Kiedy zaczeliście?

Miejsce na tematy luźno związane z baletem, tańcem i kulturą, a także posty "zapoznawcze" nowych członków Forum, nawiązywanie kontaktów;
Bajaderka
Posty: 2382
Rejestracja: wt lis 22, 2005 8:45 pm

Post autor: Bajaderka »

Kosssela, to się minęłyśmy;P Ja chodziłam w tym czasie na os. podwawelskie do filii Sb w Krakowie zamiast na Łobzowską;)
Alice
Posty: 19
Rejestracja: śr sie 13, 2008 5:59 pm

Post autor: Alice »

Ja od 7 roku życia zaczęłam tańczyć, ale z baletem miałam doczynienia od 12 :)
Alleoya
Posty: 340
Rejestracja: czw mar 06, 2008 2:41 pm

Post autor: Alleoya »

Ja zaczęłam tańczyć w wieku 7 lat, tańczyłam towarzyski przez rok. Później w trzeciej klasie, czyli w wieku 9 lat, tańczyłam przez rok nowoczesny. No i wegetowałam przez 5 lat, czego dziś bardzo żałuję... W wieku 15 lat zaczęłam uczyć się klasyki i współczesnego. Bardzo chciałabym dostać się do szkoły baletowej... Jednak moje szanse z minuty na minutę robią się coraz mniejsze (także z powodu niechęci do tańca moich rodziców, którzy chyba nie wyobrażają sobie, że można iść przez życie tańcząc...). Tak na poważnie myślę o studiach choreograficznych...
baletnicamarta
Posty: 57
Rejestracja: sob mar 29, 2008 7:42 pm

Post autor: baletnicamarta »

ja jak miałam 3,5 lata do na rytmikę a w wieku 6 lat na balet do prywatnej szkoły baletowej i tak do dziś!
.dulce.
Posty: 101
Rejestracja: ndz gru 28, 2008 6:25 pm

Post autor: .dulce. »

Ja zaczynałam w wieku 5 lat taniec towarzyski i chodziłam na rytmikę .. kiedy skończyło się przedszkole zrezygnowałam z tanca czego najbardziej żałuje :( Pózniej w wieku 11 lat zapisałam sie na balet .. po pewnym czasie znow zrezygnowałam i zaczełam niedawno tańvczyc jazz . radzę sobie nawet dobrze bo dużo tanczyłam w domu ..
martusiaa4u
Posty: 500
Rejestracja: ndz gru 11, 2005 6:24 pm

Post autor: martusiaa4u »

Ja zaczełam w wieku 6 lat xD ^^ aż do 17 roku życia tańczylam ; )))
teraz rewia ^^
Siunia
Posty: 198
Rejestracja: śr lis 05, 2008 4:48 pm

Post autor: Siunia »

Ja trafiłam na balet przypadkiem... Lekarz powiedział, że przydałby mi się taniec, a tata usłyszał od znajomej o ognisku, do którego chodzę. Mama opowiadała mi, że była przekonana, że po roku mi się znudzi. Ale ja złapałam bakcyla, chodzę 7 rok i nie zamierzam rezygnować z baletu :D
Namida
Posty: 18
Rejestracja: pn lut 23, 2009 4:26 pm

Post autor: Namida »

W wieku pięciu lat i pół roku zostałam uczennicą (to brzmi dumnie) na zajęciach z tańca klasycznego i akrobatyki w studiu taneczno-aktorskim mieszczacym się w szkole baletowej na ul.Moliera w Warszawie. I tkwię tam nadal. Może już bardziej pod kątem tańca nowoczesnego ale balet kocham nadal. :)
Bambyno
Posty: 151
Rejestracja: ndz sty 17, 2010 6:00 pm

Post autor: Bambyno »

Miałam 7lat jak rozpoczęłam swoją przygodę z baletem... Jak byłam małym dzieckiem wszędzie było mnie pełno i wszystkim się interesowałam. Pewnego dnia zobaczyłam w telewizji spektakl baletowy [czy jakiś reportaż o balecie... mniejsza o to] i sstrasznie zaciekawił mnie ten styl tańca. Na drugi dzień mama zapisała mnie do szkoły baletowej i tak to się zaczęło... ;) Z początku nie wykazywałam wielkiego zainteresowania baletem, bo nie traktowałam go poważnie. Ale z czasem moje podejście się zmieniło. :) Na lepsze oczywiście. :P
ebaleciara
Posty: 393
Rejestracja: śr kwie 28, 2010 12:26 pm

Post autor: ebaleciara »

O Boże, 3 lata, 4 lata, 5 lat. A ja? Dopiero jako jedenastolatka zaczęłam na poważnie tańczyć (nie wliczając w to trzeciorzędnej rytmiki w wieku wcześniej niż przedszkolnym, "wymyślanie tańców" na akademie na cześć i moje chodzenie na towarzyski przez jakiś miesiąc, góra godzinę tygodniowo, gdzie nie nauczyłam się nic poza: raz, dwa, cza, cza, cza!). A teraz mam ile? 13. Tak, 13. Tańczę od dwóch lat. Jezus, jestem przy was taaaka beznadziejna. A balet? Szczerze mówiąc nigdy nie uczyłam się klasyki tak na poważnie, w ognisku czy nawet SB. Rok temu miałam tyle podstaw baletu, ile udało mi się wyłapać na jazz`ie i modernie. I pojedynczym kursie z jedną panią z SB. W tym roku przez jakieś 3 miesiące mieliśmy dodatkową klasykę raz w tygodniu. Można powiedzieć, że jestem po części samoukiem...
A poza tym? Nic. Zero. Null.
A podobno ten nasz Gorzów taki pełen kultury, ze świetnymi zespołami, rozwinięty i roztańczony. Stolica województwa (jedna z dwóch, ale kij). A nie ma u nas zajęć z baletu, poza tymi, które są w szkole artystycznej.
Rany, chyba zaczyna mi się robić żal samej siebie. To nawet fascynujące.
ODPOWIEDZ