www.balet.pl Strona Główna www.balet.pl
forum miłośników tańca

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
rozmowy o tańcu w Łodzi
Autor Wiadomość
Ali 
Koryfej


Posty: 830
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Wrz 23, 2012 10:42 pm   

No tak, ale to bzdurne divertissement w Dziadku (w założonej przez twórców libretta poetyce snu) dozwala jednak na sporą dowolność interpretacyjną, więc można je wypełniać za każdym razem nowymi pomysłami. Dlatego Faun i jego dziwni towarzysze w warszawskim tańcu greckim jakoś mnie nie rażą. Raczej przyjmuję ten pomysł jako wyraz poczucia humoru choreografa, skierowany przez moment do dorosłej widowni. Ale poprawiać Szekspira? To już chyba gruba przesada. Zwłaszcza, że w RiJ żadne Fatum nie ma nic do zrobienia, bo przyczyna tragedii została tam jasno zarysowana i to ona jest sprawczynią dramatu w tej banalnej w gruncie rzeczy opowiastce miłosnej. Nie wiem kto więc zasiał w Łodzi swoje "nowe przemyślenia", ale pewnie jakaś niezła mądrala.

A tańczący wciąż kierownik baletu nigdy nie wróży najlepiej, i jeszcze - jak Sagittaire i "wieści gminne niosą" - spodziewana tam jego tańcząca żona, choćby "wspaniała". Nepotyzm u nas na widelcu, więc będą kłopoty.
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 35
Posty: 2809
Wysłany: Nie Wrz 23, 2012 11:59 pm   

To nie do końca tak jak mówisz - w zwiazku z tym, ze na czas remontu niektórzy tancerze zarabiają po odcięciach nawet mniej niz 1.000 zł na miesiac odeszło już kilkanaście osób. tego fatum po prostu nie miał kto tańczył, bo zrobiła się nędza, jakiej tu nigdy jeszcze nie było. Nowy szef nie jest tancerzem na etacie, po prostu uratował spektakl. Z dziewczynami jeszcze gorzej - jest tragedia. Bo z chłopaków to przynajmniej Nazar, Gintautas, Piotr itd. A tutaj w taka nędzę wchodzi nagle piękny tancerz jedyny I solista z Poznania i jego żona wspaniała - w tym klimacie to nabiera innego wymiaru.
Z tego natomiast co słyszałam, to szef jest skromny i umie docenic innych tancerzy. Nie jest odbierany w taki sposób jak mówisz. Zawsze jest źle jak szefem jest jeden z tancerzy, ale w sytuacji takiej nędzy zrobienie go kierownikiem to był jedyny sposób pozyskania sensownej pary.
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4412
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Wrz 24, 2012 8:31 am   

Ali, tańczący szef nie wróży dobrze? Owszem, u nas dawno nie ma takiej tradycji, ale wspomnę Nurejewa i Malakhova....
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 35
Posty: 2809
Wysłany: Pon Wrz 24, 2012 10:20 am   

no właśnie. rozumiem Aliego, ze taki stan budzić może niepokój co do sprawidliwości, ale skoro jest juz z zespołem zwiazny świetny tancerz, to czemu go nie wykorzystać. Mądry szef nawet jak sam tańczy, to i tak dba o zespół, a nie mądry nie dba, nawet jak zespół i tancerz enie są dla niego konkurencją. Zresztą władz a balecie łódzkim i tak jest skupiona wokół jednej osoby i nie jest to szef baletu, więc równowaga jest zapewniona.
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 830
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Wrz 24, 2012 6:20 pm   

Kasia G napisał/a:
... ale wspomnę Nurejewa i Malakhova....


Na litość Boską Kasiu G., nie porównujmy tych dwóch tytanów światowego baletu z p. Muśką. Nie uchodzi! Tamtych można by znieść i u nas jako szefów baletu, a nawet pożądać jako takich - niechby i z żonami, dziećmi, i całym innym domowym inwentarzem. Była też "wiecznie żywa na scenie" Alicia Alonso, wspierana autorytetem Fidela Castro. U nas i w naszej skali to nie przejdzie, i wcześniej czy później odbije się czkawką. W razie potrzeby służę przykładami...

A co do naszej tradycji, to masz rację Kasiu, bo (o ile mnie pamięć historyczna nie myli) ostatnim takim tańczącym szefem-tancerzem był u nas w Warszawie chyba Maurice Pion w początkach XIX wieku - Francuz zresztą, więc łatwiejszy do strawienia przez lokalną społeczność baletową. Inni, późniejsi szybko rezygnowali z tańczenia, gdy przejmowali władzę. Taka jest niestety kolej rzeczy.
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 830
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Wrz 24, 2012 6:54 pm   

Sagittaire napisał/a:
...ale skoro jest juz z zespołem zwiazny świetny tancerz, to czemu go nie wykorzystać...


Podzielam Twoją troskę, Sagittaire, o łódzki balet, bo widzę, że ani władze miasta, ani dyrekcja teatru nie zapewniły mu szans przetrwania na czas przebudowy gmachu Teatru Wielkiego. Dlatego życzę zespołowi wszystkiego co najlepsze pod kierownictwem p. Dominika Muśki, a jemu samemu mocnego wsparcia ze strony łódzkiej opinii publicznej. Przestrzegam tylko przed błędami.
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4412
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Wrz 25, 2012 10:50 am   

Ali napisał/a:
Kasia G napisał/a:
... ale wspomnę Nurejewa i Malakhova....


Na litość Boską Kasiu G., nie porównujmy tych dwóch tytanów światowego baletu z p. Muśką. .



Nie było moim zamiarem ich porównywanie, z całym szacunkiem dla Muśki, było by to niestosowne :))) Tamci "tytani" posłużyli mi tylko w charakterze szlachetnych przykładów
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Chiaranzana 
Corps de Ballet

Posty: 348
Wysłany: Wto Wrz 25, 2012 11:59 am   

Sagi a ty zyjesz, fajnie ze jestes jakos bez ciebie to forum raz przymiera raz ozywa.
 
     
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 35
Posty: 2809
Wysłany: Sro Paź 03, 2012 1:39 pm   

Na grudzień planowana jest premiera - gala baletowa. Gala jeszcze w malutkim Jaraczu.
, który jest taki mały, że na 3 dni premier w sumie jest w sprzedaży 5 biletów, a zatem nie ma wcale, bo 99,9% wejsc jest na zaproszenia.

A w Łodzi tłumy walą mimo wszystko na wszysko, wiec o bilety trudno na kazdy spektakl jak nie wiem.


W dodatku w grudniu Konkurs Choreograficzny.


* żyję, żyję i jestem bardziej baletowa niż kiedykolwiek w życiu z tym, że uskuteczniam to na żywo i na Internet zupełnie nie mam czasu.
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 830
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Paź 06, 2012 10:59 pm   

A cóż to za Gala Sagittaire? Gala to gwiazdy, podrzuć choć parę nazwisk, bo może warto się przejechać z Warszawy...?
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 35
Posty: 2809
Wysłany: Sro Paź 10, 2012 2:14 pm   

Nie przejedziesz się, bo nie sądzę, zeby na któryś dzień z trzech premier były bilety w wolnej sprzedaży.
Nazwisk nie znam, ale przypuszczam, że jacyś gościnni tancerze będą, skoro na Fascynacjach zawsze są zapraszani od 2 sezonów I solisci z Wrocławia, czy były plany co do PBN. No ale to na kolejnych spektaklach, bo na premiery raczej nie będzie biletów.
 
     
Chiaranzana 
Corps de Ballet

Posty: 348
Wysłany: Czw Paź 11, 2012 11:03 am   

Oj, ja wam zazdroszcze, nie jestem w stanie pojac dlaczego Gdansk zrobil sie zapadla dziura jesli chodzi o taniec wszelkiej masci a tym balet klasyczny. Po niegdysiejszej Operze Baltyckiej hula wiatr i duchy sie tam przkomarzaja, wiekszosc moich znajomych w tym i ja musimy wyjezdzac do takich miast jak Warszawa czy Łodz aby napatrzec sie na dobry balet. Nie jestem w stanie zrozumiec ani polityki miasta ani instytucji, ktore tak dzialaja ewidentnie aby wyrugowac wszelka kulture z tego miasta, to jest przykre, tym bardziej, ze Gdansk ma szkole baletowa ktora niegdys byla najlepsza szkola w Polsce. Ale wszytsko co dobre kiedys sie konczy lub trzeba zniszczyc.
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 830
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw Paź 11, 2012 10:16 pm   

Chiaranzana napisał/a:
...Gdansk ma szkole baletowa ktora niegdys byla najlepsza szkola w Polsce...

Fakt, balet umarł w Gdańsku, teraz tam podobno moda na tzw. teatr tańca, ale szkoła baletowa chyba nadal jest tam "najlepsza", w każdym razie lepszej u nas nie widzę.

A Sagittaire nic nie wie o obsadzie łódzkiej gali, więc któż nas o tym poinformuje jak nie ona?
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 35
Posty: 2809
Wysłany: Sro Paź 17, 2012 9:03 am   

zgadza się. Gdańska szkoła była chyba kiedyś najlepsza, ale upadek baletu jakoś chyba ciągnie nieodzownie upadek szkoły. Bo i ja gdybym była młodym uczniem, to wolałabym uczyć się z możliwością występów przy PBN.

A swoją drogą, to od bieżącego sezony odeszła z Gdańskiej SB najlepsza chyba (przynajmniej moim zdaniem) nauczycielka klasyki - Luba Bakharewa i została pedagogiem w Teatrze Wielkim w Łodzi. Tancerze są zachwyceni (przynajmniej ci, z którymi dane mi było rozmawiac).
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 830
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią Mar 29, 2013 9:19 pm   

Kasia G napisał/a:
...byłoby to niestosowne...

Szukałem Kasiu, co też nowego w Łodzi, i oto co znalazłem na stronie tamtejszego TW o ich spektaklu "Gala baletowa": http://www.operalodz.com/spektakl.php?id=116 : "Pierwsze widowisko baletowe zrealizowane na naszej scenie przez Dominika Muśkę - kierownika baletu, będące niejako prezentacją i wizytówką zespołu i jego szefa. Spektakl składający się z dwóch części zawiera fragmenty przedstawień będących niegdyś w repertuarze naszego Teatru, jak i zupełnie nowe, przygotowane specjalnie (...). Wieczór uzupełnią choreografie: Maurice Bejarta, Alvina Aileya, Frederica Ashtona..."

Czy jest to możliwe, że mają w repertuarze choreografie Bejarta, Ailey'a i Ashtona? Jakie i kto je tam tańczy? Czy czegoś nie zauważyliśmy tu wszyscy, czy to jakieś kolejne bezkarne nadużycie?
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 830
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lis 04, 2013 10:38 pm   

Nie wiem co sądzić o świeżym łódzkim „Don Kichocie”. Milczy o nim Kasia G., której ufam (nawet kiedy się z nią czasem nie zgadzam), a to co chwytam w internecie – bardzo niejednoznaczne. Począwszy od realizacji choreograficznej niejakiego Alexandra Polubentseva, podobno wg Petipy. Ale cóż to za Petipa, skoro nie ma kluczowej (dla jego stylu i tej choreografii) sceny „Snu”, czyli tzw. aktu Driad. Choreograf Polubentsev dał już zresztą przed laty w Operze Bałtyckiej spektakl „Intrygi Amora czyli Don Kichot”, nie najlepiej wówczas w Gdańsku oceniany. Czy więc w Łodzi powtórzył tamtą nieudaną produkcję, czy może ujawnił nowe podejście twórcze?

Recenzja w „Dzienniku Łódzkim” bardzo życzliwa i raczej bezkrytyczna: http://www.dzienniklodzki...lodzi,id,t.html ale już komentarze do niej (poniżej tekstu) zgoła inne. A dziś czytam w papierowej „Angorze” felieton byłego dyr. łódzkiego TW, p. Pietrasa, który mnie zadziwia. Potwierdza brak „Snu” i chwali to, zamiast ganić chodzenie na łatwiznę. Jako wiodące role spektaklu opisuje „rozbudowane partie” Espady i Mercedes, a w nich: „rewelacyjnego” jakoby kierownika łódzkiego zespołu i „nieustępującą” mu „jego młodą żonę”. Skoro tak, to myślę sobie, że osobliwy to ukłon choreografa wobec szefostwa zespołu, ale :? zdradziecki wobec libretta Mariusa Petipy. I pachnie mi to nieco zwykłym :evil: nepotyzmem. Dowiaduję się także, że ktoś był „świetny”, a ktoś inny nawet „doskonały”. Na koniec zaś, że byli też (o dziwo!) Kitri i Basilio, którzy tańczyli wręcz „na światowym poziomie”. Z cytowanych przymiotników wnioskuję, że ogólny poziom łódzkiego zespołu jest teraz porównywalny z Maryjskim i Bolszom. Pogratulować! Niepotrzebny jest tylko jakiś szwendający się po scenie Amor, który urósł chyba do głównej roli – zapewne jako wkład autorski kreatywnego choreografa do petipowskiej tradycji. Najwyraźniej został przeszczepiony na łódzką scenę z niechlubnego gdańskiego przedstawienia, gdzie był nawet postacią tytułową.

Ale generalnie z obu tekstów wynika, że oto w Łodzi dokonał się baletowy :wink: cud mniemany. Jeśli jest w tym trochę prawdy, wypada się cieszyć, bo czekaliśmy stamtąd na jakieś dobre wieści po wieloletniej baletowej posusze. Kiedy się jednak głębiej zastanowię na tymi dwiema relacjami, to mam pewne wątpliwości jak było naprawdę. Może więc ktoś z Was podzieli się tu z nami bardziej wiarygodną opinią. Bo czegóż to dzisiaj 8) różni ludzie nie wypisują po gazetach...

A tak na marginesie, zdumiewa mnie w felietonie p. Pietrasa jakaś niewiarygodna niechęć autora do tancerzy innych ras i narodowości, a zwłaszcza do artystów z krajów azjatyckich. Jak zwykle smaga ich biczem kpiny i ironii. Takie przytyki przestają już śmieszyć, a pozostawiają we mnie głęboki niesmak. Sam nie wiem, czy to jeszcze „radiomaryjna” ksenofobia, czy już początki zawstydzającego rasizmu, Panie Dyrektorze? Tak czy inaczej, czas chyba na refleksję.
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4412
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lis 04, 2013 11:48 pm   

Ali napisał/a:
Nie wiem co sądzić o świeżym łódzkim „Don Kichocie”. Milczy o nim Kasia G., której ufam .


Milczy, bo nie widziała :) , ale z zaskoczeniem przeczytała w zlinkowanej recenzji, że choreograf na pierwszy plan wysunął NIE historie Don Kichota a miłości Basilia i Kitri.. - a w jakiej to inscenizacji historia Don Kichota jest w tym balecie na pierwszym planie? W jakiej wersji? Chyba że recenzent odnosi sie tylko do wersji Borisa Ejfmana, która własnie łamała kanon klasycznej opowieści o golibrodzie i Kitri, albo do powieści Cervantesa
, na której balet oparty jest więcej niż luźno :)
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 830
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Lis 05, 2013 11:23 pm   

Kasia G napisał/a:
...Chyba że recenzent odnosi się...

Temu recenzentowi nie brak dobrych intencji, ale tekst „odnosi się” raczej do jego niekompetencji. A do Twojego przykładu Kasiu, dodam parę innych kwiatków z jego ogródka:

„Tradycyjny w formie „Don Kichot” rzadko bywa dziś wybitnym przebojem scen...”. Bzdura. To właśnie tradycyjny jest wciąż przebojem najważniejszych światowych zespołów baletowych: w Moskwie, Petersburgu, Nowym Jorku, Londynie itd., itd. Oczekujemy go też niedługo w Warszawie. O ile wiem, nieliczne niby-twórcze przeróbki „z kluczem” poniosły porażkę, nawet Ejfmanowski był moim zdaniem mocno naciągany.

„Aleksander Połubiencew, uznany tancerz, pedagog i choreograf...”. Gdzie i przez kogo? Ja np. nie słyszałem.

„Przywrócił pierwotną choreografię Petipy...” Że to nieprawda, skoro brak sekwencji „Snu”, wskazywałem już wyżej. Nie przywrócił więc, ale wyrzucił.

„Uwydatnił też partie torreadora Espady i ulicznej tancerki Mercedes, i na tej dwuwątkowości balet znacząco zyskuje...” Uwydatnił i zyskuje w stosunku do czego i do kiedy? Te postaci są wydatne w tradycyjnej wersji tego baletu od lat.

Jest tego więcej, ale szkoda czasu i miejsca na takie cytaty. Więc jak traktować tę „recenzję”? Ot, pisze sobie człowiek, co mu ślina na język przyniesie..., a gazeta drukuje.
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 35
Posty: 2809
Wysłany: Pią Lis 08, 2013 9:04 pm   

Ali napisał/a:
Jako wiodące role spektaklu opisuje „rozbudowane partie” Espady i Mercedes, a w nich: „rewelacyjnego” jakoby kierownika łódzkiego zespołu i „nieustępującą” mu „jego młodą żonę”. Skoro tak, to myślę sobie, że osobliwy to ukłon choreografa wobec szefostwa zespołu, ale :? zdradziecki wobec libretta Mariusa Petipy. I pachnie mi to nieco zwykłym :evil: nepotyzmem.


Mieszkam juz daleko od Łodzi i nie widziałam premiery, ale muszę zabrać głos mimo to. Przypominam Ali, że obecny łódzki szef baletu 2 sezony temu był najwyższym rangą tancerzem poznańskim, a zatem ówczesnego drugiego w Polsce zespołu baletowego, zaś jego młoda żona ukończyła bardzo dobra szkołę baletowa w Permie. Do tego jest nisamowicie muzykalna, jej poczucie rytmu jest rzadko spotykane, a i ma do tego pazur na scenie. Osobiście gdybym była choreografem, to bym postąpiła tak samo, bo aż szkoda zmarnować taką szansę i tych dwojga nie wystawić. Dlatego z góry zakłądam, ze to bardzo dobra dla tego spektaklu decyzja.

A o nepotyzm Muśki bym nie podejrzewała. To jest człowiek ogromnego taktu i skromności. Nie wystawia się na pierwszy plan. Nie wziął - odkąd przybył z Poznania - dla siebie ani jednej głównej roli. Dla swojej żony też. Mimo, ze był to czas , kiedy z zespolu odeszło kilkudziesięciu tancerzy i tam na prawdę nie było komu tańczyć. Stawiał wtedy na młodych i dawał role młodym tancerzom tuz po szkole ale nie było w nim dążenia do tańczenia samemu za wszelką cenę (a w przeszłości na łódzkim choćby podwórku bywalo tak, ze byli kierownicy baletu obsadzali siebie w głównych rolach albo swoja rodzinę...- w operze jest tak do dziś więc jest to akceptowane). Ale to mam wrazenie calkowicie niezgodne by bylo z bardzo taktownym charakterem Muśki.
Natomiast co do Azjatów. Teraz po naborze nowym zespół widzę zasiliło kilkanaście czy kilkadziesiąt osób - głównie azjaci, też ci kształceni w Rosji. Jeden chyba miał jakiś epizod w Marince, ale nie jestem pewna. Azjaci są specyficzni ale też dobrzy technicznie. Opinia dyr. Pietrasa mam wrażenie jest potwierdzeniem ogólnych nastrojów w zespole. Azjaci przyszli i praktrycznie zawładnęli spektaklem, polscy tancerze, soliści, nie dostali już ról - też m.in. Nazar i Vala, którzy w czasie, gdy wszyscy odeszliz Łodzi tańczyli wszystko za małe pieniądze mimo kontuzji bardzo poważnych. To jest frustrujące.... Ale taki chyba okrutny i bezwzględny jest świat baletu.
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 830
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Lis 09, 2013 12:17 am   

Sagittaire napisał/a:
...obecny łódzki szef baletu 2 sezony temu był najwyższym rangą tancerzem poznańskim (...), zaś jego młoda żona ukończyła bardzo dobra szkołę baletową w Permie (...). Gdybym była choreografem, to bym postąpiła tak samo, bo aż szkoda zmarnować taką szansę i tych dwojga nie wystawić.(...) A o nepotyzm Muśki bym nie podejrzewała. To jest człowiek ogromnego taktu i skromności. (...) Stawiał na młodych i dawał role młodym tancerzom tuż po szkole, ale nie było w nim dążenia do tańczenia samemu za wszelką cenę (...) Opinia dyr. Pietrasa mam wrażenie jest potwierdzeniem ogólnych nastrojów w zespole. Azjaci przyszli i praktycznie zawładnęli spektaklem, polscy tancerze, soliści, nie dostali już ról - też m.in. Nazar i Vala, którzy w czasie, gdy wszyscy odeszli z Łodzi tańczyli wszystko za małe pieniądze mimo kontuzji bardzo poważnych. To jest frustrujące...

Może więc masz rację Sagittaire z tym domniemanym nepotyzmem. Ale w dalszej części chyba zaprzeczasz sama sobie, skoro znani łódzcy tancerze zostali odsunięci od ról na rzecz artystów zagranicznych, rozumiem, że niesłusznie. Myślę zatem, że p. Muśko, przyjmując z żoną owe "rozbudowane" role, mógł zadbać także o interesy wspomnianych przez Ciebie podopiecznych, skoro na to zasługują. A dyr. Pietras nie jest chyba członkiem łódzkiego baletu, by przejmować "ogólne nastroje w zespole". Czy te "frustrujące nastroje" wyczuwało się z widowni? Bardzo wątpię. Moje pytanie jest oczywiście retoryczne, skoro nie byłaś na przedstawieniu Sagittaire.

PS.
I jeszcze dla jasności innym - tekst, o którym mówimy, jest już na e-teatrze.pl: http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/172298.html
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 35
Posty: 2809
Wysłany: Sob Lis 09, 2013 8:47 pm   

Ale to jest spektakl klasyczny, a ci tancerze, o których mówiłam nie są klasykami. Nie widzę tu zatem sprzeczności. Poza tym ani Vala ani Nazar nie są tej miary klasykami co Muśko i jego żona. Cięzko to opisywać, trzeba znać zespół. W każdym razie znając zespół z perspektywy osoby, która w swoim czasie bywała na łódzkim balecie po wiele razy na miesiąc uważam, że decyzja obsadowa była słuszna, ale skoro nie widzialam spektaklu, to skoncze na tym.

Recenzje dyr. Pietrasa nauczyłam się czytać przez pewne uwarunkowania.
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 830
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Lis 09, 2013 10:18 pm   

A mnie się wydaje Sagittaire, że „Don Kichot” nie jest baletem stricte klasycznym, ale typowo demi-klasycznym, zwłaszcza :? bez sceny „Snu” - jak czytam. To co klasyczne (poza "Snem" właśnie) jest tam zdecydowanie stylizowane na modłę hiszpańską, pełno tam ról i tańców charakterystycznych. Więc pewnie i Twoi mniej „klasyczni” ulubieńcy zmieściliby się w obsadzie. Mówię rzecz jasna o balecie Mariusa Petipy, ale oczywiście nie wiem ile jest Petipy w tym łódzkim spektaklu wzorowanym jakoby na Petipie. Dość już jednak tych akademickich rozważań, było jak było. A jak było naprawdę wciąż nie mamy wiarygodnego potwierdzenia.

Co zaś znaczy :roll: "czytanie recenzji przez pewne uwarunkowania"? Doprawdy nie wiem.
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 35
Posty: 2809
Wysłany: Nie Lis 10, 2013 5:00 pm   

Cytat:
Ali napisał/a:
„Don Kichot” nie jest baletem stricte klasycznym, ale typowo demi-klasycznym

Ali - widziales raz Nazara? To nie jest ani tancerz klasyczny ani demiklasyczny. To jest tancerz, ktory najlepiej wypadł jak przyjechał T. Cousin z broadwayu i go obsadzil w Contakcie. Zamiast sie czepiac z uporem maniaka swojej mysli postaraj sie pomyslec o co chodzi rozmówcy, bo to męczące.

W każdym razie chodzilo mi o to, że czy w balecie klasycznym czy demiklasycznym różnica między Muśką a NaZAREM jest ogromna. I nie obsadzić Muśki i jego żony w tym to grzech. Dlatego aż boli podejrzewanie ich o nepotyzm jak piszesz. To jest publiczne miejsce, więc waż proszę słowa, bo to przykre, że ktoś tak ostrożnie prowadzi politykę obsadową i nie pcha się do ważnych ról mimo świetnych warunków i w momencie, gdy raz występuje w roli, w której nikt z zespolu by go nie zastąpił, pisze jsię jakieś insynuacje bez znajomosci zespolu lodzkiego.
Na tym koncze, bo wątek i tak jest za dlugi.
 
     
Ali 
Koryfej


Posty: 830
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Lis 10, 2013 11:42 pm   

Sagittaire napisał/a:
Ali - widziales raz Nazara? To nie jest ani tancerz klasyczny ani demiklasyczny. To jest tancerz, ktory najlepiej wypadł jak przyjechał T. Cousin z broadwayu i go obsadzil w Contakcie. Zamiast sie czepiac z uporem maniaka...

Sagittaire, nie mam pojęcia kto to jest tancerz Nazar. Nigdy go nie oglądałem. Pamiętam jedynie Twoje wielkie w przeszłości zachwyty na jego temat - przy każdej okazji, stąd moja empatia wobec niego i innych Twoich wcześniejszych ulubieńców w kontekście obsad tego przedstawienia (sama przecież podniosłaś ten problem). Ale - jak to mówią - kobieta zmienną jest, więc rozumiem, że przerzuciłaś teraz swoją sympatię z p. Nazara na kierownika Muśkę. Jego akurat widziałem tańczącego parę razy na poznańskiej scenie - z uznaniem, ale bez zachwytu. Jak wiadomo jednak artyści baletu rozwijają się (ale też "zwijają" z czasem, niestety). Więc pozostaję z wiarą w Twoją opinię (bez Twojego "uporu maniaka"), z całym wobec niego szacunkiem.
_________________
Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż... cokolwiek, i rzadko zawodzi.
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4412
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Lis 18, 2013 10:20 am   

a tymczasem aby obejrzeć gwiazdy PBN trzeba będzie pojechać... do Łodzi!
http://www.teatr-muzyczny...aspx?cmsId=1861

Gala baletowa Love stories - juz 25 stycznia 2014 w Teatrze Muzycznym w Łodzi
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu Dodaj do serwisow: Bookmark and Share
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,27 sekundy. Zapytań do SQL: 12