pedagodzy :)
-
Piotr Malaga
- Posty: 169
- Rejestracja: pt sty 20, 2006 4:26 pm
Powyższy post przeniesiony przez Sisi pasuje lepiej do tego wątku niż do wątku o szkole na Łąkowej, gdzie został napisany. Dotyczy ciekawych zagadnień pedagogiki w szeroki sposób, nie zaś konkretnej szkoły.
Jednak wywodzi się z dyskusji, która była prowadzona właśnie tam i bezpośrednio nawiązuje do jej kontekstu. Jeżeli dyskutanci życzą sobie zapoznać się z tym kontekstem, rozumieć ciągłość dyskusji i mieć jasność co do podstawy pytań które sformułowałem, powinni tam zajrzeć:
[url]http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?p=46957#46957[/url]
Jednak wywodzi się z dyskusji, która była prowadzona właśnie tam i bezpośrednio nawiązuje do jej kontekstu. Jeżeli dyskutanci życzą sobie zapoznać się z tym kontekstem, rozumieć ciągłość dyskusji i mieć jasność co do podstawy pytań które sformułowałem, powinni tam zajrzeć:
[url]http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?p=46957#46957[/url]
[quote:dd00ad02ec="Nefretete"]no tak juz jest. czesto widze lekcje w OSB - i tak to własnie wygląda - pani siedzi i patrzy a dziewczynki tanczą. czy to norma w baletówkach?[/quote:dd00ad02ec] To znowu jakiś "stereotyp" nie ma czegoś takiego ,że nauczyciel siedzi na stołku i krzyczy z daleka z uwagami - bo by klasa osiadła totalnie ,gdyby nie było paru innych bodźców ...!!! i motywacji dla uczniów - nie jest łatwo być belfrem - 8) ale miło jest przekazywać swoją wiedzę :D
A ja znam pewną pedagog, która przy drążku, owszem, jeszcze pokaże ćwiczenia, ale na środku to już tylko od większego dzwonu, kiedy coś z liczeniem trzeba sprawdzić, albo nikt nie łapie, o co chodzi ;) A tak to tylko nazwy lecą. A przy tym jest przemiłą osoba z b. dużym autorytetem, że własciwie do ćwiczeń mobilizuje samo to, że patrzy , bo jakos tak nie głupio nie starać się u niej :)
Ja też znam takie osoby ,ale uwierz mi Joasiu ,takie osoby prędzej lub poźniej "przepadną" młodzież jest teraz coraz bardziej leniwa i trzeba taką młodzież więcej motywować - czyli pokazać samemu - co i jak i jescze czasami ich do tego zachęcić i "podkręcać ich słomiany zapał " bo i tak bywa .Czasy się zmieniły - że "MAESTRO SIEDZI NA STOŁKU I MACHA RĘKOMA I ZADAJE ĆWICZENIA "to już mit ....Pozdrawiam 8)
[quote:d8230c6566="Ewuunia"]Ogólnie jest z nim świetnie, gdyby nie to, że na każdej lekcji zmienia układy - więc siłą rzeczy - pokazuje co mamy tańczyć.[/quote:d8230c6566]
No i własnie tutaj dyskusja toczy się o to, że niekoniecznie - robiąc nowy układ też mozna rzucić parę nazw, dodać coś rekami, + parę kroków (bynajmniej nie baletowych, po prostu zwykłych przejść ;) ). A przepraszam, zazwyczaj końcowa poza jest pokazana ;)
Ale tez trudno wymagać, aby każdy pedagog w wieku mniej więcej półwiecznym skakał jak x lat wcześniej. No i lepiej, żeby się skupił na patrzeniu i poprawianiu ćwiczacych.
No i własnie tutaj dyskusja toczy się o to, że niekoniecznie - robiąc nowy układ też mozna rzucić parę nazw, dodać coś rekami, + parę kroków (bynajmniej nie baletowych, po prostu zwykłych przejść ;) ). A przepraszam, zazwyczaj końcowa poza jest pokazana ;)
Ale tez trudno wymagać, aby każdy pedagog w wieku mniej więcej półwiecznym skakał jak x lat wcześniej. No i lepiej, żeby się skupił na patrzeniu i poprawianiu ćwiczacych.
-
Piotr Malaga
- Posty: 169
- Rejestracja: pt sty 20, 2006 4:26 pm
Według mnie to po prostu zależy od kontekstu.
Jeżeli nauczyciel wprowadza nowy element, lub koryguje nieprawidłowo wykonywany gdy uczeń nie czuje ruchowo o co chodzi, to pokazanie jest konieczne. Może to być pokazanie osobiście przez nauczyciela, albo podejście do ucznia i ustawienie jemu np. nogi lub innego elementu ciała - pokazanie ustawienia błędnego i prawidłowego.
Jeżeli uczeń już dobrze rozumie o co chodzi i potrafi przyjąć prawidłowe ustawienie, tylko po prostu nie pamięta o tym żeby dany element wykonywać prawidłowo, to wystarczy zwrócenie uwagi z krzesła - o ile tylko jest pewność, że ta uwaga zostanie prawidłowo zrozumiana i odniesie się do już wcześniej pokazanych rzeczy.
Czasami wystarczy tylko mały skrót myślowy, pewnie każdy nauczyciel ma swoje własne powiedzonka np. "nie czytaj książki", "nie szukaj dolarów na podłodze" oznacza brak pracy głowy, która jest opuszczona w dół, zaniedbana pod kątem uwagi gdy uczeń skupia się nad innymi aspektami techniki tańca.
Z drugiej strony jeżeli nauczyciel jest młody i ma możliwości aby wykonać każde ćwiczenie razem z uczniami którzy je znają i nie potrzebują już dokładnego pokazywania, to rzeczywiście działa bardziej mobilizująco, choć na dłuższą metę przyzwyczaja do podglądania i oducza pamiętania ćwiczeń.
Można ewentualnie na trzy etapy:
1) powiedzieć ćwiczenie słowami ewentualnie markując dla lepszego zobrazowania, przypomnieć na jakie aspekty ćwiczenia uczniowie powinni zwrócić baczną uwagę tym razem
2) nauczyciel wykonuje sam na full przy muzyce gdy uczniowie patrzą
3) uczniowie robią a nauczyciel nie, jedynie kontroluje
To dosyć dokładna metoda, niestety czasochłonna i ćwiczenia przy drążku mogą zająć godzinę zamiast 30 min.
Jeżeli nauczyciel wprowadza nowy element, lub koryguje nieprawidłowo wykonywany gdy uczeń nie czuje ruchowo o co chodzi, to pokazanie jest konieczne. Może to być pokazanie osobiście przez nauczyciela, albo podejście do ucznia i ustawienie jemu np. nogi lub innego elementu ciała - pokazanie ustawienia błędnego i prawidłowego.
Jeżeli uczeń już dobrze rozumie o co chodzi i potrafi przyjąć prawidłowe ustawienie, tylko po prostu nie pamięta o tym żeby dany element wykonywać prawidłowo, to wystarczy zwrócenie uwagi z krzesła - o ile tylko jest pewność, że ta uwaga zostanie prawidłowo zrozumiana i odniesie się do już wcześniej pokazanych rzeczy.
Czasami wystarczy tylko mały skrót myślowy, pewnie każdy nauczyciel ma swoje własne powiedzonka np. "nie czytaj książki", "nie szukaj dolarów na podłodze" oznacza brak pracy głowy, która jest opuszczona w dół, zaniedbana pod kątem uwagi gdy uczeń skupia się nad innymi aspektami techniki tańca.
Z drugiej strony jeżeli nauczyciel jest młody i ma możliwości aby wykonać każde ćwiczenie razem z uczniami którzy je znają i nie potrzebują już dokładnego pokazywania, to rzeczywiście działa bardziej mobilizująco, choć na dłuższą metę przyzwyczaja do podglądania i oducza pamiętania ćwiczeń.
Można ewentualnie na trzy etapy:
1) powiedzieć ćwiczenie słowami ewentualnie markując dla lepszego zobrazowania, przypomnieć na jakie aspekty ćwiczenia uczniowie powinni zwrócić baczną uwagę tym razem
2) nauczyciel wykonuje sam na full przy muzyce gdy uczniowie patrzą
3) uczniowie robią a nauczyciel nie, jedynie kontroluje
To dosyć dokładna metoda, niestety czasochłonna i ćwiczenia przy drążku mogą zająć godzinę zamiast 30 min.
[quote:8e86760700="Joanna"]do ćwiczeń mobilizuje samo to, że patrzy , bo jakos tak nie głupio nie starać się u niej :)[/quote:8e86760700]
u nas jest pdobnie. nasza nauczycielka często robi kombinacje razem z nami - po pierwsze po to, aby pokazać elementy, a potem zeby nauczyć "co jest po czym", bo prawie nigdy nie mamy dwóch takich samych kombinacji z lekcji na lekcje. czasem jednak, gdy już lepeij znamy układ, siada na ławce i tylko patrzy (i nic nie mówi). muszę przyznać, ze bywa to bardzo stresujące, bo mam wrażenie ze dokładnie mnie sonduje i widzi każdy najmniejszy błąd. tym bardziej, ze moje miejsce jest w pierwszym rzędzie na samym środeczku, tuż przed jej nosem :shock: bodziec, zeby się starać jest naprawdę ogromny, ale też to dość stresująca częsc lekcji.
u nas jest pdobnie. nasza nauczycielka często robi kombinacje razem z nami - po pierwsze po to, aby pokazać elementy, a potem zeby nauczyć "co jest po czym", bo prawie nigdy nie mamy dwóch takich samych kombinacji z lekcji na lekcje. czasem jednak, gdy już lepeij znamy układ, siada na ławce i tylko patrzy (i nic nie mówi). muszę przyznać, ze bywa to bardzo stresujące, bo mam wrażenie ze dokładnie mnie sonduje i widzi każdy najmniejszy błąd. tym bardziej, ze moje miejsce jest w pierwszym rzędzie na samym środeczku, tuż przed jej nosem :shock: bodziec, zeby się starać jest naprawdę ogromny, ale też to dość stresująca częsc lekcji.