Fakt, ale czy nie uważacie, żę niektóre książeczki o balecie dla dzieci pokazują je w złym świetle? Wiadomo, że balet niszczy nogi ale po co to mówić, paroletniemu dziecku?? :roll:
Ale Cheryl, przecież to dobrze, że pokazują balet w tym lepszym, ale i czasami gorszym świetle. I tak większość osób nietańczących postrzega balet jako "kicanie tu i tam na paluszkach, kwiatki, chmurki i motylki", więc tego typu książeczki uświadamiają już mniejsze dzieci o tej ciemniejszej stronie tańca. W ten sposób chyba wyrabia się jako-taki szacunek dla tancerzy. Mnie osobiście tylko zdziwiło wytłumaczenie, dlaczego taniec na pointach zaczyna się u nich dopiero w wieku 12-13 lat: "bo pointy niszczą stopy". Nie rozumiem tego argumentu, bo w końcu skoro u 10-11 letnich dziewczynek niszczą stopy, to u 12-13 latek też to robią. Moim zdaniem tu chodzi raczej o doświadczenie, a nie o to, co pointy robią ze stopami.
Aha, tak na marginesie... Zaszokowało mnie to, co przeczytałam na okładce: "Różowe baletki" są przeznaczone dla dzieci od lat dziewięciu! :lol:
Też czytałam tą książeczkę (2 część) i zgadzam się z Neną: po co pisać tym dzieciakom jakieś mity? Nie lepiej, żeby wiedziały, że balet to nie jest jakieś skakanie, trzymanie rączek w górze itp? Nie powinny znać obu stron tańca, nie tylko tej pozytywnej, lepszej do zrozumienia...?
[size=9:3a20468273]'Lekko' raczej się jej nie czytało z powodu tego czasu... :twisted: [/size:3a20468273]
plie
Ta książka jest poprostu dla osób nie mających zielonego pojęcia o balecie.
Każda osoba ćwicząca co najmniej rok powinna wiedzieć do czego plie jest potrzebne.
plie to podstawa.
Oki:) Ksiązka opowiada o dziewczynie która chodzi do szkoły baletowej. Jest ładna i dobrze sobie radzi w SB. Jest też wątek o miłosciach, przyjazniach itp. Ja czytałam tylko drugą cześc więc o pierwszej nic nie mogę powiedzieć ale zamierzam sobie zakupić:P