Kiedy zaczeliście?
Ja zaczęłam tańczyć w wieku 7 lat, tańczyłam towarzyski przez rok. Później w trzeciej klasie, czyli w wieku 9 lat, tańczyłam przez rok nowoczesny. No i wegetowałam przez 5 lat, czego dziś bardzo żałuję... W wieku 15 lat zaczęłam uczyć się klasyki i współczesnego. Bardzo chciałabym dostać się do szkoły baletowej... Jednak moje szanse z minuty na minutę robią się coraz mniejsze (także z powodu niechęci do tańca moich rodziców, którzy chyba nie wyobrażają sobie, że można iść przez życie tańcząc...). Tak na poważnie myślę o studiach choreograficznych...
-
baletnicamarta
- Posty: 57
- Rejestracja: sob mar 29, 2008 7:42 pm
Ja zaczynałam w wieku 5 lat taniec towarzyski i chodziłam na rytmikę .. kiedy skończyło się przedszkole zrezygnowałam z tanca czego najbardziej żałuje :( Pózniej w wieku 11 lat zapisałam sie na balet .. po pewnym czasie znow zrezygnowałam i zaczełam niedawno tańvczyc jazz . radzę sobie nawet dobrze bo dużo tanczyłam w domu ..
-
martusiaa4u
- Posty: 500
- Rejestracja: ndz gru 11, 2005 6:24 pm
Miałam 7lat jak rozpoczęłam swoją przygodę z baletem... Jak byłam małym dzieckiem wszędzie było mnie pełno i wszystkim się interesowałam. Pewnego dnia zobaczyłam w telewizji spektakl baletowy [czy jakiś reportaż o balecie... mniejsza o to] i sstrasznie zaciekawił mnie ten styl tańca. Na drugi dzień mama zapisała mnie do szkoły baletowej i tak to się zaczęło... ;) Z początku nie wykazywałam wielkiego zainteresowania baletem, bo nie traktowałam go poważnie. Ale z czasem moje podejście się zmieniło. :) Na lepsze oczywiście. :P
-
ebaleciara
- Posty: 393
- Rejestracja: śr kwie 28, 2010 12:26 pm
O Boże, 3 lata, 4 lata, 5 lat. A ja? Dopiero jako jedenastolatka zaczęłam na poważnie tańczyć (nie wliczając w to trzeciorzędnej rytmiki w wieku wcześniej niż przedszkolnym, "wymyślanie tańców" na akademie na cześć i moje chodzenie na towarzyski przez jakiś miesiąc, góra godzinę tygodniowo, gdzie nie nauczyłam się nic poza: raz, dwa, cza, cza, cza!). A teraz mam ile? 13. Tak, 13. Tańczę od dwóch lat. Jezus, jestem przy was taaaka beznadziejna. A balet? Szczerze mówiąc nigdy nie uczyłam się klasyki tak na poważnie, w ognisku czy nawet SB. Rok temu miałam tyle podstaw baletu, ile udało mi się wyłapać na jazz`ie i modernie. I pojedynczym kursie z jedną panią z SB. W tym roku przez jakieś 3 miesiące mieliśmy dodatkową klasykę raz w tygodniu. Można powiedzieć, że jestem po części samoukiem...
A poza tym? Nic. Zero. Null.
A podobno ten nasz Gorzów taki pełen kultury, ze świetnymi zespołami, rozwinięty i roztańczony. Stolica województwa (jedna z dwóch, ale kij). A nie ma u nas zajęć z baletu, poza tymi, które są w szkole artystycznej.
Rany, chyba zaczyna mi się robić żal samej siebie. To nawet fascynujące.
A poza tym? Nic. Zero. Null.
A podobno ten nasz Gorzów taki pełen kultury, ze świetnymi zespołami, rozwinięty i roztańczony. Stolica województwa (jedna z dwóch, ale kij). A nie ma u nas zajęć z baletu, poza tymi, które są w szkole artystycznej.
Rany, chyba zaczyna mi się robić żal samej siebie. To nawet fascynujące.