Chondromalacja rzepek a taniec
Chondromalacja rzepek a taniec
Tańcem interesuję się od niedawna i nie miałam z nim praktycznie nic wspólnego. Chciałam w przyszłym roku szkolnym zapisać się na klasykę, towarzyski i nowoczesny (najlepiej hip hop), ale boję się, że moje plany spełzną na niczym =/ Kilka dni temu okazało się, że mam chondromalację rzepek. Nie wiem, czy zajęcia mi nie zaszkodzą. Jak myślicie, jakie formy ruchu są odpowiednie dla osób takich jak ja?
Koniecznie skonsultuj się z jakimś lekarzem, jeśli zamierzasz ćwiczyć. To, czy możesz i jak, zależy od tego, jak udało Ci się opanować stan Twoich kolan, jaki masz stopnień chondromalacji.
Na pewno niewskazane byłoby tańczenie dużo. Ruch od czasu do czasu może nie zaszkodzi, ale co do jego formy musisz się skonsultować ze specjalistą. Obawiam się, że taniec nie jest najlepszym ruchem w przypadku takich problemów z kolanami, bo jeszcze dodatkowo je przeciąża.
Na pewno niewskazane byłoby tańczenie dużo. Ruch od czasu do czasu może nie zaszkodzi, ale co do jego formy musisz się skonsultować ze specjalistą. Obawiam się, że taniec nie jest najlepszym ruchem w przypadku takich problemów z kolanami, bo jeszcze dodatkowo je przeciąża.
-
Książe Benno
- Posty: 333
- Rejestracja: czw sty 25, 2007 2:18 pm
[quote:ed5e0f12f6="gonia05"]A co to jest właściwie chondromalacja rzepek? :oops: :oops:[/quote:ed5e0f12f6]
Chondromalacja rzepki, łuszczenie chrząstki, powstawanie szczelin pomiędzy włókienkami łącznotkankowymi (tkanka łączna, tkanka chrzęstna). Chrząstka traci połysk i gładkość i upodabnia się do pluszu (spluszowacenie, wytworzenie się szczelin i ubytków chrząstki stawowej sięgających kości). Występuje u młodzieży i dorosłych. Ból przedniej części kolana najczęściej przy prostowaniu kolana, schodzeniu ze schodów. Niewielki wysięk i obrzęk kolana, wychodzenie mięśni uda, bolesność uciskowa powierzchni stawowej rzepki. Leczenie zachowawcze, w przypadku uporczywych bólów, nie poddających się leczeniu zachowawczemu, leczenie operacyjne.
Chondromalacja rzepki, łuszczenie chrząstki, powstawanie szczelin pomiędzy włókienkami łącznotkankowymi (tkanka łączna, tkanka chrzęstna). Chrząstka traci połysk i gładkość i upodabnia się do pluszu (spluszowacenie, wytworzenie się szczelin i ubytków chrząstki stawowej sięgających kości). Występuje u młodzieży i dorosłych. Ból przedniej części kolana najczęściej przy prostowaniu kolana, schodzeniu ze schodów. Niewielki wysięk i obrzęk kolana, wychodzenie mięśni uda, bolesność uciskowa powierzchni stawowej rzepki. Leczenie zachowawcze, w przypadku uporczywych bólów, nie poddających się leczeniu zachowawczemu, leczenie operacyjne.
Dziękuję za rady, postaram się jak najszybciej pójść do ortopedy i zrobić badanie. Napiszę potem, co mi powiedział i co się okazało.
A teraz opiszę moją chorobę i jej historię, by przestrzec tych, którzy mają podobne objawy do moich, że nie należy ich bagatelizować.
Przez cały życie jestem "wybitnie strzelająca" - strzela mi chyba w każdym stawie (pamiętam, zawsze wszystkich na wfie przerażało, gdy kręciłam nadgarstkami, bo strzelało mi w nich cały czas). Mój ojciec wierzy w homeopatię i pewnemu "lekarzowi" wierzy bezgranicznie - owy "specjalista" powiedział mu, żę to dlatego, bo moje stawy są wrażliwe na wilgotne, chłodne powietrze (mieszkam ok. 1 km od morza). Mój ojciec w to uwierzył i nigdy nic z tym nie zrobił. Zresztą, ja też do tego przywykłam i bardziej martwiłam się moją wagą (byłam bardzo pulchna od dziecka, schudłam dopiero w II kl. gimnazjum). Problemy zaczęły się niedawno. Jakiś rok temu zauważyłam, że nie mogę wyprostować lewego kolana bez strzelenia nim, że czuję w okolicy rzepki opór - strzelałam więc na siłę. Zbagatelizowałam to, przywykłam. Jednak od ok. 2 tygodni zaczęlo mi strzelać boleśnie, nie tylko w tym kolanie. Kolana zaczęły mnie boleć przy chodzeniu po schodach (wchodzeniu szczególnie), bieganiu (nawet przy szybkim marszu na autobus). Na wfie za to zwłaszcza przy przysiadach, skłonach i siadzie płotkarskim - przy tych ćwiczeniach bolało mnie już wcześniej, ale ból się wzmocnił. Poszłam więc do ortopedy - dał mi zwolnienie z wfu, podał nazwę choroby i powiedział, na czym ona polega, i, że jeśli za 0,5 roku mi nie przejdzie, czeka mnie prześwietlenie i rehabilitacja. Powiedział też, że w dzisiejszych czasach ludzie nie wierzą lekarzom i że powinnam sobie poszukać o tej chorobie w Internecie. [Btw., powiedział, że może wyrosnę z niej, a wszędzie piszą, że to nieuleczalne =/]. Efekt jest taki, że kolana strzelają mi przy chodzeniu, wstawaniu, zginaniu i prostowaniu ich (na szczęście nie za każdym razem) oraz bolą (szczególnie lewo). Wiem jedno - teraz pójdę do innego ortopedy, mam nadzieję, że lepszego :)
Sorki za tak długi post.
A teraz opiszę moją chorobę i jej historię, by przestrzec tych, którzy mają podobne objawy do moich, że nie należy ich bagatelizować.
Przez cały życie jestem "wybitnie strzelająca" - strzela mi chyba w każdym stawie (pamiętam, zawsze wszystkich na wfie przerażało, gdy kręciłam nadgarstkami, bo strzelało mi w nich cały czas). Mój ojciec wierzy w homeopatię i pewnemu "lekarzowi" wierzy bezgranicznie - owy "specjalista" powiedział mu, żę to dlatego, bo moje stawy są wrażliwe na wilgotne, chłodne powietrze (mieszkam ok. 1 km od morza). Mój ojciec w to uwierzył i nigdy nic z tym nie zrobił. Zresztą, ja też do tego przywykłam i bardziej martwiłam się moją wagą (byłam bardzo pulchna od dziecka, schudłam dopiero w II kl. gimnazjum). Problemy zaczęły się niedawno. Jakiś rok temu zauważyłam, że nie mogę wyprostować lewego kolana bez strzelenia nim, że czuję w okolicy rzepki opór - strzelałam więc na siłę. Zbagatelizowałam to, przywykłam. Jednak od ok. 2 tygodni zaczęlo mi strzelać boleśnie, nie tylko w tym kolanie. Kolana zaczęły mnie boleć przy chodzeniu po schodach (wchodzeniu szczególnie), bieganiu (nawet przy szybkim marszu na autobus). Na wfie za to zwłaszcza przy przysiadach, skłonach i siadzie płotkarskim - przy tych ćwiczeniach bolało mnie już wcześniej, ale ból się wzmocnił. Poszłam więc do ortopedy - dał mi zwolnienie z wfu, podał nazwę choroby i powiedział, na czym ona polega, i, że jeśli za 0,5 roku mi nie przejdzie, czeka mnie prześwietlenie i rehabilitacja. Powiedział też, że w dzisiejszych czasach ludzie nie wierzą lekarzom i że powinnam sobie poszukać o tej chorobie w Internecie. [Btw., powiedział, że może wyrosnę z niej, a wszędzie piszą, że to nieuleczalne =/]. Efekt jest taki, że kolana strzelają mi przy chodzeniu, wstawaniu, zginaniu i prostowaniu ich (na szczęście nie za każdym razem) oraz bolą (szczególnie lewo). Wiem jedno - teraz pójdę do innego ortopedy, mam nadzieję, że lepszego :)
Sorki za tak długi post.
-
Książe Benno
- Posty: 333
- Rejestracja: czw sty 25, 2007 2:18 pm
Ja to chyba mam, bo strzela mi całe ciało, jak np. obciągam stopy to strzela mi w kostce, jak prostuje nogę to strzela kolanko, kęce rąką to strzela mi w nadgarstku...
EDIT: Nie strzelają mi cały czas tylko tak raz na jakis czas ale wg. mnie stosunkowo często... Ale nie cały czas. Czasmi mnie boli kolano np. wczoraj, bolało mnie lewe kolano, ale prawie zawsze jest to lewe. Ale dam rday chodzić itd. Ale ja sie bioje tego.... <beczy>
A budyń, kisiel, i galaretki jem raczej często.
Ale się boje...
P.S Od dziś jem żelatyne!
EDIT: Nie strzelają mi cały czas tylko tak raz na jakis czas ale wg. mnie stosunkowo często... Ale nie cały czas. Czasmi mnie boli kolano np. wczoraj, bolało mnie lewe kolano, ale prawie zawsze jest to lewe. Ale dam rday chodzić itd. Ale ja sie bioje tego.... <beczy>
A budyń, kisiel, i galaretki jem raczej często.
Ale się boje...
P.S Od dziś jem żelatyne!
Książę Benno, mam nadzieję, że to jednak tylko strzelanie, ale przezorny zawsze ubezpieczony :) Mi też wszędzie strzela i zawsze myślałam, że po prostu taka moja natura dopóki nie zaczęły mnie boleć kolana, dlatego myślę, że powinieneś pójść do ortopedy. Btw., podobno jeśli je się w miarę często galaretkę, to rzadziej strzela w stawach. Nie wiem czy to prawda, ale chyba warto spróbować :wink: