Taneczne wiersze
Taneczne wiersze
Myśle, ze wartoby założyć wątek gdzie umieszczalibyśmy wiersze znanych lub nie autorów o tematyce tanecznej (nawet tylko lekko zachaczącej o nią) a potem oczywiscie dyskutowali.
Zaczynam:
[i:b83ec14ece]Przekwitła tancerka[/i:b83ec14ece]
ta pani wciąż jeszcze tańczy
wesoła jak młoda dziewczyna
lecz jest już w pięknosci swojej
nietrwała jak jedwab
moze barwy utracić na słońcu
może skurczyć się jak etamina
a wówczas powieszą ja w szafie
posród rzeczy o które nikt nie dba
jest ona juz tylko na oko
kto ja szarpnie ten ją rozedrze na zawsze
ostrożnie z nią młodzi tancerze
bo pęknie w tysiące zmarszczek
(o młodości wytrwała i dumna
o skóry jak angielskie zamsze
o twarze szerokie i twarde jak tarcze)
miedzy dancingiem
a sercem jej starem
jest most w pasy złote i szare
jakie tam mysli się snują
jaka mądrość tam przyjeżdża groźna
lecz o tym się ludzoim nie mówi
bo słuchają patrząc na zegarek
a przed jednym co by moze słuchał
musi milczeć tancerka nietrwała i trwożna
[i:b83ec14ece]zgubiony tancerz[/i:b83ec14ece]
zwiędły suknie i wachlarz z piór strusich
czas opada jak chmura szarańczy
wszystko kończy się prędzej niz musi
gra muzyka lecz nie ma z kim tańczyć
tancerz miły odszedł w dalszą drogę
gdzie jest nie wiem ani wy nie wiecie
jeśli tu go odszukać nie mogę
jakze znajdę go w wielkim wszechświecie
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska z tomu Dancing (1927)
Zaczynam:
[i:b83ec14ece]Przekwitła tancerka[/i:b83ec14ece]
ta pani wciąż jeszcze tańczy
wesoła jak młoda dziewczyna
lecz jest już w pięknosci swojej
nietrwała jak jedwab
moze barwy utracić na słońcu
może skurczyć się jak etamina
a wówczas powieszą ja w szafie
posród rzeczy o które nikt nie dba
jest ona juz tylko na oko
kto ja szarpnie ten ją rozedrze na zawsze
ostrożnie z nią młodzi tancerze
bo pęknie w tysiące zmarszczek
(o młodości wytrwała i dumna
o skóry jak angielskie zamsze
o twarze szerokie i twarde jak tarcze)
miedzy dancingiem
a sercem jej starem
jest most w pasy złote i szare
jakie tam mysli się snują
jaka mądrość tam przyjeżdża groźna
lecz o tym się ludzoim nie mówi
bo słuchają patrząc na zegarek
a przed jednym co by moze słuchał
musi milczeć tancerka nietrwała i trwożna
[i:b83ec14ece]zgubiony tancerz[/i:b83ec14ece]
zwiędły suknie i wachlarz z piór strusich
czas opada jak chmura szarańczy
wszystko kończy się prędzej niz musi
gra muzyka lecz nie ma z kim tańczyć
tancerz miły odszedł w dalszą drogę
gdzie jest nie wiem ani wy nie wiecie
jeśli tu go odszukać nie mogę
jakze znajdę go w wielkim wszechświecie
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska z tomu Dancing (1927)
Re: Taneczne wiersze
[b:b668315e67]BALET ATLANTYCKI Franciszek Fenikowski [/b:b668315e67]
[i:b668315e67]Klasnął baletmistrz. Balet atlantycki
na wielką scenę opery wbiegł w pędzie,
fal białonogie, lotne baletniczki
na palcach tańczą "Jezioro łabędzie",
gra niewidzialna orkiestra, lśnią lampy,
drżą od oklasków chmury - mewie loże,
różem zabarwia blask zachodniej rampy
ciała baletnic niebieskie jak morze.
I z wolna światło za światłem wygasa,
spada kurtyna, ucichł gong, zamilkł dzwonek,
lecz dalej tańczą tancerki Degasa
szeleszcząc w mroku pianami koronek.[/i:b668315e67]
[b:b668315e67]Pawlikowska-Jasnorzewska Maria Balet powojów[/b:b668315e67]
[i:b668315e67]Zachód dogasa...
Już się stroją,
Już się bielą
Powoje,
Balet z czasów Degasa...
Kręgi sukien,
Wstrzymany pęd -
Stoją nieruchome
Sur les pointes...[/i:b668315e67]
[b:b668315e67]balet[/b:b668315e67]
[i:b668315e67]czasem patrzę na detale
chociaż tego nie chcę wcale
bo to z czasu mnie okrada
a tu kończy się zabawa
detalicznie drobiazgowo
nie wiem czy to znaczy zdrowo
może jestem zbyt ciekawy
patrząc w środek każdej sprawy
idealnie doskonale
jak zawodowy balet
gdzie nawet najmniejszy palec
wprawia w zachwyt całą salę
pewnie mogłem to inaczej
zrobić szybciej bez przesady
nową drogę jednak czasem
lubię wybrać dla odmiany
detalicznie drobiazgowo
wiem że czasem znaczy zdrowo
choć to z czasu mnie okrada
tu zaczyna się zabawa
idealnie doskonale
jak zawodowy balet
gdzie nawet najmniejszy palec
wprawia w zachwyt całą salę[/i:b668315e67]
[b:b668315e67]Taniec[/b:b668315e67]
[i:b668315e67]Tańczyć wbrew zasadzie, tańczyć w rajskim ogrodzie,
gdzie żadna smutna myśl nie dogoni,
żadne głośniej wymówione słowo.
A ty przyjdziesz cały w kwiatach ozdobiony,
a ty przyjdziesz w kwiatach błękitnych i białych,
a ty przyjdziesz w laurowym wieńcu na skroniach i zostaniesz.
Dotkniesz wszystkich naszych myśli
i swą własną myślą nas ochronisz, własną myślą uspokoisz.
Będziemy tańczyć wspólnie w rajskim ogrodzie,
wśród białych, kwitnących jabłoni,
w kręgu jasnych i spokojnych twarzy,
w kręgu ciepłych i łagodnych dłoni.
Wspólny wianek upleciemy, tańcząc wśród lilii i motyli,
nasze dłonie będą dłonią w dłoń złączone,
w każdej chwili.
Wśród białych dni i białych nocy, w naszym rajskim ogrodzie,
gdy się wszystko uspokoi i zakwitnie w sercach, kwiatami paproci...[/i:b668315e67]
[b:b668315e67]Maria Borcz Ego taniec[/b:b668315e67]
[i:b668315e67]Bąk sobie wiruje
wokół własnej osi.
brzękiem swą obecność
wszem i wobec głosi.
Kręcąc piruety,
wokół własnej sprawy,
wciąga w karuzelę
służalczej zabawy.
Ego sił mu daje,
i ego go kręci.
Nie proś o przysługę
i tak się wykręci.[/i:b668315e67]
[b:b668315e67]Taniec[/b:b668315e67]
[i:b668315e67]Nowy taniec zaczynają,
wspólny cel wciąż wszystkich łączy,
bo nie snuje sieci pająk,
która myśl i rytm poplącze.
Oto pierwszy jest piruet,
każdy śmiało naprzód rusza,
trwają razem, świat wiruje,
lecz wnet obrót coś zakłóca.
Jeden pada na podłogę,
drugi w ścianę niemal wbity,
trzeci trzyma się za głowę,
klęska pełna to niestety.
Dzisiaj już nie pójdą w tany
i nie dla nich będą brawa,
czemu ciągle los skubany
nogę w życiu im podstawia?[/i:b668315e67]
...i trochę na wesoło :)
[b:b668315e67]Taniec Julian Tuwim[/b:b668315e67]
[i:b668315e67]Skoczył stołek do wiaderka,
Zaprosił je do oberka,
Dzbanek z półki - hyc na ziemię:
"Ja niegorszy! Poproś-że mię!"
A za dzbankiem talerz skoczył,
Dokoluśka się potoczył,
Piec, choć grubas, złapał kija
I ochoczo nim wywija.
Biedna miotła w kącie stoi,
Też by chciała, lecz się boi,
Bo jak w tańcu się rozluźni,
To ją będą zbierać później.
Tańczy skrzynia i siekiera,
Aż się miotle na płacz zbiera.
Już nie może ustać dłużej
I tak pląsa, aż się kurzy![/i:b668315e67]
[i:b668315e67]Klasnął baletmistrz. Balet atlantycki
na wielką scenę opery wbiegł w pędzie,
fal białonogie, lotne baletniczki
na palcach tańczą "Jezioro łabędzie",
gra niewidzialna orkiestra, lśnią lampy,
drżą od oklasków chmury - mewie loże,
różem zabarwia blask zachodniej rampy
ciała baletnic niebieskie jak morze.
I z wolna światło za światłem wygasa,
spada kurtyna, ucichł gong, zamilkł dzwonek,
lecz dalej tańczą tancerki Degasa
szeleszcząc w mroku pianami koronek.[/i:b668315e67]
[b:b668315e67]Pawlikowska-Jasnorzewska Maria Balet powojów[/b:b668315e67]
[i:b668315e67]Zachód dogasa...
Już się stroją,
Już się bielą
Powoje,
Balet z czasów Degasa...
Kręgi sukien,
Wstrzymany pęd -
Stoją nieruchome
Sur les pointes...[/i:b668315e67]
[b:b668315e67]balet[/b:b668315e67]
[i:b668315e67]czasem patrzę na detale
chociaż tego nie chcę wcale
bo to z czasu mnie okrada
a tu kończy się zabawa
detalicznie drobiazgowo
nie wiem czy to znaczy zdrowo
może jestem zbyt ciekawy
patrząc w środek każdej sprawy
idealnie doskonale
jak zawodowy balet
gdzie nawet najmniejszy palec
wprawia w zachwyt całą salę
pewnie mogłem to inaczej
zrobić szybciej bez przesady
nową drogę jednak czasem
lubię wybrać dla odmiany
detalicznie drobiazgowo
wiem że czasem znaczy zdrowo
choć to z czasu mnie okrada
tu zaczyna się zabawa
idealnie doskonale
jak zawodowy balet
gdzie nawet najmniejszy palec
wprawia w zachwyt całą salę[/i:b668315e67]
[b:b668315e67]Taniec[/b:b668315e67]
[i:b668315e67]Tańczyć wbrew zasadzie, tańczyć w rajskim ogrodzie,
gdzie żadna smutna myśl nie dogoni,
żadne głośniej wymówione słowo.
A ty przyjdziesz cały w kwiatach ozdobiony,
a ty przyjdziesz w kwiatach błękitnych i białych,
a ty przyjdziesz w laurowym wieńcu na skroniach i zostaniesz.
Dotkniesz wszystkich naszych myśli
i swą własną myślą nas ochronisz, własną myślą uspokoisz.
Będziemy tańczyć wspólnie w rajskim ogrodzie,
wśród białych, kwitnących jabłoni,
w kręgu jasnych i spokojnych twarzy,
w kręgu ciepłych i łagodnych dłoni.
Wspólny wianek upleciemy, tańcząc wśród lilii i motyli,
nasze dłonie będą dłonią w dłoń złączone,
w każdej chwili.
Wśród białych dni i białych nocy, w naszym rajskim ogrodzie,
gdy się wszystko uspokoi i zakwitnie w sercach, kwiatami paproci...[/i:b668315e67]
[b:b668315e67]Maria Borcz Ego taniec[/b:b668315e67]
[i:b668315e67]Bąk sobie wiruje
wokół własnej osi.
brzękiem swą obecność
wszem i wobec głosi.
Kręcąc piruety,
wokół własnej sprawy,
wciąga w karuzelę
służalczej zabawy.
Ego sił mu daje,
i ego go kręci.
Nie proś o przysługę
i tak się wykręci.[/i:b668315e67]
[b:b668315e67]Taniec[/b:b668315e67]
[i:b668315e67]Nowy taniec zaczynają,
wspólny cel wciąż wszystkich łączy,
bo nie snuje sieci pająk,
która myśl i rytm poplącze.
Oto pierwszy jest piruet,
każdy śmiało naprzód rusza,
trwają razem, świat wiruje,
lecz wnet obrót coś zakłóca.
Jeden pada na podłogę,
drugi w ścianę niemal wbity,
trzeci trzyma się za głowę,
klęska pełna to niestety.
Dzisiaj już nie pójdą w tany
i nie dla nich będą brawa,
czemu ciągle los skubany
nogę w życiu im podstawia?[/i:b668315e67]
...i trochę na wesoło :)
[b:b668315e67]Taniec Julian Tuwim[/b:b668315e67]
[i:b668315e67]Skoczył stołek do wiaderka,
Zaprosił je do oberka,
Dzbanek z półki - hyc na ziemię:
"Ja niegorszy! Poproś-że mię!"
A za dzbankiem talerz skoczył,
Dokoluśka się potoczył,
Piec, choć grubas, złapał kija
I ochoczo nim wywija.
Biedna miotła w kącie stoi,
Też by chciała, lecz się boi,
Bo jak w tańcu się rozluźni,
To ją będą zbierać później.
Tańczy skrzynia i siekiera,
Aż się miotle na płacz zbiera.
Już nie może ustać dłużej
I tak pląsa, aż się kurzy![/i:b668315e67]
Milczenie Kamieni
Milczenie Kamieni
Kamyczek milczy cały czas...
Że też mu się nie znudzi!
Myślę, że mógłby tak choć z raz
odezwać się do ludzi.
Co to za straszny jakiś kwas
w kamyku tkwi czy robak?
Zaciął się. Milczy jak ten głaz.
Coś mu się nie podoba.
„Po co podnosić zaraz wrzask?” -
kamyczek mógłby odrzec.
„Zaraz by miły nastrój zgasł
i nie byłoby dobrze.
Język jest w ustach jako chwast,
świat tonie w słów zamęcie,
wypełnia cały świat hałas -
ja mam to wszystko w pięcie”
Lecz może kiedyś któryś z nas
kamyka głos usłyszy?
Może to będzie ciemny las,
a może na ulicy?
Wszyscy wróciliby do łask
kamyków i kamieni.
Może już wcale nie ma szans?
A może coś się zmieni?
Po co odkręcać zaraz gaz
albo z balkonu hopla?
Jeszcze usłyszysz ciepły bas
kamyczka, albo sopran...
Nie musiałby zaraz do mas
sążnistych dąć przemówień.
Mógłby coś rzec w Księżyca blask
cichutko, tak jak lubię...
*
Kamyczek milczy cały czas...
Że też mu się nie znudzi!
Myślę, że mógłby tak choć z raz
odezwać się do ludzi.
Co to za straszny jakiś kwas
w kamyku tkwi czy robak?
Zaciął się. Milczy jak ten głaz.
Coś mu się nie podoba.
„Po co podnosić zaraz wrzask?” -
kamyczek mógłby odrzec.
„Zaraz by miły nastrój zgasł
i nie byłoby dobrze.
Język jest w ustach jako chwast,
świat tonie w słów zamęcie,
wypełnia cały świat hałas -
ja mam to wszystko w pięcie”
Lecz może kiedyś któryś z nas
kamyka głos usłyszy?
Może to będzie ciemny las,
a może na ulicy?
Wszyscy wróciliby do łask
kamyków i kamieni.
Może już wcale nie ma szans?
A może coś się zmieni?
Po co odkręcać zaraz gaz
albo z balkonu hopla?
Jeszcze usłyszysz ciepły bas
kamyczka, albo sopran...
Nie musiałby zaraz do mas
sążnistych dąć przemówień.
Mógłby coś rzec w Księżyca blask
cichutko, tak jak lubię...
*
-
czekoladka
- Posty: 328
- Rejestracja: pn paź 03, 2005 11:47 am
Grande Valse Brillante
Ty - wódkę za wódką w bufecie...
Oczami po sali drewnianej -
I serce ci wali.
(Czy pamiętasz?)
orkiestra
powoli
opada
przycicha
powiada,
że zaraz
(Czy pamiętasz, jak ze mną...?)
już znalazł
twój wzrok moje oczy,
już idziesz -
po drodze
zamroczy -
już zaraz
za chwilę...
(Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś?...)
podchodzisz
na palcach
i zaraz
nad głową
grzmotnęło do walca
porywa - na życie i śmierć - do tańca
Grande Valse Brillante
Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca,
Panną, madonną, legendą tych lat?
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,
Świat, co w ramiona ci wpadł?
Wylękniony bluźnierca,
Dotulałeś do serca
W utajeniu kwitnące te dwie,
Unoszone gorąco,
Unisono dyszące,
Jak ja cała, w domysłach i mgle...
I tych dwoje nad dwiema,
Co też są, lecz ich nie ma,
Bo rzęsami zakryte
Wnet zakryte, i w dół,
Jakby tam właśnie były
I błękitem pieściły,
Jedno tę, drugie tę, pół na pół.
Gdy przez sufit przetaczasz -
Nosem gwiazdy zahaczasz,
Gdy po ziemi młynkujesz,
To udajesz siłacza.
Wątłe mięśnie naprężasz,
Pierś cherlawą wytężasz,
Będę miała atletę
I huzara za męża.
Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca,
Panną, madonną, legendą tych lat?
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,
Świat, co w ramiona ci wpadł?
Wylękniony bluźnierca,
Dotulałeś do serca
W utajeniu kwitnące te dwie,
Unoszone gorąco,
Unisono dyszące,
Jak ja cała, w domysłach i mgle...
I tych dwoje nad dwiema,
Co też są, lecz ich nie ma,
Bo rzęsami zakryte
Wnet zakryte, i w dół,
Jakby tam właśnie były
I błękitem pieściły,
Jedno tę, drugie tę, pół na pół.
A tu noga ugrzęzła,
Drzazga w bucie uwięzła,
Bo ma dziurę w podeszwie
Mój pretendent na męża.
Ale szarpnie się wyrwie -
I już wolny, odeszło,
I walcuje, szurając
Odwiniętą podeszwą.
Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca,
Panną, madonną, legendą tych lat?
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,
Świat, co w ramiona ci wpadł?
Wylękniony bluźnierca,
Dotulałeś do serca
W utajeniu kwitnące te dwie,
Unoszone gorąco,
Unisono dyszące,
Jak ja cała, w domysłach i mgle...
I tych dwoje nad dwiema,
Co też są, lecz ich nie ma,
Bo rzęsami zakryte
Wnet zakryte, i w dół,
Jakby tam właśnie były
I błękitem pieściły,
Jedno tę, drugie tę, pół na pół.
Słowa: Julian Tuwim
Ty - wódkę za wódką w bufecie...
Oczami po sali drewnianej -
I serce ci wali.
(Czy pamiętasz?)
orkiestra
powoli
opada
przycicha
powiada,
że zaraz
(Czy pamiętasz, jak ze mną...?)
już znalazł
twój wzrok moje oczy,
już idziesz -
po drodze
zamroczy -
już zaraz
za chwilę...
(Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś?...)
podchodzisz
na palcach
i zaraz
nad głową
grzmotnęło do walca
porywa - na życie i śmierć - do tańca
Grande Valse Brillante
Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca,
Panną, madonną, legendą tych lat?
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,
Świat, co w ramiona ci wpadł?
Wylękniony bluźnierca,
Dotulałeś do serca
W utajeniu kwitnące te dwie,
Unoszone gorąco,
Unisono dyszące,
Jak ja cała, w domysłach i mgle...
I tych dwoje nad dwiema,
Co też są, lecz ich nie ma,
Bo rzęsami zakryte
Wnet zakryte, i w dół,
Jakby tam właśnie były
I błękitem pieściły,
Jedno tę, drugie tę, pół na pół.
Gdy przez sufit przetaczasz -
Nosem gwiazdy zahaczasz,
Gdy po ziemi młynkujesz,
To udajesz siłacza.
Wątłe mięśnie naprężasz,
Pierś cherlawą wytężasz,
Będę miała atletę
I huzara za męża.
Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca,
Panną, madonną, legendą tych lat?
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,
Świat, co w ramiona ci wpadł?
Wylękniony bluźnierca,
Dotulałeś do serca
W utajeniu kwitnące te dwie,
Unoszone gorąco,
Unisono dyszące,
Jak ja cała, w domysłach i mgle...
I tych dwoje nad dwiema,
Co też są, lecz ich nie ma,
Bo rzęsami zakryte
Wnet zakryte, i w dół,
Jakby tam właśnie były
I błękitem pieściły,
Jedno tę, drugie tę, pół na pół.
A tu noga ugrzęzła,
Drzazga w bucie uwięzła,
Bo ma dziurę w podeszwie
Mój pretendent na męża.
Ale szarpnie się wyrwie -
I już wolny, odeszło,
I walcuje, szurając
Odwiniętą podeszwą.
Czy pamiętasz, jak ze mną tańczyłeś walca,
Panną, madonną, legendą tych lat?
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,
Świat, co w ramiona ci wpadł?
Wylękniony bluźnierca,
Dotulałeś do serca
W utajeniu kwitnące te dwie,
Unoszone gorąco,
Unisono dyszące,
Jak ja cała, w domysłach i mgle...
I tych dwoje nad dwiema,
Co też są, lecz ich nie ma,
Bo rzęsami zakryte
Wnet zakryte, i w dół,
Jakby tam właśnie były
I błękitem pieściły,
Jedno tę, drugie tę, pół na pół.
Słowa: Julian Tuwim
En pointe
I want to decline,
drift away.
Like there will be no stage
or fraudulent smiles to mislead.
I will break these stitches,
lacerate the chord
Close my eyes
And become absent.
Back to where I came from
To be entwined in the blossoms,
To lament with the wind;
Back to the garden.
in the dark
Whenever you go,
I'm enveloped in the dark.
You leave me feeling so alone.
Pieces of me are missing.
Why do I still remain here,
And wait for your return?
autor: ???
Bardzo luźno zwiazany z tańcem.
I want to decline,
drift away.
Like there will be no stage
or fraudulent smiles to mislead.
I will break these stitches,
lacerate the chord
Close my eyes
And become absent.
Back to where I came from
To be entwined in the blossoms,
To lament with the wind;
Back to the garden.
in the dark
Whenever you go,
I'm enveloped in the dark.
You leave me feeling so alone.
Pieces of me are missing.
Why do I still remain here,
And wait for your return?
autor: ???
Bardzo luźno zwiazany z tańcem.
-
przyjaciolka
- Posty: 157
- Rejestracja: sob kwie 07, 2007 5:38 pm
piękne wiersze,dziękuję! :-)
Tancerka już nie tańczy...
Tancerz usiadł przy stole,
Głowę schylił,
Dłoń piękną oparł na bladym czole...
Ucichły rytmy walca...
Przed chwilą w uścisku gorącym zespoleni,
Spojrzeniem zrozumieli,
Że oni to jedna walka...
W sukni z muślinu blue,
Tańczy na jedwabnej linie...
Pomna ostatnich słów,
Gdy lina pęknie,
Jej byt przeminie...
Zatańczę ostatni taniec,
Na twoje i moje pożegnanie,
W gestach wszystkich wyrażę,
Ostatnie sploty zdarzeń...
Mgaret
Tancerka już nie tańczy...
Tancerz usiadł przy stole,
Głowę schylił,
Dłoń piękną oparł na bladym czole...
Ucichły rytmy walca...
Przed chwilą w uścisku gorącym zespoleni,
Spojrzeniem zrozumieli,
Że oni to jedna walka...
W sukni z muślinu blue,
Tańczy na jedwabnej linie...
Pomna ostatnich słów,
Gdy lina pęknie,
Jej byt przeminie...
Zatańczę ostatni taniec,
Na twoje i moje pożegnanie,
W gestach wszystkich wyrażę,
Ostatnie sploty zdarzeń...
Mgaret
[i:3be3bc90ac]Tańczyłem o świcie, gdy rodził się świat,
tańczyłem w otoczeniu słońca, księżyca i gwiazd.
Zszedłem z nieba i tańczyłem na ziemi,
przyszedłem na świat w Betlejem.
Tańczcie, gdziekolwiek jesteście,
ponieważ powiedział: Jam jest tańca Pan,
ja poprowadzę wasz tan.
Gdziekolwiek będziecie,
ja poprowadzę wasz tan.
Tańczyłem dla faryzeusza i skryby,
ale nie chcieli tańczyć ani pójść za mną,
Tańczyłem dla grzeszników,
dla Jakuba i Jana.
Ci poszli za mną, weszli w rytm mego tańca.
Tańczyłem w dzień szabatu, uleczyłem paralityka.
Ubiczowano mnie, obnażono,
na krzyżu wysoko powieszono.
Niech umiera.
Tańczyłem w piątek, pod niebem ciemności.
Niełatwo tańczyć z demonem na barkach.
Zabalsamowano me ciało.
Tak wszystko skończone.
Lecz ja jestem tańcem i balet mój trwa.
Chciano mnie wykreślić,
A ja znalazłem się ponad, wysoko,
Gdyż ja jestem życie, a życie nie umiera:
będę żył w was, jeśli wy we mnie żyć będziecie,
ponieważ powiedział, ja jestem tańca pan.[/i:3be3bc90ac]
Sydney Cartrer
tańczyłem w otoczeniu słońca, księżyca i gwiazd.
Zszedłem z nieba i tańczyłem na ziemi,
przyszedłem na świat w Betlejem.
Tańczcie, gdziekolwiek jesteście,
ponieważ powiedział: Jam jest tańca Pan,
ja poprowadzę wasz tan.
Gdziekolwiek będziecie,
ja poprowadzę wasz tan.
Tańczyłem dla faryzeusza i skryby,
ale nie chcieli tańczyć ani pójść za mną,
Tańczyłem dla grzeszników,
dla Jakuba i Jana.
Ci poszli za mną, weszli w rytm mego tańca.
Tańczyłem w dzień szabatu, uleczyłem paralityka.
Ubiczowano mnie, obnażono,
na krzyżu wysoko powieszono.
Niech umiera.
Tańczyłem w piątek, pod niebem ciemności.
Niełatwo tańczyć z demonem na barkach.
Zabalsamowano me ciało.
Tak wszystko skończone.
Lecz ja jestem tańcem i balet mój trwa.
Chciano mnie wykreślić,
A ja znalazłem się ponad, wysoko,
Gdyż ja jestem życie, a życie nie umiera:
będę żył w was, jeśli wy we mnie żyć będziecie,
ponieważ powiedział, ja jestem tańca pan.[/i:3be3bc90ac]
Sydney Cartrer
-
przyjaciolka
- Posty: 157
- Rejestracja: sob kwie 07, 2007 5:38 pm