Muzyka... czyli to, czego słuchacie...
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
[quote:bac5b39250="raisa"][quote:bac5b39250]ja zazdroszcze tym, którzy widzieli Bjork na openerze[/quote:bac5b39250]
Szczerze mówiąc jest czego. Bjork oszołomiła wszystkich. Przyszła w pięknej sukience (jest przecież bardzo znana z nietypowych i zaskakujących kostiumów) i do tego, co bardzo mi się spodobało, nie grała tylko swojej nowej płyty ("Volta") ale przeważnie hiciory. Później zrobiła się dyskoteka i poczuło się... techno w najlepszym wykonaniu. Ten koncert zapamiętam do końca życia.[/quote:bac5b39250]
Zazdrościć jest czego, ale dla mnie nie był to koncert marzeń. Owszem, bardzo mi się podobało (i z pewnością była to, brzydko mówiąc, jedna z najlepszych inwestycji w moim życiu), ale mnie marzy się koncert Bjork w zamkniętej przestrzeni, może nie od razu taki jaki dała w Royal Opera Hause (bo takie wydarzenie bardzo trudno powtórzyć), wtedy można lepiej skupić się na muzyce, która na koncercie plenerowym, niestety nie ma aż takiego znaczenia - wystarczy poprawne wykonanie, a publice i tak będzie się podobać. Zresztą pełna delikatności i niuansów twórczość Bjork serwowana z takim monstrualnym nagłośnieniem jak na Open'erze traci sporo. Na szczęście Bjork była tego świadoma i odpowiednio dobrała repertuar - nie zaśpiewała np. "Aurory" (któa wypadłaby pewnie karykaturalnie) a za to podała publiczności idealne na taką okazję "Army of me" czy "I miss you". Co prawda zapałętała się w ten "huczny" dobór wspaniała "Unravel" ale publiczność wyraźnie nie przyjęła tego dobrze (poza nielicznymi wyjątkami ). Krótko mówiąc był to repertuar ułożony wedle zasady "Dla każdego coś miłego". Jak pisała o tym Raisa - hiciory i kilka dynamicznych kawałków nie tylko z "Volty". Można się tym usatysfakcjonować, ja jednak czuję pewien niedosyt - wolę Bjork na modłę piosenki poetyckiej niż na modłę zespołu rockmańskiego. Jeśli tak jak Raisa inni festiwalowicze odebrali jej kompozycje jako "techno w najlepszym wykonaniu" to chyba Bjork więcej do nas nie przyjedzie na koncert plenerowy :)
Nie mógłbym nie wspomnieć o makabrycznej publiczności, która naokoło mnie zajmowała się obserwowaniem innych, wędrówkami na lewo i prawo czy wreszcie ziewaniem - słowem wszystkim tylko nie odbiorem muzyki. Z chęcią załatwiłbym to towarzystwo! Zapłaciło się za bilet to i trzeba wystać, co z tego, że zakłóca się przyjemność innym, którzy autentycznie chcą Bjork posłuchać, a nie tylko mieć pretekst to opowieści. No ale w sumie w takim kotle jakim był Open'er trudno o samych kulturalnych, albo chociaż cierpliwych słuchaczy.
Szczerze mówiąc jest czego. Bjork oszołomiła wszystkich. Przyszła w pięknej sukience (jest przecież bardzo znana z nietypowych i zaskakujących kostiumów) i do tego, co bardzo mi się spodobało, nie grała tylko swojej nowej płyty ("Volta") ale przeważnie hiciory. Później zrobiła się dyskoteka i poczuło się... techno w najlepszym wykonaniu. Ten koncert zapamiętam do końca życia.[/quote:bac5b39250]
Zazdrościć jest czego, ale dla mnie nie był to koncert marzeń. Owszem, bardzo mi się podobało (i z pewnością była to, brzydko mówiąc, jedna z najlepszych inwestycji w moim życiu), ale mnie marzy się koncert Bjork w zamkniętej przestrzeni, może nie od razu taki jaki dała w Royal Opera Hause (bo takie wydarzenie bardzo trudno powtórzyć), wtedy można lepiej skupić się na muzyce, która na koncercie plenerowym, niestety nie ma aż takiego znaczenia - wystarczy poprawne wykonanie, a publice i tak będzie się podobać. Zresztą pełna delikatności i niuansów twórczość Bjork serwowana z takim monstrualnym nagłośnieniem jak na Open'erze traci sporo. Na szczęście Bjork była tego świadoma i odpowiednio dobrała repertuar - nie zaśpiewała np. "Aurory" (któa wypadłaby pewnie karykaturalnie) a za to podała publiczności idealne na taką okazję "Army of me" czy "I miss you". Co prawda zapałętała się w ten "huczny" dobór wspaniała "Unravel" ale publiczność wyraźnie nie przyjęła tego dobrze (poza nielicznymi wyjątkami ). Krótko mówiąc był to repertuar ułożony wedle zasady "Dla każdego coś miłego". Jak pisała o tym Raisa - hiciory i kilka dynamicznych kawałków nie tylko z "Volty". Można się tym usatysfakcjonować, ja jednak czuję pewien niedosyt - wolę Bjork na modłę piosenki poetyckiej niż na modłę zespołu rockmańskiego. Jeśli tak jak Raisa inni festiwalowicze odebrali jej kompozycje jako "techno w najlepszym wykonaniu" to chyba Bjork więcej do nas nie przyjedzie na koncert plenerowy :)
Nie mógłbym nie wspomnieć o makabrycznej publiczności, która naokoło mnie zajmowała się obserwowaniem innych, wędrówkami na lewo i prawo czy wreszcie ziewaniem - słowem wszystkim tylko nie odbiorem muzyki. Z chęcią załatwiłbym to towarzystwo! Zapłaciło się za bilet to i trzeba wystać, co z tego, że zakłóca się przyjemność innym, którzy autentycznie chcą Bjork posłuchać, a nie tylko mieć pretekst to opowieści. No ale w sumie w takim kotle jakim był Open'er trudno o samych kulturalnych, albo chociaż cierpliwych słuchaczy.
[quote:75799f3dda="Rotbart"] Jeśli tak jak Raisa inni festiwalowicze odebrali jej kompozycje jako "techno w najlepszym wykonaniu" to chyba Bjork więcej do nas nie przyjedzie na koncert plenerowy :)
[/quote:75799f3dda]
Eeee... chyba Rotbarcie źle się zrozumieliśmy. Mi nie chodziło o prawdziwe techno tylko o to, że na prawdę dobrze się bawiłam (przynajmniej ja) bo Bjork dobrała dobre piosenki i można było poszaleć...
Co do publiczności czasem byłoto wkurzające bo po Bjork dużo osób już poszło i odpuścili sobie Smolika i LCD (na Smoliku też nie byłam).
A poza tym Rotbarcie, dla mnie ten koncert jak i cały festiwal miał wielkie znaczenie ale chyba przedewszystkim pod względem symoblicznym, więc moje komentarze mogą nie wydawać się obiektywne.
A tak mówiąc od siebie to chyba najbardziej posobało mi się - "army of me" i "hyperballad". No cóż, ale może ja nie patrze pod dobrym kątem na ten koncert.
(Ale też nie mówię, że koncert był idealny. Poprostu był...był specjalny bo na takim wielkim koncercie z taką gwiazdą nie byłam a byłam na wielu...)
[/quote:75799f3dda]
Eeee... chyba Rotbarcie źle się zrozumieliśmy. Mi nie chodziło o prawdziwe techno tylko o to, że na prawdę dobrze się bawiłam (przynajmniej ja) bo Bjork dobrała dobre piosenki i można było poszaleć...
Co do publiczności czasem byłoto wkurzające bo po Bjork dużo osób już poszło i odpuścili sobie Smolika i LCD (na Smoliku też nie byłam).
A poza tym Rotbarcie, dla mnie ten koncert jak i cały festiwal miał wielkie znaczenie ale chyba przedewszystkim pod względem symoblicznym, więc moje komentarze mogą nie wydawać się obiektywne.
A tak mówiąc od siebie to chyba najbardziej posobało mi się - "army of me" i "hyperballad". No cóż, ale może ja nie patrze pod dobrym kątem na ten koncert.
(Ale też nie mówię, że koncert był idealny. Poprostu był...był specjalny bo na takim wielkim koncercie z taką gwiazdą nie byłam a byłam na wielu...)
Oczywiście każdy odbiera koncerty inaczej i spodziewa się po nich czego innego. Jak wspomniałem, zdecydowanie mniej podoba mi się "Bjork do skakania" bo od wyszalenia się przy muzyce niczym w dyskotece bardziej nadaje się taki Bloc Party, który ma nieporównywalnie lżejszy repertuar i idealnie nadaje się na podkład do tańca w tłumie, mniej na niezależną od kontekstu muzykę.
A Open'er jako festiwal nie miał dla mnie szczególnego znaczenia, rozczarowałem się bardzo organizacją i pazernością organizatorów, ale przede wszystkim ludźmi, którzy w większości sprawiali wrażenie, że wpadli przejazdem na podryw. Inna sprawa, że nie znoszę takich monstrualnych tłumów, które biegają owczym pędem od sceny do stolików z piwem, do toalet, i znowu pod scenę, brrrr.
A Open'er jako festiwal nie miał dla mnie szczególnego znaczenia, rozczarowałem się bardzo organizacją i pazernością organizatorów, ale przede wszystkim ludźmi, którzy w większości sprawiali wrażenie, że wpadli przejazdem na podryw. Inna sprawa, że nie znoszę takich monstrualnych tłumów, które biegają owczym pędem od sceny do stolików z piwem, do toalet, i znowu pod scenę, brrrr.
-
girl interrupted
- Posty: 45
- Rejestracja: pt cze 03, 2005 8:23 pm
Nie będę sie wypowiadać szerzej na temat jakości koncertu Bjork ponieważ właściwie zgadzam się z Rotbartem. Co do samego festiwalu to miałam szczeście być tez na zeszłorocznej edycji , co niestety sprawiło że ten rok mnie bardzo zmęczył i odrobinę rozczarował. W tym roku (na moje oko) przyjechało conajmniej 2 razy wiecej ludzi a organizatorzy nie byli na to przygotowani, co zaowocowalo niekonczacymi sie kolejkami i przepychaniem się. Oczywiscie z powodów osobistych taki festiwal może byc naprawde niezwykły:) ale obiektywnie patrząc impreza zorganizowana była fatalnie jak na przyjemność za bądź co bądź sporą sumę. Nie wiem czy jest sens krytykowania ludzi za to , że "nie zostali na Smolika" ponieważ moga go zwyczajnie nie lubic i nie zdziwiłabym się , ze on i Bjork nie maja wspólnych fanów:) Za to krytyka nalezy sie wszystkim pozbawionym kultury osobistej osobom, których niestety w takim tłumie można było spotkać całe masy.
[quote:1db655c939="girl interrupted"]Nie wiem czy jest sens krytykowania ludzi za to , że "nie zostali na Smolika" ponieważ moga go zwyczajnie nie lubic i nie zdziwiłabym się , ze on i Bjork nie maja wspólnych fanów:)[/quote:1db655c939]
Nie chodzi mi o to że nie poszli na Smolika (a przeciez mogą nie lubić) tylko, że zabawa nadal trawała i to nie tylko muzyczna.
No ale cóż, każdy ma inne zdanie.
Nie chodzi mi o to że nie poszli na Smolika (a przeciez mogą nie lubić) tylko, że zabawa nadal trawała i to nie tylko muzyczna.
No ale cóż, każdy ma inne zdanie.
-
Książe Benno
- Posty: 333
- Rejestracja: czw sty 25, 2007 2:18 pm