Jak to się zaczeło?

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Julcia
Posty: 338
Rejestracja: ndz paź 23, 2005 2:05 pm

Post autor: Julcia »

U mnie to było troszeczke inaczej niż u reszty ;)
Kiedy miałam 5-6 lat, moja mama urządzała rodzinne "kolacje przy świecach" ( :D ). I zawsze podczas tych kolacji była puszczana muzyka klasyczna, a ja zawsze odstawiałam "mały spektakl" i moja Mama doszła do wniosku, że mam ładną pracę rąk ;) i zapisze mnie na balet. Na pierwszy nabór nie poszłam, z powodu choroby i musiałam czekać cały rok na następny. Potem wszystko poszło bezproblemów i tak oto chodze do Ogniska Baletowego już 9 rok :)
Copellia1
Posty: 75
Rejestracja: śr mar 02, 2005 2:36 pm

Post autor: Copellia1 »

ja najpierw chodziłam niby na gimnastykę a póżniej nie podobało mi się to i poszłam na balet.I do teraz chodzę i zawszę będę tańczyć! kaaażdego dnia coraz bardziej go kocham!! :D :mrgreen: Zakochałam się w nim po uszy!To jest moje życie
Czajori
Posty: 1638
Rejestracja: pt sie 12, 2005 2:13 pm

Post autor: Czajori »

[quote:1d55ee23aa="Julcia :)"]Kiedy miałam 5-6 lat, moja mama urządzała rodzinne "kolacje przy świecach" ( :D ). I zawsze podczas tych kolacji była puszczana muzyka klasyczna, a ja zawsze odstawiałam "mały spektakl" i moja Mama doszła do wniosku, że mam ładną pracę rąk ;))[/quote:1d55ee23aa]

Heh, Twoja mama nie jest przypadkiem baletnicą? :wink:
Julcia
Posty: 338
Rejestracja: ndz paź 23, 2005 2:05 pm

Post autor: Julcia »

[quote:9ca829975e="Czajori"][quote:9ca829975e="Julcia :)"]Kiedy miałam 5-6 lat, moja mama urządzała rodzinne "kolacje przy świecach" ( :D ). I zawsze podczas tych kolacji była puszczana muzyka klasyczna, a ja zawsze odstawiałam "mały spektakl" i moja Mama doszła do wniosku, że mam ładną pracę rąk ;))[/quote:9ca829975e]

Heh, Twoja mama nie jest przypadkiem baletnicą? :wink:[/quote:9ca829975e]
Moja prywatna Mama jest sobie taką oto zwyczajną Kasięgową i z tańcem nigdy doczynienia nie miała, chyba że jakow widz ;) I może dlatego, że się na balety na patrzyła stwierdziła, że moje rączki też tak ładnie pracują :D

A skąd takie domysły, że jest tancerką?:)
Wojtek4p
Posty: 246
Rejestracja: pt lis 19, 2004 11:19 pm

Wrażenia po pierwszych zajeciach z tańca klasycznego ...

Post autor: Wojtek4p »

Witam . Chciałbym się troszkę podzielić moimi wrażeniami już po pierwszych zajęciach z tańca klasycznego , które udało mi się zorganizować u mnie w Bydgoszczy .
Taniec klasyczny jest po prostu niesamowity takie są moje odczucia jako faceta i muszę przyznać , że jest to bardzo trudna forma tańca gdzie naprawdę trzeba wiele ćwiczyć i wymaga wiele poświęcenia . Min. trzeba też znaleźć kontakt ze swoim ciałem ja się z nim powoli dogaduję ale to jeszcze długa droga . :) .
Oczywiście na początek były ćwiczenia przy drążku i na środeczku sali , troszkę rozciąganka i nawet nie wiem kiedy nasz czas lekcji 1g. 30 min. się zakończył jakby to trwało z minutkę .
Oczywiście moje mięśnie w czasie zajęć i po dały o sobie troszkę znać , ale jak wiadomo nic nie przychodzi lekko . :) .
Wybaczcie , że nie nazywam tych wszystkich ćwiczeń w orginalnej terminologi Francuskiej bo było ich tyle na zajęciach , że ja już sam się w określeniach pogubiłem , a poza tym nie znam języka francuskiego .
Może gdy się troszkę bardziej podszkolę w fachowej terminologi to będę nią więcej operował .
A na koniec mała prośba do tej męskiej nie wtajemniczonej w tej profesji części społeczeństwa taniec klasyczny nie " gryzie " , nie ma się go co bać , wstydzić ,a broń boże szydzić , jeżeli tylko jest ktoś chętny i się nim interesuje to powinien pójść na takie zajęcia jeżeli ma takie możliwości i zobaczyć ile jest w tej formie tańca naprawdę piękna , wirtuozerii i oczywiście ile trzeba włożyć własnej pracy .
Pozdrawiam wreście już spełniony w swojej pasyjce . :) :wink: .
sisi
Posty: 1578
Rejestracja: sob cze 04, 2005 9:11 pm

Post autor: sisi »

gratulacje Wojtku! cieszę się, że podobało ci się na pierwszych zajęciach :) powodzenia na dalszych!
Wojtek4p
Posty: 246
Rejestracja: pt lis 19, 2004 11:19 pm

Post autor: Wojtek4p »

Witaj Sisi i dziękuję za gratulacje . Hm... bardzo tylko żałuję , że moja przygoda z tańcem zaczęła się o te kilkanaście latek za późno .
Ale chyba i tak lepiej później niż wcale . :) . Pozdrowionka Sisi . :wink: .
Marysia W
Posty: 815
Rejestracja: pn wrz 05, 2005 4:17 pm

Post autor: Marysia W »

Gdy miałam cztery latka byłam bardzo żywa (jak i większość dzieci w tym wieku)i musiałam gdzieś "rozładowywać" swoją energię, więc mama zapisała mnie do Szkoły Baletowej na zajęcia z rytmiki i baletu. Uwielbiałam je! (a szczególnie mój strój do tańca- biały trykocik z białą, śliczną falbanką). Pani na każdych zajęciach wymyślała nowe rzeczy, raz kazała nam przynieść ulubioną zabawkę, a potem na zajęciach tańczyliśmy dookoła niej.:P Organizowane były mini-występy dla rodziców, dziadków etc. Gdy miałam lat sześć chciałam dalej kontynuować tę naukę, a że byłam już "za stara" na zajęcia w SB, mama zapisała mnie do ogniska baletowego na Zaspie. Zajęcia na ognisku trwały dwie godziny- godzina tańca i godzina śpiewu. Bardzo lubiłam te dwie godzinki przyjemności, ale jednak zdecydowanie wolałam pierwszą godzinkę. :) Balet odbywał się na zwykłej sali baletowej, gdzie z grupą uczyłyśmy się masy różnych układów tanecznych, które potem wystawialiśmy publicznie. Na zajęciach tańczyliśmy w spódniczkach takich jak do tańca ludowego(chłopcy w spodniach). Druga godzina- śpiewu, była podobna do rytmiki- w małej salce rozstawione były krzesła, a my uczyliśmy się piosenek. Chodziłam tam rok, a potem miałam roczną przerwę.
W drugiej klasie szkoły podstawowej rozpoczynał swą działalność Dziecięcy Teatr Tańca Allegro przy Teatrze Miniatura. Byłam punktualnie na pierwszych zajęciach, które strasznie mi się podobały. Ćwiczyłam w zwykłych baletkach, krótkiej bluzeczce i leginsach, ponieważ dopiero w drugim półroczu dostaliśmy kostiumy.

Na "Allegro" były cztery grupy, ja chodziłam do trzeciej. Po każdym półroczu były "wielkie występy" dla ludzi z zewnątrz, a co 2-3 miesiące występy dla rodziców na deskach teatru "Miniatura". W tym teatrze byłam najdłużej, bo prawie pięć lat. W
czwartej klasie nie dostałam się do OSB. Wtedy chciałam zostawić balet, ale na szczęście nie stało się tak , i dzięki mojemu uporowi jestem teraz w szkole baletowej w Gdańsku. Spełniłam moje marzenia, choć wiodła do ich spełnienia długa, długa i ciężka droga. Żeby ją opisać, trzeba by było na to napisać 200-stronnicową książkę. ;P
ODPOWIEDZ