śmieszne sytuacje ze sceny
Przypomnialy mi sie dwie zabawne sytuacje. Mielismy kiedys uklad hiszpanski na ponad 50 osob i niestety niemal kazda scena byla dla nas zamala :) Podczas uklonow grupa ludzi ze sztandarami przewrocila mikrofony na stojakach. Spadaly one jeden po drugim. Spadajace mikrofony wygladaly genialnie (wtedy szeptnelam do partnera niezapomniane "scena jest nasza") :)
Na koncu ukladu byla tzw stopklatka i te ponad 50 osob tworzylo pewnien obrazek na scenie (kazdy w jakiejs tam pozie itd) i niestety kurtyna opadla za wczesnie i pare osob zostalo na proscenium (nie wiem jak sie pisze ), a reszta kulturalnie za kuryna :) Watpie czy ktos cokolwiek zrozumial, ale dodam, ze to cale nasze 'Carmen' bylo do muzyki Bizeta i Czajkowskiego:)
Na koncu ukladu byla tzw stopklatka i te ponad 50 osob tworzylo pewnien obrazek na scenie (kazdy w jakiejs tam pozie itd) i niestety kurtyna opadla za wczesnie i pare osob zostalo na proscenium (nie wiem jak sie pisze ), a reszta kulturalnie za kuryna :) Watpie czy ktos cokolwiek zrozumial, ale dodam, ze to cale nasze 'Carmen' bylo do muzyki Bizeta i Czajkowskiego:)
Trochę z innej beczki: na występie kończącym rok szkolny najmłodsze baletnice (wiek ok. 5 lat) z domu kultury, w którym tańczę podczas swojego misternie opracowanego układu zaczęły machać do rodziców, tak że omal zapomniały, co na tej scenie robią. Układ jednak skończyły i stały się ulubienicami publiczności. Kochane są :D
[quote:c52f21d791="just_me"]Trochę z innej beczki: na występie kończącym rok szkolny najmłodsze baletnice (wiek ok. 5 lat) z domu kultury, w którym tańczę podczas swojego misternie opracowanego układu zaczęły machać do rodziców, tak że omal zapomniały, co na tej scenie robią. Układ jednak skończyły i stały się ulubienicami publiczności. Kochane są :D[/quote:c52f21d791]
Jakie to słodkie :D Właśnie takich tancerzy się nie zapomina :D
Jakie to słodkie :D Właśnie takich tancerzy się nie zapomina :D
To bylo w koncowce lat 80 tych jak jeden z solistow (nie bede podawal imienia i nazwiska)ale na turne Teatru Wielkiego za granica wpadl do orkiestronu. .Ale byl wstyd .Z tego co pamietam to bylo Jezioro Labedzie.Kiedys uczniowie szkoly baletowej tanczyli w Spiacej Krolewnie w Teatrze Wielkim,potwory i myszy.Pamietam ze trzeci akt zaczynal sie od nich jak spia i pilnuja zamku.Ale byl jeden problem ze paru naprawde usnelo a gdy sie zaczela ich muzyka to sie dopiero budzili a w miedzy czasie z zamieszania jedna z myszy zgubila buty na srodku sceny.Mysle ze na ten temat moze wam opowiedziec dyrektor szkoly baletowej w Warszawie bo juz nastepnego dnia uczniowie byli na dywaniku u niego .