www.balet.pl Strona Główna www.balet.pl
forum miłośników tańca

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Instytut Tańca?
Autor Wiadomość
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4411
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Wrz 28, 2009 12:27 pm   Instytut Tańca?

Po Kongresie: Instytut Tańca - ale jaki?
W swoim piątkowym przemówieniu podczas Kongresu Kultury Polskiej, minister Bogdan Zdrojewski zapowiedział powołanie Instytutu Tańca - pisze Witold Mrozek w portalu nowytaniec.pl



http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/79413.html
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Chiaranzana 
Corps de Ballet

Posty: 348
Wysłany: Pon Paź 05, 2009 11:17 pm   

Chciałabym coś więcej na ten temat. Oprócz tego co piszą w tym artykule.
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4411
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Paź 06, 2009 9:02 am   

co znaczy wiecej? O Instytucie srodowisko marzy od lat, przy okazji kongresu pojawiła się realna szansa na jego utworzenie, ale na razie to tylko powazny postulat który zyskał aprobate ministra czyli jest szansa. Co ponadto? raczej żadnych konkretów nie spodziewałabym się w krótkim czasie - powołanie do zycia instytucji takiego wymiaru musi trwac a biorąc pod uwagę ciągnace sie latami budowy czy choćby adaptacje budynków na cele kulturalne... szkoda gadać. Oczywiscie, mozna powołać Instyttut bez siedziby ale jesli ma miec to wymiar naukowy i archiwalny to będzie cieżko. Wiec z jednej strony: potrzebny uzgodniony z ministerstwem statut, władze, pracownicy, infrastruktura, z drugiej - siedziba
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 35
Posty: 2809
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 4:31 pm   

no proszę... Teraz się zdziwiłam
CYTAT Z ARTYKUŁU "wyłonić można dwa podstawowe warianty. Jeden - to instytucja skupiająca się na edukacji, rozwoju i badaniach oraz dokumentacji tańca.
. Druga opcja - dużo bardziej kosztowna to centrum finansujące produkcje taneczne i przydzielające stypendia tancerzom oraz choreografomczych "


co według Was byłoby lepsze? Ja tak na szybko myśląc chyba bym optowała za tę drugą wersją, gdyż o ile dobrze zrozumiałam wersja I to w gruncie rzeczy finansowanie badań nad polskim baletem, zaś wersja II to tworzenie czegoś innego i sypendia dla polskich twórców. Ja to rozumiem tak, że balet to przede wszystkim ruch w teraźniejszości, a nie studia nad przeszłością.
Nadto - o ile przeszłość baletowa w Polsce jaka była to była, o tyle przyszłość może zawsze coś zmienić.
Z tym, że widząc w praktyce jak wygląda finansowanie w Polsce instytucji naukowo-badawczych, jestem sceptycznie nastawiona. Jedyne duże pieniądze w praktyce płyną z projektów europejskich, a nie widzę za bardzo podstawy, na jakiej fundusze UE mogły być tu wykorzystane.
 
     
Joanna 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
tancerka?
Posty: 2981
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 5:53 pm   

ag111111, balet akurat ma sytuację w Polsce w miarę 'zinstytucjonalizowaną' - są zespoły działające przyt teatrach operowych, które są normalnie finansowane z teatru, tancerze mają możliwość pracy na etat, itp. Bardziej tu chodzi o taniec współczesny, który obecnie sobie jest w Polsce bardzo rozproszony, tancerze i choreografowie nie mają za bardzo gdzie pracować, zarówno pod względem a) instytucji, do której są przypisani, często nazwa 'teatr xxx' jest teatrem tylko w nazwie, b) fizycznego miejsca pracy, czyli sali do prób, oraz miejsca, gdzie można wystawiać spektakle - z tym cały czas jest problem, c) problem z finansowaniem - staranie się o granty, itp., w tym roku np. w Warszawie prawie nikomu chyba nie przyznano kasy, i był wielki problem i poruszenie w tzw. 'środowisku'.

Co do funkcji instytutu - słyszałam różne głosy za i przeciw obu rozwiązaniom. Przeciwko funkcji 'finansującej' wysuwano niebezpieczeństwo monopolizacji danej instytucji na to, co w polskim tańcu dobre, kto dostanie kasę, kto nie, a przede wszystkim - kto miałby o tym decydować (i tu już można oczyma wyobraźni zobaczyć wielką kłótnię, bitwę o przywileje, i Bóg wie co jeszcze, na koniec wszyscy poobrażani, każdy na każdego jedzie, i odmawia współpracy z 'konkurencją' przez najbliższe 10 lat). Oczywiście to tylko teoria, lekko może tylko poparta doświadczeniem ;) - być może w praktyce takie rozwiązanie byłoby słuszne i dobre dla polskiego tańca? Who knows... Wiele zależy od sposobu, w jaki się to wszystko zrobi, i na jakich zasadach, itp. Bo właśnie z drugiej strony, jest jak mówisz; a i stypendia dla twórców to również coś, czego zdaje się na polskim rynku tańca brakuje.

Za funkcją dokumentacyjną mocno stoją krytycy, co w sumie zrozumiałe - i jakby nie patrzeć, niepozbawione racji, bo i tego również u nas brakuje.

Dość często również można słyszeń porównanie do formuły Instytutu Teatralnego, który w sumie też jest 'tworem' dość młodym.
_________________
"Plié is the first thing you learn and the last thing you master" Suzanne Farrell
 
     
Father 
Solista Baletu


Wiek: 69
Posty: 1604
Skąd: ze Szczecina
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 7:40 pm   

Ja też optowałbym za drugą wersją ale obawiam, że przy obecnej mizerii budżetowej zarówno pierwsza jak i druga wersja będzie tworem do rozdzielania ciepłych posadek.
Pachnie to rochę jakąś centralizacją a doswiadczenia z przeszłości(przynajmniej w innych dziedzinach ) dawały negatywny rezultat.
_________________
To mnie przerasta!
Ale da sie udżwignąć
 
     
Joanna 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
tancerka?
Posty: 2981
Wysłany: Czw Paź 15, 2009 10:37 pm   

Tak, ogólnie są w Polsce problemy z finansowaniem kultury, w ogóle brak świadomości potrzeby inwestowania w kulturę u polityków, a u potencjalnych jej odbiorów z kolei brak nawyku uczestniczenia w różnych formach życia kulturalnego (mówiąc po polsku - Polacy mało interesują się kulturą i sztuką, a przynajmniej tak wypadamy na tle innych państw europejskich).

Dlatego też nie dziwi aż tak bardzo taka pozycja tańca, zarówno w świadomości Polaków (czyli z jednej strony 'sponsorów' - 'mecenasów sztuki' ;) z drugiej 'odbiorców', 'widzów'), jak i w instytucjach. Długo taniec funkcjonował - formalnie do rozdawania pieniążków :twisted: - albo pod hasłem 'muzyka', albo 'teatr'. Dopiero teraz uzyskał jakąś autonomię. Oczywiście, nie chodzi tu od razu o każdą jedną formę tańca, czyli nie każde pokręcenie biodrami czy pomachanie nogami po pracy dla przyjemności, a o to, co z tańcem można zrobić właśnie w sferze sztuki szeroko pojętej, chociaż aspekt edukacyjny również jest istotny.
_________________
"Plié is the first thing you learn and the last thing you master" Suzanne Farrell
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4411
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Paź 16, 2009 10:23 am   

ja to widze tak, jak swego czasu wyobrażała sobie to Fundacja Centrum Tańca Współczesnego:

powinna powstac instytucja, która skupiała by w sobie różne funkcje świadczone na rzecz szeroko pojetego tańca w Polsce, w szczególnosci współczesnego bo jak zaznacza Joanna to zwykle pręzne grupy bez siedziby, sali prób etc.
Centrum (czy tez Instytut) powinno:
mieć bibiliotekę i videoteke
prowadzić badania i wspomagac je (stypendia?), pomoc w zdobyciu materiałów - co instytucja, to instytucja
mieć i udostepniać sale do prób grupom tanecznym
mieć i prowadzić scene impresaryjną (żeby zespoły tańca współczesnego nie musiały wystepowac w PKiN)
być ciałem doradczym i pomocnym dla teatrów tanca, zespołów, tamncerzy i choreografów
moze prowadzić codzienne lekcje i treningi za opłatą (w Polsce nie ma prywatnych studiów baletowych prowadzonych przez dobrych pedagogów, ale i potrzeba na razie jest niezbyt wielka) - to musi kształtowac popyt.
być instytucją reprezentujaca interesy tancerzy - np. w rozmowach z ministerstwem...


sie rozmarzyłam ;)
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Joanna 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
tancerka?
Posty: 2981
Wysłany: Pią Paź 16, 2009 11:32 am   

Kasia G napisał/a:
moze prowadzić codzienne lekcje i treningi za opłatą (w Polsce nie ma prywatnych studiów baletowych prowadzonych przez dobrych pedagogów, ale i potrzeba na razie jest niezbyt wielka) - to musi kształtowac popyt.


Na to popyt by był - na regularne lekcje/ treningi/ warsztaty, pod warunkiem, że
a) dobry pedagog, a najlepiej cyklicznie zmieniający się
b) cena - w każdym normalnym kraju są takich w studiach ukierunkowanych na profesjonalistów zniżki dla tancerzy. Kto tutaj w Polsce może pozwolić sobie na codzienną lekcje za 20-30-40 zł?? Pomijając już, że lekcje są często dość krótkie.

A popytu w tej chwili nie ma zbyt dużego, z paru względów... Z tego rozmawiam, to sporo osób byłoby zainteresowanych taką formą treningu, ale z racji że coś takiego nie istnieje, to się nie robi nic... Są w tej chwili różne zajęcia/ lekcje w studiach amatorskich, gdzie problemem jest po pierwsza wysoka cena (przynajmniej dla kogoś, kto stara się zarobić tańcem i teatrem na życie, a nie układając papierki w biurze przyjść porelaksować się 2 razy w tygodniu:/ ), po drugie godziny wieczorne, kiedy odbywają się a) wszystkie zajęcia, b) zajęcia prowadzone przez samego się c) spektakle.
W zasadzie każdy mówi i narzeka, że nie ma takich lekcji dlas tancerzy, ale mało ktoś coś robi w tym kierunku.
Drugą, trochę odrębną kwestią jest to, że część tancerzy w ogóle nie widzi potrzeby czegoś takiego. W naszych polskich warunkach faktycznie może i to ma swoje uzasadnienie, bo konkurencja nie jest aż tak przerażająca jak gdzie indziej ;) .

Niemniej jednak brak możliwości treningu dla profesjonalnych tancerzy, poza może z kilkoma (na palcach jednej ręki policzyć) teatrami w Polsce, które mają swoje codzienne lekcje, jest moim zdaniem bardzo szkodliwy, bo blokuje pewien rozwój, udoskonalanie się, a do tego chyba powinno się dążyć? Niby oczywiste jak się na to spojrzy (zwłaszcza chłodniejszym okiem z zewnątrz), ale wierzcie mi, że dla niektórych tancerzy wcale niekoniecznie :roll:

Stary Browar w Poznaniu próbuje robic coś takiego, zaprasza pedagogów na np. tygodniowe warsztaty, coachingi - i to jest super, szkoda, że tylko jedno na całą Polskę...

Nie wiem, czy to był post na temat, ale poniekąd związany.
_________________
"Plié is the first thing you learn and the last thing you master" Suzanne Farrell
 
     
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 35
Posty: 2809
Wysłany: Nie Paź 18, 2009 12:11 pm   

w sumie jaki pogląd wygra to wygra, dobrze, żeby coś takiego utworzono..., bo zawsze ktoś na tym może skorzystać.
 
     
Chiaranzana 
Corps de Ballet

Posty: 348
Wysłany: Sro Sty 06, 2010 1:43 pm   

Czy coś się dzieje w tej sprawie? Bo chyba Ministerstwo zajmuje się teraz Rokiem Chopina....Odnosze wrazenie ze muzyka jest bardziej nobilitowana niz taniec w Polsce. A Chopin tez przeciez tanczyl, tak jak jadl, pil i spal. Brakuje mi realnego swiata Chopina a nie tylko dyskusji o interpretacji.... dlaczego nikt nie mowi o tym np jakie tance byly modne w salonach gdzie bywal Chopin? Jak sie ubieral i u jakich krawcow? :roll:
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4411
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Sty 06, 2010 3:06 pm   

na pewno o tym tez dowiemy się podczas obchodów Roku Chopina który przeciez dopiero sie rozpoczyna. Cos takiego ma m.in. pokazywać multimedialna ekspozycja w Muzeum Chopina na Tamce (tworzona przez Włochów). Co do strojów i tańców to wystarczy obejrzec pare filmów o Chopinie - sa dośc wierne epoce, lub np. poczytac listy samego Chopina. Mysle ze nie ma co demonizowac - Rok Chopina nie przeszkadza mysleć o utworzeniu Centrum czy tez Instytutu Tańca ale jak to nie raz obserwowano w Polsce i nie tylko -od pomysłu i aprobaty do powstania instytucji daleka droga (zwłaszcza ze budzet na nowy rok dla kultury jest "kryzysowy"). Porównajcie sobie np. ile LAT trwa doprowadzanie do budowy (jeszcze nie sama budowa) Muzeum Sztuki Współczesnej - z Instytutem będzie podobnie o ile w ogóle, bo srodowisko taneczne jest mniej liczne i majace mniejsze przebicie niż muzyczne czu plastyczne (co wywodzi sie z wiekowego lekceważenia sztuki tańca w porównaniu do innych sztuk, o czym nie raz pisalismy)
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Joanna 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
tancerka?
Posty: 2981
Wysłany: Czw Sty 21, 2010 1:41 pm   

Trochę się robi, ale jest problem 'na górze' (chodzi o np. potencjalne miejsce na instytut). I mimo chęci i wszystkiego innego, to okazuje się, że polityka (nie związana w sumie z tańcem jako takim) może zaszkodzić, "bo tak". :roll: :evil:
_________________
"Plié is the first thing you learn and the last thing you master" Suzanne Farrell
 
     
Chiaranzana 
Corps de Ballet

Posty: 348
Wysłany: Czw Sty 21, 2010 1:54 pm   

Na górze chyba zawsze były problemy. Szkoda ze będzie się to ciągnąć przez następne 50 lat ale Nadzieja jest matką upartych.

Pozwolę sobie na wtrącenie w sprawie strojów i tańców w filmach o Chopinie, ja akurat mam inne zdanie na temat tychże ubiorów. Co do tańców to jak dla mnie, biorę je na przymrużenie oka. ;)
Wielowiekowe lekceważenie sztuki tańca..... czyli od którego wieku?
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4411
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Lut 24, 2010 10:54 am   

tu list otwarty w tej sprawie

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/88546.html
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4411
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 10:57 am   

nareszcie jakieś konkrety jak piszą w GW - odbyło się spotkanie tancerzy z ministerialnym dyrektorem, padła propozycja utworzenia Instytutu Muzyki i Tańca. Nie podoba mi się tylko trochę ten fragment:
Nieustannie dowodzić muszą spraw oczywistych. Że taniec współczesny to nie to samo, co balet, rytmika...

Czy to znaczy ze tancerze i instytut ma być wyłącznie przypisanym do szeroko pojętego tańca współczesnego? Rozumiem ze on bez instytucji jakimi sa zespoły baletowe przy operach ma trudniej, ale to z baletu lub ze sprzeciwu wobec baletu on wyrósł i taniec TO TEŻ balet. No ale mam nadzieję ze to tylko taki skrót myślowy, bo trudno sobie wyobrazić Instytut Tańca, jego mediatekę czy inne sfery działaności bez Petipy, Waganowej, Balanchine'a czy Niżyńskiego...
Całośc tu:

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/89546.html
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Joanna 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
tancerka?
Posty: 2981
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 12:20 pm   

Jakby nie patrzeć, to jednak taniec współczesny jest znacznie bardziej w Pl 'poszkodowany', niż balet. To w ogóle nie ma porównania. Trzeba najpierw zadbać o instytucjonalizowanie czegoś, co instytucji właściwie w ogóle nie posiada.

A to, na ile balet z takiego instytutu skorzysta, to już raczej zależy od dokładnych jego funkcji. Taniec współczesny w Pl ma tak dużo luk, że niemal każde, jakiekolwiek, działanie wypełni jakiś 'brak', pustkę w tej dziedzinie. Balet aż tyle luk jednak nie ma. Więc chyba logiczne, że najpierw trzeba się zająć podstawowymi rzeczami, których w ogóle nie ma, niż dodawać kwiatki do czegoś, co już ma swój 'szkielet', zinstytucjonalizowane formy, itp.

PS. Jeszcze jedna rzecz mi się nasunęła... Ile osób ze środowiska stricte baletowego aktywnie działa w tej sprawie, a ile ze współczesnego?... [pytanie retoryczne]
kto się podpisał pod listem otwartym do ministra kultury, kto sporządził raport o tańcu współczesnym, kto w ogóle podjął ten temat na kongresie kultury polskiej? - ludzie związani z polskim środowiskiem t. współczesnego właśnie, a nie tylko z polskim baletem... trudno więc wymagać, aby ludzie walczący o swoje prawa, do swojej pracy, za każdym razem podkreślali jeszcze, że baletu nikt specjalnie nie omija (a jeśli nie wymienia, to raczej dlatego, że są najpierw inne rzeczy do zrobienia z tańcem w Polsce, niż tylko balet, który w porównaniu ze współczesnym ma sytuację niemal luksusową...).

Btw, nie chcę zostać źle zrozumiana - moim zdaniem sztywny rozdział nikomu nie służy, tym bardziej że wszędzie na Zachodzie balet i współczesny współpracują ze sobą...
Chociażby w sensie nikt np. nie neguje tancerza tylko dlatego, że nie jest klasykiem (jak to się zdarza nierzadko w Polsce), i że współczesny to wcale nie jest taka prosta, grosza siostra baletu - i właśnie po to są te wszystkie wysiłki, żeby poprzez zajęcie sie powaznie t. współczesnym w Polsce, rozwój jego instytucji, wyleczyć takie myślenie... Dlatego trzeba najpierw naprawiać ten teatr tańca w Polsce, a właściwie zbudować dopiero mu miejsce w kulturze (jakie balet ma od dawna), tak żeby t. współczesny, teatr ktory tworzy, i balet, mogly stać ze sobą na równi. Dopiero wtedy można się bawić w uzupełnianiem videoteki w archiwa muzealne (co przecież równiez jest bardzo istotne, ale chyba jednak nie aż tak priorytetowe).
_________________
"Plié is the first thing you learn and the last thing you master" Suzanne Farrell
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4411
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 1:12 pm   

ależ to zrozumiałe - tylko własnie ja bym nie mówiła że coś trzeba najpierw np. udokumentowac, opisac czy zbadać (funkcje Instytutu) a cos można póxniej. Albo np. gromadząc wideotekę gromadzić napierw nagrania spektakli tańca współczesnego a potem baletu - dla mnie idea instytutu tańca to idea instytutu który zajmuje się (podobnie jak my na Teorii Tańca) tańcem we wszystkich jego artytycznych przejawach, anawet nie tyko artystycznych bo troche takze społecznych, kulturowych czy wręcz antropologicznych. Oczywista, ze np. tancem ludowym czy kultur pierwotnych zajmuje się etografia bo jakoś ona nie deprecjonuje tańca w życiu kultur badanych, ale np. już współczesne funkcje tańca we współczesnych społeczeństwach sa pomijane.
Poza tym poprostu należałby przy tej okazji zasypać rów dzielacy w Polsce taniec współczesny i balet - przeciez balety przy operach wystawiaja choćby choreografie Eka czy innych twórców bliższych t. współczesnemu niż klasycznie pojmowanemu baletowi i powiedzmy PTT je wystawia. Przykre ze tanieć współczesny nie miał takich warunków do rozwoju jak balet w Polsce, choć i balet przeciez daleki jest w naszym kraju od luksusów, natomiast szkodliwa dla środowiska jest atmosfera ukrytej a nawet jawnej zawiści tancerzy "współczesnych" w stosunku do tancerzy baletowych. Instytut jako "adres" który miałb kojarzyć się z tańcem powinien jednoczyć wszystkich tancerzy zajmujac się ich sprawami, problemami, szkoleniem, wykształceniem, dokumentacją ich dokonań bo tak w tańcu współczesnym, jak i w balecie w Polsce nic takiego nie istnieje. Owszem - balet jest zinstytucjonalizowany pod egidą oper, ale często tez przez opery ubezwłasnowolniony i wiele profitów z tego nie ma (poza oczywistymi - etat, lokal, sala, scena).
Powiem jeszcze inaczej - braki w dbaniu o taniec jako sztukę w Polsce sa tak olbrzymie, tak na polu baletu, jak i tańca współczesnego, ze trzeba chwytac się każdej możliwości by wogóle zacząć i stworzyć ważny w dyskusji publicznej głos, a nie już zastanawiac się nad podziałem "łupów" bo ktoś ma "gorzej" - optymalnie byłoby gdyby balet dostał to czego potrzebuje i taniec współczesny takze - zaplecze naukowe, dokumentacyjne, lokalowe, a przede wszystkim "adres" gdzie mozna by problemy tancerzy rozwiazywac wspólnymi siłami
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Chiaranzana 
Corps de Ballet

Posty: 348
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 1:24 pm   

natomiast szkodliwa dla środowiska jest atmosfera ukrytej a nawet jawnej zawiści tancerzy "współczesnych" w stosunku do tancerzy baletowych.

I z tym się zgodzę, ja raczej widzę ze balet jest w Polsce uważany przez tancerzy współczesnych " persona non grata". Obawiam się ze może dojsc wlasnie do takich sytuacji i takowego myslenia ze taniec wspolczesny jest najwazniejszy a inne dziedziny, techniki tanca jak rowniez to co dopelnia przedstawienie baletowe jak scenografia i kostium- sa jak kula u nogi poprostu niepotrzebne. Oby tak nie bylo i oby tancerze wszytskich technik poszli po rozum do glowy i jakos sie zaczeli jednoczyc a nie jeden drugiemu bedzie wypominac co jest wazniejsze a co nie.
 
     
Joanna 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
tancerka?
Posty: 2981
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 1:25 pm   

Ps. edytowałam pod u góry, a widzę, że w miedzyczasie odpisałaś.

Kasia G napisał/a:
Poza tym poprostu należałby przy tej okazji zasypać rów dzielacy w Polsce taniec współczesny i balet


o właśnie, z tym się całkowicie zgadzam!

_________

Co do baletu 'niechcianego' - faktycznie jest w Polsce coś takiego, dzisiaj może odrobinę mniej, kiedyś bardziej. Na Zachodzie nie ma czegoś takiego... Inna sprawa, że u nas to działa tez i w druga stronę - nierzadko taniec współczesny jest deprecjonowany przez klasyków, a tancerze bez szkoły baletowej to przecież zawsze amatorzy :roll: .... (a z kolei po tej szkole baletowej tancerze maja nikłe pojęcie o współczesnym, a t. współcześni z drugiej strony jak ognia unikają lekcji baletu.... i koło się kręci)
_________________
"Plié is the first thing you learn and the last thing you master" Suzanne Farrell
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4411
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 2:31 pm   

tak, ten dziwaczny rozdźwięk miedzy tańcem współczesnym a baletem jest tez rózny i róznie postrzegany w zalezności od srodowiska. Tancerka wieziona przez taksówkarza który mów ze balet to strata czasu zaczyna mu opowiadać o róznych rodzajach spektakli tanecznych i on podchwytuje coś o tańcu współczesnym własnie, a "baletowe łabądki" go nudzą. Ktos inny, wychowany na klasycznym balecie mów z pogardą ze te współczesne wygibasy to każdy potrafi zrobić - no to niech spróbuje. Czesto młodzi ludzie egzystujac w srodowisku teatrów offowych, czesto współpracujacych z teatrami tańca - taniec współczesny akceptuje i rozumie jako cześc kochanego przez nich teatru, ale baletu nie kojarzą zupełnie z tą sama sztuką tańca - dla nich to muzeum. i długo mozna by mówić i wymieniać. Takie wasnie bzdurne podziały są i w samym środowisku, z tym że rzeczywiście - środowisko tańca współczesnego własnie przez swoją trudna sytuację jest bardziej zorganizowane, zdeterminowane i nauczone dziaąłć (przeciez wywalczyc musiało sobie miejsca na sale prób, spektakle, dotacje, granty, etc), a tancerze pracują w zespołach i niestety mało myśla pro-społecznie, pro-tanecznie. Oczywiście to uogólnienie, bo znam osobiscie wiele wspaniałych osób spośród klasyków, których działalnośc dla tańca podziwiam i pochwalam.

Co do "przykładu" - kto podpisał list do ministra, kto wypowiadał się na kongresie kultury - współczesni... No tak, ale np. ja (raczej związana z klasykami) dowiedziałam się i o jednym i o drugim po fakcie. Społecznośc tancerzy i animatorów tańca współczesnego porozumiewa sie swoimi kanałami, być moze nie zawsze pamietajac o innych - ja bym z przyjemnoscia ten list podpisała
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Joanna 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
tancerka?
Posty: 2981
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 2:39 pm   

Hmm, no tak, o tym słabym przepływie informacji nie pomyślałam... Przykre to trochę... Ładnie to pokazuje, jakie są realne szanse na zgranie się i zespolenie środowiska :roll: (przy czym naprawdę nie chodzi mi o wsadzanie jednych w buty drugich, ale o traktowanie tańca - zarówno baletu i jak współczesnego - jako ważny element w sztuce scenicznej w Pl - tylko tyle, i aż tyle)
_________________
"Plié is the first thing you learn and the last thing you master" Suzanne Farrell
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4411
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 3:41 pm   

oczywiście, chodzi własnie o to aby jedni i drudzy mogli uczyć sie od siebie wzajemnie, współpracowac i na równi być szanowanymi za swoja sztukę, aby znaleźli wspólny przyjazny dach i rodzaj reprezentacji w świadomosci i rządzących, i przyznajacych dotacje i społecznosci ogólnie. Wiadomo ze im więcej rąk, głosów i głow się do tego przyłozy - tym lepiej, bo lepiej zostaną rozpoznane i wyegzekwowane w miare mozliwości potrzeby jednych i drugich. Potrzebna tu zgoda tym bardziej ze skoro w propozycji padło Instytut Muzyki i Tańca to co sie będzie działo przy naturalnym "starciu" reprezentantów muzyki z tancerzami? az boje się pomyśleć. Szkoda by w tej sytuacji jeszcze tancerze we własnym gronie toczyli boje między sobą
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 35
Posty: 2809
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 4:44 pm   

Czyli ktora droga wygrala, bo byly poczatkowo rozwazane 2 : 1) gromadzenie informacji, zapisow itd; 2) wsparcie dla nowych choreografii itd ?

Powiem cos niepopularnego ale szczerego: nie wiem czy nie lepiej by bylo, gdyby instytut skolonizowali wspolczesni. Z praktyki wiem, ze jak cos jest od wszystkiego to sie rozmydla i jest malo pozyteczne. Czasem takie ukierunkowanie moze wyjsc na dobre... (choc przyznaje, ze nie wyograzalne, zeby w zasobach nie bylo rzeczy klasycznych dostepnych itd ).

Balet ma jednak wieksze wsparcie - w mojej skromnej ocenie - i troszke wieksza promocje. Balet ma K. Patora, baletowe sceny w Polsce, dofinansowania latwiejsze, bo w ramach najwiekszych teatrow, ma prase bo kazda premiera w gazetach jest opisana, ma w koncu duza publicznosc i wielu fanow strej daty, ktorzy na wspolczesny nie chodza....

A wspolczesny co ma? prof Ewe wycichowska, ktora jest na dzis archaiczna i ma PTT bez budynku wlasnego oraz kilku na palcach liczonych mlodych choreografow, ktorzy czasem moga liczyc na zamowienie ze strony PBN czy Opery Bałtyckiej. To z bardziej znanych rzeczy, ktore ma- a sadze, ze potencjal byly wiekszy.

A wspolczesny na swiecie poszedl tak daleko...

nie wiem na ile instytut bedzie dobrze wykorzystany i zarzadzany, ale jesli by wszystko poszlo dobrze i stanowil by jakiąś pomoc dla wspolczesnego w Polsce, ktory do tej pory byl zalosnie zaniedbywany, to ja bym nawet przecierpiala taka kolonizację.
 
     
Ewa J. 
Koryfej


Związek z tańcem:
miłośnik
Wiek: 26
Posty: 683
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 5:50 pm   

Może nie powinnam wtrącać się do tej dyskusji, bo informacje mam tylko te, które pochodzą od Kasi, ewentualnie z zamieszczonych tu przez nią artykułów, ale chciałabym zauważyć, że nazwa nowej instytucji ma brzmieć "Instytut Muzyki i Tańca", a nie "Instytut Muzyki i Tańca współczesnego" ;)
Przyjmuję do wiadomości argumenty, że taniec współczesny jest w Polsce znacznie słabiej promowany, niż taniec klasyczny, ale i cóż z tego, jak o tym drugim pojęcie nadal jest marne, kształtuje się w sposób stereotypowy. Tak jak powiedziała Kasia - wiele środowisk (w tym ludzie młodych) łatwiej przekonać do zobaczenia spektaklu współczesnego, niż do klasyki, bo przecież balet to jakiś relikt przeszłości, być może dobry jeszcze w XIX wieku, ale dzisiaj? Kogo to może obchodzić. A poza tym: jak już zostało zauważone; to od tańca klasycznego wszystko się zaczęło, wszystko z niego wyrosło, więc chyba warto zaczynać od podstaw, od źródeł, a nie "od środka". Trudno, żeby nie wystawiało się spektakli baletowych na deskach teatrów operowych w Polsce, a że od czasu do czasu zdarzy się wywiad z jakimś solistą, to jeszcze nie świadczy o szczytach popularności baletu wśród przeciętnych zjadaczy chleba i o tym, że jest tak fantastycznie promowany.
I cóż, może to nie będzie mile widziane, co teraz powiem, ale dobrze wyszkolony tancerz klasyczny ma przecież możliwość tańczenia także w technikach współczesnych na bardzo wysokim poziomie (ale tak, zgadzam się, nie dotyczy to jak na razie naszego kraju), natomiast tancerz współczesny (o ile nie ukończył baletówki) nigdy nie będzie w stanie zatańczyć klasyki w takiej formie, jaka jest akceptowana do zaprezentowania na scenie teatru. Żeby nie być gołosłowną - powołam się na słowa Joanny, która jakiś czas temu napisała, że nierzadko szpagat w tym środowisku (tancerzy współczesnych) budzi podziw, bo nie każdy jest w stanie go wykonać. I na koniec - technika tańca klasycznego, jako najbardziej wymagająca, największej harówki, wysiłku i zmagań z własnym ciałem (temu chyba nikt nie zaprzeczy) zasługuje chyba na jakieś uhonorowanie i szczególną uwagę, szczególne miejsce w świadomości przynajmniej elit, które, chociaż nieraz wszechstronnie wykształcone, znające się na malarstwie, muzyce, architekturze, o tańcu jakoś bardzo często w ogóle nie chcą nawet słyszeć. Tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, jak niekorzystnie wyjaśniła się sprawa emerytur, tancerze najbardziej wyeksploatowani fizycznie, czyli właśnie klasycy, powinni dostać na osłodę chociaż własną instytucję, większy szacunek i zainteresowanie ;)
_________________
"Tańczcie głową." A. Pawłowa
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu Dodaj do serwisow: Bookmark and Share
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 12