Widzialam zbyt malo, zeby sie wypowiadac, ale przypadkiem trafilam na te baletowa czesc (podobala mi sie tak sobie) i uslyszalam, ze Bolle jest w Italii bozyszczem. Zaskoczylo mnie to o tyle, ze w ogladanym przez mnie ostatnio Jeziorze z La Scali z Zacharowa, Bolle jest jedynie poprawny, nie poraza ani tancem, ani charyzma. Czy to rzeczywiscie taki doskonaly tancerz i mial wtedy tylko zly dzien, czy tez jest po prostu bozyszczem, a to wszystko tlumaczy? ;-)
Mi się to przedstawienie bardzo podobało - chociaż nie zawsze rozumiałam zamierzenie chareografa- ale komentarz był do kitu. Nic z niego nie rozumiałam, a przez to słabiej było słychać muzykę.
o tak, to co przykuwało do niego uwagę to były przede wszystkim skoki, które robił jakby "od niechcenia". ponadto miał niesamowity wyraz twarzy, taki, że nie mogłam oderwać oczu (póki kamera nie oderwała sie od niego)
Zgadzam się z sisi - twarz Roberta Bolle była (jest? :P) niezwykła, nawet pod makijażem.
A Naffie chyba chodziło o "skoczka", którego ułożyli tancerze :P