Maksim Woitiul (Wojtiul)
-
baletqueen
- Posty: 120
- Rejestracja: sob lip 07, 2007 1:12 pm
-
baletqueen
- Posty: 120
- Rejestracja: sob lip 07, 2007 1:12 pm
Witam:) Moje pytanie moze wydac sie smieszne i nieco tendencyjne, ale chcialabym sie zapytac czy wiadomo cos o zyciu prywatnym Maksima. Jedyne, co udalo mi sie znalezc o tym wspanialym tancerzu to suche fakty zwiazane z praca, wyjazdami i pochodzeniem. A bardziej prywatnie?;) Z gory dziekuje bardzo za odpowiedzi!;)
Napiszę to tu ale odnosi się to do wszystkich innych tematów (dyt. tancerek i tancerzy). To jest forum baletowe, a nie baletowy pudelek. I artyści pracujący w teatrach to nie doda czy jola rutowicz. I tancerze z teatrów operowo-baletowych nie są osobami publicznymi. W takim razie uważam taką dyskusję na publicznym forum za co najmniej nie na miejscu i proponuję zająć się jednak tematami artystycznymi.
-
baletqueen
- Posty: 120
- Rejestracja: sob lip 07, 2007 1:12 pm
Ja też zdecydowanie bym nie chciała by nasze forum zaczęło przypominać internetowego pudelka. Jeśli już taka nasza natura ;) że najbardziej ciekawe wydają nam się pikantne szczegóły z życia obcych nam ludzi, wolałabym byśmy wymieniali je między sobą prywatnie a nie na publicznym forum - o ile wogle musimy to robić? ;)
A już w przyszłą środę zobaczymy Maksia w roli Wrońskiego w Kareninie. Na moje niewprawione oko jest to świetna decyzja obsadowa - jakoś tak intuicyjnie tancerz mi do niej pasuje - młody, przystojny amant, nie całkiem dojrzały, chyba jednak nie zbyt chętny do wzięcia na siebie odpowiedzialności .. Maksio ze swoją urodą - księcia z bajki ;) vel młodzieńca łamiącego dziewczęce serca zdaję się być idealny... Natomiast gdy myślę o owym podkręcaniu wąsika (na które zwróciła mi wczoraj uwagę Kasia ;)) i o pewnej zabawności tego bohatera (z jednej strony honor, odwaga, ambicja i gotowość do pojedynku o Annę, a z drugiej jak już strzela to nie trafia :lol: ) o jego wielkim przekonaniu o sile własnej miłości ("Tyś nigdy nie kochał - powidział cicho Wroński patrząc przed siebie i myśląc o Annie.") to myślę, że również chętnie zobaczę jak zrobi to Basałajew. Chociaż, gdy znów przypominam sobie Basałajewa jako jednego z książąt w Śpiącej, z tym co w moich oczach choć urocze i rozbrajające ale jednak trochę sprawiające wrażenie przedrzeźniania (vel nadmiernego wchodzenia w rolę) czyli tym co milton nazywa "wyrazem" ;) to zdaję się, że właśnie on mógłby być dobrym Kareninem. W moich oczach to co on robi jako Książe Charmant, jest dokładnie tym samym językiem jakim Karenin zwraca się do Anny, gdy np.odbiera ją z pociągu: " Jak widzisz cały twój mąż, czuły niczym w rok po ślubie, płonął pragnieniem ujrzenia cię - rzekł Aleksy Aleksandrowicz swym powolnym, wysokim głosem i tym tonem, którym prawie zawsze zwracał się do żony, jakby kpiąc z kogoś, kto by w ten sposób mówił naprawdę." Ale znów Basałajew z tym całym swoim zewnętrznym wyrazem nie mógłby przecież grać roli urzędnika i formalisty, który tak głęboko chowa nawet przed samym sobą swoje uczucia... Poczekamy, zobaczymy - na pewno obydwu będą ogląć z wielką ciekawością i przeczuwam, że obydwaj sprawią widzom w tej roli dużo przyjemności z oglądania :D ... Zwłaszcza, że tak jak Maksio ze swoją opinią dobrego tancerza ( i z tym, że oczywiście mogłabym na niego w duecie z Izą patrzeć godzinami) - momentami robił na mnie wrażenie ciut zaspanego na początku sezonu, tak Basałajew zaczął mnie trochę bardziej do siebie przekonywać jako Desire - nie wiem czy to kwestia po prostu rozbudzenia we mnie odrobiny sympatii czy może jednak lepiej tańczy (może wyżej skacze?) niż przed wakacjami?.. Oj na pewno na Kareninie będzie czemu się przyglądać :)
Na razie, w oczekiwaniu na premierę, zamiast ploteczek, podrzucam Wam kilka cytatów z powieści nt samego Wrońskiego:
[quote:afbd3466c5]"-Wroński to jeden z synów hrabiego Kiryłła Iwanowicza Wrońskiego i jeden z najświetniejszych okazów petersburskiej pozłacanej młodzieży. Poznałem się z nim w Twerze, kiedy byłem tam urzędnikiem, a on przyjeżdzał na pobór rekruta. Bogaty, przystojny, ogromnie ustosunkowany, fligiel-adiutant, a przy tym nadzwyczaj miły, poczciwy chłopak. A nawet więcej niż poczciwy: poznałem go bliżej i przekonałem się, że jest w dodatku wykształcony i całkiem niegłupi. To człowiek, który wysoko zajdzie."[/quote:afbd3466c5]
[quote:afbd3466c5]"Wroński nie zaznał nigdy rodzinnego życia. Matka jego, za młodu jaśniejąca świetnością w salonach, miała jeszcze jako mężatka, a zwłaszcza po śmierci męża, wiele głośnych w towarzystwie romansów. Ojca Wroński prawie nie pamiętał, wychowywał się w Korpusie Paziów.
Ukończywszy szkołę, jako bardzo młody, elegancki oficer od razu przyswoił sobie tryb życia zamożnych petersburskich wojskowych. Chociaż nawet bywał z rzadka w petersburskim wielkim świecie, jednak wszystkie jego miłosne sprawy rozgrywały się poza obrębem towarzystwa.
W moskwie poznał po raz pierwszy - po zbytkowym, a prostackim życiu petersburskim - urok obcowania z miłą, niewinną dziewczyną z towarzystwa, która go pokochała. Nawet na myśl mu nie przyszło, że w jego stosunku do Kitty mogłoby być coś złego. Z nią przeważnie tańczył na balach, bywał u nich w domu. Mówił z nią o tym, o czym zwykle rozmawia się w towarzystwie: o różnych głupstewkach, lecz o głupstewkach, w które bezwiednie wkładał na jej intencję określony sens. Mimo, że nie powiedział jej nictakiego, czego nie mógłby powiedzieć przy wszystkich, czuł, że dziewczyna staje się coraz bardziej od niego zależna, a im mocniej to wyczuwał, tym większą mu to sprawiało przyjemność i tym tkliwsze stawały się dla niej jego uczucia. Nie wiedział, że postępowanie jego wobec Kitty posiada określoną nazwę, że jest to zwykłe rozkochiwanie panien, bez zamiaru małżeństwa. Nie zdawał sobie sprawy, że takie rozkochiwanie jednym ze złych uczynków przyjętych w gronie świetnej młodzieży jego pokroju. Wydawało mu się, że on pierwszy wynalazł tę przyjemność, toteż upajał się swym wynalazkiem."[/quote:afbd3466c5]
A teraz - jak na razie [b:afbd3466c5]mój ulubiny (najpiękniejszy i najważniejszy :D ) fragment[/b:afbd3466c5] - gdy zobaczył po raz pierwszy Annę:
[quote:afbd3466c5]"Wroński wszedł za konduktorem do wagonu i przy wejściu do przedziału zatrzymał się, aby przepuścić wychodzącą damę. Jedno tylko przelotne spojrzenie rzucone spojrzenie na jej powierzchowność wystarczyło Wrońskiemu, by instynktem światowca zaliczyć ją do najlepszego towarzystwa. Powiedział [i:afbd3466c5]pardon[/i:afbd3466c5] i już miał iść dalej, gdy poczuł, że musi raz jeszcze na nią spojrzeć: nie dlatego, że była bardzo piękna, i nie dlatego, że od całej jej postaci bił jakiś wytworny dyskretny urok, ale ponieważ w chwili gdy go mijała, wyraz jej ślicznej twarzy tchnął szczególnie łagodną tkliwością. Obejrzał się i zobaczył, że ona również odwróciła głowę: spojrzenie jej błyszczących, szarych oczu, które od niezwykle gęstych rzęs wydawały się ciemne, zatrzymało się na jego twarzy przyjaźnie i z uwagą, jak gdyby wyrażając uznanie, i natychmiast, wyraźnie kogoś szukając, przeniosło się na nadchodzący tłum. W tym krótkim spojrzeniu Wroński zdążył zauważyć powściąganą żywość, która grała na jej twarzy i przelatywała od błyszczących oczy do ledwo dostrzegalnego uśmiechu wyginającego kąciki czerwonych warg... Jakby istotę jej przepełnił jakiś nadmiar, który pomimo jej woli przejawiał się to w blasku jej oczu, to w uśmiechu. W oczach zdołała ów blask rozmyślnie zgasić, lecz jaśniał on ciągle, w brew jej chęciom, w ledwo dostrzegalnym uśmiechu."[/quote:afbd3466c5]
No i żeby nie przesadzać z przepisywaniem książki ;) , jeszcze tylko jeden o jego kodeksie moralnym:
[quote:afbd3466c5]"Życie Wrońskiego można było nazwać szczególnie szczęśliwym, ponieważ posiadał on kodeks prawideł, nieomylnie określający, co należy a czego nie należy czynić. Wobec tego, że kodeks ów obejmował bardzo niewielki zakres możliwości, a prawidła były niewątpliwe, Wroński, który nigdy nie wychodził poza ten zakres, niegdy ani przez chwilę nie wahał się wykonać tego co należało. Prawidła te niezłomnie określały, że szulerowi trzeba zapłacić, a krawcowi - nie trzeba; że nie wolno skłamać wobec mężczyzny, natomiast okłamywać kobiety - wolno; że nie wolno oszukiwać nikogo - męża jednak można; że samemu nie przebacza się nikomu obrazy, natomiast obrażać innych - wolno itd. Wszystkie te prawidła mogły być niemądre, niemoralne, ale były niewątpliwe, i trzymając się ich Wroński mógł wysoko nosić głowę i czuć się spokojnym. Dopiero z okazji swego stosunku do Anny zaczął wyczuwać w ostatnich czasach, że jego regulamin nie przewidział okoliczności wyjątkowych i że przyszłość niesie ze sobą przeszkody i wątpliwości, dla których brak nici przewodniej w tym kodeksie..."[/quote:afbd3466c5]
A już w przyszłą środę zobaczymy Maksia w roli Wrońskiego w Kareninie. Na moje niewprawione oko jest to świetna decyzja obsadowa - jakoś tak intuicyjnie tancerz mi do niej pasuje - młody, przystojny amant, nie całkiem dojrzały, chyba jednak nie zbyt chętny do wzięcia na siebie odpowiedzialności .. Maksio ze swoją urodą - księcia z bajki ;) vel młodzieńca łamiącego dziewczęce serca zdaję się być idealny... Natomiast gdy myślę o owym podkręcaniu wąsika (na które zwróciła mi wczoraj uwagę Kasia ;)) i o pewnej zabawności tego bohatera (z jednej strony honor, odwaga, ambicja i gotowość do pojedynku o Annę, a z drugiej jak już strzela to nie trafia :lol: ) o jego wielkim przekonaniu o sile własnej miłości ("Tyś nigdy nie kochał - powidział cicho Wroński patrząc przed siebie i myśląc o Annie.") to myślę, że również chętnie zobaczę jak zrobi to Basałajew. Chociaż, gdy znów przypominam sobie Basałajewa jako jednego z książąt w Śpiącej, z tym co w moich oczach choć urocze i rozbrajające ale jednak trochę sprawiające wrażenie przedrzeźniania (vel nadmiernego wchodzenia w rolę) czyli tym co milton nazywa "wyrazem" ;) to zdaję się, że właśnie on mógłby być dobrym Kareninem. W moich oczach to co on robi jako Książe Charmant, jest dokładnie tym samym językiem jakim Karenin zwraca się do Anny, gdy np.odbiera ją z pociągu: " Jak widzisz cały twój mąż, czuły niczym w rok po ślubie, płonął pragnieniem ujrzenia cię - rzekł Aleksy Aleksandrowicz swym powolnym, wysokim głosem i tym tonem, którym prawie zawsze zwracał się do żony, jakby kpiąc z kogoś, kto by w ten sposób mówił naprawdę." Ale znów Basałajew z tym całym swoim zewnętrznym wyrazem nie mógłby przecież grać roli urzędnika i formalisty, który tak głęboko chowa nawet przed samym sobą swoje uczucia... Poczekamy, zobaczymy - na pewno obydwu będą ogląć z wielką ciekawością i przeczuwam, że obydwaj sprawią widzom w tej roli dużo przyjemności z oglądania :D ... Zwłaszcza, że tak jak Maksio ze swoją opinią dobrego tancerza ( i z tym, że oczywiście mogłabym na niego w duecie z Izą patrzeć godzinami) - momentami robił na mnie wrażenie ciut zaspanego na początku sezonu, tak Basałajew zaczął mnie trochę bardziej do siebie przekonywać jako Desire - nie wiem czy to kwestia po prostu rozbudzenia we mnie odrobiny sympatii czy może jednak lepiej tańczy (może wyżej skacze?) niż przed wakacjami?.. Oj na pewno na Kareninie będzie czemu się przyglądać :)
Na razie, w oczekiwaniu na premierę, zamiast ploteczek, podrzucam Wam kilka cytatów z powieści nt samego Wrońskiego:
[quote:afbd3466c5]"-Wroński to jeden z synów hrabiego Kiryłła Iwanowicza Wrońskiego i jeden z najświetniejszych okazów petersburskiej pozłacanej młodzieży. Poznałem się z nim w Twerze, kiedy byłem tam urzędnikiem, a on przyjeżdzał na pobór rekruta. Bogaty, przystojny, ogromnie ustosunkowany, fligiel-adiutant, a przy tym nadzwyczaj miły, poczciwy chłopak. A nawet więcej niż poczciwy: poznałem go bliżej i przekonałem się, że jest w dodatku wykształcony i całkiem niegłupi. To człowiek, który wysoko zajdzie."[/quote:afbd3466c5]
[quote:afbd3466c5]"Wroński nie zaznał nigdy rodzinnego życia. Matka jego, za młodu jaśniejąca świetnością w salonach, miała jeszcze jako mężatka, a zwłaszcza po śmierci męża, wiele głośnych w towarzystwie romansów. Ojca Wroński prawie nie pamiętał, wychowywał się w Korpusie Paziów.
Ukończywszy szkołę, jako bardzo młody, elegancki oficer od razu przyswoił sobie tryb życia zamożnych petersburskich wojskowych. Chociaż nawet bywał z rzadka w petersburskim wielkim świecie, jednak wszystkie jego miłosne sprawy rozgrywały się poza obrębem towarzystwa.
W moskwie poznał po raz pierwszy - po zbytkowym, a prostackim życiu petersburskim - urok obcowania z miłą, niewinną dziewczyną z towarzystwa, która go pokochała. Nawet na myśl mu nie przyszło, że w jego stosunku do Kitty mogłoby być coś złego. Z nią przeważnie tańczył na balach, bywał u nich w domu. Mówił z nią o tym, o czym zwykle rozmawia się w towarzystwie: o różnych głupstewkach, lecz o głupstewkach, w które bezwiednie wkładał na jej intencję określony sens. Mimo, że nie powiedział jej nictakiego, czego nie mógłby powiedzieć przy wszystkich, czuł, że dziewczyna staje się coraz bardziej od niego zależna, a im mocniej to wyczuwał, tym większą mu to sprawiało przyjemność i tym tkliwsze stawały się dla niej jego uczucia. Nie wiedział, że postępowanie jego wobec Kitty posiada określoną nazwę, że jest to zwykłe rozkochiwanie panien, bez zamiaru małżeństwa. Nie zdawał sobie sprawy, że takie rozkochiwanie jednym ze złych uczynków przyjętych w gronie świetnej młodzieży jego pokroju. Wydawało mu się, że on pierwszy wynalazł tę przyjemność, toteż upajał się swym wynalazkiem."[/quote:afbd3466c5]
A teraz - jak na razie [b:afbd3466c5]mój ulubiny (najpiękniejszy i najważniejszy :D ) fragment[/b:afbd3466c5] - gdy zobaczył po raz pierwszy Annę:
[quote:afbd3466c5]"Wroński wszedł za konduktorem do wagonu i przy wejściu do przedziału zatrzymał się, aby przepuścić wychodzącą damę. Jedno tylko przelotne spojrzenie rzucone spojrzenie na jej powierzchowność wystarczyło Wrońskiemu, by instynktem światowca zaliczyć ją do najlepszego towarzystwa. Powiedział [i:afbd3466c5]pardon[/i:afbd3466c5] i już miał iść dalej, gdy poczuł, że musi raz jeszcze na nią spojrzeć: nie dlatego, że była bardzo piękna, i nie dlatego, że od całej jej postaci bił jakiś wytworny dyskretny urok, ale ponieważ w chwili gdy go mijała, wyraz jej ślicznej twarzy tchnął szczególnie łagodną tkliwością. Obejrzał się i zobaczył, że ona również odwróciła głowę: spojrzenie jej błyszczących, szarych oczu, które od niezwykle gęstych rzęs wydawały się ciemne, zatrzymało się na jego twarzy przyjaźnie i z uwagą, jak gdyby wyrażając uznanie, i natychmiast, wyraźnie kogoś szukając, przeniosło się na nadchodzący tłum. W tym krótkim spojrzeniu Wroński zdążył zauważyć powściąganą żywość, która grała na jej twarzy i przelatywała od błyszczących oczy do ledwo dostrzegalnego uśmiechu wyginającego kąciki czerwonych warg... Jakby istotę jej przepełnił jakiś nadmiar, który pomimo jej woli przejawiał się to w blasku jej oczu, to w uśmiechu. W oczach zdołała ów blask rozmyślnie zgasić, lecz jaśniał on ciągle, w brew jej chęciom, w ledwo dostrzegalnym uśmiechu."[/quote:afbd3466c5]
No i żeby nie przesadzać z przepisywaniem książki ;) , jeszcze tylko jeden o jego kodeksie moralnym:
[quote:afbd3466c5]"Życie Wrońskiego można było nazwać szczególnie szczęśliwym, ponieważ posiadał on kodeks prawideł, nieomylnie określający, co należy a czego nie należy czynić. Wobec tego, że kodeks ów obejmował bardzo niewielki zakres możliwości, a prawidła były niewątpliwe, Wroński, który nigdy nie wychodził poza ten zakres, niegdy ani przez chwilę nie wahał się wykonać tego co należało. Prawidła te niezłomnie określały, że szulerowi trzeba zapłacić, a krawcowi - nie trzeba; że nie wolno skłamać wobec mężczyzny, natomiast okłamywać kobiety - wolno; że nie wolno oszukiwać nikogo - męża jednak można; że samemu nie przebacza się nikomu obrazy, natomiast obrażać innych - wolno itd. Wszystkie te prawidła mogły być niemądre, niemoralne, ale były niewątpliwe, i trzymając się ich Wroński mógł wysoko nosić głowę i czuć się spokojnym. Dopiero z okazji swego stosunku do Anny zaczął wyczuwać w ostatnich czasach, że jego regulamin nie przewidział okoliczności wyjątkowych i że przyszłość niesie ze sobą przeszkody i wątpliwości, dla których brak nici przewodniej w tym kodeksie..."[/quote:afbd3466c5]