śmieszne sytuacje ze sceny

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
Zuzka
Posty: 149
Rejestracja: sob paź 01, 2005 8:33 am

Post autor: Zuzka »

Przypomnialy mi sie dwie zabawne sytuacje. Mielismy kiedys uklad hiszpanski na ponad 50 osob i niestety niemal kazda scena byla dla nas zamala :) Podczas uklonow grupa ludzi ze sztandarami przewrocila mikrofony na stojakach. Spadaly one jeden po drugim. Spadajace mikrofony wygladaly genialnie (wtedy szeptnelam do partnera niezapomniane "scena jest nasza") :)
Na koncu ukladu byla tzw stopklatka i te ponad 50 osob tworzylo pewnien obrazek na scenie (kazdy w jakiejs tam pozie itd) i niestety kurtyna opadla za wczesnie i pare osob zostalo na proscenium (nie wiem jak sie pisze ), a reszta kulturalnie za kuryna :) Watpie czy ktos cokolwiek zrozumial, ale dodam, ze to cale nasze 'Carmen' bylo do muzyki Bizeta i Czajkowskiego:)
Ladybirt
Posty: 342
Rejestracja: czw paź 13, 2005 4:50 pm

Post autor: Ladybirt »

poand 50 osób?????????? :roll:
Zuzka
Posty: 149
Rejestracja: sob paź 01, 2005 8:33 am

Post autor: Zuzka »

Tak, to byly zdaje sie 3 zespoly polaczone specjalnie dla tego ukladu :)
Gość
Posty: 1101
Rejestracja: pn maja 02, 2005 7:21 am

Post autor: Gość »

Z życia TW:
Kiedyś na "Córce..." osiołek pozostawił na scenie "miłą" niespodziankę. Tancerze musieli tak zmienić sobie choreografię, żeby ominąć nowy element dekoracji.
just_me
Posty: 372
Rejestracja: wt gru 13, 2005 9:27 pm

Post autor: just_me »

Trochę z innej beczki: na występie kończącym rok szkolny najmłodsze baletnice (wiek ok. 5 lat) z domu kultury, w którym tańczę podczas swojego misternie opracowanego układu zaczęły machać do rodziców, tak że omal zapomniały, co na tej scenie robią. Układ jednak skończyły i stały się ulubienicami publiczności. Kochane są :D
Nena
Posty: 704
Rejestracja: wt lis 01, 2005 3:35 pm

Post autor: Nena »

[quote:c52f21d791="just_me"]Trochę z innej beczki: na występie kończącym rok szkolny najmłodsze baletnice (wiek ok. 5 lat) z domu kultury, w którym tańczę podczas swojego misternie opracowanego układu zaczęły machać do rodziców, tak że omal zapomniały, co na tej scenie robią. Układ jednak skończyły i stały się ulubienicami publiczności. Kochane są :D[/quote:c52f21d791]
Jakie to słodkie :D Właśnie takich tancerzy się nie zapomina :D
izabella
Posty: 8
Rejestracja: pn gru 26, 2005 8:14 am

Post autor: izabella »

To bylo w koncowce lat 80 tych jak jeden z solistow (nie bede podawal imienia i nazwiska)ale na turne Teatru Wielkiego za granica wpadl do orkiestronu. .Ale byl wstyd .Z tego co pamietam to bylo Jezioro Labedzie.Kiedys uczniowie szkoly baletowej tanczyli w Spiacej Krolewnie w Teatrze Wielkim,potwory i myszy.Pamietam ze trzeci akt zaczynal sie od nich jak spia i pilnuja zamku.Ale byl jeden problem ze paru naprawde usnelo a gdy sie zaczela ich muzyka to sie dopiero budzili a w miedzy czasie z zamieszania jedna z myszy zgubila buty na srodku sceny.Mysle ze na ten temat moze wam opowiedziec dyrektor szkoly baletowej w Warszawie bo juz nastepnego dnia uczniowie byli na dywaniku u niego .
Paula
Posty: 1116
Rejestracja: wt gru 28, 2004 11:55 am

Post autor: Paula »

Dobrze że temu soliście nic się nie stało (mam nadzieję!). W końcu trochę wysoko...
I później się dziwić że dyrektorzy nie chcą brać do spektakli uczniów SB/OSB
Gość
Posty: 1101
Rejestracja: pn maja 02, 2005 7:21 am

Post autor: Gość »

Izabella, a nie był to "Don Kichot"?
Ba ja słyszałam taka opowieść o "Don Kichocie" - że tancerz wpadł, wrócił na scenę i skończył swój układ.
Paula
Posty: 1116
Rejestracja: wt gru 28, 2004 11:55 am

Post autor: Paula »

To jest jakaś tragikomedia :)
ODPOWIEDZ