka na brak zajęć, a jednak nadal tańczy. W przeciwieństwie jednak do wielu dawnych sław nie udaje, że czas stoi w miejscu.
Kiedy pojawia się w choreografii "Years Later" Francuza Benjamina Millepieda, jego partnerem staje się własny cień, jak wspomnienie przeszłości. Potem na ekranie za plecami artysty we fragmencie archiwalnego filmu młodziutki Barysznikow olśniewa serią wspaniałych skoków zakończonych tzw. batteries. Dziś nie jest w stanie tego dokonać, pokazuje, jak zmaga się z własną fizycznością i zmęczeniem. Jego sylwetka jest jednak wciąż nienaganna, a każdy gest niesłychanie wyrazisty.
W pantomimicznej scence solowej "ValseFantasie" (choreografia Rosjanina Aleksieja Ratmanskiego), której premiera odbyła się zaledwie dwa tygodnie temu, udowadnia, że przede wszystkim liczy się osobowość. W tej historii - wspomnieniu miłości - Barysznikow młodnieje, odzyskuje dawny, lekko szelmowski uśmiech, a każdy jego najdrobniejszy ruch dłoni ma znaczenie.
Pustka za plecami
Głównym punktem występu w Teatrze Wielkim w Łodzi był balet "Place" [na zdjęciu] słynnego Szweda Matsa Eka. To opowieść o spotkaniu dwojga dojrzałych ludzi - kobiety i mężczyzny, którzy razem próbują ułożyć sobie życie. Partnerką Barysznikowa jest tu Hiszpanka Ana Laguna przez lata związana z zespołem Eka - Cullberg Ballet.
Ana Laguna doskonale czuje język tańca tego choreografa, zachowała młodzieńczą giętkość i wyrazistą ekspresję. W jej tańcu jest magia, co udowodniła i w "Solo for Two" Matsa Eka z symbolicznym udziałem Barysznikowa. On jest równie wyrazisty, a jednak pozostaje tancerzem wychowanym na klasyce. Swego ciała nie potrafi tak dostosować do współczesnego stylu. Pozostaje sobą, przeniesionym w inny świat tańca.
- Za plecami wielkich artystów wytworzyła się pustka. Pytanie, kto będzie ich następcą, pozostaje bez odpowiedzi - powiedział mi Michaił Barysznikow podczas poprzedniej wizyty w Polsce w 2001 r. Minęło osiem lat i słowa te są wciąż aktualne. W tańcu nadal nie pojawiła się indywidualność tej miary co on.»
"Taniec z cieniem"
Jacek Marczyński
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am