Tancerze Teatru Wielkiego w Łodzi.
Tancerze Teatru Wielkiego w Łodzi.
Miałam to wielkie szczęcie,że widziałam najcuowniejsze balety zagraniczne podczas Spotkań Baletowych w Łodzi. Widziałam Fausta z Wycichowską, Bilskim i Komassą. Widziałam Zorbę z Lorcą. Widziałam Batchewa Dance i wiele innych dzieki Sławomirowi Pietrasowi - wspaniałemu dyrektorowi TW.Chodziłam na każde przedstwieniebaletowe przez 8 lat. Znałam z widzenia wszystich tancerzy a oni zapewne mnie, chorowałam na balet. I smutno mi,że nie ma tych tancerz w Łodzi- Czesław Bilski zmarł, reszta wyjechała - żal. Gdyby znalazł sie ktoś kto pamięta te czasy i chciałby pogadać to będę szczęśliwa.
Re: Tancerze Teatru Wielkiego w Łodzi.
[quote:4761d3b574="zorba"]Sławomirowi Pietrasowi - wspaniałemu dyrektorowi TW[/quote:4761d3b574]
:?: :!:
ja przepraszam, ale ile on stanowisk dyrektorskich piastuje????
:shock:
:?: :!:
ja przepraszam, ale ile on stanowisk dyrektorskich piastuje????
:shock:
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Czy za tamtych, starych czasów był ktoś z Was na łódzkiej "Próbie"?? Czy rzeczywiście Was to wówczas porwało?
Ja nie była -miałam kilka lat kiedy to schodziło ze sceny ale byłam - w ramach tegorocznych ŁSB - na Próbie w wykonaniu zespołu poznańskiego i delikatnie mówiąc byłam zawiedziona (dla mnie to było najgorsze co w życiu widziałam chociaż z natury jestem powściągliwa w negatywnych opiniach).
Ciekawa jestem czy te łódzkie spotkania były inne. Chyba musiały, ponieważ znam wiele osób które widziały ten spektakl po kilka razy.
Ja nie była -miałam kilka lat kiedy to schodziło ze sceny ale byłam - w ramach tegorocznych ŁSB - na Próbie w wykonaniu zespołu poznańskiego i delikatnie mówiąc byłam zawiedziona (dla mnie to było najgorsze co w życiu widziałam chociaż z natury jestem powściągliwa w negatywnych opiniach).
Ciekawa jestem czy te łódzkie spotkania były inne. Chyba musiały, ponieważ znam wiele osób które widziały ten spektakl po kilka razy.
-
Joanna Bednarczyk
- Posty: 549
- Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm
[quote:50e6809d03="ag111111"] byłam - w ramach tegorocznych ŁSB - na Próbie w wykonaniu zespołu poznańskiego i delikatnie mówiąc byłam zawiedziona (dla mnie to było najgorsze co w życiu widziałam[/quote:50e6809d03]
właściwie to ci się nie dziwię
co prawda nie lubię pisać źle o spektaklach które oglądam, krytykownie nie spawia mi satysfakcji, ale faktycznie dziś "Próba" może budzić delikatnie mówiąc zdziwienie i prowokować pytanie : dlaczego ten balet był tak popularny wśród publiczności i zaakceptowany przez krytyków.
Oglądałam "Próbę" 20 lat temu jako młodociany baletoman i wtedy to było jedno z moich pierwszych doświadczeń z czymś innym niż balet klasyczny, z tego co pamietam to wtedy mi się podobało choć nie należalam do jakiś najzagorzalszych wyznawców, byłam co prawda więc niz raz ale głównie dlatego że chciałam obejrzeć Romana Komassę jako Judasza (chyba tylko raz mi się to udało) Dziś jak to obejrzałam strasznie mnie raziła powiedziałabym pewnego rodzaju "prowizorka".
Myślę o choreografii , pod względem formalnym uproszczonej do granic możliwości.
muzyce Pressera (koszmarna, jakbym słyszała muzykę z polskich seriali lat 80 tych np: Karino :wink: )
ujęciu tematu czyli plan współczesny i plan historyczny/ formuła przedstawienia/ kolaż muzyczny - naśladujące bardzo powierzchownie (i jednak dośc nieudolnie) spektakle Bejarta
Można byłoby powiedzieć iż ten spektakl nie wytrzymał próby czasu zestarzał się, niestety tak sie czasem dzieje. Ale w kontekscie tego co tworzono w Europie zachodniej w tamtym okresie (i z dekadę wcześniej), w zestawieniu np z "Giselle" Matsa Eka (1982) czy "Pasją według św. Mateusza" Neumeiera (1980) , "Próba" zarówno dziś jaki i w 1982 kiedy miała swą premierę wypada moim zdaniem po prostu "zabawnie". Dlaczego wówczas doświadczeni znawcy tańca uznali "Próbę" za taki hit i dzieło nowatorskie pod jakimkolwiek względem pozostanie dla mnie zagadką. Bo przecież nie tylko w Polsce w Łodzi spektakl wzbudzał entuzjazm ale w również na zachodzie. Jedyne co mi przychodzi do głowy to fakt iż artyści z za "żelaznej kurtyny" budzili ciekawość i trochę innego typu zainteresowanie , może dlatego mi.n brytyjscy krytycy, zazwyczaj bardzo niechętni twórcom (często bardzo cenionym) z Europy kontynentalnej byli tacy przychylni w ocenie "Próby".
właściwie to ci się nie dziwię
co prawda nie lubię pisać źle o spektaklach które oglądam, krytykownie nie spawia mi satysfakcji, ale faktycznie dziś "Próba" może budzić delikatnie mówiąc zdziwienie i prowokować pytanie : dlaczego ten balet był tak popularny wśród publiczności i zaakceptowany przez krytyków.
Oglądałam "Próbę" 20 lat temu jako młodociany baletoman i wtedy to było jedno z moich pierwszych doświadczeń z czymś innym niż balet klasyczny, z tego co pamietam to wtedy mi się podobało choć nie należalam do jakiś najzagorzalszych wyznawców, byłam co prawda więc niz raz ale głównie dlatego że chciałam obejrzeć Romana Komassę jako Judasza (chyba tylko raz mi się to udało) Dziś jak to obejrzałam strasznie mnie raziła powiedziałabym pewnego rodzaju "prowizorka".
Myślę o choreografii , pod względem formalnym uproszczonej do granic możliwości.
muzyce Pressera (koszmarna, jakbym słyszała muzykę z polskich seriali lat 80 tych np: Karino :wink: )
ujęciu tematu czyli plan współczesny i plan historyczny/ formuła przedstawienia/ kolaż muzyczny - naśladujące bardzo powierzchownie (i jednak dośc nieudolnie) spektakle Bejarta
Można byłoby powiedzieć iż ten spektakl nie wytrzymał próby czasu zestarzał się, niestety tak sie czasem dzieje. Ale w kontekscie tego co tworzono w Europie zachodniej w tamtym okresie (i z dekadę wcześniej), w zestawieniu np z "Giselle" Matsa Eka (1982) czy "Pasją według św. Mateusza" Neumeiera (1980) , "Próba" zarówno dziś jaki i w 1982 kiedy miała swą premierę wypada moim zdaniem po prostu "zabawnie". Dlaczego wówczas doświadczeni znawcy tańca uznali "Próbę" za taki hit i dzieło nowatorskie pod jakimkolwiek względem pozostanie dla mnie zagadką. Bo przecież nie tylko w Polsce w Łodzi spektakl wzbudzał entuzjazm ale w również na zachodzie. Jedyne co mi przychodzi do głowy to fakt iż artyści z za "żelaznej kurtyny" budzili ciekawość i trochę innego typu zainteresowanie , może dlatego mi.n brytyjscy krytycy, zazwyczaj bardzo niechętni twórcom (często bardzo cenionym) z Europy kontynentalnej byli tacy przychylni w ocenie "Próby".