rozciąganie- gdzie i kiedy ?
-
Tranquility
- Posty: 1123
- Rejestracja: ndz kwie 10, 2005 1:33 pm
co do rozciągania to najlepiej jest się rozciągać do pierwszego bólu... i - co bardzo ważne - i zapewne było już tu mówione, nie "balansować" tylko starać się wytrzymać, na wydechu delikatnie pogłębiać skłon (np.). Trzeba także pamiętać o obowiązkowej rozgrzewce, bo bez niej także mogą być problemy późniejsze...
ja myślę, że z tą żabą to zależy i różnie bywa... jeżeli masz dobrze ustawioną miednicę i w miarę ją rozciągniętą to może ktoś ci stanąć na udach i docisnąć, ale bez przesady oczywiście...
ja np. zawsze kogoś proszę żeby mnie docisnął, bo nigdy z rozciągnięciem miednicy problemów nie miałem i zawsze kolana miałem na ziemi...
ja myślę, że z tą żabą to zależy i różnie bywa... jeżeli masz dobrze ustawioną miednicę i w miarę ją rozciągniętą to może ktoś ci stanąć na udach i docisnąć, ale bez przesady oczywiście...
ja np. zawsze kogoś proszę żeby mnie docisnął, bo nigdy z rozciągnięciem miednicy problemów nie miałem i zawsze kolana miałem na ziemi...
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
co do hantli to nie jest jakis masochizm mam 1.5 kg na kolanach jeest latwiej a co do dociskania na sile.. przeciez to chyba chodzi o taki stopien bolu ktory sie wyczuwa kiedy staje sie niebezpieczny dla zdrowia.. przy rozciagniau chyba najwazniejsza jst systematyka, a troche sily chyba tylko pomaga. :)
-
dorotaholownia
- Posty: 47
- Rejestracja: czw paź 20, 2005 12:41 pm
czasem jesteśmy tak zbudowani, że nie usiądziemy w szpagacie i nie wiem jakie rozciąganie nie pomoże. najważniejsze jak mamy zbudowaną miednicę- w sensie układu kostnego.
dlatego bardzo ważnajest jej pionizacja przy wszelkiego typu roziaganiach- na podłodze, czy drążku. oraz - ja to nazywam- równa wysokość kości biodrowych (szczególnie przy drążku).
dlatego bardzo ważnajest jej pionizacja przy wszelkiego typu roziaganiach- na podłodze, czy drążku. oraz - ja to nazywam- równa wysokość kości biodrowych (szczególnie przy drążku).
[quote:41f70d7ca1="Goosia"]a jak to jest u was z rozciąganiem wieczorem lub późnym wieczorem? bo jak próbowałam przed snem troche sie porozciagać to zawsze wychodziło mi to znacznie lepiej i lżej niż w dzień (zero uzycia siły) a rano wszystko mnie bolało...
dziwny jest ten organizm :evil:[/quote:41f70d7ca1]
mi obojętnie... jak się dobrze porozciągam (co rzadko się zdarza) to wyniki są takie same- czy rozciągam się wieczorem, czy rano...
A tak sobie pomyślałam, codo robienia szpagatów i warunków fizycznych... ja uważam, że (tak jak w wielu innych rzeczach--> leczeniu chorób, np. raka) poza rozciągnięciem jest podszebne...to COŚ... zacięcie, wierzenie, że się uda, niepodupadanie na duchu z powodu jakiejś porażki...
dziwny jest ten organizm :evil:[/quote:41f70d7ca1]
mi obojętnie... jak się dobrze porozciągam (co rzadko się zdarza) to wyniki są takie same- czy rozciągam się wieczorem, czy rano...
A tak sobie pomyślałam, codo robienia szpagatów i warunków fizycznych... ja uważam, że (tak jak w wielu innych rzeczach--> leczeniu chorób, np. raka) poza rozciągnięciem jest podszebne...to COŚ... zacięcie, wierzenie, że się uda, niepodupadanie na duchu z powodu jakiejś porażki...
A dlaczego nie od razu Rzym zbudowano? Bo Chuck Norris go nie budował...
A z tym rozciąganiem popieram NaFFę--> hantle nie są straszne. Ja kładę na kolana po 3 kg i siedzę... jak przekraczam pierwszy ból zdejmuję hantle i dociskam rękoma (żeby nie przekroczyć tej granicy bólu). Poza tym żadko hantle są dla mnie za ciężkie i muszę je zdejmować--> nie są na tyle ciężkie, więc raczej pomagają w rozciągnięciu "normalnym", nie "na siłę". Gdyby były cięższe mogłyby coś zrobić, ale że nie jestem rozciągnięta na szpagat turecki tak jakby mam blokadę/granicę rozciągnięcia. Poza tym ja np. odruchowo przestaję się rozciągać gdy czuję, że mnie za bardzo boli....
A z tym rozciąganiem popieram NaFFę--> hantle nie są straszne. Ja kładę na kolana po 3 kg i siedzę... jak przekraczam pierwszy ból zdejmuję hantle i dociskam rękoma (żeby nie przekroczyć tej granicy bólu). Poza tym żadko hantle są dla mnie za ciężkie i muszę je zdejmować--> nie są na tyle ciężkie, więc raczej pomagają w rozciągnięciu "normalnym", nie "na siłę". Gdyby były cięższe mogłyby coś zrobić, ale że nie jestem rozciągnięta na szpagat turecki tak jakby mam blokadę/granicę rozciągnięcia. Poza tym ja np. odruchowo przestaję się rozciągać gdy czuję, że mnie za bardzo boli....
ja najpierw kładę sie w żabie bez hantli potem jak nozki si "przyzwyczaja " dokladam hantle 2-2.5 kg ja zaczynam czuc ze juz wystarczy to je zdejmuje i probuje sie jeszcze sama docisnąc.. :) chyba to nie masochizm :P a jakie są jeszcze wasze sposoby??? moj problem polega na tym ze szybko nadwyręzam mięśnie sciegna, może ma to związek z moją dawna konmtuzja bioderka. ale mimo wszystko nie poddaje sie i wierzę ze jak w głowce bedę chciała to ciało kiedys sie podporządkuje i sie rozciagne :P jakbym chciala:) co wy na to???