śmieszne sytuacje ze sceny
-
PavlovaAnna
- Posty: 139
- Rejestracja: sob sie 05, 2006 7:40 pm
-
PavlovaAnna
- Posty: 139
- Rejestracja: sob sie 05, 2006 7:40 pm
Tak, jest strasznie duży. Kiedyś nasza garderobiana podczas spektaklu schowała klucze od naszej garderoby do swojego fartucha i o tym zapomniała. Przez prawie całą przerwę ich szukaliśmy, ona oczywiście też. Jak wyciągnęła je ze swojej kieszeni, to nauczyciela opiekującego się uczniami krew o mało co by zalała.
-
Rozczochrana
- Posty: 18
- Rejestracja: pt paź 13, 2006 9:35 pm
Hm, ostatnio występowałam z moją szkołą tańca irlandzkiego na 55.lecie (kolejny edit, ale to spowodowane tym, że moja szkoła muzyczna obchodziła wczoraj 60.lecie ;D) szczecińskiego Ogniska Baletowego. W jednym z układów tańczyły 4 pary, które tzw. trójkami reelowymi obracały się dookoła własnej osi i dookoła siebie (tzw. róża celtycka), przy czym moja partnerka (bo partnerów w tym zespole brak :D) źle stanęła i wykręciła jej się stopa. Rozpaczliwie przytrzymałam ją moimi ach-jakże-silnymi-rękoma i tym sposobem udało się ją uratować od upadku, przy czym do końca układu miałyśmy czarujące i szczerze uśmiechy :)
Na tym samym koncercie miało miejsce o wiele bardziej zabawne zdarzenie, którego niestety nie byłam świadkiem. Otóż dwie malutkie baletnice podobno wyszły na scenę i w połowie choreografii zaczęły szturchańce :lol: W gazecie nawet znalazło się zdjęcie małej tancerki w okularkach z wściekłością popychającą drugą dziewczynkę :D
Ponadto występując na Zamku Książąt Pomorskich (mieliśmy akurat cykl występów 4 razy dziennie w od poniedziałku do piątku, masakra) nie zdążyłam przebrać baletek na buty do stepu, więc udało mi się wejść akurat w momencie, w którym miała się zacząć moja "kwestia" ;) Ależ mam wyczucie :D
A występując na promach do Szwecji robiłam najróżniejsze rzeczy, pomyłki nie z tej ziemi. Zabawniejsze były jednak moje zachwiania równowagi, gdy prom kołysał się przy silniejszych falach :D
Jeszcze taka sytuacja z teatru, gdy wystawiałam z kółkiem teatralnym sztukę "Momo". Byłam tam Szarym Panem I :twisted: i jak każdy Szary Pan umierałam na końcu. Pan od świateł zapomniał jednak zgasić tych świateł, więc wszyscy Szarzy Panowie leżeli na scenie gdzieś dobrą minutę i umierali w konwulsyjnych drgawkach śmiechowych :D
No tak, przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja, znów z występów na Zamku. Mieliśmy bardzo efektowny taniec na zakończenie występu, gdzie ja, mój kolega oraz instruktor stepowaliśmy a za nami tańczyła taniec miękki reszta szkoły. Tak się złożyło, że jeden Paweł wpadł na drugiego Pawła, który to pośliznął się na podłodze i wpadł mi prosto pod nogi :D Oczywiście skończyło się to wyjątkowo zabawną przewrotką. Szybko jednak wstałam i, kompletnie zdezorientowana, dokończyłam taniec ;)
Na tym samym koncercie miało miejsce o wiele bardziej zabawne zdarzenie, którego niestety nie byłam świadkiem. Otóż dwie malutkie baletnice podobno wyszły na scenę i w połowie choreografii zaczęły szturchańce :lol: W gazecie nawet znalazło się zdjęcie małej tancerki w okularkach z wściekłością popychającą drugą dziewczynkę :D
Ponadto występując na Zamku Książąt Pomorskich (mieliśmy akurat cykl występów 4 razy dziennie w od poniedziałku do piątku, masakra) nie zdążyłam przebrać baletek na buty do stepu, więc udało mi się wejść akurat w momencie, w którym miała się zacząć moja "kwestia" ;) Ależ mam wyczucie :D
A występując na promach do Szwecji robiłam najróżniejsze rzeczy, pomyłki nie z tej ziemi. Zabawniejsze były jednak moje zachwiania równowagi, gdy prom kołysał się przy silniejszych falach :D
Jeszcze taka sytuacja z teatru, gdy wystawiałam z kółkiem teatralnym sztukę "Momo". Byłam tam Szarym Panem I :twisted: i jak każdy Szary Pan umierałam na końcu. Pan od świateł zapomniał jednak zgasić tych świateł, więc wszyscy Szarzy Panowie leżeli na scenie gdzieś dobrą minutę i umierali w konwulsyjnych drgawkach śmiechowych :D
No tak, przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja, znów z występów na Zamku. Mieliśmy bardzo efektowny taniec na zakończenie występu, gdzie ja, mój kolega oraz instruktor stepowaliśmy a za nami tańczyła taniec miękki reszta szkoły. Tak się złożyło, że jeden Paweł wpadł na drugiego Pawła, który to pośliznął się na podłodze i wpadł mi prosto pod nogi :D Oczywiście skończyło się to wyjątkowo zabawną przewrotką. Szybko jednak wstałam i, kompletnie zdezorientowana, dokończyłam taniec ;)
To ja może uściślę. Nie dodawaj nam lat, bo mamy ich dopiero 55, nie 60 :mrgreen:
osobiście nie widziałam waszej akcji w układzie irlandzkim(pewnie akurat się przebierałam), ale pewnie było zabawnie ;) Ach, no i proszę o wybaczenie za nasz układ z irlandzkiego, bo wiem, że pewnie nie byłyśmy zbyt dobre, ale co można zrobić przez zaledwie parę treningów? ;)
Jeśli chodzi o maluszki, to są kochane, wręcz PRZEUROCZE :D :D
Jedne pilnują drugich, przy czym poprawiają się wzajemnie nie unikając przemocy :mrgreen: (ale to tylko w tych niedorzecznych przypadkach popełniania prawdziwych błedów typu "PRZESUŃ SIĘ DO PRZODU, STOISZ KRZYWO!"
i tak PINGWINKI były najlepsze! :D zwlaszcza te, które oczy wciąż miały nienasunięte :P
osobiście nie widziałam waszej akcji w układzie irlandzkim(pewnie akurat się przebierałam), ale pewnie było zabawnie ;) Ach, no i proszę o wybaczenie za nasz układ z irlandzkiego, bo wiem, że pewnie nie byłyśmy zbyt dobre, ale co można zrobić przez zaledwie parę treningów? ;)
Jeśli chodzi o maluszki, to są kochane, wręcz PRZEUROCZE :D :D
Jedne pilnują drugich, przy czym poprawiają się wzajemnie nie unikając przemocy :mrgreen: (ale to tylko w tych niedorzecznych przypadkach popełniania prawdziwych błedów typu "PRZESUŃ SIĘ DO PRZODU, STOISZ KRZYWO!"
i tak PINGWINKI były najlepsze! :D zwlaszcza te, które oczy wciąż miały nienasunięte :P
-
Rozczochrana
- Posty: 18
- Rejestracja: pt paź 13, 2006 9:35 pm