Primabalerina
A JAK ROLE NP. JEDNEJ Z PRZYJACIÓŁEK KSIĘCIA CZY ŁABĘDZIE ITP. GRA DZIEWCZYNA UCZĄCA SIĘ JESZCZE W SZKOLE BALETOWEJ (OKOŁO 15 LAT I JEST TAK ZDOLNA) I OPRÓCZ TEGO WYGRYWA WAŻNE KONKURSY A NAWET TAŃCZY GŁÓWNE ROLETO CZY MA SZANSE ZDOBYĆ SZYBCIEJ TAKI TYTUŁ? a I CZY UCZEN/NICA MOGĄ ZAGRAĆ GŁÓWNA ROLE W JAKIMS BALECIE NP. ODETTE W JEZIORZE CZY TO JEST WOGÓLE MOŻLIWE (OCZYWIŚCIE PRZY WIELKIM TALENCIE I OGROMNYCH UMIEJĘTNOSCIACH CHODZI MI O SPEKTAKL TAKI W OPERZE PRAWDZIWY Z ZAWODOWYMI TANCERZAMI?)
po 1.- nie krzycz, tzn nie pisz caps lockiem
po drugie- gdzieś słyszałam(chyba nawet na tym forum), że za granicą tancerka w wieku bodajże lat 16 zatańczyła kitri w don quixote, w 'poważnym'(no, czyli bardziej znanym czy .. no nie wiem, jak to określić...) teatrze [nie pamiętam już o kogo chodziło, ale chyba stosunkowo znana osoba]
po drugie- gdzieś słyszałam(chyba nawet na tym forum), że za granicą tancerka w wieku bodajże lat 16 zatańczyła kitri w don quixote, w 'poważnym'(no, czyli bardziej znanym czy .. no nie wiem, jak to określić...) teatrze [nie pamiętam już o kogo chodziło, ale chyba stosunkowo znana osoba]
Oczywiście wszystko jest mozliwe przy wielkim talencie. Raczej nikt nie mianuje takiej nastoletniej tancerki od razu primabalerina bo na to potrzeba sprawdzenia sie w wielu rolach, pewnej wszechstronności i po prostu tego czegos co nazwałabym "klasą".
Oczywiscie nie trzeba ukończyć OSB zeby móc zadebiutowac w duzej roli w powaznym teatrze. Przykład: Izabela Milewska jeszcze nie ukończyła szkoły gdy zatańczyła rolę (specjalnie dla niej przygotowaną) Julii w nowej inscenizacji Romea i Julii w Operze Narodowej
Oczywiscie nie trzeba ukończyć OSB zeby móc zadebiutowac w duzej roli w powaznym teatrze. Przykład: Izabela Milewska jeszcze nie ukończyła szkoły gdy zatańczyła rolę (specjalnie dla niej przygotowaną) Julii w nowej inscenizacji Romea i Julii w Operze Narodowej
Iza Milewska.....(ach, rozmarzyłem się.....cudowna jest).
A tak pozatym od siebie coś dodam. Przeważnie jest kolejność najpierw tańczenie ról a potem awansowania. I nie powinno być odwrotnie. Chodzi o to że jak się daje szanse komuś na debiut w dużej roli to nie wiadomo od razu czy aby na pewno sobie poradzi. A awans powinien być nagrodą. I tak jest. Zdażają się (szczególnie ostatnimi czasy) awanse typu corps de ballet-solistka (z pominięciem koryfeja). Ala baaaaaaardzo żadko (prawie nigdy) zdaża się od razu pominąć 2 stopnie. Zresztą ja uwarzam że jest to bardzo niedobre, poniewż tańczenie w corps uczy oprócz repertuaru również pokory i stopniowe awansowanie jest bardzo mądre. Bo już tytuł pierwszej solistki (czy solisty) jest bardzo prestiżowy. I tu trzbe już mieć odpowiednie doświadczenie, wytańczone role, dojrzałość artystyczną którą zdobywa się z wiekiem. A z braku pieniędzy (albo rozgrywek personalnych) zdaża się np. że koryfejka bardzo długo gra solowe role i dalej jest koryfejką.
Co do Izy jeszcze. To chyba Kasiu nie do końca tak było.
Strona tw-op http://www.teatrwielki.pl/ludzie.php?action=search&full=1&id=183# podaje trochę inne informacje. W pierwszym roku po szkole ( i teraz nie wadomo czy zaczęła od razu jako jako koryfejka czy z corps bardzo szybko awansowała na koryfejkę) właśnie jako jako koryfejka tańczyła Julię. Co i tak jest przecież ewenementem. I właśnie wtedy dostała solistkę. Pierwszą solistkę dostała kilka lat później (wytańczony repertuar w teatrze i 3 lata w Hamburgu).
A co do tytułu prima baleriny to w warszawie ten tytuł od wielu lat nie jest nikomu przyznany (w/g mnie akurat nie słusznie). Dlatego uważam że nie realne przyznanie tutyłu prmabaleriny zaraz pos szkole. Zresztą to było by chore bo to tytuł wielkich artystek.
A co do kitri. Np. Osipova w wieku 18 lat zatańczyła w Bolszoj. I poraziła techniką (n. w fouette zaczęła od 10 podwójnych) ale ma tytuł solistki do dziś. A w tamtej hierachi są jeszcze 3 wyższe stopnie (u nas 2 ) i wszystkie mają bardzo dużą ilość solistek i solistów
I jeszcze jedno. Spektakularne awanse mają czasem miejsce w Operze Paryskiej (ostani taki awans miał Ganio a wcześniej tancerze wcześniejszego pokolenia). Ale ja myślę że to nie tylko wynika z umiejętności ale również z pewnej tradycji w teatrach (w wręcz krajach)
No i na koniec to co pisała kasia. Tytuł primabaleriny jest bardzo prestiżowy i stanowi ukoronowanie kariery. Więc morze nie szastajmy tak tytułami.
BTW Ja nie potrafię chyba pisać krótkich postów. To tyle
A tak pozatym od siebie coś dodam. Przeważnie jest kolejność najpierw tańczenie ról a potem awansowania. I nie powinno być odwrotnie. Chodzi o to że jak się daje szanse komuś na debiut w dużej roli to nie wiadomo od razu czy aby na pewno sobie poradzi. A awans powinien być nagrodą. I tak jest. Zdażają się (szczególnie ostatnimi czasy) awanse typu corps de ballet-solistka (z pominięciem koryfeja). Ala baaaaaaardzo żadko (prawie nigdy) zdaża się od razu pominąć 2 stopnie. Zresztą ja uwarzam że jest to bardzo niedobre, poniewż tańczenie w corps uczy oprócz repertuaru również pokory i stopniowe awansowanie jest bardzo mądre. Bo już tytuł pierwszej solistki (czy solisty) jest bardzo prestiżowy. I tu trzbe już mieć odpowiednie doświadczenie, wytańczone role, dojrzałość artystyczną którą zdobywa się z wiekiem. A z braku pieniędzy (albo rozgrywek personalnych) zdaża się np. że koryfejka bardzo długo gra solowe role i dalej jest koryfejką.
Co do Izy jeszcze. To chyba Kasiu nie do końca tak było.
Strona tw-op http://www.teatrwielki.pl/ludzie.php?action=search&full=1&id=183# podaje trochę inne informacje. W pierwszym roku po szkole ( i teraz nie wadomo czy zaczęła od razu jako jako koryfejka czy z corps bardzo szybko awansowała na koryfejkę) właśnie jako jako koryfejka tańczyła Julię. Co i tak jest przecież ewenementem. I właśnie wtedy dostała solistkę. Pierwszą solistkę dostała kilka lat później (wytańczony repertuar w teatrze i 3 lata w Hamburgu).
A co do tytułu prima baleriny to w warszawie ten tytuł od wielu lat nie jest nikomu przyznany (w/g mnie akurat nie słusznie). Dlatego uważam że nie realne przyznanie tutyłu prmabaleriny zaraz pos szkole. Zresztą to było by chore bo to tytuł wielkich artystek.
A co do kitri. Np. Osipova w wieku 18 lat zatańczyła w Bolszoj. I poraziła techniką (n. w fouette zaczęła od 10 podwójnych) ale ma tytuł solistki do dziś. A w tamtej hierachi są jeszcze 3 wyższe stopnie (u nas 2 ) i wszystkie mają bardzo dużą ilość solistek i solistów
I jeszcze jedno. Spektakularne awanse mają czasem miejsce w Operze Paryskiej (ostani taki awans miał Ganio a wcześniej tancerze wcześniejszego pokolenia). Ale ja myślę że to nie tylko wynika z umiejętności ale również z pewnej tradycji w teatrach (w wręcz krajach)
No i na koniec to co pisała kasia. Tytuł primabaleriny jest bardzo prestiżowy i stanowi ukoronowanie kariery. Więc morze nie szastajmy tak tytułami.
BTW Ja nie potrafię chyba pisać krótkich postów. To tyle
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
[quote:f03f35207e="milton"]
Tytuł primabaleriny jest bardzo prestiżowy i stanowi ukoronowanie kariery. Więc morze nie szastajmy tak tytułami[/quote:f03f35207e]
prestiżowy jak najbardziej ale przyznawanie najwyższego tytułu jako ukonorownie kariery czyli prawie na jej zakończenie stosowane jako reguła to już zupełnie bezsensu i świadczy o słabosci zespołu a nie o jego sile podobnie jak przyznawanie tytułu tylko jednej tancerce albo żadnej - co niestety ma miejsce w Polsce. wydaje mi sie że to sytuacja bez precedensu
wszystkie liczące się zespoły mają primabaleriny i pierwszych tancerzy w liczbie mnogiej i w różnym wieku (wiekszośc jednak bywa nominowana w wieku dla tancerza najowocniejszym 25-35)
według mnie z "szastaniem" tytułami nie ma to nic wspólnego
Tytuł primabaleriny jest bardzo prestiżowy i stanowi ukoronowanie kariery. Więc morze nie szastajmy tak tytułami[/quote:f03f35207e]
prestiżowy jak najbardziej ale przyznawanie najwyższego tytułu jako ukonorownie kariery czyli prawie na jej zakończenie stosowane jako reguła to już zupełnie bezsensu i świadczy o słabosci zespołu a nie o jego sile podobnie jak przyznawanie tytułu tylko jednej tancerce albo żadnej - co niestety ma miejsce w Polsce. wydaje mi sie że to sytuacja bez precedensu
wszystkie liczące się zespoły mają primabaleriny i pierwszych tancerzy w liczbie mnogiej i w różnym wieku (wiekszośc jednak bywa nominowana w wieku dla tancerza najowocniejszym 25-35)
według mnie z "szastaniem" tytułami nie ma to nic wspólnego
Częściowo się zgadzam a częściowo nie. Z jednej strony faktycznie przyznawanie tytułu primabaleriny w wieku powiedzmy 35 jest już przesadą. Ale jednak tytułów pierwszej solistgki a szczególnie primabaleriny poniżej 25 roku przyznawać nie należy. Poznieważ jednak nie o samą technikę chodzi ale też przecież o dojrzałaść artystyczną i zrobiony repertuar (po do awansu na takie stanowsko trzeba mieć wytańczonych ileś tam rół....co się bardzo chwali). Jak ktoś jest świetny to te 2 czy 3 lata nie zaszkodzą mu na niższym stanowisku, opanuje reprtuar większy a i się pokory nauczy. Dlatego spektakularne awanse na zachodzie (w iście holywoodzkim stylu) z corps na pierwszego tancerza czy primabalerinę są jednoznacznie ZŁE. Z drugiej strony sytuacja w polsce jest przesadą w drugą stronę. Bo mimo wszystko....ale naprwdę ten tyłuł jest komu przyznać. I wstyd że nie jest on od tylu lat przyznany. Niestety sytuacja z z najwyższymi stopniami jest również odzwierciedlenie ogólnej kondycji baletu w tym kraju. I kilka utalentowanych osób nie zmienia sytuacji która jest dramatyczna. Więc tutaj całkowicie zgadzam się z Joanną Bednarczyk.
Podsumowując.......było mi świetnie gdybyśmy mieli dużo utalentowanych tancerzy dając im sznsę na pokazanie na scenie ale tytuły przyznawali stopniowo (to w ich interesie tak naprawdę).
Podsumowując.......było mi świetnie gdybyśmy mieli dużo utalentowanych tancerzy dając im sznsę na pokazanie na scenie ale tytuły przyznawali stopniowo (to w ich interesie tak naprawdę).