www.balet.pl Strona Główna www.balet.pl
forum miłośników tańca

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Artukuły o tańcu
Autor Wiadomość
Joanna Bednarczyk
Corps de Ballet


Związek z tańcem:
historyk, krytyk
Posty: 549
Wysłany: Sro Cze 20, 2007 9:49 am   

Diagilew napisał/a:
w ostatnim numerze miła odmiana, recenzja ze spektaklu Bejarta i wzmianka o obchodzonych w tym roku 80 tych urodzinach - także polecam przeczytać . Dobrze że ktos pamietał o jubileuszu tego słynnego choreografa


miło, że to doceniasz. :wink:

A w ostatnim numerze "Didaskaliów" recenzja z przedstawienia "N" - ciekawa interpretacja tego dzieła Preljocaja.
 
 
Joanna 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
tancerka?
Posty: 2981
Wysłany: Sro Cze 20, 2007 1:45 pm   

Czyja ta recenzja z 'N'?
_________________
"Plié is the first thing you learn and the last thing you master" Suzanne Farrell
 
 
Joanna Bednarczyk
Corps de Ballet


Związek z tańcem:
historyk, krytyk
Posty: 549
Wysłany: Sro Cze 20, 2007 2:02 pm   

"ciało wszechobecne" - Katarzyna Nocuń
 
 
Sagittaire 
Pierwszy Solista

Wiek: 35
Posty: 2809
Wysłany: Sro Lip 04, 2007 10:01 am   

Czytał ktoś z Was ten artykuł?
Czyżby baletowi rosyjskiemu "groziło" odejście od klasyki? Boże uchowaj.

I drugi wątek. Podoba mi się co co napisano w końcówce o uwielbieniu do tancerzy baletowych w Rosji. Podobnie jest podobno w niektórych krajach azjatyckich. Szkoda, że w Polsce nie do końca...


http://www.dancemagazine....ndy-perron/1679
 
 
Fleuve 
Adept Baletu


Związek z tańcem:
miłośnik
Wiek: 26
Posty: 267
Wysłany: Sro Lip 04, 2007 12:16 pm   

Nie wiem, czy było to na forum - jeśli było, to przepraszam za powtórki.
http://perso.orange.fr/polclub/Moulin%20Rouge.htm - Artykuł o Moulin Rouge, a konkretniej o artystycznej stronie filmu.
 
 
Gość 
Solista Baletu


Związek z tańcem:
tancerka
Posty: 1107
Wysłany: Nie Wrz 09, 2007 9:15 pm   

A może szkoła baletowa?
Katarzyna K. Gardzina - Twoja Muza numer: 1/2004

--------------------------------------------------------------------------------

Niektórzy uważają, że tancerz to najpiękniejszy zawód na świecie. Inni – że wymaga ogromnego poświęcenia. Zanim podejmiemy decyzję o wysłaniu dziecka do szkoły baletowej, warto zastanowić się, jak wpłynie to na jego i nasze życie. Nauce w szkole baletowej będzie odtąd podporządkowany nie tylko czas spędzony przez dziecko w murach szkoły. W zamian młody człowiek może otrzymać największą nagrodę – tworzyć piękno i dostarczać artystycznych wzruszeń zachwyconym widzom. Doświadczać radości tańca.


Zawód tancerza jest bardzo elitarny. Nie każdy może go uprawiać, bo wymaga specjalnych predyspozycji, zarówno fizycznych, jak i psychicznych. Z drugiej strony nawet kilka lat w szkole baletowej może w przyszłości zaprocentować w postaci umiejętności samokontroli, wytrwałości w dążeniu do celu, a przede wszystkim wrażliwości na muzykę i ruch. Naturalne jest, że dziecko, które kilka lat ćwiczyło w takiej szkole, ma lepsze poczucie równowagi, doskonalszą harmonię ruchów, wdzięk i lekkość. Kilkoro popularnych dziś aktorów i aktorek ma za sobą właśnie epizod szkoły baletowej. Jednak większość dzieci, które same lub za zachętą rodziców wybierają szkołę baletową, marzy o tym, by kiedyś stanąć na środku wielkiej sceny i wcielić się w bohatera baśni o śpiącej królewnie lub w zaczarowaną księżniczkę z „Jeziora łabędziego”.

Do ogólnokształcącej szkoły baletowej dzieci przyjmuje się w wieku 11 lat, po ukończeniu trzeciej klasy szkoły podstawowej. Nauka trwa dziewięć lat: trzy klasy szkoły podstawowej, trzy gimnazjum i trzy liceum. Absolwenci otrzymują uprawnienia wykonywania zawodu (dyplom tancerza) oraz uzyskują maturę szkoły ogólnokształcącej.

Nabór do szkół baletowych odbywa się pod koniec roku szkolnego. Każda szkoła organizuje kilkudniowe egzaminy, podczas których sprawdzane są predyspozycje wszystkich chętnych. Przyszły uczeń szkoły baletowej powinien być harmonijnie zbudowany, mieć elastyczne ścięgna, poczucie rytmu, dobrą koordynację i pamięć ruchową. Zdarzają się też przypadki przyjmowania do szkół dzieci nieco starszych, które wcześniej tańczyły w zespołach dziecięcych albo ogniskach baletowych i przejawiają wyjątkowe predyspozycje do zawodu. Jednak 13–14 lat to dla tancerza klasycznego zbyt późno. – „Kościec jest już na tyle rozwinięty, że nie da się w niego ingerować. A my musimy na jeszcze plastycznych kostkach mieć możliwość ich poustawiania i powykręcania. Im później, tym jest to trudniejsze” – opowiada Łukasz Gruziel, dyrektor artystyczny Państwowej Szkoły Baletowej im. Romana Turczynowicza w Warszawie.

Trudne początki

Dziecko w pierwszej klasie szkoły baletowej musi być naprawdę dojrzałe, żeby zrozumieć, po co stoi przez dwie i pół godziny przy drążku i ćwiczy w bardzo wolnym tempie nienaturalne pozycje i ruchy. Na początku nie da się uniknąć bólu, bo mięśnie pracują w inny, obcy dla siebie sposób. Nawet pierwszy tancerz Teatru Wielkiego –Opery Narodowej, Sławomir Woźniak, wspomina, że przez pierwsze dwa lata do szkoły baletowej chodził trochę „na siłę”, dopiero później pokochał to, co robi. Dlatego rolą rodziców jest, zwłaszcza na tym początkowym etapie, utwierdzić dziecko w przekonaniu, że proces kształcenia w szkole baletowej to początek dochodzenia do wielkiego celu, jakim jest zostanie tancerzem. – „Przez parę pierwszych miesięcy dzieci muszą naprawdę bardzo ciężko pracować, a bywa to dla nich dość nudne – przyznaje dyrektor warszawskiej szkoły. Jest to właściwie rzeźbienie materiału ludzkiego. Pedagodzy na kolanach wykręcają ich stopy, palce, ustawiają kolana i biodra. Są to monotonne ćwiczenia, które pozwalają w przyszłości osiągnąć bazę, na której później buduje się całą technikę i osobowość tancerza. Ta baza to odpowiednie wykręcenie stawów tak, aby można było maksymalnie wykorzystywać płaszczyzny ruchów kończyn oraz budowa „gorsetu” mięśniowego podtrzymującego korpus.

Jeśli jednak dziecko ma uświadomiony cel, czemu to wszystko służy i jest wspierane przez rodziców, szybko przyzwyczaja się do systemu pracy w szkole. Wdrożenie do systematycznych ćwiczeń na lekcjach tańca przy jednoczesnych lekcjach przedmiotów ogólnokształcących z biegiem czasu przychodzi naturalnie, tym bardziej, że wszyscy wokół, koledzy z klasy i klas starszych, robią to samo. – „Panująca w szkołach baletowych atmosfera zawodowstwa służy szybszemu rozwojowi dziecka” – podkreśla Aleksandra Dziurosz, pedagog szkół baletowych w Łodzi i Warszawie.

Niespodzianki matki natury

Nie wszystkie dzieci, które dostają się do szkoły baletowej, zakończą naukę otrzymaniem dyplomu tancerza. Wielu uczniów rezygnuje z dalszej nauki na różnych jej etapach. Zawsze jednak okazuje się, że pozostaje sentyment do tańca, który powraca w dorosłym życiu. Takie osoby często kończą kursy instruktorskie, od niedawna mogą także studiować teorię tańca w Akademii Muzycznej w Warszawie. Niektóre dzieci muszą opuścić szkołę, kiedy okazuje się, że z wiotkiego jedenastolatka wyrósł zbyt mocno zbudowany młodzieniec lub ujawniła się jakaś wada zdrowotna. Nigdy do końca nie da się przewidzieć niespodzianek natury.
– „Wiadomo, że w czasie nauki tańca klasycznego następują różnego rodzaju zmiany – dzieci rosną. Weryfikujemy je z roku na rok. Jeśli dziecko nie robi postępów albo pojawiają się problemy zdrowotne, które mogą zagrażać jego wzrostowi czy zdrowiu w przyszłości, to musimy z tych dzieci rezygnować dla ich własnego dobra. Nie można pozwolić by uprawiały ten zawód kosztem zdrowia” – podkreśla Łukasz Gruziel.

Część dzieci odchodzi sama, bo nie daje rady. Nauka w szkole baletowej jest przecież dużym obciążeniem, dlatego – oprócz warunków fizycznych – niezbędna jest wytrzymałość psychiczna. Dzieciom, które pochodzą z tego samego miasta, w którym się uczą, jest o wiele łatwiej, ponieważ po ciężkiej pracy w szkole trafiają pod opiekę rodziców. Trudniej jest dzieciom, które ze szkoły wracają do bursy czy internatu. Dlatego tak ważna jest odpowiednia motywacja i wsparcie ze strony rodziców, którzy powinni uświadamiać dziecku, że skoro trafiło do szkoły baletowej, to jest kimś wyjątkowym, wybranym i powinno swój talent rozwijać. Takie przekonanie spowoduje, że dziecko nie tylko dotrwa do dziewiątej klasy, ale zapewne znajdzie w tym zawodzie swoje powołanie. Bo zawód tancerza jest powołaniem wymagającym całkowitego poświęcenia. Oczywiście – nic na siłę. Jeśli rzeczywiście okaże się, że uczeń nie potrafi podołać swoim obowiązkom, nauka tańca nie sprawia mu przyjemności lub po prostu nie jest tym, co chciałby robić w życiu, zawsze może zmienić szkołę.

Niezwykła atmosfera

Szkoły baletowe mają swoją specyfikę. Nikt tu nie szaleje na przerwach, panuje spokój i porządek. – „Uczę w dwóch szkołach i widzę, że ich uczniowie szybciej dojrzewają, są bardziej opanowani i odpowiedzialni niż ich rówieśnicy w zwykłych szkołach” – mówi Aleksandra Dziurosz. Uczniowie szkół baletowych wiedzą na przykład, że nie warto spóźniać się na lekcje, bo wtedy stracą cenne minuty na rozgrzewkę i będą ćwiczyć gorzej niż reszta grupy. Wymogi, jakie stawia zawód tancerza, powodują, że te dzieci szybko stają się kulturalnymi młodymi ludźmi, zdecydowanymi w działaniu, ambitnymi. – „Nie mogę jednak powiedzieć, żeby w szkole panowała jakaś niezdrowa konkurencja” – stwierdza Aleksandra Dziurosz. Każdy chce być coraz lepszy, robić postępy, otrzymać pochwałę pedagoga, ale może to osiągnąć tylko poprzez doskonalenie samego siebie. Zaletą szkół baletowych jest to, że są niewielkie. Pedagog obserwuje i dobrze zna każdego ucznia, wie, kiedy dzieje się coś, co wymaga interwencji i rozmowy. Daje to duży komfort nauczania nie tylko zawodowego, ale i wychowywania oraz radzenia sobie z ewentualnymi problemami. Dzieci czują, że są kimś ważnym, nie tylko numerkiem w dzienniku. Panuje niemal rodzinna atmosfera. Wszyscy razem pracują na jak najlepszy efekt końcowy, którym bywa występ na koncercie szkolnym, udział w międzyuczelnianym konkursie baletowym czy dobrze zdany egzamin końcowy. Dzięki takim odświętnym występom uczniowie widzą, że codzienne, żmudne ćwiczenia na sali baletowej są niezbędnym środkiem do osiągnięcia takiej sprawności i artystycznego wyrazu, jaki potem wywołuje aplauz publiczności. Przyzwyczajają się do bycia na scenie, konfrontują swoje wyniki z rówieśnikami. Znakomite efekty daje współpraca szkół baletowych z teatrami, które mają w repertuarze spektakle baletowe z rolami przewidzianymi dla dzieci. To okazja, by stanąć na prawdziwej scenie, sprawdzić się przed prawdziwą publicznością, a przy okazji podejrzeć pracę dorosłych solistów.

Nie tylko klasyka

Obecnie nauka w szkole baletowej to nie tylko taniec klasyczny. Pod tym względem Polska zaczyna dostosowywać się do światowych standardów, które wyznaczają, co tancerz powinien umieć, aby mieć możliwość występowania w różnorodnym repertuarze, jaki prezentują nie tylko zespoły baletowe, ale różne zespoły tańca współczesnego, teatry tańca i ruchu. Dlatego szkołę może ukończyć również uczeń, który nie spełnia wszystkich warunków, by zostać tancerzem baletowym, ale np. wyróżnia się umiejętnościami wyrazowymi. W szkołach jest realizowany cztero- lub sześcioletni (w zależności od szkoły) kurs kilku technik tańca współczesnego. Dziewięć lat trwają zajęcia z tańca ludowego, więc zespoły, takie jak Mazowsze czy Śląsk, stoją przed absolwentami otworem. W programie nauczania jest również taniec charakterystyczny, czyli tańce różnych narodów i taniec historyczny. W starszych klasach dziewczęta mają zajęcia z tańca na pointach (w sztywnych baletkach), a chłopcy z partnerowania. Uczeń szkoły baletowej jest także dobrze przygotowany pod względem muzycznym, ponieważ przedmioty: audycje muzyczne, wykonanie muzyczne i rytmika kształtują jego wrażliwość na muzykę, poczucie rytmu i słuch muzyczny. Dziś polscy tancerze z powodzeniem odnajdują się zarówno w kraju, jak i za granicą w zespołach tańca klasycznego, nowoczesnego, musicalowego oraz dostają się do wyższych szkół tańca w Londynie, Brukseli, Amsterdamie i Nowym Jorku. Polacy radzą sobie tam bardzo dobrze, bo w odróżnieniu od innych Europejczyków, u których nauka tańca jest płatna, mają aż dziewięcioletnie, zawodowe przygotowanie. – „Młody człowiek kończący szkołę baletową ma więc zawód i maturę ogólnokształcącą, pozwalającą mu kształcić się dalej na dowolnie wybranym kierunku, w tym również na studiach pedagogiki baletu”. – dodaje Aleksandra Dziurosz.

Radość tańca

Obecnie nauczanie w szkole baletowej nie ma już nic wspólnego z dawną rosyjską tresurą. Stereotyp krzyczącego, poszturchującego uczniów pedagoga należy odłożyć do lamusa. Dziś ocenie podlega zarówno uczeń, jak i nauczyciel. Świadczą o nim jego metody i efekty pracy. Oczywiście, w balecie niezbędna jest absolutna dyscyplina, a jeszcze bardziej samodyscyplina, bo nikt nie wykona za tancerza codziennych ćwiczeń. Dyrektor - Łukasz Gruziel mówi, że sukces w zawodzie tancerza składa się z 25% predyspozycji, takiej samej ilości szczęścia i 50% ciężkiej pracy.

Sens tej pracy najlepiej wyraziła młoda internautka na forum dyskusyjnym balet.pl. – „Moim zdaniem motywacją dla tancerzy jest ciągle niedościgniony ideał jaki można osiągnąć. Czyż nie chcemy być tacy, jak najlepsza balerina Sylvie Guillem, albo nawet i lepsi? Czyż nie chcielibyśmy poszerzać swoich doświadczeń w renomowanych teatrach takich jak Royal Ballet czy Opera Paryska? Często (…) uczniom brakuje tej motywacji – nie mają siły codziennie powtarzać tych samych kombinacji ruchów - jednak to jest życie tancerza... Nie ma różnicy czy jesteśmy w pierwszej klasie baletowej, czy już doświadczonymi tancerzami, i tak będziemy lekcję zaczynać od battement tendus....

Dla tancerza największą radością jest moment, kiedy doskonale wyćwiczone ciało staje się posłusznym instrumentem w przekazywaniu emocji. Wtedy nie myśli się już o technice, ale rozkoszuje ulotnym stanem lekkości, kiedy wszystkie ruchy powstają automatycznie bezwiednie. Wtedy liczy się sama radość tańca, o jakiej inni mogą tylko śnić.


zupełnie przypadkowo trafiłam na ten artykuł na tej stronie -> http://www.twojamuza.pl/i...=6&id=349&g=13#
wydaje mi się, że jeszcze nie pojawił się on na forum (szukaj go nie znalazł)
 
 
Nefretete
Solista Baletu


Posty: 1312
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon Wrz 24, 2007 9:56 am   

W sobotnim wydaniu Rzeczpospolitej (Dodatek Plus Minus) ukazał się poniższy artykuł:

Wyginam śmiało ciało

Taniec staje się dla Polaków narodowym sportem. Moda nakręcona przez telewizyjny show zapędza do szkół coraz więcej chętnych. Już nie wypada nie umieć tańczyć


Najtrudniej zrobić pierwszy krok. Ale kiedy się już go na parkiecie postawi, nie można przestać. Nagle życie zaczyna płynąć w rytmie. Salsy, hip-hopu, tanga.

"Taniec z gwiazdami", oglądany przez miliony niedzielny program TVN, odkrył drzemiące od dawna w Polakach pokłady energii. Część z tych, którzy na parkiecie oglądają córki byłych prezydentów, polityków, Sandrę Lewandowską i Krzysztofa Bosaka, wstała z miękkich kanap i postanowiła spróbować własnych sił. Eliminacje do "Po prostu tańcz", nowego tanecznego show prowadzonego przez Kingę Rusin w TVN, polskiej edycji programu "So You Think You Can Dance", który ma wyłonić najciekawszego tancerza amatora, przyciągały tłumy. Jak kilka lat temu po programie "Idol" naród zapragnął śpiewać, dziś chce tańczyć.

Już rok temu były premier Kazimierz Marcinkiewicz na dyskotece w Sopocie zadawał sobie pytanie: Can I dance? I od razu odpowiadał: Yes, I can, I need, I love! Dwa tygodnie temu w Portugalii podczas nieformalnego szczytu Unii szefowa dyplomacji Anna Fatyga wirowała na ulicy. To znak, że nadchodzi nowe.

Krzysztof Polański, właściciel najstarszej w Warszawie szkoły tańca (działała tajnie nawet w czasie okupacji), przyznaje: - Nigdy nie było tak masowego zainteresowania tańcem jak teraz.

Tuż po wojnie trafiała do szkoły brać robotnicza w gumiakach. Potem tylko młodzi ludzie z inteligenckich domów, którzy przed wejściem chowali głowy w kaptury i oglądali się na boki, czy nikt ich nie widzi. W końcu lat 80. i na początku 90. w szkołach szukali pomocy przede wszystkim ci, którzy z tańcem wiązali plany zawodowe. A teraz tańczyć chcą wszyscy.

Aleksandra Szczęsna, na co dzień ordynator oddziału onkologii w jednym z warszawskich szpitali, zaczęła siedem lat temu, w rytmie flamenco. Po dwóch latach porzuciła folklor andaluzyjskich Cyganów dla hip-hopu. -Słuchali go moi synowie. Chcąc zrozumieć, o co w nim chodzi, zaczęłam tańczyć. Oni już dorośli, hip-hopu nie słuchają, a ja tańczę nadal -opowiada. Bo taniec to relaks. Ucieczka od szpitalnego cierpienia, przygnębienia, nieustannej obecności śmierci. W świat radości, sił witalnych. -Żeby dawać z siebie, muszę się napełniać -tłumaczy.

Małgorzata Kremblewska, 23-letnia pracownica firmy konsultingowej, opowiada: - Na co dzień między godziną 9 a 17 jestem zwykłym urzędnikiem. Nie mogę sobie pozwolić na luźny język, nieskrępowane ubrania. Ale po pracy biorę torbę i biegnę tańczyć. Wiem, że z grupą młodych ludzi będziemy się bawić ruchem. Nawet teraz, kiedy o tym mówię, mocniej bije mi serce.


Zorba, lambada i salsa

W odpowiedzi na spontaniczne zapotrzebowanie szkoły tańca także powstają spontanicznie. I gęstością rozmieszczenia niedługo dorównają aptekom. W ofertach: tango, flamenco, taniec jazzowy, irlandzki, folia, czyli renesansowy taniec portugalski, choreoterapia - leczenie tańcem i coraz popularniejszy taniec brzucha. Problem w nim polega na tym, jak tłumaczy Marta, uczennica szkoły RENN we Wrocławiu, "by odizolować części ciała, na przykład biodra, od góry i na odwrót". A przy tym się nie uszkodzić.

Carlos Saura, hiszpański reżyser, mistrz tanecznego gatunku, autor słynnego filmu "Carmen" i "Flamenco", poprzestał na "Tangu". A rodzajów tańca przybywa. I nic nie przebije dziś salsy, mieszanki sporządzonej z rytmów afrokubańskich, karaibskich i jazzu. Lewa noga do tyłu, akcent prawą, lewa wraca do przodu. Prawa noga do tyłu, akcent lewą, prawa wraca do przodu. Salsa cubana tańczona na trzy, przy której podrygują grupy nawet w małych osiedlowych salkach, to tylko jeden ze stylów. Wtajemniczeni twierdzą, że różnica tkwi w muzyce, rytmicznym umiejscowieniu kroków, geometrii tańca, prowadzeniu partnerki, ilości akrobacji.

Polański z okien swej warszawskiej szkoły przy Wilczej ze spokojem patrzy na nową modę. -W latach sześćdziesiątych, gdy na ekranach święcił triumfy Anthony Quinn jako Grek Zorba, kursanci nie chcieli nic innego, tylko tańczyć zorbę. Potem były "Kiss me" czy lambada. Teraz pytają mnie od progu, czy uczę salsy. Jest zapotrzebowanie, więc zatrudniłem instruktora.

Powody, dla których dorośli ludzie w towarzystwie innych nieznanych sobie osób chcą podrygiwać przed lustrem, odliczając kroki, są od lat te same. Single przychodzą, żeby kogoś poznać. Pary narzeczeńskie, aby sprawnie zatańczyć na własnym weselu. Małżeństwa, które już odchowały dzieci, leczą syndrom pustego gniazda, szukają rozrywki. Są też tacy, którzy chcą się odchudzić lub zdobyć w życiu nową umiejętność.

Politycy ćwiczą, by w kampaniach wyborczych -na wiecach, festynach -móc zatańczyć. Przed wyborcami albo razem z nimi, jak niegdyś Aleksander Kwaśniewski. By postrachu nie budził Bal Dziennikarzy, gdzie czyhają czujne obiektywy kamer. Zaczęli się także pojawiać biznesmeni. Spędzali czas na dorabianiu się i intensywnej pracy, ale powoli odkrywają, że przed tańcem nie uciekną. - Mają pieniądze, pozycję, ale na wyjazdach integracyjnych to nie wystarcza. Są tam młode piękne kobiety, przed którymi chcą się pokazać. Wychodzą na parkiet, a wtedy czar pryska -opowiada Polański. Przyznaje, że ma w swojej szkole prywatnych uczniów. Bogatych i sławnych. Jednak ich nazwisk wyjawić nie chce. Stanowią tajemnicę handlową.


Repertuar do temperamentu

Zwykle kursy tańca od podstaw to lekcje grupowe. -Przyszliśmy, by dowiedzieć się, jak się ruszać, by na parkiecie nie porobić ludziom krzywdy - uśmiecha się uczestnik tygodniowego kursu w warszawskiej Riwierze Remont. Klub ma także ofertę dla zaawansowanych. Przychodzą głównie pary. Lekcje są okazją, żeby ze sobą pobyć, poznać się, a przy okazji poruszać trochę po pracy. Raz się pokłócić, raz pośmiać. Takich emocji nie dostarczy oglądany wspólnie wieczorny telewizyjny film.

Szkoła Egurolla Dance Studio, działająca na polskim rynku od 15 lat, to już prawdziwa fabryka. W Warszawie ma dwa oddziały, a właściciel lada moment otworzy następny. Ściana przy wejściu w głównej siedzibie - studenckim klubie Proxima, nie pozostawia złudzeń - należy do głównego choreografa "Tańca z gwiazdami". Na wielkich zdjęciach z programu gwiazdy w dowód wdzięczności wpisują podziękowania. Jest szatnia, recepcja, miejsca do ćwiczeń i barek, w którym można odetchnąć. Kolejne sale to kolejne osłony. Otwierają się drzwi, a za nimi nastolatki robią krok w tył, krok do przodu, wysuwają miarowo ramiona, robią podskok, obrót. Za następnymi drzwiami ludzie zlani potem ćwiczącą do upadłego. Następna-kilkuletnie dziewczynki w jednoczęściowych kostiumach siadają na podłodze, robią obrót, rytmicznie dotykają głową stóp. A na korytarzach oparci o ściany dorośli. Dziecko z płaczem próbuje ucieczki. Pod czujnym okiem opiekunów doprowadzane jest jednak na salę. By ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. - Miesięcznie przez szkołę przewija się ok. 3 tys. osób, z czego 25 proc. do 13. roku życia. Dalsze 30 proc. to grupy studenckie, którym zaliczamy WF -mówi Lidia Tofil, PR menedżer szkoły. Na początku rodzice zapisują dzieci, później podrośnięta już młodzież zapisuje się sama. -Do tańca nadaje się każdy, kto chce tańczyć - twierdzi Joanna Szokalska, instruktorka w Egurolli, utytułowana tancerka. Kluczowe jest jednak dobranie repertuaru do temperamentu. Dla spokojnych jest jazz, walc, tango. Dla temperamentnych gorące, latynoamerykańskie rytmy. Wbrew obawom bez dobrego słuchu muzycznego da się tańczyć. Krzysztof Polański zwykł nawet powtarzać, że jego kursantom słuch jest potrzebny do tego, aby go słuchali. Gorzej, gdy brakuje poczucia rytmu. Joanna Szokalska w uczniach najbardziej ceni pracowitość. Bo, jak mówi, talent można wyćwiczyć. - Widziałam osoby typowane na wybitne, które niczego nie zdobyły. I pracowite, które dochodziły do sukcesu wytrwałą pracą. Coś, co przychodzi po trudzie, bardziej się docenia -mówi.


Śladami Billy Elliota

W profesjonalnych szkołach normą jest sala baletowa. Lustro na całej ścianie pozwala kontrolować ruch własnego ciała. Skupić się na szczególe, geście i doprowadzać go do perfekcji. Przy czym taniec współczesny już nie jest towarzyski. Fred Astaire i Ginger Rogers zawirowali do lamusa. Teraz tancerzom za wzór mogłyby raczej posłużyć lemury z kreskówki "Madagaskar", rytmicznie odkształcające się w rytm muzyki: "Wyginam śmiało ciało, dla mnie to mało!". Dziś tańczyć trzeba tak, jakby w ciele nie było kręgosłupa. Ważne są cechy genetyczne i budowa kości: -W zależności od niej dobiera się rodzaj tańca. Wiadomo, że osoba smukła może ćwiczyć balet klasyczny. Korpulentni i przysadziści muszą wybrać coś innego. Widziałam takie osoby, które świetnie tańczyły hip-hop - mówi Szokalska. Ale przyznaje, że kandydaci do tańca muszą się liczyć z tym, iż wychodzą na scenę. Najlepiej uszyty strój nie ukryje fałd tłuszczu. Otyli do tańca turniejowego po prostu się nie nadają.

W szkołach z grup czasem tworzą się zespoły taneczne. - Szybko się zżywamy, bo wiele ze sobą pracujemy. A taniec oznacza wejście w bliski dotykowy kontakt z drugim człowiekiem - tłumaczy Iwona Kobylińska z grupy tańca jazzowego w szkole Egurolli. Naruszenie obowiązującej na co dzień strefy intymności może powodować zazdrość. Dlatego często pary lub małżeństwa tańczą w innych grupach. To chroni od uczucia zazdrości, a jednocześnie daje poczucie, że ma się własny element wżyciu.

Większość w grupach i tak stanowią dziewczyny. Chłopcy przychodzą, ale rzadko. Piotr Kardaszewski, aktualny mistrz okręgu lubelskiego (wraz z żoną) w tańcach latynoamerykańskich, na salę baletową trafił w wieku ośmiu lat, przez przypadek. Mama przyprowadziła tu jego siostrę. - Ona zrezygnowała po trzech treningach, a ja zostałem - opowiada. W szkole tańca Anny i Jerzego Oleszczyńskiego w Lublinie trenuje od 16 lat.

Instruktorzy żalą się, że na grupę 25-osobową przypada zwykle trzech do pięciu chłopców. Bohater obsypanego nagrodami filmu StephenaDaldry'ego Billy Elliot, chłopiec z familoków, który nagle odkrywa w sobie pasję do tańca, byłby u nas równie rzadkim przypadkiem co w Wielkiej Brytanii. Ciągle pokutuje przeświadczenie, że taniec jest niemęski. - Mężczyźni nie zdają sobie sprawy, że kobiety bardzo cenią sobie sposób poruszania się. I lubią wrażliwość na detale -mówi Joanna Szokalska.


Bez czarownicy, przy zlewozmywaku

Kobieca większość ćwiczy więc takie układy taneczne, by dysproporcja płci nie była problemem. Celem grup wylewających pot na sali ćwiczeń jest pokaz. Wystąpić, zatańczyć, zebrać oklaski. Zająć dobre miejsce w konkursie. Najlepiej na pudle. Jednak taniec to hobby, które kosztuje. Najdroższe są kostiumy do tańca standardowego. Kamyczki Swarovskiego, które mienią się w światłach rzucanych na parkiet, dają efekt, ale kosztują majątek. Suknia zdobiona nimi może kosztować 7 - 10 tys. zł. Zwykła, turniejowa, do hip-hopu lub disco to zwykle 3 - 4 tys. zł. Buty do tańca irlandzkiego - specjalne, podbite zamszem, dobre do"wytupywania" najlepiej sprowadzać.

Najważniejsze wyrzeczenie stanowią nie pieniądze, lecz praca. Iwona Kobylińska tańczy od dwóch lat. Jej grupa ćwiczy w Egurolli taniec jazzowy. Dwa razy w tygodniu spotykają się po 1,5 godziny, dodatkowy czas poświęcają na balet klasyczny i akrobatykę: fiflaki, rundaki, gwiazdy, piruety. Im bliżej do zawodów, tym ćwiczy się intensywniej. W ubiegłym roku na mistrzostwach Polski w Siedlcach byli o krok od medalu, zajęli czwarte miejsce. Teraz chcą się poprawić.

-Cały czas człowiek stawia sobie nowe wyzwania. Przyjemnie jest odkryć, że to, co jeszcze kilka dni temu sprawiało trudność, można wykonać bezbłędnie. I że skok, o którym teraz tylko mogę myśleć, za pół roku zrobię -opowiada Kobylińska.

Powszechny zapał do tańca próbują wykorzystać także ruchy New Age. W nowej książce Paulo Coelho "Czarownica z Portobello" Shirin Khalil, sama siebie nazywająca Ateną -kobieta nawiedzana przez duchy, po rozwodzie i odrzuceniu przez Kościół - szuka sensu życia. Jej sposobem na kontakt ze światem nadprzyrodzonym staje się taniec. Zakłada tańczącą sektę, by przygotować świat na przyjście Wielkiej Matki. Pseudofilozoficzna literatura nawiązuje do tańca. Jako najprostszego, najbardziej autentycznego, pierwotnego sposobu wyrażania uczuć.

Niektóre szkoły tańca także sięgają po filozofię New Age i szukają odniesień do pogańskich kultów, by przyciągnąć nowych, chętnych wrażeń klientów. Specjalistom od tanecznego biznesu zdarza się więc owijać ofertę w opakowanie ze szczyptą ideologii. Flamenco nie jest wtedy zwykłym ruchem, lecz niemal religią. Sposobem nawiązywania więzi z Absolutem, kosmosem, tajemnymi siłami. Artyści mogą osiągnąć doskonałość tylko przez "tajemnicze Duende". A czym jest Duende? "To boski i zarazem szatański duch, oznacza ekstatyczną inspirację, jest czymś więcej niż tylko uczuciem, to wyzwolenie emocji, stan euforycznego uniesienia, wyzbycia się lęków i wszelkich zahamowań, przeżycie mistyczne, prowadzące do oczyszczenia duszy" -pisze autor na stronie poświęconej flamenco.

Jednak większość tancerzy na parkiecie szuka normalności, nie taniej filozofii. -Taniec daje siłę, poczucie pewności siebie, kobiecości. No i dobrą figurę -mówi Kobylińska. Po latach powtarzania gestów nabywa się nowych nawyków. Inaczej się chodzi, opiera głowę, trzyma ręce. Jej zdaniem szczególna aura unosi się nad tymi, którzy tańczą. W tym roku, choć Kobylańska nie miała wakacji, taniec sprawił, że nie jest zmęczona. Małgorzata Kremblewska wyznaje: - Tańczę wszędzie: na przystanku autobusowym, przy prasowaniu, zmywaniu naczyń. Wyobrażam sobie, jak zatańczyłabym muzykę, którą słyszę, jak ułożyłabym kroki. Dzięki temu codzienne czynności nabierają nowego znaczenia. Jestem po to, by sprzedawać przyjemność widzom i sama ją czerpać.

współpraca Alicja Szczęsna, Agnieszka Rybak
_________________
We are never more human than when we are dancing. (Jose Limon)
 
     
zetor
Nowicjusz

Posty: 18
Skąd: berlin
Wysłany: Nie Gru 09, 2007 9:44 am   

W Dance Europe ukazal sie (po angielsku) bardzo interesujacy artykul Karola Urbanskiego na temat sytuacji polskiego baletu. Artykul wazny,a jezeli sie nie myle jeszcze na tym forum niezauwazony. Pamietam niedawna burzliwa dyskusje wywolana swietnym artykulem Kasi, ale jakos wszystko ucichlo i myslalem, ze cos sie zmienia na lepsze. Niestety artykul Karola Urbanskiego temu zaprzecza. Jezeli sytuacja wyglada tak jak zostalo to opisane w Dance Europe to jest bardzo niedobrze. Pan Urbanski jest tancerzem w TWOP i napawa optymizmem to, ze to wlasnie ktos z samego centrum srodowiska baletowego w sposob analityczny i inteligentny zabiera glos na temat upadku polskiej sztuki baletowej. Moze w koncu ktos zwroci uwage na to, ze nie jest to tylko problem waskiej grupy zawodowej, lecz jest to problem waznej czesci Polskiej tradycjii i kultury.
 
     
.:Agga:. 
Solista Baletu


Związek z tańcem:
uczeń
Posty: 1164
Skąd: Gdynia
Wysłany: Nie Gru 09, 2007 8:44 pm   

zy mozesz na[isac cos wiecej na temat tego artykulu? Jasniej przedstawic temat.
 
 
     
zetor
Nowicjusz

Posty: 18
Skąd: berlin
Wysłany: Nie Gru 09, 2007 10:08 pm   

Trudno by mi bylo przetlumaczyc tutaj caly artykul. Duzo juz mowi sam tytul "Is Polish Ballet a Dying Swan?" Bardzo baletowy tytul "Czy Polski Balet jest Umierajacym Labedziem?". W artykule tym Karol Urbanski przedstawia niedobra sytuacje baletu w Polsce i stara sie przeanalizowac i zrozumiec przyczyny tej sytuacji. Mowi o emigracji polskich tancerzy przed rokiem 1989 i o niespelninej nadziei na ich powrot po roku 1989. Podkresla brak zainteresowania sztuka baletowa i problemami baletu ze strony ludzi ktorzy decyduja o sprawach kultury w Polsce oraz ze strony dyrektorow teatrow, ktorzy zazwyczaj traktuja balet po macoszemu. Pan Urbanski wspomina rowniez o niesmialych probach czesciowego chociaz uniezaleznienia baletu od opery co jednak nie znalazlo poparcia wsrod czynnikow o takich sprawach decydujacych. Mowi rowniez o odebraniu tancerzom przywileju wczesniejszych emerytur i dziesiecioletnich juz zmaganiach o to zeby przekonac odpowiednie ministerstwa, ze decyzja ta byla szkodliwa. Wspomina takze o trudnosciach zwiazanych z finansowaniem teatrow zwlaszcza tych, ktore finansowane sa tylko przez miasta czy tez gminy.
To tak w wielkim skrocie. Mysle, ze dobrze by bylo aby ten artylul ukazal sie po Polsku, tak ze jezeli ktos ma dojscie do pana Urbanskiego ( Kasia?) to moze uda sie go przekonac do umieszczenia tego artykulu chociazby na tym forum.
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4411
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon Gru 10, 2007 3:40 pm   

artykuł bedzie przetłumaczony i przedrukowany jak tylko bedziemy mieli mieli zgode z redakcji i od autora
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4411
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Sty 02, 2008 5:49 pm   

dopiero teraz namierzyłam w necie artykuł z Tygodnika Powszechnego, który polecam choć odnosi sie raczej wyłącznie do tanca współczesnego w Polsce:

http://tygodnik.onet.pl/1548,1455687,dzial.html
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
nathaliye 
Pierwszy Solista


Posty: 2264
Wysłany: Sro Mar 19, 2008 2:42 pm   

fragment tego artykuly fajnie porownuje dwoch tancerzy" breakdance i baletu
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,5004160.html
_________________
http://www.funpic.hu/swf/monitor_cleaner.swf

sukces? 100% talentu, 100% pracy
 
 
     
gonia 
Solista Baletu


Związek z tańcem:
miłośnik
Posty: 1705
Wysłany: Sro Mar 19, 2008 6:16 pm   

najtrafniejsza jest końcówka wypowiedzi tancerza- daje do pomyślenia.
_________________
Na forum wróciłam po 2 latach, widać nie da się żyć bez tańca, chociaż już zapewne do niego nie wrócę. Trochę jakby nowe życie.
Nie wiem, czy wróciłam na stałe, może za chwilę znów zniknę. Ale co jakiś czas zaglądnę.
 
 
     
Cheryl 
Solista Baletu


Posty: 1890
Wysłany: Sro Mar 19, 2008 10:16 pm   

Bardzo fajnie zrobiony artykuł, zgadzam się z wypowiedzią tancerza.
_________________
Klawisze pianina są czarne i białe, ale grają niczym milion kolorów w Twojej podświadomości.
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4411
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro Mar 19, 2008 10:50 pm   

to solista Teatru Wielkiego - Opery Narodowej, skądinąd kilkakrotnie wspominany na forum.. no ale grunt ze ten bolesny temat emerytur wypłynął przy okazji jego wypowiedzi - brawo :)
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
Torin 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
miłośnik baletu :)
Wiek: 51
Posty: 1577
Skąd: ja się tu wziąłem ??
Wysłany: Pon Kwi 07, 2008 11:59 pm   

Nie bardzo wiedziałem gdzie to wrzucić to umieszczam tu - prawie pasuje ;)

Otóż nie wiem czy wiecie - aleeeeee.
Nasze Wielce Szanowna Kasia G w dniu dzisiejszym (znaczy się 7 IV 2008 ;) ) produkowała sie była przez bite 25 minut na temat baletu w telewizorze !!!!!!!
Niestety nie dane mi było oglądnąć na własne oczka - ale wiem z wiarygodnego źródła, że było warto i szkoda żem nie wiedział wcześniej :)
Działo sie to o nieludzkiej porze (czytaj godzina 9 rano ...) w TV Puls.
(Może nie największa stacja - ale co tam, zawsze jakiś przyczółek baletowy w TV się buduje :) )

Torin
p.s.
może nam coś Kasia opowie więcej ... :) kto wie kto wie.
Trzeba jeszcze korzystać zanim nie stanie sie jakąś gwiazdą medialną i na skromne forum baletowe to już nawet okiem nie rzuci ;)
(wiem że bredzę - ale niech mnie późna pora wytłumaczy ;) )
_________________
Statler - Świetny jest ten spektakl. Leczy moje dolegliwości.
Waldorf - A co ci dolega ?
Statler - Bezsenność !!!
 
 
     
Maron 
Pierwszy Solista

Wiek: 27
Posty: 2668
Wysłany: Wto Kwi 08, 2008 7:42 am   

9 rano, aha xd jak pewnie większość, byłam w szkole...
_________________
Naucz się choreografii, a będziesz tańczyć dzień. Naucz się fundamentów, a będziesz tańczyć do końca życia. - Angel Ceja
 
 
     
Kasia G 
ADMINISTRATOR


Związek z tańcem:
krytyk
Wiek: 41
Posty: 4411
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Kwi 08, 2008 2:51 pm   

No własnie, ze względu na dziwną pore emisji nawet nie anonsowałam tego wczesniej, poza tym jestem zbyt skromna aby napisać "oglądajcie mnie jutro w TV". W końcu chodzi przeciez o promocję tańca a nie mojej osoby. Ale tak czy siak nalezy się cieszyc ze w TV Puls znalazła sie osba które w swoim cyklu rozmów o kulturze nie pomija tańca i baletu. Gościła juz Ewę Wycichowską i Jacka Przybyłowicza. Była to półgodzinna rozmowa o sytuacji tańca w Polsce, troche też o operze i edukacji muzycznej. Generalnie mówiłam o tym, jaki to trudny zawód, jak mało u nas doceniany, jak mało widzoczny w mediach, mało promowany itd... I ze to pięka sztuka która odbierac moze każdy, a wielu jesli go "lizną" może zasmakowac na dłuzej :)
_________________
Niech pamięta elita, że każda śmietanka na deser jest bita.
Lec
 
 
     
nathaliye 
Pierwszy Solista


Posty: 2264
Wysłany: Sob Gru 13, 2008 7:46 pm   

Dwa wybitne nazwiska: Stevena Browna i Lawrencea M. Parsonsa umożliwiły opisanie neurologicznej „gry” w duecie tańczących osób. Naukowcy od lat starali się odpowiedzieć na pytanie nie tylko jak, lecz także dlaczego podejmujemy tę jedną z podstawowych i pierwotnych form ekspresji. Neurobiolodzy od dawna badali zachowanie mózgu przy wykonywaniu izolowanych ruchów, takich jak kiwanie stopą czy seryjne podskoki, starając się opisać mechanizm powstawania czynności wymagających zachowania rytmu. Powstało jednak pytanie, czy prawidłowości te można odnieść do form bardziej złożonych, jak np. kwadrat w tangu.

Poczucie rytmu jest dla człowieka tak podstawowym, że często dajemy mu wyraz nieświadomie, mimowolnie kołysząc się lub podrygując w takt słyszanej melodii. W świetle najnowszych badań okazało się, że jest to zdolność typowa dla człowieka, której nie zaobserwowano u innych ssaków. To właśnie na tej zdolności opiera się taniec, będący złożonym zestawem skoordynowanych ze sobą ruchów zgranych ze słyszanym rytmem. Pojawia się, gdy ośrodki podkorowe komunikują się ze sobą z pominięciem wyższych pięter drogi słuchowej. Jako jeden z podstawowych sposobów ekspresji, taniec wyewoluował wraz z grą na instrumentach, stając się jedną z najbardziej zsynchronizowanych form ludzkiej aktywności. W wymiarze społecznym jest niespotykaną w przypadku innych form ludzkich interakcji czynnością skoordynowaną w czasie i przestrzeni.

Bardzo prawdopodobna jest hipoteza, że taniec i muzyka powstały w tym samym czasie, jako sposoby generowania rytmu. Antropolodzy są skłonni przypuszczać, że taniec sam w sobie stanowił wczesną formę języka, będąc jednym ze sposobów wyrażania emocji. Potwierdzeniem tej tezy może być, zaobserwowana podczas badań eksperymentalnych nad ruchem tańczących, aktywizacja w obszarze płata czołowego prawej półkuli, położonym symetrycznie do leżącego w lewej półkuli ośrodka Broki, odpowiedzialnego za generowanie mowy. Podczas gdy ośrodek Broki pozwala złożyć poszczególne słowa w dłuższe fragmenty wypowiedzi, jego odpowiednik służy do łączenia jednostkowych ruchów w pełniejsze sekwencje.

Coraz częściej taniec postrzegany jest jako połączenie reprezentacyjnej komunikatywności języka i rytmiczności muzyki. Ruchy ciała pozwalają opowiedzieć całą historię, są więc formą wzajemnej komunikacji. Jedna z teorii ewolucji języka, według której był on początkowo systemem gestów, nim przybrał formę artykułowanych dźwięków, potwierdza tę hipotezę. Mózg tańczącego dokonuje skomplikowanych obliczeń związanych z orientacją przestrzenną, utrzymaniem równowagi, antycypowaniem planowanej czynności ruchowej, przebiegiem w czasie. Niektóre obszary naszego mózgu tworzą obraz położenia ciała w przestrzeni, kierując ruchami, inne natomiast pozwalają dostosować kroki do rytmu.

Obszar nazywany tylną korą ciemieniową przekłada informację wzrokową na rozkazy ruchowe, wysyłając impulsy do planujących ruchy obszarów w korze przedruchowej i w polu ruchowym. Dalej sygnały biegną do pierwotnej kory ruchowej, a generowane przez nią impulsy nerwowe są wysyłane do rdzenia kręgowego i dalej, do mięśni, powodując ich skurcze. Równocześnie receptory czuciowe w mięśniach przekazują do mózgu informacje zwrotne o położeniu ciała. Dociera ona dalej, do obwodów podkorowych w móżdżku i w jądrach podstawowych, które na tej podstawie aktualizują polecenia motoryczne i doprecyzowują je.

W tańcu rozpoznanie przestrzeni odbywa się przede wszystkim kinestetycznie: człowiek orientuje się w swoim położeniu, nawet mając zamknięte oczy, dzięki tzw. receptorom czucia głębokiego. To one rejestrują napięcie poszczególnych mięśni, przekazując tak nabyte informacje do mózgu, który na tej podstawie odtwarza topografię ułożenia ciała. Kolejnym obszarem zaangażowanym w taniec na poziomie układu nerwowego jest część móżdżku, która odbiera sygnały z rdzenia kręgowego, określana mianem przedniej części robaka. Struktura ta pełni funkcję swoistego dyrygenta, który nadzoruje informacje z wielu obszarów mózgu, pomagając w koordynowaniu złożonych czynności. Robak jest znacznie bardziej aktywny, kiedy tańczymy przy muzyce, niż w ciszy. Pomaga zsynchronizować taniec z tym, co słyszymy.

Naukowcy odkryli, że gdy ludzie obserwują innych wykonujących proste ruchy, aktywują się te obszary kory przedruchowej, które zostają zaangażowane w realizację właśnie tych ruchów. To zjawisko podobne do ćwiczenia na „sucho”.
W miarę, jak mózg opanowuje umiejętność tańca, uczy się szybciej aktualizować informacje z mięśni i stawów. Badania wykazują, że tancerze zawodowi odzyskują równowagę ciała po krótszym czasie, niż amatorzy.
Wnioski te zostały wyciągnięte w oparciu o badania przeprowadzone na miłośnikach tanga. Wykorzystano tu metodę tomografii pozytonowej, rejestrując zmiany przepływu krwi. Jej zwiększenie jest interpretowane jako wyraz podwyższenia aktywności położonych tam neuronów. Badani leżeli na plecach w komorze PET, mieli unieruchomioną głowę, mogli jednak poruszać nogami i przesuwać stopy po specjalnie zainstalowanej do tego celu płycie. Wykonywali typowe dla tanga ruchy do rytmu instrumentalnej muzyki odbieranej przez słuchawki. Skan był wykonywany w momencie, gdy badani napinali mięśnie w takt muzyki.

Z tańcem spotykamy się niemal na każdym etapie swojego życia. Jest on nieodłączną częścią naszej egzystencji. Funkcje człowieka zmieniają się wraz z rozwojem społeczeństw i są ściśle zależne od epoki historycznej, czy szerokości geograficznej. Mogą przybierać rozmaite formy, poczynając od tańców rytualnych, na formach towarzyskich kończąc. Badania będące nowością w dziedzinie fizjologii mogą pokazać taniec z nowej perspektywy. Być może staną się wyznacznikiem kierunku dalszych poszukiwań, pozwalającym zgłębić nurtujące od dawien dawna pytanie: dlaczego ludzie w ogóle tańczą?
_________________
http://www.funpic.hu/swf/monitor_cleaner.swf

sukces? 100% talentu, 100% pracy
 
 
     
M. 
Koryfej


Wiek: 33
Posty: 737
Skąd: znad morza :)
Wysłany: Pią Lut 13, 2009 9:57 am   

Wrzucam scany z "Twojej Muzy" - artykuł Kasi nt kondycji polskiego baletu:

http://www.fotosik.pl/pok...7860f29343.html
http://www.fotosik.pl/pok...fc320c6e5e.html
_________________
"Kochamy wciąż za mało i stale za późno..."
J. Twardowski
 
 
     
Ayaka
Corps de Ballet


Posty: 368
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob Mar 28, 2009 9:09 pm   

Taka ciekawostka
http://kobieta.gazeta.pl/...,Duzy_ruch.html
 
     
inaenka 
Koryfej


Związek z tańcem:
bliski
Posty: 762
Skąd: Manchester
Wysłany: Sro Sie 04, 2010 1:19 pm   241 osób na pointach - nowy rekord Guinessa :)

Ot, taka wesoła ciekawostka :)

http://www.huffingtonpost...97.html#s121981

http://blog.dancerunivers...8/3/182034/2859

_________________
""While I dance I can not judge, I can not hate, I can not separate myself from life. I can only be joyful and whole. This is why I dance."
- Hans Bos

-------------------------------------------------------
 
     
Cheryl 
Solista Baletu


Posty: 1890
Wysłany: Czw Sie 05, 2010 6:05 pm   

O! Super, że dodałaś :)
Własnie bardzo się cieszę. Kto jest na FB i ma w znajomych Gene Schiavone to pewnie dostał zaproszenie na to wydarzenie. ;]
_________________
Klawisze pianina są czarne i białe, ale grają niczym milion kolorów w Twojej podświadomości.
 
     
inaenka 
Koryfej


Związek z tańcem:
bliski
Posty: 762
Skąd: Manchester
Wysłany: Czw Sie 05, 2010 6:21 pm   

haha, info z FB, to fakt, ale z profilu dance UK, ale Schiavone też już mam - dzięki :)
_________________
""While I dance I can not judge, I can not hate, I can not separate myself from life. I can only be joyful and whole. This is why I dance."
- Hans Bos

-------------------------------------------------------
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu Dodaj do serwisow: Bookmark and Share
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,54 sekundy. Zapytań do SQL: 13