kondycja polskiego baletu - jak wypadamy na świecie?

Słynni tancerze, zespoły baletowe, choreografowie, pedagodzy, tancerze polskich scen, krytycy, etc.;
Lupus
Posty: 124
Rejestracja: sob kwie 23, 2005 9:16 pm

kondycja polskiego baletu - jak wypadamy na świecie?

Post autor: Lupus »

Właśnie wróciłem z "Jeziora" w Teatrze Wielkim i ciekaw jestem czy ktoś z forumowiczów też był na tym spektaklu? Nie jestem ani tancerzem, ani teoretykiem tańca, zatem moja opinia nie może być miarodajna. Z całym jednak przekonaniem stwierdzam, że ... podobało mi się!
Spośród wielu rzeczy, o których nie sposób tu pisać, wspomnę tylko, że po raz kolejny moją uwagę przykuła Iza Milewska - mocno jeszcze tkwiąca w pamięci jako Prokofiewowska Julia... Przypomniałem też sobie historię sprzed lat, kiedy to przypadkiem znalazłem się na dyplomach uczniów ze szkoły na Moliera. Nie mając wtedy jeszcze o tańcu żadnego pojęcia, podświadomie wyczuwałem szczególne predyspozycje jednej z uczennic. Będąc kompletnym laikiem, przepowiedziałem Jej w duchu piękną karierę... Dziś sprawdziłem nazwisko tej uczennicy w zachowanym programie koncertu. To była ... Dominika Krysztoforska!
No, ale nie o tym chciałem porozmawiać. Ciekawi mnie Wasza opinia dotycząca ogólnej kondycji polskiego baletu, a konkretnie: jak taki dzisiejszy warszawski spektakl wypadłby w porównaniu z tymi, które są grane na najlepszych scenach świata? Pozdrawiam wszystkich!
Ariodante
Posty: 757
Rejestracja: czw mar 03, 2005 4:50 am

Post autor: Ariodante »

Doskonale pytanie, ktore tez czesto chodzi mi po glowie! Dawno nie bylam na przedstawieniu baletowym w Polsce, wiec nie odpowiem na to pytanie tak, jak to moze zrobic kilka innych osob dobrze znajacych polska sytuacje, ale poruszajac sie troche po zagranicznych forach baletowych, nie trafiam na czeste wzmianki o naszym balecie. Na pewno nie nalezymy do swiatowej czolowki, ale czy to znaczy, ze przecietne przedstawienie w takim Teatrze Wielkim bedzie bardzo odbiegac poziomem od przecietnego przedstawienia w Kopenhadze czy Nowym Jorku? Sama jestem ciekawa, co powiedza o tym znawcy. Zapowiada sie ciekawa dyskusja!

Pozdrawiam,
I.

PS. Kiedy mysle o polskim balecie, lubie sobie zawsze przypominac, ze najwiekszy tancerz XX wieku, Waclaw Nizynski byl Polakiem :wink:
sfra
Posty: 1558
Rejestracja: ndz maja 02, 2004 9:30 pm

Post autor: sfra »

Szkoda, ze nie można jeszcze podziwiać Nabokiny i Wojtiula...:(

Ten czar...
sfra
Posty: 1558
Rejestracja: ndz maja 02, 2004 9:30 pm

Post autor: sfra »

[quote:148b54fe37="Anonymous"]a dlaczego ich nie ma? jakas kontuzja?[/quote:148b54fe37]

Nabokina - urlop

Maks - kontuzja (ale juz niebawem go zobaczymy na Gali - czerwiec )
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Byłam na tym "Jeziorze" (jak na prawie każdym w TW-ON). Faktycznie ostatnio "Jezioro" wypada tak sobie a to z powodu "braku głównych bohaterów" - Dominika Krysztoforska i Serge Basałajew to nie sa moi ulubieńcy w tych rolach:) No co tu kryć - Serioża jest po prostu fatalny... Ale jako całość wczorajszy spektakl mimo wszystko mógł się podobać - świetne corps de ballet, dobre tempo, nastrój, bardzo fajne pas de trois. Niezwykle ucieszył mnie powrót Ireny Wasilewskiej na scene i do tańca rosyjskiego - niby drobiazg ale jak ona to tańczy!
Refleksja natury ogólnej - jak wypada nasz (polski) balet na tle światowym? Pytanie trudne i odpowiedź będzie niejednoznaczna. jesli idzie o tancerzy to mamy talenty na światowa miarę - najlepszy dowód że tańczą własnie na świecie. Moze to nie pierwszoligowcy pokazywani w baletowych czasopismach ale świetni tancerze. Mamy tez świetnych i bardzo dobrych tancerzy w kraju, ale ocenić potrafimy to dooiero patrząc na nich z zacjodniej perspektywy, np. po obejrzeniu jakiegoś baletu "tam". Moja koleżanka była ostatnio w Londynie na "Jeziorze" własnie i bardzo jej sie nie podobało - Odetta była mało wyrazista, jako Odylia nie potrafiła zakręcić 32 fouette, corps de ballet nierówne i bez życia. Inna sprawa że w każdym teatrze zdażaja sie lepsze i gorsze obsady, lepsze i gorsze przedstawienia. Prócz geniuszy tańca mało kto jest zawsze gwarantem jakości. Ale oglądając takie (chwalone zresztą przez zachodnia prasę)warszawskie Jezioro w najlepszej obsadzie, to myślę, ze ten akurat zespół i to przedstawienie nic tylko nagrac i promowac na Arte czyMezzo - czasami chodza tam takie "cuda" że można paść przed telewizorem ze smiechu. A juz nasz "Śpiąca królewna" w dobrej obsadzie to po prostu rewelacja.
Jeszcze inna kwestię poruszyła Ariodante: że o polskim balecie nie można przeczytac w prasie czy internecie. O polskim balecie nie, bo i nikt u w karju nie stara się nic w tym kraju zrobić. Nawet jak niemiecki dziennikarz (bliski przeciez sąsiad) przyjechał zrobic materiał nt. premiery "Przypadków Pana von K." to podobno był szczerze zdziwiony że tu nie batetowa i taneczna pustynia...
A z jeszcze innej strony o czymś świadczy że np. balet TW-ON Ek wybrał zeby wykonał jego "Carmen" na jubileuszu Plisieckiej w Moskwie, albo że teraz w czerwcu jedzie z wieczorem baletów Eka na festiwal Białych Nocy.

Sytuacja baletu w Polsce to problem na osobny temat - przy teatrach operowych balety mają b. cięzko - jak się wystawi nos poza Warszawę to po prostu ciarki przechodzą. Warunki, w jakich ci tancerze pracują powodują ze te ich nieliczne spektakle po prostu nie mogą byc dobre.W Warszawie zresztą też - jak sie po 4 miesiecznej przerwie po góra dwóch próbach wystawia sie takie widowisko jak Bajadera to uszczypliwe uwagi znawców sa troche nie na miejscu, choc są słuszne.
Reasumując ten przydługi monolog: mamy potencjał i czasami przebłyski geniuszu, ale kiepskie warunki zeby sie z ym na świat przebijać. Ale takie spektakle jak w Warszawie to całkowicie dobra srednia światowa.

Oczywiście przyłączam się życzenia: Anastazjo i Maksie - wróćcie! :lol:
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Lupusie, zgadzam sie z Twoim zachwytem dla Izy Milewskiej oczywiście, a musze też przyznac, ze wczoraj Dominika K. była bardzo fajną Odylią. Ale i tak gwiazdą spektaklu był przyjaciel księcia czyli Benno, czyli Andrzej Stasiewicz. To poziom nie światowy, a kosmiczny!
To pisałam ja - pełna zachwytu Kasia G 8)
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Ja byłam dwa razy, za każdym razem tańczyła Krzysztoforska. To bardzo dobra tancerka, ale moim zdaniem nie pasuje do roli Odetty - do Odylii tak... Ona mi zresztą najbardziej pasuje do takich Ejfmanowskich ról ;)

A Zygfyd tylko patrzył na to, czy dobrze podtrzymuje partnerkę, i przez cały spektakl miał ten sam wyraz twarzy! Ale może ja się czepiam, i to tylko moje 'aktorskie' spaczenie daje o sobie znać...

Za to bardzo podobały mi się tańce narodowe, no i oczywiście przyjaciółki księcia - Izabela Milewska i Karolina Jupowicz to chyba moje ulubione tancerki TW, właściwie nie ma roli, w której by mi się nie podobały ;)
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

"A Zygfyd tylko patrzył na to, czy dobrze podtrzymuje partnerkę, i przez cały spektakl miał ten sam wyraz twarzy! Ale może ja się czepiam, i to tylko moje 'aktorskie' spaczenie daje o sobie znać... "

hmmm, to i tak jesteś dla niego bardzo wyrozumiała. "Serge" prezentuje czystej wody XIX-wieczne aktorstwo, takiż gest i charakteryzację w dodatku. O partnerowaniu nie wspomnę :roll: Jego manieryzm w tej roli przytłacza nawet niedociągnięcia techniczne, niestety
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[quote:e7be8781e2="Kasia G"]"A Zygfyd tylko patrzył na to, czy dobrze podtrzymuje partnerkę, i przez cały spektakl miał ten sam wyraz twarzy! Ale może ja się czepiam, i to tylko moje 'aktorskie' spaczenie daje o sobie znać... "

hmmm, to i tak jesteś dla niego bardzo wyrozumiała. "Serge" prezentuje czystej wody XIX-wieczne aktorstwo, takiż gest i charakteryzację w dodatku. O partnerowaniu nie wspomnę :roll: Jego manieryzm w tej roli przytłacza nawet niedociągnięcia techniczne, niestety[/quote:e7be8781e2]

Oj, nie zgodzę się, żeby to było XIX-wieczne aktorstwo, bo ono było aż przewyraziste, a on wyglądał przez cały spektakl tak samo, uśmiechnął się tylko lekko na brawach... Manieryzm faktycznie: czasem tylko podczas partnerowania machnął ręką jakiś szeroki gest, nie zmianiając oczywiście wyrazu twarzy i myśląc tylko, jak tu nie opuścić partnerki na ziemię. Może nie powinnam tak krytykować innych, no ale...

A, i tych fouettes wydało mi się jakoś strasznie mało... Ile ich było, z 26?
ODPOWIEDZ