[quote:80eef6c9ee="Tranquality"]myślę, że na tych warsztatach zróżnicowanie poziomów będzie nijakie, bo tak to zazwyczaj tam jest (wiele osób tak mówi). na poziomach zaawansowanych znajdują się laicy itd... :/
Nedo, dlatego wybierz grupę zaawansowaną!! :)[/quote:80eef6c9ee]
A Ty idziesz na tą gr,zaawansowaną?Nie wiem jakoś się boję,zobaczymy moż się zapiszę na zaawansowaną a poźniej najwyżej się przeniosę...
Jazzmania - EDS
-
draculabella
- Posty: 1
- Rejestracja: pt sty 05, 2007 1:02 pm
Poradzcie czy isc ...
Szukalam informacji na temat jazzmanii i trafilam na wasz post. Tanczylam przez 5 lat tance latynoamerykanskie turniejowo i bardzo to lubilam, wogole kocham taniec ale od kilku lat nie tancze, czasem gdzies sie zaplącze, niektore studia fitness prowadza zajecia taneczne oprocz swoich zwyklych aerobikow. Nie mialam do czynienia z tancem jazzowym z prawdziwego zdarzenia oprocz takich poczatkujacych grup w klubach fitness. Za to bardzo dobrze sie czuje w lacinie, czy myslicie ze moge wybrac sie na jazzmanie np: latin-jazz - w grafiku sa one okreslone jako srednio-zaawansowany. Co mi poradzicie ? chce zaczac tanczyc znow i nauczyc sie czego nowego!
-
inscrutable.m
- Posty: 161
- Rejestracja: czw gru 28, 2006 12:11 am
jesli 5 lat tańczyłaś łącinę to myśle, że grupa sredniozaawansowana - owszem - bedzie dobrą zabawą, ale chyba wiele nowych rzeczy isę nie nauczysz.. tzn. ja uważam, że zawsze czegoś się nauczysz, ale grupa zaawansowana dałaby znacznie wiecej..
chyba, że jest to jedyna grupa z latin jazzu? wtedy można miec nadzieję, ze że poziom jest jednak wyzszy... =)
w ogole tam z tymi grupami jest dziwnie... ;/
chyba, że jest to jedyna grupa z latin jazzu? wtedy można miec nadzieję, ze że poziom jest jednak wyzszy... =)
w ogole tam z tymi grupami jest dziwnie... ;/
-
inscrutable.m
- Posty: 161
- Rejestracja: czw gru 28, 2006 12:11 am
to moze ja..
[b:7e3b6f65c7]musical dance z Leslie Wiesner[/b:7e3b6f65c7] - niesamowicie sympatyczna, ciepła osoba, jej zajecia były takie.. niepowtarzalne. Ja osobiście jestem zauroczona. Uczyliśmy się poczatkowej sceny z "Kotów". Tańczyliśmy, śpiewaliśmy, graliśmy.. Cudo. Do tego prowadzi typowo baletową rozgrzewkę i z lekkim rozciagnięciem - bardzo mi się to spodobało. Można było się naprawdę przekonac, jak wyglada praca nad musicalem.. I jak cieżka jest to praca =)
[b:7e3b6f65c7]Funky jazz ze Stephanem Reynoldsem[/b:7e3b6f65c7] - człowiek z bombą energii o niezwykłej sprawności i kondycji. Jego 50-minutowa rozgrzewka sprawiała, że wszyscy byli wykończeni. A później układ w zabójczo szybkim tempie.. Fakt, że ostatecznie to mało jazzu w tym układzie zostało, drugi to właściwie już nie zawierał w sobie jazzu. Ale zdecydowanie warto było poznać jego styl. Poza tym.. ja się świetnie bawiłam tańcząc do muzyki z "Happy feets" =) Byłam wykończona, ale szczęśliwa. I bardzo żałuję, że takich nauczycieli nie ma w Polsce..
Ogólnie: ja jestem bardzo zadowolona. Trafilam do grup, w których dawałam sobie radę, wielu nowych rzeczy się nauczyłam (choćby "Koty", jak również - jakkolwiek to dziwnie zabrzmi - tańczyć w tak szybkim tempie.. po prostu kiedyś trzeba było spróbować =) )
Skutki: obolałe wszystkie mięśnie, zwłaszcza te, które wcześniej nigdy nie dawały o sobie znać.. =)
[b:7e3b6f65c7]musical dance z Leslie Wiesner[/b:7e3b6f65c7] - niesamowicie sympatyczna, ciepła osoba, jej zajecia były takie.. niepowtarzalne. Ja osobiście jestem zauroczona. Uczyliśmy się poczatkowej sceny z "Kotów". Tańczyliśmy, śpiewaliśmy, graliśmy.. Cudo. Do tego prowadzi typowo baletową rozgrzewkę i z lekkim rozciagnięciem - bardzo mi się to spodobało. Można było się naprawdę przekonac, jak wyglada praca nad musicalem.. I jak cieżka jest to praca =)
[b:7e3b6f65c7]Funky jazz ze Stephanem Reynoldsem[/b:7e3b6f65c7] - człowiek z bombą energii o niezwykłej sprawności i kondycji. Jego 50-minutowa rozgrzewka sprawiała, że wszyscy byli wykończeni. A później układ w zabójczo szybkim tempie.. Fakt, że ostatecznie to mało jazzu w tym układzie zostało, drugi to właściwie już nie zawierał w sobie jazzu. Ale zdecydowanie warto było poznać jego styl. Poza tym.. ja się świetnie bawiłam tańcząc do muzyki z "Happy feets" =) Byłam wykończona, ale szczęśliwa. I bardzo żałuję, że takich nauczycieli nie ma w Polsce..
Ogólnie: ja jestem bardzo zadowolona. Trafilam do grup, w których dawałam sobie radę, wielu nowych rzeczy się nauczyłam (choćby "Koty", jak również - jakkolwiek to dziwnie zabrzmi - tańczyć w tak szybkim tempie.. po prostu kiedyś trzeba było spróbować =) )
Skutki: obolałe wszystkie mięśnie, zwłaszcza te, które wcześniej nigdy nie dawały o sobie znać.. =)
to ja uzupełnię :)
[b:f55be39fc6]Thierry Verger (modern jaz underground)[/b:f55be39fc6]: jak zwykle szalony, chociaż przez całe trzy dni robiliśmy jeden układ, na którym się trzeba było mocno koncentrować. Efekt był teledyskowy ;) Ci, co przyszłi do niego na jazz, byli nieco zawiedzeni, ale ci, którzy już go znali usatysfakcjonowani.
[b:f55be39fc6]Dominique Lesdema (jazz)[/b:f55be39fc6]: wspaniały człowieczek! Układ był bardziej modern, niż jazz, ale do świetnej muzyki i pozwalał naprawdę się wczuć. Choreografia na 5+ i samo prowadzenie też. Ostatniego dnia mieliśmy ciekawą rozgrzewkę i szkoda, że była tylko ostatniego dnia, ale Dominique obiecał, że następnym razem będzie codziennie. No i jedna bardzo mądra rzecz, którą powiedział: "Eyes make the dance, body makes the exercise."
[b:f55be39fc6]Thierry Verger (modern jaz underground)[/b:f55be39fc6]: jak zwykle szalony, chociaż przez całe trzy dni robiliśmy jeden układ, na którym się trzeba było mocno koncentrować. Efekt był teledyskowy ;) Ci, co przyszłi do niego na jazz, byli nieco zawiedzeni, ale ci, którzy już go znali usatysfakcjonowani.
[b:f55be39fc6]Dominique Lesdema (jazz)[/b:f55be39fc6]: wspaniały człowieczek! Układ był bardziej modern, niż jazz, ale do świetnej muzyki i pozwalał naprawdę się wczuć. Choreografia na 5+ i samo prowadzenie też. Ostatniego dnia mieliśmy ciekawą rozgrzewkę i szkoda, że była tylko ostatniego dnia, ale Dominique obiecał, że następnym razem będzie codziennie. No i jedna bardzo mądra rzecz, którą powiedział: "Eyes make the dance, body makes the exercise."
[b:dcce0efc04]Thierry Verger[/b:dcce0efc04] (modern jazz underground) - w mojej opinii najoryginalniejsze i najciekawsze zajecia (podobno okresla sie to jako "krok dwojga"), uklad nie byl bardzo skomplikowany ale wymagajacy wyczucia i zrozumienia partnera(ki), umiejetnosci poddawania sie badz przejmowania kontroli w danym ruchu, dobrej techniki przy wznosach i wskokach. Bylam pierwszy raz u Thierrego na zajeciach i wiem ze nie ostatni:).
[b:dcce0efc04]Dominique Lesdema[/b:dcce0efc04] (jazz) - pierwsze wrazenie: niepozorny czlowieczek, wrazenie to mija: gdy zaczyna tanczyc. Zadziwila mnie miekkosc jego ruchow. Zaluje jedynie tego ze poszlam do niego na grupe poczatkujaca a nie wyzej. W pierwszy dzien zaczelismy bardzo ciekawy uklad do nastrojowej muzyki, ktory pozwalal miejscami na duza indywidualnosc ruchu. Jednak pojawily sie sprzeciwy ze to za trudny uklad na grupe poczatkujaca. Dwa kolejne dni nastapila zmiana klimatu na bardziej funky'owy - tez bylo bardzo sympatycznie.
[b:dcce0efc04]Stephan Reynolds[/b:dcce0efc04] (funk jazz) - uklady niesamowicie energetyczne i baaardzo szybkie:-) - miejscami wygladalo na to, ze tylko Stefanek sie wyrabia z tempem :D. Choreografie bardzo ciekawe, zmiennosc plaszczyzn/poziomow i przede wszystkim swietna zabawa do fajnej muzy. A rozgrzewka wcale nie byla taka straszna... ;).
[b:dcce0efc04]Leslie Wiesner[/b:dcce0efc04] (musical dance) - pani, ktorej usmiech z twarzy nie schodzi. Jej praca to polaczenie tanca, spiewu i aktorstwa. Sluchajac jej opowiesci o pracy nad musical'ami, dalo sie wyczuc wielka pasje. Uklad z "Kotów", ktory tanczylismy to zabawna mozliwosc "przeistoczenia" sie w koty o roznorodnych charakterach. Nie dalo sie dobrze nie bawic, nawet jezeli to nie sa czyjes ulubione klimaty (jak w moim przypadku).
Natomiast minusem w warsztatach byl brak mozliwosci ogladania innych grup tanczacych przez warsztatowiczow. Nie trafia do mnie taka polityka "zamknietych drzwi" w trakcie warsztatow.
[b:dcce0efc04]Dominique Lesdema[/b:dcce0efc04] (jazz) - pierwsze wrazenie: niepozorny czlowieczek, wrazenie to mija: gdy zaczyna tanczyc. Zadziwila mnie miekkosc jego ruchow. Zaluje jedynie tego ze poszlam do niego na grupe poczatkujaca a nie wyzej. W pierwszy dzien zaczelismy bardzo ciekawy uklad do nastrojowej muzyki, ktory pozwalal miejscami na duza indywidualnosc ruchu. Jednak pojawily sie sprzeciwy ze to za trudny uklad na grupe poczatkujaca. Dwa kolejne dni nastapila zmiana klimatu na bardziej funky'owy - tez bylo bardzo sympatycznie.
[b:dcce0efc04]Stephan Reynolds[/b:dcce0efc04] (funk jazz) - uklady niesamowicie energetyczne i baaardzo szybkie:-) - miejscami wygladalo na to, ze tylko Stefanek sie wyrabia z tempem :D. Choreografie bardzo ciekawe, zmiennosc plaszczyzn/poziomow i przede wszystkim swietna zabawa do fajnej muzy. A rozgrzewka wcale nie byla taka straszna... ;).
[b:dcce0efc04]Leslie Wiesner[/b:dcce0efc04] (musical dance) - pani, ktorej usmiech z twarzy nie schodzi. Jej praca to polaczenie tanca, spiewu i aktorstwa. Sluchajac jej opowiesci o pracy nad musical'ami, dalo sie wyczuc wielka pasje. Uklad z "Kotów", ktory tanczylismy to zabawna mozliwosc "przeistoczenia" sie w koty o roznorodnych charakterach. Nie dalo sie dobrze nie bawic, nawet jezeli to nie sa czyjes ulubione klimaty (jak w moim przypadku).
Natomiast minusem w warsztatach byl brak mozliwosci ogladania innych grup tanczacych przez warsztatowiczow. Nie trafia do mnie taka polityka "zamknietych drzwi" w trakcie warsztatow.