Sytuacja w TW-ON
...ekhm...
w odylii zdecydowanie tancerka przesadziła z wyrazem. w odetcie była odylią..przerost formy nad treścią. sebastian solecki zestresowany aczkolwiek elegancki, rotbart dziecinny. zygfryd- tego nie da sie opisac.
oklaski wcale nie sa wyznacznikiem techniki czy wyrazu. na spektakle przychodzi zazwyczaj rózne 1800 osób a nie te same 1800.
PS. dzisiaj znowu tylko cztery duze labedzie w IV akcie...
w odylii zdecydowanie tancerka przesadziła z wyrazem. w odetcie była odylią..przerost formy nad treścią. sebastian solecki zestresowany aczkolwiek elegancki, rotbart dziecinny. zygfryd- tego nie da sie opisac.
oklaski wcale nie sa wyznacznikiem techniki czy wyrazu. na spektakle przychodzi zazwyczaj rózne 1800 osób a nie te same 1800.
PS. dzisiaj znowu tylko cztery duze labedzie w IV akcie...
-
Justyna Ch-ipcio
- Posty: 612
- Rejestracja: pt maja 06, 2005 12:52 pm
Tragedią dzisiejszego wieczoru była zdecydowanie Odetta/Odylia. Bez wdzięku, bez techniki, bez wyrazu z aktorstwem zbyt przerysowanym.
Benno też słaby głównie pod względem technicznym. Brak mu jete na odpowiednim poziomie, kręcąc piruety obwędrował około metra kwadratowego. Był bez wyrazu.
nie sposób mu odmówić jednak pewnej elegancji.
Rotbart bardzo dobrze rokujacy.
Siegfried świetny jak zazwyczaj w tym wykonaniu.
Jestem totalnym laikiem ale takim, który przychodzi do tego teatru od 30 lat :-))
Benno też słaby głównie pod względem technicznym. Brak mu jete na odpowiednim poziomie, kręcąc piruety obwędrował około metra kwadratowego. Był bez wyrazu.
nie sposób mu odmówić jednak pewnej elegancji.
Rotbart bardzo dobrze rokujacy.
Siegfried świetny jak zazwyczaj w tym wykonaniu.
Jestem totalnym laikiem ale takim, który przychodzi do tego teatru od 30 lat :-))
tak, Aspicio, ceni się... Podoba mi się Twoje trafne spostrzeżenie, co do charakteru widowni na przedstawieniach baletowych, a także to, że umiesz zauważyć w tancerzu również i dobre strony.... choć może bywa ich czasem troszeczkę za mało.
Pozwolę sobie na następującą off-dygresję :lol: : Filozofowie uczą że nie podejmuje się logicznej dyskusji z zakochaną kobietą (a tym bardziej jeśli jest ich 2 lub więcej ) bo logika i obiektywny punkt widzenia to i tak dla niej/nich nie ma teraz żadnego znaczenia :D :wink: :wink: :wink: :569: Nioch, nioch.... czujecie? :shock: Na forum trafił potężny Amor, wokół wersetów tego forum roznosi się słodko-uwodzicielski zapach srebrnego pyłu mandragory... Mój instykt łowcy-mysliwego wyczuwa manewry samego Kupidyna... O zgrozo! Ratujcie królową! (czytaj:"Administratorkę") :lol: Ratuj się kto może! Nie zniosę jak całe forum będzie zakochane! Balet to niczym małżeństwo zbyt poważna sprawa i tu nie ma miejsca na żadne jakieś amory :D
A wogóle to bardzo się cieszę że już 25 listopada 2007 (niedziela, godz.19:00), w Umiłowanym Teatrze Wielkim w Poznaniu (UTWP) zobaczę Maksima Wojtiula jako Zygfryda w "Jeziorze łabędzim". O biletach raczej juz zapomnijcie. Cieszę się, że wyrażone w zeszłym sezonie przez mnie życzenie, aby MW "przyzwyczajał sie do jedynie słusznej wielkości poznańskiej sceny operowej" stało się faktem. 8)
Niech żyje dyrektor Sławomir Pietras! Niech żyje! Niech żyje! (śpiewać chórem - unisono, 3x dziennie)
Partnerkę będzie miał bardzo OK bo Agnieszkę Wolną. Pewna specjalna skromność pomimo zaszczytnego tytułu 1 solistki jest jej wielką zaletą. p.Agnieszka może nigdy nie ucieka się do wirtuozerii czy powierzchownego manieryzmu, ale ja bardzo ją cenię w tańcu za solidność i poprawność. Jestem ogromnie ciekaw tego występu, bo przyznaję, że MW potrafi swoja obecnością w UTWP wykrzesać z tutejszych solistek całkiem nowe zalety. (Jak choćby bardzo podobali mi się w Harnasiach z Anną Kusz)
Tak więc przepraszam za szczerość-uszczypliwość, ale może jak Warszawa nie umie sobie poradzić ze skarbami jakie tam ma w balecie, to Poznań z przyjemnością weżmie je choćby "na przechowanie" ku wielkiej uciesze tutejszych widzów :P :) :D
PS. Rozumiem, że zobaczę Cię droga Kasiu G na widowni w UTWP? :wink:
Pozwolę sobie na następującą off-dygresję :lol: : Filozofowie uczą że nie podejmuje się logicznej dyskusji z zakochaną kobietą (a tym bardziej jeśli jest ich 2 lub więcej ) bo logika i obiektywny punkt widzenia to i tak dla niej/nich nie ma teraz żadnego znaczenia :D :wink: :wink: :wink: :569: Nioch, nioch.... czujecie? :shock: Na forum trafił potężny Amor, wokół wersetów tego forum roznosi się słodko-uwodzicielski zapach srebrnego pyłu mandragory... Mój instykt łowcy-mysliwego wyczuwa manewry samego Kupidyna... O zgrozo! Ratujcie królową! (czytaj:"Administratorkę") :lol: Ratuj się kto może! Nie zniosę jak całe forum będzie zakochane! Balet to niczym małżeństwo zbyt poważna sprawa i tu nie ma miejsca na żadne jakieś amory :D
A wogóle to bardzo się cieszę że już 25 listopada 2007 (niedziela, godz.19:00), w Umiłowanym Teatrze Wielkim w Poznaniu (UTWP) zobaczę Maksima Wojtiula jako Zygfryda w "Jeziorze łabędzim". O biletach raczej juz zapomnijcie. Cieszę się, że wyrażone w zeszłym sezonie przez mnie życzenie, aby MW "przyzwyczajał sie do jedynie słusznej wielkości poznańskiej sceny operowej" stało się faktem. 8)
Niech żyje dyrektor Sławomir Pietras! Niech żyje! Niech żyje! (śpiewać chórem - unisono, 3x dziennie)
Partnerkę będzie miał bardzo OK bo Agnieszkę Wolną. Pewna specjalna skromność pomimo zaszczytnego tytułu 1 solistki jest jej wielką zaletą. p.Agnieszka może nigdy nie ucieka się do wirtuozerii czy powierzchownego manieryzmu, ale ja bardzo ją cenię w tańcu za solidność i poprawność. Jestem ogromnie ciekaw tego występu, bo przyznaję, że MW potrafi swoja obecnością w UTWP wykrzesać z tutejszych solistek całkiem nowe zalety. (Jak choćby bardzo podobali mi się w Harnasiach z Anną Kusz)
Tak więc przepraszam za szczerość-uszczypliwość, ale może jak Warszawa nie umie sobie poradzić ze skarbami jakie tam ma w balecie, to Poznań z przyjemnością weżmie je choćby "na przechowanie" ku wielkiej uciesze tutejszych widzów :P :) :D
PS. Rozumiem, że zobaczę Cię droga Kasiu G na widowni w UTWP? :wink:
[quote:4b49c1fc88="Scarpia"]Mój instykt łowcy-mysliwego wyczuwa manewry samego Kupidyna... O zgrozo! Ratujcie królową! (czytaj:"Administratorkę") :lol: Ratuj się kto może! Nie zniosę jak całe forum będzie zakochane! :[/quote:4b49c1fc88]
Spokojnie, ja tam jestem stała w miłosci, i moja miłosc bezwarunkowa zarezerwowana jest tylko dla dwóch tancezry - obu juz nietanczących (Gruziel i Muchamiedow w tej kolejnosci :) ) Docenianie kunsztu i podziwianie scenicznej osobowości już to Maksima Wojtiula Juz to marcina Krajewskiego czy innych tytanów baletowego świata to co innego i niewiele ma współnego ze szlachetnym uczuciem miłosci.
25 listopada - raczej nie wybiore się na Jezioro skoro "o biletach raczej zapomnijcie", nie będe przeciez nękać niezbyt chetnej w takich razach dyrekcji w sprawie zaproszenia aby sobie obejrzeć warszawskiego soliste, choć chetnie zobaczyłabym poznańskie Jezioro
Spokojnie, ja tam jestem stała w miłosci, i moja miłosc bezwarunkowa zarezerwowana jest tylko dla dwóch tancezry - obu juz nietanczących (Gruziel i Muchamiedow w tej kolejnosci :) ) Docenianie kunsztu i podziwianie scenicznej osobowości już to Maksima Wojtiula Juz to marcina Krajewskiego czy innych tytanów baletowego świata to co innego i niewiele ma współnego ze szlachetnym uczuciem miłosci.
25 listopada - raczej nie wybiore się na Jezioro skoro "o biletach raczej zapomnijcie", nie będe przeciez nękać niezbyt chetnej w takich razach dyrekcji w sprawie zaproszenia aby sobie obejrzeć warszawskiego soliste, choć chetnie zobaczyłabym poznańskie Jezioro
-
Justyna Ch-ipcio
- Posty: 612
- Rejestracja: pt maja 06, 2005 12:52 pm
Uuuu… czyli w TW-ON jest już naprawdę kiepsko skoro nie da się tu nawet porządnie, romantycznie i bezwarunkowo zakochać w żadnej efemerycznej Sylfidzie, ani w żadnym herosie… Hm… tradycja w narodzie ginie…. :?
Ech... no i gdzie te czasy które opisywał Vladimir Teljakowski:
"Przechodząc na swoje miejsce baletomani nigdy nie zajmowali swojego miejsca natychmiast. Najpierw, jeżeli mieli subskrypcję w 1 rzędzie, przy orkiestrze, zamieniali parę słów z muzykami, a czasem nawet faworyzowali ich uściskiem dłoni. Następnie wyginali się nieco nad balustradą orchestronu, obracali się i spoglądali na widownię przez swoje binokle. Czynili tak aby upewnić się, że wszystko jest w porządku, i że koledzy-baletomani wraz ze swoimi znajomymi którzy przyszli na celebrację, w której weźmie udział ich ukochana baletowa faworyta czy faworyt są obecni i miewają się dobrze. Następnie trochę starsi baletomani niezręcznie siadali po swoich stronach ze znużeniem czekając rozpoczęcia baletu. Inni, młodsi nadal stali - nawet kiedy zaczynała grać muzyka, a siadali dopiero na krótko przed momentem podniesieniem kurtyny. Znali ten fragment muzyki doskonale, a prze to, w manierze wybitnych znawców tematu dawali znać publiczności że właśnie rozpoczyna się rytuał. Przez to wszystko można było zrozumieć, że baletomani – ci rzeczywiści władcy teatru, byli tu w swoim domu, w swoim świecie, i że pozostała część publiczności stanowiła tylko nieśmiałą kompanię, bez większego znaczenia dla baletu. Kiedy kurtyna szła w górę wszyscy baletomani, jak za dotknięciem magicznej różdżki, kierowali swoje rozmaite optyczne instrumenty w kierunku sceny, a kiedy trafili już na swój cel – miłość ich serc – każdy mógł zobaczyć pomimo tych wszystkich optycznych urządzeń uśmiech na ich twarzach."
Co do stałości serc niewieścich chyba nie musze się wypowiadać i traktuję Wasze powyższe wypowiedzi, droga Kasiu G i Justyn’o Ch-ipcio jko iście kobiecą przewrotność słowa nie mającą nic wspólnego z rzecywistością. :lol: O! Miejsca na cytaty opisujące „stałość serc niewieścich” by mi tu na tym forum nie starczyło. :wink:
A co do wizyty w Poznaniu, będę rad choć na chwilę zaglądnąć Wam w te Wasze zakochane oczy gdzieś we foyer, w antrakcie. W takich przypadkach zwykle omawiam na bieżąco swoje operowo-baletowe wrażenia z Karolem Kurpińskim, którego marmurowe ucho autorstwa M.Rożka z dziwnym spokojem znosi wszystko co mu powie Scarpia. Możecie się dołączyć do wymiany zdań. :lol:
Justyn’o Ch-ipcio, ciekawe o którym Dużym Łabędziu mówisz… Jeśli to ta jedna moja "znienawidzona łabędzica" :twisted: :razz: :wink: w tym całkiem uroczym stadzie to raczej zobaczmy się kiedy indziej, i przy innej okazji
Pozdrawiam! :D
Scarpia
Ech... no i gdzie te czasy które opisywał Vladimir Teljakowski:
"Przechodząc na swoje miejsce baletomani nigdy nie zajmowali swojego miejsca natychmiast. Najpierw, jeżeli mieli subskrypcję w 1 rzędzie, przy orkiestrze, zamieniali parę słów z muzykami, a czasem nawet faworyzowali ich uściskiem dłoni. Następnie wyginali się nieco nad balustradą orchestronu, obracali się i spoglądali na widownię przez swoje binokle. Czynili tak aby upewnić się, że wszystko jest w porządku, i że koledzy-baletomani wraz ze swoimi znajomymi którzy przyszli na celebrację, w której weźmie udział ich ukochana baletowa faworyta czy faworyt są obecni i miewają się dobrze. Następnie trochę starsi baletomani niezręcznie siadali po swoich stronach ze znużeniem czekając rozpoczęcia baletu. Inni, młodsi nadal stali - nawet kiedy zaczynała grać muzyka, a siadali dopiero na krótko przed momentem podniesieniem kurtyny. Znali ten fragment muzyki doskonale, a prze to, w manierze wybitnych znawców tematu dawali znać publiczności że właśnie rozpoczyna się rytuał. Przez to wszystko można było zrozumieć, że baletomani – ci rzeczywiści władcy teatru, byli tu w swoim domu, w swoim świecie, i że pozostała część publiczności stanowiła tylko nieśmiałą kompanię, bez większego znaczenia dla baletu. Kiedy kurtyna szła w górę wszyscy baletomani, jak za dotknięciem magicznej różdżki, kierowali swoje rozmaite optyczne instrumenty w kierunku sceny, a kiedy trafili już na swój cel – miłość ich serc – każdy mógł zobaczyć pomimo tych wszystkich optycznych urządzeń uśmiech na ich twarzach."
Co do stałości serc niewieścich chyba nie musze się wypowiadać i traktuję Wasze powyższe wypowiedzi, droga Kasiu G i Justyn’o Ch-ipcio jko iście kobiecą przewrotność słowa nie mającą nic wspólnego z rzecywistością. :lol: O! Miejsca na cytaty opisujące „stałość serc niewieścich” by mi tu na tym forum nie starczyło. :wink:
A co do wizyty w Poznaniu, będę rad choć na chwilę zaglądnąć Wam w te Wasze zakochane oczy gdzieś we foyer, w antrakcie. W takich przypadkach zwykle omawiam na bieżąco swoje operowo-baletowe wrażenia z Karolem Kurpińskim, którego marmurowe ucho autorstwa M.Rożka z dziwnym spokojem znosi wszystko co mu powie Scarpia. Możecie się dołączyć do wymiany zdań. :lol:
Justyn’o Ch-ipcio, ciekawe o którym Dużym Łabędziu mówisz… Jeśli to ta jedna moja "znienawidzona łabędzica" :twisted: :razz: :wink: w tym całkiem uroczym stadzie to raczej zobaczmy się kiedy indziej, i przy innej okazji
Pozdrawiam! :D
Scarpia
-
Justyna Ch-ipcio
- Posty: 612
- Rejestracja: pt maja 06, 2005 12:52 pm
Scarpio, jak widzę balet poznański budzi silne emocje - nawet nienawiść!! A jak wiadomo jest to namiętność równie silna jak miłość. Często zresztą obie się przeplatają ze sobą.
A któż to jest tą znienawidzoną ptaszyną? :?:
Raczej nie ten łabędź ktorego ja chcę obejrzeć, gdyż ten jest słodki jak miód pełen wdzięku, gracji, humoru i wszelkich zalet ciała i ducha. :)
A któż to jest tą znienawidzoną ptaszyną? :?:
Raczej nie ten łabędź ktorego ja chcę obejrzeć, gdyż ten jest słodki jak miód pełen wdzięku, gracji, humoru i wszelkich zalet ciała i ducha. :)
Oj, Skarpio, chyba chcesz oberwać i to nie w marmurowe, ale całkiem zwykłe swoje ucho ;) :P Prosze nie myslec stereotypowo i nie przypisywac KAZDEJ kobiecie wyimaginowanej, opiewanej w literaturze kobiecej przewrotności. Są na świecie niewiasty na prawde stałe niczym skała (come scoglio).
Co do mozliwosci zakochiwania się w tancerzach/tancerkach TW-ON to jest ich wiele i na pewno gdzies na widowni biją serca zakochane w tym/tej czy owej. Nasza frakcja warszawska jest już mozę nieco dojżała wiekiem i już ma swoich wybranków, ale wielką sympatią/antypatia potrafimy nadal darzyć wielu naszych tancerzy. Ba, budza oni w nas równie silne emocdje jak poznańscy tancerz w Twym sercu. Mamy w Warszawie 4 wielbicieli Izabeli Milewskiej, jedengo bardzo wiernego karoliny Jupowicz (oczywiscie z tych o których mi wiadomo). Podejrzewam ze zachwyt w męslkich sercach moga siać obecnie Agnieszpa Pietyra - co za temperament i łobuzerski uśmiech, Aneta Zbrzeźniak - urok, wdziek i szarm, Magdalena Ciechowicz - znów na naszej scenie, piekna i posągowa, wiem o wielu zauroczonych ognista Marta Fiedler :) Zastępy wielbicielek ma oczywiscie Maksim W, ale Marcin Krajewski na pewno o ile zacznie regularnie występowac zbierze takze wielkie zniwo serc niewieścich. Oczwiscie są i inni młodzi tancerze, których być moze czekają jakies tesknione serca, ale jeszcze nie mieli okazji zabłysnac na scenie. Wiem tez o wielbicielce Siergieja Basałajewa :) Więc chyba zakochac to się w balecie TW-ON mozna, cóż, kiedy cześc z nas ma już serca pozajmowane
Co do mozliwosci zakochiwania się w tancerzach/tancerkach TW-ON to jest ich wiele i na pewno gdzies na widowni biją serca zakochane w tym/tej czy owej. Nasza frakcja warszawska jest już mozę nieco dojżała wiekiem i już ma swoich wybranków, ale wielką sympatią/antypatia potrafimy nadal darzyć wielu naszych tancerzy. Ba, budza oni w nas równie silne emocdje jak poznańscy tancerz w Twym sercu. Mamy w Warszawie 4 wielbicieli Izabeli Milewskiej, jedengo bardzo wiernego karoliny Jupowicz (oczywiscie z tych o których mi wiadomo). Podejrzewam ze zachwyt w męslkich sercach moga siać obecnie Agnieszpa Pietyra - co za temperament i łobuzerski uśmiech, Aneta Zbrzeźniak - urok, wdziek i szarm, Magdalena Ciechowicz - znów na naszej scenie, piekna i posągowa, wiem o wielu zauroczonych ognista Marta Fiedler :) Zastępy wielbicielek ma oczywiscie Maksim W, ale Marcin Krajewski na pewno o ile zacznie regularnie występowac zbierze takze wielkie zniwo serc niewieścich. Oczwiscie są i inni młodzi tancerze, których być moze czekają jakies tesknione serca, ale jeszcze nie mieli okazji zabłysnac na scenie. Wiem tez o wielbicielce Siergieja Basałajewa :) Więc chyba zakochac to się w balecie TW-ON mozna, cóż, kiedy cześc z nas ma już serca pozajmowane
:D No brawo, brawo! A zatem nie wszystko w TW-ON jest takie "bleeeeee" :064: to dobrze, bo już myślałem, że wśród tych narzekań, nie ma tam absolutnie nic fajnego... i żadego jasnego promyczka pozytywnych zdarzeń.
I owszem balet TW w Poznaniu uważam za najładniejszy w Polsce, maja najładniejsze buzie, śliczne kształty nóg (wszelkiego typu) i w ogóle potrafią dostarczyć cały wachlarz emocji (jak tylko chcą). :D
BTW - czy zdjęcie baletu TW-ON jest aktualne na stronie firmowej?
A co to tych zajętych serc hmmm.... eeee... podobno nie ma niewiasty "nie do odbicia" :619:
Większość rycerzy miało swoją niewiastę. Był to zwyczaj zachodni, znali go tylko rycerze obyci ze światem. Tak opisuje ten obyczaj Sienkiewicz:
Ślubowano częstokroć niewiastom zamężnym, a w rodach znamienitych, wśród których zachodni obyczaj był znany, każda prawie miała swego rycerza. Jeśli zaś rycerz ślubował pannie, to nie stawał się przez to jej narzeczonym: owszem, najczęściej ona brała innego męża, a on, o ile posiadał cnotę stałości, nie przestawał jej być wprawdzie wiernym, ale żenił się z inną.
A o do stałości serc kobiet.... hmmm.... i owszem są stałe:
"Daj mi w sercu stałość, abym nim wzgardziła, i moc, abym go zgubiła." (St.T. Jdt 9/14)
:516:
I owszem balet TW w Poznaniu uważam za najładniejszy w Polsce, maja najładniejsze buzie, śliczne kształty nóg (wszelkiego typu) i w ogóle potrafią dostarczyć cały wachlarz emocji (jak tylko chcą). :D
BTW - czy zdjęcie baletu TW-ON jest aktualne na stronie firmowej?
A co to tych zajętych serc hmmm.... eeee... podobno nie ma niewiasty "nie do odbicia" :619:
Większość rycerzy miało swoją niewiastę. Był to zwyczaj zachodni, znali go tylko rycerze obyci ze światem. Tak opisuje ten obyczaj Sienkiewicz:
Ślubowano częstokroć niewiastom zamężnym, a w rodach znamienitych, wśród których zachodni obyczaj był znany, każda prawie miała swego rycerza. Jeśli zaś rycerz ślubował pannie, to nie stawał się przez to jej narzeczonym: owszem, najczęściej ona brała innego męża, a on, o ile posiadał cnotę stałości, nie przestawał jej być wprawdzie wiernym, ale żenił się z inną.
A o do stałości serc kobiet.... hmmm.... i owszem są stałe:
"Daj mi w sercu stałość, abym nim wzgardziła, i moc, abym go zgubiła." (St.T. Jdt 9/14)
:516: